Trudne życie turysty w Lublinie

13.07.07, 03:53
witam
dziwie sie ze nasi redaktorzy z tak ponoc popularnej gazety maja jakies
zastrzezenia co do osob nie wladajacych jezykiem angielskim w naszym miescie:)
panie i panowie przeciez my wszyscy ktorzy mowilmy choc troche w sposob
komunikatywny w jezyku angielskim siedzimy teraz albo w irlandii badz w uk.
wracajac do poprzedniego tematu szanowni redaktorzy dziwicie sie ???? kto kto
zarabia 2 baadz 3 zl na godz przyzna sie do tego ze mowi po angielsku?przeciez
mu za to nie placa!!!ludzie tyraja po 12 14 godz za marna kase a wy jeszcze
wymagacie od nich znajomosci jezyka angielskiego????jestem pewien ze pani badz
panb redaktor po 8 godz takiej tyrki zapomniala by jak sie nazywa nie mowiac o
znajomosci jakiegokolwiek innego jezyka i plynnym badz chociaz komunikatywnym
stopniu poslugiwania sie nim:)chyle czola przed cala redakcia gazety i zycze
wam troche wyobrani przed tym co macie zamiar napisac
lacze wyrazy szacunku
Rafal hr Sebastian Kaczynski de Verny
p.s prosze nie kojarzyc mojego 1 czlonu nazwiska z ekipa rzadzaca:)
    • Gość: xxx Trudne życie turysty w Lublinie IP: *.pronet.lublin.pl 13.07.07, 05:59
      Ludzie szkoda bardzo że ja mam się uczyć angielskiego żeby się porozumieć w
      polsce niech turyści uczą się jak przyjeżdzają do nas języka polskiego.
      • clavi Re: Trudne życie turysty w Lublinie 13.07.07, 08:39
        Z calym szacunkiem - od poczatku dziwi mnie ta akcja.
        Proponuje by redaktorzy pojechali na zachod i probowali kupic w dworcowej
        kasie - jak pisza "bilet na pociag" oczywiscie w jezyku polskim.
        Na zachodzie, ktory tak bardzo szanuje turystow to przeciez normalne,
        wystarczy powiedziec slowko po polsku i juz wokol nas chodza na paluszkach.
        Gdyby jednak nie - to radze zabrac rozmowki.
        • Gość: też turysta Re: Trudne życie turysty w Lublinie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.07, 08:46
          dokładnie...normalny turysta, jesli gdziekolwiek jedzie, nie liczy na to, ze w
          danym kraju ludzie bedą znali jego język ojczysty, ale - albo uczy się tego
          języka jeszcze obcego, albo zaopatruje się w minirozmowki i liczy, że więcej mu
          nie bedize potrzebne. Tak w myśl zasady najpierw wymagaj od siebie, potem od
          innych!
          • Gość: podrożnik Re: Trudne życie turysty w Lublinie IP: *.nordeabank.pl 13.07.07, 09:46
            Zgadzam się z przedmówcami!
            Jest to niedopuszczalne, żeby zagraniczny turysta próbował porozumieć się
            w Lublinie w języku angielsku! Lublin, jako najpiękniejsze miejsce na ziemi,
            obiekt wetchnień globe-trotter'ów oraz siódmy cud świata nie musi się stosować
            do ogólnych standardów w obsłudze turystów, jakim jest możliwość komunikacji w
            języku angielskim. Niech się niemieckie świnie uczą 'chrząszcz brzmi w
            trzcinie' ha ha.

