Gość: ania IP: 62.233.189.* 25.07.03, 07:14 Ciekawe do kogo teraz uderzy Jacuś, może znowu coś narozrabia ....... Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: darek Re: Sąd wypuścił biznesmena IP: 212.182.117.* 25.07.03, 08:21 znam tego pana dosyc dobrze Jest to jeden z wiekszych lubelskich przekretów Ale cwaniak jest z niego przedni juz pare osób przez niego malo nie trafilo za kraty a on czysciutki Zawsze mial dostep do oogromnych panstwowych pieniążków FS_HOLDING Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: week Ulicki z SLD w KRRiT: Człowiek o bogatym życiorysie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.03, 08:25 Ulicki w KRRiT: Człowiek o bogatym życiorysie Wybór posła SLD Ryszarda Ulickiego na nowego członka Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji komentuje szeroko dzisiejsza prasa. "Gazeta Wyborcza": Ryszard Ulicki zasiądzie w KRRiT, mimo że sejmowa opozycja zakwestionowała jego kompetencje i wypomniała mu, że w stanie wojennym weryfikował dziennikarzy. "SLD oferuje Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji to, co ma najlepszego. Posła, prozaika i tekściarza od popularnych piosenek Ryszarda Ulickiego" - pisze w dzienniku Ernest Skalski. Przypomina, że Ulicki znany jest z niebanalnych wypowiedzi, w tym tej o przemówieniu w Bundestagu ministra spraw zagranicznych Władysława Bartoszewskiego: "W sprawach narodu nie wolno pierdzieć...". Jeśli członek sejmowej komisji kultury dał w ten sposób wyraz swej osobistej kultury, to nie ma przeszkód, by nie popisał się czymś podobnym, będąc członkiem KRRiT - uważa komentator "Gazety Wyborczej". Ernest Skalski dodaje, że prezes KRRiT Danuta Waniek zatrzymuje panią Sokołowską na stanowisku dyrektora departamentu prawnego rady. "Pani dyrektor udało się przed sejmową komisją śledczą wykazać nieszablonowym podejściem do prawdy materialnej. Na pytanie Poncjusza Piłata: «Co to jest prawda?» odpowiedziałaby, że to, co służy korzystnemu dla partyjnych decydentów sformułowaniu w ustawie o radiofonii i telewizji - stwierdza Ernest Skalski. Według niego, jeśli kooptacja Ulickiego i zostawienie Sokołowskiej mieszczą się w ramach odpartyjnienia według Danuty Waniek i SLD, to mieści się ono też w kategorii prawdy nieszablonowej. "Moim życiorysem mógłbym obdzielić sporo ludzi, ale się go nie wstydzę. Mój życiorys jest życiorysem jednego z milionów Polaków, którzy żyli w Polsce Ludowej" - mówi "Trybunie" Ryszard Ulicki. Ryszard Ulicki przyznaje, że prace nad nowym projektem ustawy medialnej nie będą łatwe. "Największą przeszkodą w tworzeniu nowego projektu ustawy może być niedobra atmosfera. Tu chodzi o pieniądze, o cały ten tort reklamowy" - mówi nowy członek Rady. Tymczasem redaktor naczelny "Trybuny", w komentarzu "Sto słów" Marek Barański przyznaje, że wolałby aby nowym członkiem KRRiT został Krzysztof Teodor Toeplitz. Dodaje jednak, że "dla Toeplitza nie da się zbudować sejmowej większości". Jest to oczywisty przejaw upolitycznienia. Marek Barański podkreśla jednak, że to nie SLD narzucił reguły wyboru członków KRRiT tylko "prawica, kiedy jeszcze myślała, że będzie wieczna". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lola Czy ten Jacuś nie pracował kiedyś w Sipmie ????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.03, 08:26 Czy ten Jacuś nie pracował kiedyś w Sipmie ????