oliwkowa17
23.10.07, 18:30
Oto moja "przygoda" z hipermarketem Real w Lublinie.We wrześniu
złożyłam reklamację walizki zakupionej kilka miesięcy wcześniej. Jak
zwykle w takim przypadku okazałam paragon. Gdy upłynęły ponad 2 tyg,
poszłam dowiedzieć się jak została rozpatrzona moja rekamacja.
Wyszła do mnie jakaś pani kierownik lub zastępca i powiedziała, że
ja nie kupiłam u nich tej walizki... Powiedziała cytuję:"Taki
paragon to każdy może przynieść". Usłyszałam też, że walizkę mogłam
kupić wszędzie np w Tesco. Zatkało mnie. Protestowałam, a pani ze
stoickim spokojem mnie przekonywała, że to nie jest ich towar.
Napisałam więc pismo adresowane do Real, złożyłam u nich w
sekretariacie oraz u Rzecznika Konsumentów, dołaczyłam kopię
paragonu i nawet karteczki z kodem kreskowym, bo zachowałam
sobie.Poprosiłam o pisemne wyjaśnienie sytuacji.
Po ok 1,5 tyg. dostałam krótkie, suche zawiadomienie, że
równowartość walizki jest do odebrania w punkcie obsługi klienta. I
tyle. Żadnego wyjaśnienia ani słowa "przepraszamy" za to ,że pani
która ze mną rozmawiała robiła ze mnie wariatkę i wmawiała mi
nieprawdę. Nic. Tylko " "Należy się zgłosić...."
Czy tak Real rozpatruje reklamacje? Rozumiem, że przy takiej
liczbie klientów jeden pojedynczy klient jest nikim???