            • Gość: Miguel A próbowaliście po niemiecku albo po rosyjsku? IP: *.vlan227.dengo.lubman.net.pl 13.07.07, 13:25
              Albo po włosku?
              To nie prawda, że jest tak mało ludzi co znają języki obce... I specjalnie
              mówię "języki obce" a nie angielski.
              A poza tym, pani redaktor, widocznie widzieli że błaznujecie!
          • Gość: kaczoland atakuje Re:Trudne życie turysty w prowincjonalnym Lublinie IP: *.dhcp.embarqhsd.net 14.07.07, 04:05
            Zdazylem do tej pory odwiedzic ponad trzydziesci krajow (i cztery kontynenty) i
            prawie wszedzie (lepiej, czy nieco gorzej) bylem w stanie porozumiec sie po
            angielsku...
            P.S. Nie liczcie, ze turysci z krajow zachodnich beda uczyc sie polskiego - oni
            raczej wybiora miejsce, w ktorym beda sprawniej i uprzejmiej obsluzeni!
            • Gość: Lublinianin Re:Trudne życie turysty w prowincjonalnym Lublini IP: *.betuwe.net 24.07.07, 21:34
              Wlasnie jestem w Holandii i pracuje tu a moj szef chce sie uczyc po polsku
              chociaz ja bez problemu sie z nim dogaduje a pozatym coraz wiecej osob sciagam
              tutaj i coraz wiecej holendrow uczy sie polskiego ( a pozatym moja siostra
              wyszla za maz za holendra)
      • Gość: ktos Re: Trudne życie turysty w Lublinie IP: 81.219.25.* 13.07.07, 09:43
        Tak jest! To ze język ang. jest głównym językiem nie znaczy ze byle kto
        przyjedzie do Polski i już mamy skakac i w ich języku szwargotać! Niech sie uczą
        polskiego jak do nas przyjeżdżają!
    • Gość: moria29 Re: Trudne życie turysty w Lublinie IP: 217.153.68.* 13.07.07, 09:32
      Prawda, prawda, ludzie którzy znają angielski nie pracują na poczcie w kasie PKP
      etc. Po prostu maja większe aspiracje. Myślę, że popularność miesca wśród
      turystów zalezy bardziej od innych czynników. Panom i paniom redaktorom polecam
      by pisali dobre teksty o Lubelszczyźnie tak by "Centala" na Czerskiej w Wawa je
      publikowała. Przynajmniej tyle zrobią dobrego. Nie zauważyłem by GW zeobiła
      cokolwiek by pomóc w promocji tego regionu. Ogranicza się do krytyki. I jeszcze
      jedno GW to moja gazeta i jestem jej wiernym czytelnikiem....no może nie zawsze
      wkładki w Lublinie :-)
    • Gość: fffffffff Trudne życie turysty w Lublinie IP: 81.219.25.* 13.07.07, 09:40
      Ja jak jadę za granicę to staram się z rozmówek chociaż nauczyc sie kilku slow
      podstawowych w tym języku. Denerwuje mnie takie przekonanie że Polak jak
      pojedzie za granice to ma znac wszystkie jezyki świata a obcokrajowiec który
      przyjezdza do nas wymaga zeby sie mowilo w ich jezykach.Paranoja! Niech tez
      ruszy 4 litery i kupi chociaz rozmówki a bilet na pkp kupi napewno!!!!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: podróżnik Re: Trudne życie turysty w Lublinie IP: *.nordeabank.pl 13.07.07, 09:57
        O tak!
        jak byłem w japonii, to wcale nie próbowałem mówić po angielsku tylko bach:
        wyciągam sobie rozmówki polsko-japońskie i wale: 'ciang pang trang jokohama' -
        i od razu mam bilecik na pociąg.