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: autor Komuch z PZPR (SLD) - Dawny pracownik polityczny PZPR, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.03, 08:32 Dawny pracownik polityczny PZPR, który weryfikował dziennikarzy w stanie wojennym, zasiądzie w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji. Konieczna do wyboru bezwzględna większość głosów wynosiła 210, Ryszard Ulicki dostał ich aż 230. Rekomendowany przez PiS Krzysztof Nowak - który zadebiutował jako osoba publiczna w telewizyjnej ekipie "pampersów" za prezesury Wiesława Walendziaka - otrzymał tylko 115 głosów. Do ostatniej chwili nie było wiadomo, czy tym razem Sejmowi uda się wybrać nowego członka Rady. W poprzednim głosowaniu 12 czerwca żaden z ówczesnych kandydatów nie uzyskał wymaganej bezwzględnej większości głosów. We wczorajszym głosowaniu kandydata PiS popierał także LPR i PSL. - Nowak jest dalej od polityki niż Ulicki - uzasadniał poparcie Zbigniew Kuźmiuk z PSL. Ulicki mógł liczyć jedynie na głosy koalicji. Platforma Obywatelska zapowiedziała, że nie zagłosuje za żadnym z kandydatów. Kandydatura Ulickiego spotkała się z miażdżącą krytyką ze strony posłów opozycji. - Ta kandydatura pokazuje arogancję i lekceważenie opinii publicznej przez SLD - mówił podczas wczorajszej konferencji prasowej Ludwik Dorn z PiS. - Wystawienie Ulickiego do Rady stoi w rażącej sprzeczności z deklaracjami przywódców Sojuszu o samooczyszczeniu - dodał polityk PiS. - Tego człowieka trudno nazwać inaczej niż poplecznikiem Roberta Kwiatkowskiego - wtórował mu klubowy kolega Marek Jurek. Przed głosowaniem Ulicki zapowiedział, że zgodził się kandydować do Rady, ponieważ ma doświadczenie w tego rodzaju pracy. - Będę umiał powściągnąć swoje sympatie polityczne - przekonywał Ulicki. Wieczorne głosowanie poprzedziła ożywiona wymiana zdań pomiędzy posłami. W celu uspokojenia nastrojów marszałek przerwał nawet obrady i zwołał konwent seniorów. Zdaniem opozycji kandydatura Ulickiego świadczy o tym, że SLD nadal forsuje na stanowiska dawnych, zaprawionych w bojach działaczy. Adam Halber, którego zastąpi w Radzie Ulicki, czekał na swojego następcę w Krajowej Radzie od 7 kwietnia, kiedy upłynęła jego kadencja. Głosowanie nad wyborem nowego członka wciąż nie mieściło się w napiętym kalendarzu wiosennych prac Sejmu. Kiedy po ponad dwóch miesiącach już do niego doszło, żaden z dwóch kandydatów nie otrzymał wymaganej bezwzględnej większości głosów (12 czerwca posłowie głosowali nad kandydaturami Andrzeja Zielińskiego - zgłoszonego przez PSL oraz Krzysztofa Nowaka - zgłoszonego przez PiS). W czwartek Platforma Obywatelska - podobnie jak w poprzednim głosowaniu - nie poparła żadnego z kandydatów. Politycy PiS nie kryli swojego rozczarowania. - Koledzy z Platformy postawili znak równości pomiędzy Ulickim i naszym kandydatem - mówili Ludwik Dorn i Marek Jurek. - Ocena merytoryczna Nowaka i Ulickiego jest diametralnie różna - przyznaje posłanka PO Iwona Śledzińska-Katarasińska. - Platforma opowiada się jednak za zmianą obecnego systemu wyłaniania i wyboru członków Krajowej Rady, dlatego nie chcemy oddawać głosu na żadnego z nich. Przypomnijmy, że w kwietniu Platforma Obywatelska złożyła w Sejmie swój projekt ustawy o radiofonii i telewizji, który przewiduje natychmiastowe odwołanie całego obecnego składu Krajowej Rady oraz zarządu i rady nadzorczej telewizji publicznej. Według tego projektu prawo zgłaszania kandydatów miałaby 35-osobowa kapituła, która byłaby ulokowana przy biurze rzecznika praw obywatelskich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kot Czy to rzeczywiście biznesmen ? A może....?