        Po co tam angielski, to dobre dla wieśniaków jak george bush.
        • Gość: Miguel Akurat żeby kupić bilet wystarczy powiedzieć nazwę IP: *.vlan227.dengo.lubman.net.pl 13.07.07, 13:28
          I wydrukują ci. Nie potrzeba żadnego języka. To samo z taksówką - pokazać na
          karteczce nazwę ulicy.
    • Gość: taktak Re: Trudne życie turysty w Lublinie IP: *.it-net.pl 13.07.07, 11:15
      Jakoś tak jest, że angielskiego uczą w większości krajów świata i jest to język
      jakby międzynarodowy. Takie trochę inne esperanto. Jeżeli więc pracuje się w
      miejscach, gdzie obcokrajowiec ( nie musi to być Anglik, ale np. wspomniany już
      Japończyk czy inny Azjata) może miec sprawę, dobrze by było tenże angielski
      znać. Dobrze, ale nie "musowo", jeżeli pracodawca nie stawia takiego warunku
      przy zatrudnieniu.
      Żeby było porownywalnie, niech redaktor wyskoczy na rekonesans np. do Czech, i
      zadaje analogiczne pytania po angielsku, a dalej może testowac Chiny, Nową
      Gwinee czy inną krainę :)
      • Gość: kretovski Tak jest. do Czech po angielsku! Bedac Polakiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.07, 20:40
        Bardzo dobry pomysł, jak Czesi to usłyszą to powiedzą: "Polak napodobńuje
        Angličany, mlůvte, prosím, polsky, a ja už Vas rozumím".
        Czy kto czego nie rozumie???
    • Gość: mik Narzekają ci, którzy znają tylko polski. Kompleksy IP: 80.72.40.* 13.07.07, 12:48
      Wątpię, by redaktorzy mówili płynnie po angielsku, co powinno znacznie
      ułatwiać zrozumienie tego ich "polish english". Tym gorzej dla polskich
      rozmówców, bo nieznajomość angielskiego winna być czymś wstydliwym dla każdego
      obywatela Europy. I nie ma tu żadnego znaczenia fakt, czy szanuje się własny
      język, nie robi się haniebnych błędów ortograficznych, leksykalnych itp, ale o
      odpowiedzialność za własne życie. Człowiek na pewnym poziomie intelektualnym
      nie może nie znać języków obcych, bo tym samym ogranicza swoje pole manewru.
      Dlatego przerażają mnie opinie o tym, że to Anglik powinien nauczyć się
      polskiego przed przyjazdem do Polski. Typowa nasza mentalność- wszyscy są winni
      poza nami samymi. Rząd zły, system zły, złodzieje, bandyci, korupcja. A gdzie
      troska o własny rozwój? O poznawanie świata, ludzi, o nabieranie dystansu do
      takich spraw jak polityka? Gdzie do cholery chęć zmiany naszej sytuacji
      życiowej? Wzbogacenie się intelektualne, a nie tylko materialne?
      Byłem w większości krajów europejskich i rzeczą fantastyczną, która
      zawsze mnie będzie przyciągać do Szwecji, Danii czy Norwegii jest to, że każdy
      napotkany człowiek mówi płynnie po angielsku, a tym samym daje sobie szansę na
      lepszy kontakt i komunikację z milionami obywatelami innych państw.
      Figura lektora filmowego jest nieznana w wielu krajach, bo każdy rozumie, że
      napisy i oryginalna ścieżka dźwiękowa są lepszym rozwiązaniem. Kiedy
      ten "wynalazek" dotrze do Polski? Kiedy nie potrzebna będzie amnestia
      maturalna, stworzona tylko po to, by zamaskować wiadomy stan edukacji szkolnej?
      Kiedy zmienimy chorą mentalność i weźmiemy się za efektywną naukę języków, a
      nie za ośmieszanie słusznej akcji sprawdzania znajomości angielskiego w
      publicznych urzędach? Kiedy zrozumiemy, że od tego jak będziemy traktować
      obcokrajowca zależy jego opinia o naszym kraju? Kiedy każdy z nas poczuje się
      ambasadorem Polski oraz swojego rodzinnego miasta? Doczekam tej chwili za życia?



      --------------------------------------------------------------------------------
      • Gość: Miguel Z tą Szwecją to nieprawda. IP: *.vlan227.dengo.lubman.net.pl 13.07.07, 13:30
        Wcale nie prawda że każdy napotkany mówi po angielsku.
        A w Finlandii to tylko w większych miastach a tak to ledwo ledwo.
      • Gość: Der Reisende angielski, szwedzki, duński - polski, czeski, słow IP: *.centertel.pl 01.08.07, 14:49
        Gość portalu: mik napisał(a):

        > zawsze mnie będzie przyciągać do Szwecji, Danii czy Norwegii jest to, że
        każdy napotkany człowiek mówi płynnie po angielsku,