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.03, 10:46 Znam go dobrze, tego "biznesmena". To.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania Dlaczego go wypuścili, dlaczego ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.03, 10:49 Powinien siedzieć. No cóż, Polska pod "rządami" SLD to kraj bezprawia, korupcji, mafii, przekretów, To czerwona hołota z sld. Odpowiedz Link Zgłoś
ekspert.ad.vocem Re: Dlaczego go wypuścili, dlaczego ??? 25.07.03, 12:42 Ad vocem w kwestii formalnej... Pan Jacek R. to w czasach pierwszej Solidarnosci aktywny dzialacz struktur zwiazkowych... Tyle, albo AZ tyle... Wiec jezeli mowimy o korupcji, zlodziejstwie, machlojkach - pamietajmy o jednym: tymi cechami skazona byla i jest do tej pory kazda wladza w Polsce... ekspert_bez_wladzy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siwy Re: Sąd wypuścił biznesmena IP: *.paderewski / 192.168.1.* 25.07.03, 10:56 Tak się nabija prywatne kiese z miejskiego majątku. Tyle ile Tesco chciało dać Jackowi za działkę powinno trafić do miasta - bez takich pośredników. Strata miasta ok 50 mln zł. I tak było z poprzednimi marketami tylko nie było bogatego Urbana. Fajnie radni wyprzedawali nieswój majątek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc A moze arcybiskup poreczyl? IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 25.07.03, 12:32 Moze arcybiskup poreczyl za Rasia?, Dostal przeciez od niego kase na nadajnik Radia Plus... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: seroka PiS chce komisji śledczej w sprawie FOZZ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.03, 15:22 PiS chce komisji śledczej w sprawie FOZZ ZOBACZ TAKŻE • Borowski: komisja śledcza, gdy wyczerpie się inne możliwości (25-07-03, 12:06) • PiS chce informacji w Sejmie na temat przebiegu śledztwa FOZZ (22-07-03, 19:27) • Pineirę straszyły służby (22-07-03, 19:00) • Pineiro: przekazywałem Kaczyńskiemu pieniądze z FOZZ (21-07- 03, 13:03) PAP, d 25-07-2003, ostatnia aktualizacja 25-07-2003 12:53 Prawo i Sprawiedliwość jeszcze w piątek złoży w Sejmie wniosek o powołanie komisji śledczej do zbadania afery Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego - powiedział dziennikarzom Zbigniew Ziobro (PiS). - Jeśli nie uda się powołać tej komisji, sprawa FOZZ prawdopodobnie nigdy nie zostanie wyjaśniona. Brak poparcia SLD dla naszego wniosku będzie zaś oznaczać przyznanie się do politycznej odpowiedzialności za aferę i jej wyjaśnienie - uważa Ziobro. Według marszałka Marka Borowskiego, "Sejm nie może się zamienić w zbiorowego prokuratora, a powoływanie komisji śledczych powinno występować dopiero wtedy, kiedy wyczerpane są inne możliwości dochodzenia prawdy". PiS chce, by komisja zbadała trzy sprawy: odpowiedzialność służb specjalnych PRL i III RP oraz polityków za opóźnienia w wyjaśnieniu afery FOZZ; utrudnianie pociągnięcia do odpowiedzialności karnej winnych przestępstw oraz przestępczych prowokacji podejmowanych przez służby specjalne wspierane przez środowiska polityczne, zwłaszcza SLD. "Znane publiczne fakty wskazują, że problemy z wyjaśnieniem sprawy FOZZ mają źródło w układzie politycznym i służb specjalnych wywodzących się z PRL. Jest to układ polityczny powiązany z obecnym SLD i jego prominentnymi politykami. Nici powiązań z aferą FOZZ sięgają szczytów władzy: rządu, Kancelarii Prezydenta, kierownictwa SLD, członków władz wielu spółek" - czytamy w uzasadnieniu wniosku PiS. Ziobro zaznaczył, że "FOZZ - instytucję patologiczną powstałą po to, żeby kraść pieniądze - powołał ostatni PRL-owski rząd związany z obecną lewicą, a premierem tego rządu był mentor SLD Mieczysław Rakowski". I to tamten rząd, według niego, ponosił polityczną i prawną odpowiedzialność za funkcjonowanie funduszu. Zdaniem Ziobry, komisja w sprawie FOZZ powinna zacząć działać tuż po zakończeniu prac komisji badającej aferę Rywina. W jej skład miałoby wejść siedmiu posłów, czyli po jednym przedstawicielu każdego klubu parlamentarnego. Marszałek Sejmu Marek Borowski powiedział dziennikarzom, że nie wie, kiedy zostanie rozpatrzony wniosek PiS. "Na najbliższym posiedzeniu Sejmu do porządku obrad zostanie natomiast wprowadzona informacja prokuratora generalnego na temat procesu FOZZ, o co wnioskował PIS" - powiedział Borowski. Jego zdaniem, wyjąwszy sytuacje nagłe i niezbędne, a taką może się okazać sprawa starachowicka, kolejne komisje śledcze powinny być powoływane dopiero wtedy, gdy wyczerpane zostaną inne środki działania, w tym także działania normalnych komisji sejmowych. Sprawa FOZZ to największa nierozliczona afera gospodarcza, na której w latach 1989-1990 polskie państwo miało stracić 354 mln zł. Oskarżeni to były dyrektor FOZZ Grzegorz Żemek, jego zastępczyni Janina Chim, prezes "Universalu" Dariusz Przywieczerski oraz trójka biznesmenów. Grozi im do 10 lat więzienia. Nie przyznają się do zarzucanych czynów. Wszyscy odpowiadają z wolnej stopy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Siewierski Skandal w olsztyńskiej policji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.03, 15:24 Skandal w olsztyńskiej policji Krzysztof Olszewski 24-07-2003, ostatnia aktualizacja 24-07- 2003 22:15 Dwaj wysocy oficerowie Komendy Wojewódzkiej przez dwa lata prowadzili w Olsztynie agencję ochrony zarejestrowaną na członków rodzin. Jeden z funkcjonariuszy odwiedzał w mundurze właścicieli sklepików i firm, proponując im opiekę za pieniądze czytaj dalej » r e k l a m a Agencją ochrony A. olsztyńska prokuratura zajęła się po tym, jak urząd skarbowy odkrył, że szefowie firmy od dwu lat zawyżają koszty jej działalności, by płacić mniejsze podatki. Poszło o fikcyjne delegacje służbowe na łączną kwotę 100 tys. zł. Agencję prowadziły oficjalnie dwie osoby blisko spokrewnione z wysokimi oficerami Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie: Krystyna P. jest żoną podinspektora Henryka P., byłego dowódcy oddziałów prewencji, a obecnie pracownika Sztabu Komendy Wojewódzkiej, Mieczysław S. jest ojcem podkomisarza Piotra S., ostatnio zatrudnionego w laboratorium Komendy Wojewódzkiej Policji, a wcześniej wykładowcy w olsztyńskim ośrodku szkolenia policji. Kilka dni temu zrezygnował on jednak z pracy w komendzie. - Podczas śledztwa wyszło na jaw, że Piotr S. był nieformalnym właścicielem agencji - kierował nią, podpisując m.in. fikcyjne delegacje - mówi Zbigniew Czerwiński, zastępca prokuratora rejonowego Olsztyn-Południe. - Postawiliśmy mu zarzut fałszerstwa dokumentów. Prokuratorskie śledztwo dotyczy wyłącznie