        Tak, ale zwróć uwagę na to, że języki angielski oraz skandynawskie są z tej
        samej grupy języków. Inaczej mówiąc, są do siebie podobne. Czyli Szwedom albo
        Norwegom jest łatwo nauczyć się angielskiego, w każdym razie znacznie łatwiej
        niż nam. To w zasadzie to samo, gdybyśmy my uczyli się czeskiego, słowackiego
        czy innego ukraińskiego - też mówilibyśmy nimi płynnie.
    • Gość: Miguel Kiedyś śmiałem siąść koło takich "turystów" IP: *.vlan227.dengo.lubman.net.pl 13.07.07, 13:23
      No więc usiadłem koło "biednych" turystów z Włoch i zagadałem do nich po włosku.
      Odpowiedzieli "śpieszy nam się" po czym wstali i poszli.
      Czyli my mamy mówić, odzywać się tylko wtedy kiedy ONI nam każą??? Niech potem
      się nie dziwią, że nikt z nimi nie chce rozmawiać.
      • Gość: liberalny Jak nie ma z kim pogadać IP: *.chello.pl 13.07.07, 13:27
        TO ONI NAPEWNO NIE WRóCą DO TAKIEGO MIASTA
        • Gość: GOSC Re: Jak nie ma z kim pogadać IP: *.icpnet.pl 13.07.07, 16:14
          ODSUNAC POLOWE PAN Z KASY jezeli nie znaja jezykow to niech sie ucza .
          • Gość: ef Re: Jak nie ma z kim pogadać IP: *.it-net.pl 13.07.07, 16:26
            dziwi mnie troche co pisza tu niektorzy z was, przeciez w rozmowki polskojakies
            tam niekoniecznie musza wystarczyc jesli turyscie cos sie stanie i bedzie
            potrzebowal pomocy policji , a poza tym z reguly czlowiek jest wtedy dosc
            zdenerwowany i trudno zeby kartkowal ksiazeczke w poszukiwaniu odpowiednich
            wypowiedzi ,
            nie mowie , ze wszyscy powinni znac angielski , ale przynajmniej jedna osoba w
            takim urzedzie pocztowym czy na dworcu pkp powinna sie znalezc, bo kompletna
            nieznajomosc tego jezyka przez nikogo swiadczy po prostu o buractwie
            • Gość: Anka Re: Jak nie ma z kim pogadać IP: *.chello.pl 14.07.07, 15:54
              Najlepiej byłoby, gdyby w każdym urzedzie czy instytucji była osoba władająca
              (solidnie)j.angielskim. Tylko że to nie jest priorytetem żadnej firmy, więc nie
              opłaca się pracownikom szkoleń językowych.
              Jest jeszcze kwestia opłat - jak słusznie zauważyła osoba zakładająca wątek.
              Kursy językowe są cholernie drogie. Dla mnie jest to rzecz ważna, więc opłacam
              naukę języków u dzieci od kilku lat. I na pewno nie chciałabym ,aby z taką
              znajomością, jaką mają już teraz - pracowały w kasie MPK, PKS lub PKP. Jeśli
              nie zechcą studiować - pewnie wykorzystają znajomośc jezyków owszem, w kasie,
              ale na pewno nie w Polsce. I słowem nie pisnę, aby pracowały tutaj za 800 zł,
              jesli mogą zarobić za tę samą pracę 5 razy tyle.
              I znowu nie będzie miał kto gadać po angielsku w kasach Lublinie...
            • Gość: kretowski Najwieksze buraki to wlasnie Anglicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.07, 20:42
              W Londynku nie spotkałem żadnego policjanta co by znał choć trochę francuski
              albo niemiecki. Co za buractwo totalne!
              • dociek A turystów zza Buga to sie już olewa? 15.07.07, 09:10
                Zapewne ze względów "ideologiczno-historycznych" język rosyjski jest "wyklęty"?
                Dziwne, że redaktorzy nie sprawdzali jego znajomości. Chociaż może i nie.
                Pewnie nie znają?
                • Gość: Janek a w ktorym kraju mowia po polsku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.07, 09:53
                  jezdze po calym swiecie
                  i nigdzie po polsku w urzedach ani be ani me
                  niech sobie kupia slownik albo zatrudnia tlumacza
                • Gość: ARni Właśnie o to chodzi... IP: *.it-net.pl 25.07.07, 07:37
                  .. że po rosyjsku powinna się zapytać. Sporo ludzi jeszcze stare daty pracuję w
                  przeróżnych miejscach. Dogadaliby się lepiej niż po angielsku. Chyba, że
                  redaktorzy nie znają, co dla mnie jest naturalne.
    • 4gwiazdki Re: Trudne życie turysty w Lublinie 15.07.07, 10:53
      Problem "na czasie",ale dziwnym by było,że "zagranicą" urzędnicy panstwowi musieli by znać wszelkie możliwe języki.No bo np.trafi się jakiś Polak i trzeba się z nim dogadać,bo Polak wyjeżdżając za granicę nie zna języka kraju do którego wyjeżdża.
      W innych krajach jeśli obcokrajowiec chce załatwić jakąś sprawę,to o ile nie zna języka-przychodzi do urzędu z tłumaczem (lub wysyła swego pełnomocnika).
      Zdarza się,że w innych krajach (np.w Kanadzie czy USA),są urzędnicy którzy mówią "in polish",ale to jest w dużych skupiskach polonijnych.W takich większych aglomeracjach można zdawać po polsku egzamin na prawo jazdy,otrzymać patent w jakimś zawodzie.Zdarza się,że Polak wybiera polskiego lekarza,aby jakoś się z nim dogadać.
      W takiej sytuacji domaganie się aby za granicą,urzędnicy posługiwali się językiem polskim-jest absurdalne.
      No ale Lublin idzie z duchem czasu,i jest już w Stanach Zjednoczonych Europy,dlatego też nasi dzielni policjancji uczą się języka angielskiego,aby móc turyście wskazać drogę (a Niemiec czy Fracuz przebywający w Polsce nie koniecznie będzie znał jęz.angielski).Albo jeśli nie dogada się po angielksu,to go wylegitymuje.
      www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20070715/NEWS01/70713043
    • Gość: Lublinianin Trudne życie turysty w Lublinie IP: *.betuwe.net 24.07.07, 21:31
      No sorry! ale kto za ta kase chce pracowac ( wszyscy co znaja jezyk angielski
      pojechali za granice)
    • jendza1 Charakterystyczne jest, ze 31.07.07, 23:26
      nie spotkalam sie od lat 10 - a tyle wlasnie mieszkam za granica - zeby
      jakakolwiek gazeta wloska, czy francuska, sprawdzala znajomosc obcego jezyka...
      A jesli juz - to na pewno nie z wiadomymi komentarzami...

      Anglik, Francuz czy Wloch - sa DUMNI z tego, kim sa.
      I przez mysl im nie przejdzie (mowie o tzw. 'kazdym' przecietnym), by WYMAGAC od
      rodaka znajomosci j. obcego.
      Wrecz przeciwnie.

      TO kultury wloska, angielska czy francuska - sa WYJATKOWE, a inni powinni
      DZIEKOWAC, ze maja szanse je poznac...

      A komentarze na tym forum... Jakie sa, popatrzcie... ech...

      Jestem dumna z faktu, ze jestem lubelanka.
      To piekne, historyczne miasto.
      I jesli przyjada tu madrzy cudzoziemcy - dostrzega to.

      Na opinii innych mi nie zalezy.
      WIelokrotnie opowiadalam o Lublinie za granica. Pare osob dzieki temu tu
      przyjechalo.
      I tyle.
      A panstwo Redaktorzy - niech sami pojezdza troche po swiecie... Moze sie czegos
      naucza...:)...
      Ja tam zawsze wracam do Lublina:) - i wiem, ze sroce spod ogona nie wypadlam:)
      To wspaniale, pelne wartosciowych zabytkow,miejsce.
      Szczegolnie w POLSCE, gdzie stracilismy najpierw 80 proc. majatku narodowego
      podczas potopu, a podobna hekatomba powtorzyla sie w minionym stuleciu...
      Ze o tym, co w miedzyczasie, nie wspomne...
      Ktory inny kraj europoejski moze sie poszczycic taka historia?

      Aha, powtorze ewentualnym malkontentom:)

      JEST Z CZEGO BYC DUMNYM!!!

      pzdr
      j.
      • wampir35 Re: Charakterystyczne jest, ze 01.08.07, 01:21

        > Anglik, Francuz czy Wloch - sa DUMNI z tego, kim sa.
        > I przez mysl im nie przejdzie (mowie o tzw. 'kazdym' przecietnym), by WYMAGAC
        o
        > d
        > rodaka znajomosci j. obcego.
        > Wrecz przeciwnie.
        >
        > TO kultury wloska, angielska czy francuska - sa WYJATKOWE, a inni powinni
        > DZIEKOWAC, ze maja szanse je poznac...