fałszowania delegacji służbowych. Fiskus już wystawił podejrzanym nakaz zapłaty zaległego podatku. Do osobnego postępowania wyłączono natomiast sprawę podinsp. Henryka P. Prokurator Czerwiński nie chce jednak ujawniać szczegółów. - Musimy jeszcze sprawdzić wiele wątków - ucina. Zgodnie z ustawą o policji żaden funkcjonariusz nie ma prawa dorabiać poza służbą. Praca "po godzinach" w agencji ochrony byłaby możliwa jedynie za zgodą przełożonego. Żaden z policjantów takiej zgody nie miał. Jak ustaliła "Gazeta", sprawą zajęła się już tzw. wewnętrzna policja. Biuro Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji bada, jaki udział w kierowaniu agencją miał nadkom. Henryk P. i czy wykorzystywał do tego informacje wyniesione z komendy. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że policjant w służbowym mundurze odwiedzał właścicieli niewielkich firm i sklepików. Wybierał takie, w okolicy których dochodziło w ostatnim czasie do włamań. Pracując w komendzie, miał bowiem dane o popełnianych na terenie Olsztyna przestępstwach. - Wiedział, że ci ludzie mogą czuć się zagrożeni przestępczością - ocenia jeden z funkcjonariuszy KWP. - Proponował im ochronę profesjonalnej firmy, która potrafi być skuteczniejsza niż policja. Mundur wzbudza zaufanie, więc właściciele sklepów zwykle zgadzali się na podpisanie umowy. Policja dysponuje co najmniej kilkunastoma adresami firm i sklepów, które miał odwiedzić z taką ofertą Henryk P. Jak to możliwe, że szefowie komendy wojewódzkiej nie wiedzieli o procederze swoich podwładnych? Zwłaszcza że pozwolenia na działalność agencji ochrony wydaje podległy im wydział postępowań administracyjnych. Monika Wejknis z biura prasowego KWP nie potrafiła tego wczoraj wytłumaczyć. - Jeżeli śledztwo prokuratury wykaże, że Henryk P. łamał prawo, będzie musiał odejść ze służby - stwierdziła Wejknis. - W przypadku drugiej osoby nic nie możemy zrobić, bo ta osoba nie jest już policjantem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: FLEJKS LEPPER DALEJ CZYNEM POPIERA SLD IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.03, 15:26 Gdzie się tak Pan opalił? Grecja, Hiszpania, solarium? Andrzej Lepper: (śmiech) - Pan to ma pytania. Codziennie jestem w terenie. A na urlop na razie się nie wybieram. Może w sierpniu pojadę do domu na żniwa. Nie twierdzę oczywiście, że nadal jestem rolnikiem i jeżdżę kombajnem. Ale słońca jeszcze trochę złapię. Pan się opala, a tymczasem ludzie odchodzą z Samoobrony. Z 53 zostało już tylko 32 posłów. - Nie ma się z czego cieszyć, ale płakać też nie ma powodu. A niech sobie odchodzą! Sondaże są nadal dobre, a w tej kadencji nie ma specjalnego znaczenia to, czy w klubie będzie 50, czy 30 osób. Przynajmniej się przewietrzyło. Śmieszą mnie te ich polityczne wizje, plany budowy własnej partii, gadanie o programach. Zarzucają mi, że Samoobrona nie realizuje swojego programu! Proszę, niech znajdą sposób, żeby wygrać wybory i wprowadzić do Sejmu 231 posłów. Wtedy będziemy realizować program. Zarzucają Panu, że się Pan szarogęsi jak jakiś dyktator. - Ci, którzy cały czas przy mnie są, jakoś tego nie mówią. Te tłumy, które przychodzą na spotkania ze mną, też nie uważają mnie za dyktatora. Jeśli ktoś uważa, że porządek i dyscyplina to dyktatura, to nie ma dla niego miejsca w Samoobronie. Czyli mają się Pana słuchać? - Jakoś przed wyborami nikt nie podskakiwał! Wszystko