        Taaaaaaaa, dziennikarze gazet w cywilizowanych krajach zachodniej Europy -
        rozumiem, że w takim mieszkasz nie zajmują się takimi pierdołami jak GWL.

        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,4353401.html
        • aron2004 Re: Charakterystyczne jest, ze 01.08.07, 06:40
          kler zabrania swoim owieczkom uczyć się języków i mamy efekty.
    • Gość: nik Nadal rządzi chora mentalność... IP: 80.72.40.* 01.08.07, 11:46
      Z wielkim zaciekawieniem obserwuję tę akcję i czytam Państwa komentarze.
      Przeraża mnie fakt, że po raz kolejny widzę tu ludzi urażonych inicjatywą
      nielubianej przeze mnie GW. Słyszę same dywagacje o pieniądzach i stwierdzenia,
      że ten kto zna angielski jest już za ganicą. A jakoś nie widać prawie opinii,
      że nauka języków obcych jest rzeczą tak oczywistą, iż nie powinno się jej nawet
      rozstrząsać. Nie znam niemieckiego, a ilekroć jestem w Niemczech czuję paskudny
      dyskomfort, nie mogąc lepiej poznać tamtejszych ludzi. Źle mi z tym, mimo że
      swobodnie posługuję się angielskim. Forumowiczom z niewiedzą widocznie dobrze.
      Człowiek na pewnym poziomie, do którego każdy powinien pretendować, winien znać
      biegle przynajmniej 2 języki. Nie do pracy, nie do zarabiania pieniędzy, po
      prostu dla siebie. Przez szacunek do swojej osoby, pragnienie poznawania
      świata, przez chęć wzbogacenia się intelektualnego. A u nas fakt niskich
      zarobków wielu osób stanowi już swoisty immunitet i przyzwolenie na bezczynność
      i gnuśnienie. Kursy językowe i możliwości nauki (przede wszystkim angielskiego)
      są w tej chwili nawet za darmo. Gazety dołączają płyty, studenci dają
      korepetycje praktycznie za grosze, a słychać nadal narzekania. Sam jestem
      lektorem ( bynajmniej nie angielskiego)i widzę jak niektórzy młodzi ludzie nie
      szanują w ogóle pieniędzy przeznaczonych na kurs. A język obcy, mimo że tak
      naprawdę nigdy się go do końca nie zgłębi, nie służy do uczenia się do
      nieefektywnie 20 lat, ale do opanowania w przeciągu 6-8 semestrów bazy, na
      której sami możemy zbudować ładny językowy monument. Ale potrzebna jest chęć,
      świadomość i główka na swoim miejscu. Z poważaniem.
      P.S. Byłem w Szwecji. W czasie tygodniowego pobytu jedyną napotkaną osobą,
      która nie mówiła biegle po angielsku była Pani z budki z gyrosami (
      prawdopodobnie Turczynka).
      • Gość: Der Reisende Zgoda nik, choć... IP: *.centertel.pl 01.08.07, 15:26
        Gość portalu: nik napisał(a):

        > Człowiek na pewnym poziomie, do którego każdy powinien pretendować, winien
        > znać biegle przynajmniej 2 języki. Nie do pracy, nie do zarabiania pieniędzy,
        > po prostu dla siebie.

        Nik, generalnie się z tobą zgadzam.
        Tak, racja - człowiek na tzw. poziomie powinien znać języki obce (nie język,
        lecz właśnie języki w liczbie mnogiej). Nie dla pracy, nie dla kasy, nie dla
        prestiżu, lecz dla samego siebie, dla poznawania innych kultur, dla
        rozszerzania własnych horyzontów intelktualych, dla odkrywania przestrzeni
        zupełnie nieznanych mówiącym tylko własnym językiem. To najzupelniej oczywiste.

        Ale z drugiej strony, jak powyższe ma się na przykład do Anglików? Przecież oni
        en gros nie znają żadnych języków obcych. A i u Francuzów niewiele lepiej, o
        Włochach nawet nie wspominając. Czyżby oni wszyscy nie byli "na poziomie"?
    • Gość: Der Reisende No, bez przesady z tym angielskim IP: *.centertel.pl 01.08.07, 14:30
      Bez przesady z tym angielskim. Obecnie jest on oczywiście tzw. językiem
      światowym, dominującym w wielu rejonach kuli ziemskiej, ale na miłość boską -
      nie jest jedynym!!! Cała dla przykładu Ameryka Łacińska mówi po hiszpańsku,
      Afryka Północna i Środkowa - po francusku, niezmierzone tereny byłego ZSRR - po
      rosyjsku. Starsze i średnie pokolenie w Europie Środka, zwłaszcza na Węgrzech i
      w Czechach, jest nadal niemieckojęzyczne; niemiecki wciąż niepodzielnie króluje
      też w krajach byłej Jugosławii.

      Poza tym, czy nie wydaje wam się, że turyści przybywający do Polski winii choć
      w małym stopniu porozumiewać się w naszym języku? Nauczenie się kilkunastu słów
      i kilku prostych zwrotów, tak aby móc kupić bilet na pociąg czy autobus, nie
      jest dla inteligentnego człowieka żadnym problemem.

      Ja osobiście wszędzie zagranicą staram się porozumiewać w językach tubylczych
      albo kulturowo zbliżonych do nich. Przeważnie stosuję taki schemat: w krajach
      germańskich - po niemiecku, w romańskich - po włosku, a w słowiańskich - po
      słowiańsku, czyli w zależności od miejsca mieszkanką polsko-rosyjską, polsko-
      czeską, polsko-chorwacką itd. Dzięki temu zazwyczaj nie mam problemów z
      dogadaniem się.

      Jak mówię, bez przesady z tym angielskim. Całą ubiegłą dekadę intensywnie
      eksplorowałem Italię, od Triestu i Bolzano po Trapani i Syrakuzy, i zauważyłem,
      że większość Włochów WCALE nie mówi tym językiem i nie ma nawet najmniejszego
      zamiaru. W niektórych kasach biletowych na dworcu Roma Termini (główny dw.
      kolejowy Rzymu) widziałem raz nawet tabliczki, że "tu mówi się tylko po włosku".

      • Gość: nik Patrzmy na siebie, nie na innych! IP: 80.72.40.* 01.08.07, 18:20
        Ciężko zaprzeczyć faktom, że Anglicy rzadko kiedy znają inny język poza swoim.
        Z Włochami jest inaczej, bo znają oni jeden język obcy, którym jest.... język
        standardowy włoski( italiano standard). Dla każdego Włocha językiem ojczystym
        jest dialekt, ba, staruszkowie często nie znają w ogóle włoskiego i choć go
        rozumieją, posługują się tylko dialektem. (Zachęcam do zapoznawania się z
        pracami Tulio de Mauro.) Problem kontaktów Polaków z Włochami polega jednak
        często na tym, że nam Italia kojarzy się z wakacjami, dziewczynom z włoskimi
        podrywaczami, a mało kto ma kontakt ze środowiskiem naukowym, akademickim. Znam
        wielu młodych Włochów, którzy płynnie mówią po angielsku, ale fakt faktem, w
        Italii tak jak i w Polsce góruje lenistwo.
        Co nas ma jednak obchodzić negatywny wzorzec zachowań językowych, skoro sami
        możemy dać dobry przykład i promować nasz kraj???
        Tak już niestety lub stety jest, że każdy z nas jest ambasadorem Polski i
        często nasze haniebne zachowanie jest potem odczytywane jako typowy wzorzec dla
        naszego kraju. Zła opinia jaka się często za nami ciągnie pogłębiać się będzie,
        dopóki będziemy mentalną pustynią, w której podstawową rozrywką jest i będzie
        topienie własnych smutków i depresji w alkoholu. Brak kultury picia bierze się
        z kompleksów, brak chęci wzrastania intelektualnego z lenistwa. Nie zwalajmy
        winy na innych, nie tłumacczmy, że oni to też tak jak my i "święci nie są",
        popatrzmy na siebie, nie na innych.
        Z poważaniem
Pełna wersja