im się podobało: Lepper, Samoobrona, program partii. A teraz się poprzewracało we łbach. W 2001 r. Samoobrona miała poparcie rzędu 1-2 proc. Tak spektakularny sukces wyborczy nawet mnie zaskoczył. Nie miałem kogo wsadzić na listy, dlatego znaleźli się na nich przypadkowi ludzie, karierowicze i zdrajcy. Nikogo Pan nie żałuje z tych, co odeszli? - Szkoda mi Witaszka. To był oddany człowiek i nie wiem, co się stało. Ostatnio zacząłem dostrzegać w jego oczach zawiść, czego nie było nigdy wcześniej. Gdy jego syn nie wszedł na radnego, bardzo się zmienił. Zaczął się złościć na całe otoczenie, robił sceny zazdrości o posła Filipka, że jest za blisko mnie. Nikt mu nie bronił, żeby jeździć ze mną siedem dni w tygodniu na spotkania. Ale to jedyna osoba, której mi szkoda. Jak czytam w pańskiej gazecie, co wygaduje taki Jerzy Michalski, to mi się to w głowie nie mieści. Przecież gdyby nie śp. Józef Żywiec, to Michalski nie zostałby posłem i nadal pasł świnie. Dostał dietę 10 tys. i palma mu odbiła. A nie szkoda Panu np. Piotra Smolany? Zrobił się sławny przez swój udział w komisji śledczej... - Niech pan mnie nie rozśmiesza. To uczciwy człowiek, ale polityka to zajęcie nie dla niego. Jak chce Pan zatrzymać ludzi w partii i klubie? - Batem finansowym. Kandydaci na posłów będą podpisywać umowy cywilnoprawne w obecności notariusza. Jak któryś będzie chciał odejść z klubu w trakcie kadencji, zdradzi wyborców, to niech płaci. Boję się tylko, że Pan nie da rady tego wyegzekwować. Jak komornik sobie z Wami nie radzi? - Komornik wejdzie im na pensje. Przecież mi za karę ściągają z uposażenia prawie wszystko. Trudniej jest, jak ktoś jest przedsiębiorcą albo rolnikiem i nie wykazuje dochodu. Albo jak sprzeda kupione na kredyt maszyny rolnicze i nie spłaca rat... - No tak... Tylko że w przypadku Łyżwińskich to sam komornik się przyznał, że tych maszyn nigdy nie widział, a napisał w protokole, że stały. Później stwierdził, że zniknęły. Tak czy siak są winni bankowi pieniądze i nie chcą oddać. Minister Kurczuk chyba się teraz za Was weźmie. Złożył do Sejmu wniosek, żeby pozbawić Pana i Pańskich kolegów immunitetów. - Niech on się lepiej weźmie za swoich z SLD i zacznie ścigać prawdziwe afery. Nie mam do niego pretensji. Ja się nie boję, bo wierzę w sprawiedliwość. Chcą nas sądzić, bo wysypaliśmy brudne zboże Zbigniewa Komorowskiego z PSL? Przecież to Komorowski popełnił przestępstwo. Czym Pan tłumaczy korzystne dla Samoobrony wyniki w sondażach? - Przede wszystkim rząd nam pomaga. Nasz sukces w 50 proc. wynika stąd, że jest coraz więcej biedy, wysokie bezrobocie... Czyli im gorzej w kraju, tym lepiej dla Pana... Co będzie, jak się w Polsce poprawi? - Jeśli zacznie się lepsza koniunktura w gospodarce, to pewnie spadnie nam parę procent. Ale na naszą korzyść działa nie tylko bieda. Ludzie mają już dość tych wszystkich politycznych rozmazańców: kombinatorów z SLD, "skoczków" z PO, przechrztów z PiS czy gamoni z PSL. Chcą kogoś twardego i zdecydowanego. Ja taki jestem i za takiego mnie uważają. Mówi Pan, że Samoobrona chce rządzić. Z kim, się pytam? Przecież z Wami już nikt nie chce rozmawiać. - Zobaczy pan, że jeszcze przyjdą. Najbardziej realny układ w następnej kadencji to Samoobrona z PSL i LPR. Liga musi jednak wyraźnie zerwać z antysemityzm i temu podobnymi głupotami, bo to mnie nie interesuje. Odpowiedz Link Zgłoś