Centrum Spotkania Kultur na Euro 2012

31.10.07, 07:33
Może tak zamiast milionami poprzerzucać się koncepcjami na wykorzystanie tego
gmachu? Lansuję hasło, że powstaje Miś 2. Czyli coś, czego celem jest bycie i
nic więcej.

W artykule czytamy:
"Został powołany zespół ds. opracowania założeń programowo-przestrzennych do
koncepcji funkcjonowania CSK, który określa jego misję."

Podobno powstał raport z działalności tego publicznego ciała. Szukam więc w
necie, ale żadnych efektów prac tej komisji nie widzę. Znajduję skład komisji:
www.lublin2016.pl/wiadomosci,1,180,Zesp%C3%B3%C5%82_ds_koncepcji_Teatru_w_Budowie_powo%C5%82any.html
oraz jakieś zamówienie na "Opracowanie koncepcji programowo-przestrzennej z
częścią ekonomiczną projektu inwestycyjnego pn.: „Budowa Centrum Spotkania
Kultur w Lublinie przy ul. Grottgera 1a" z maja b.r.
www.ebip.lublin.pl/6/ogloszenia/oferty_tresc.php?id=17&bu=6_uchwaly&numer=
I jeszcze taki pasus:
"Jeżeli mamy być metropolią, potrzeba nam miejsca, gdzie byłyby organizowane
wielkie imprezy kulturalne i różnego rodzaju kongresy.")
www.e-teatr.pl/pl/artykuly/11749.html
Żart? Jakieś Centrum Kultury XXXXXXL?

Jedyną mi znana koncepcją jest: "Pamięć Lublina" - Centrum Edukacyjne
tnn.pl/k_458_m_3.html
pomysł Tomasza Pietrasiewicza (który zresztą wypisał sie ze składu komisji, bo
nic nie robiła)

Nie chodzi o to, że jest to najlepsza koncepcja, ale że JEDYNA!

Nie mam racji?
Proszę bardzo - wyzywam wszystkich śmiałków na pojedynek na koncepcje. Niech
to będzie tekst powiedzmy 5000 zn bez lania wody. W innym poście mogę podać
warunki konkursowe, ale wstępnie niech to będzie cokolwiek byle nie "centrum
kongresowe" za grube miliony finansowane z budżetu publicznego.
    • Gość: gl Re: Centrum Spotkania Kultur na Euro 2012 IP: *.gprs.plus.pl 31.10.07, 07:47
      panie marcinie TNN nie placi panu chyba za pisanie postow. No chyba
      ze szef kazal napisac ze jego koncepcja jest najlepsza.pozdrawiam
      • marcinskrzypek posty ważna rzecz 31.10.07, 10:37
        Płaci. Płaci mi za bycie odpowiedzialnym za Lublin i propagowanie takiej postawy.
        Forum to część przestrzeni publicznej, w której od lat działamy, zabierając głos
        w różnych sprawach.
        Np. ostatnio GW ogłosiła konkurs na Podzamcze bez wsparcia merytorycznego, więc
        spróbowałem stworzyć takie wsparcie (na miarę swoich skromnych możliwości)
        tnn.pl/k_492_m_3.html
        Wiemy, czym różni się budynek zagospodarowany funkcją i misją od budynku - nawet
        pięknego - bez celu. Właśnie misja utrzymuje przy życiu Bramę Grodzką (a nie
        cegły), Podziemia i misja powoła do życia zaniedbaną i częściowo pustą
        dotychczas kamienicę na Żmigrodzie (była tam drukarnia).

        Wiemy też jak łatwo się marnuje w Lublinie pieniądze. Szczególnie łatwo marnują
        pieniądze urzędnicy czy politycy, których już po 4 latach może nie być, a
        stworzone przez nich niedoróbki zostaną.
    • Gość: log ciekawe IP: *.gprs.plus.pl 31.10.07, 07:50
      ze to mowi koles ktory zadko sie myje spi do 11 bo codziennie ma
      kaca,nie zna zadnej ustawy ( zamowienia, finanse publiczne itp.) i
      nie zmienia ubran. widoczeni dostal zlecenie na wicemarszalka bo to
      on zawala terminy w tym projekcie.
    • clavi Re: Centrum Spotkania Kultur na Euro 2012 31.10.07, 08:23
      Panie Marcinie! A coz to za retoryka?
      "Wyzywam smialkow" - czyz turniej rycerski pan organizuje w imieniu
      Jego Krolewskiej Mosci Pietrasiewicza? - jak juz ktos w tym watku
      domniemywa, a przyznam ze i ja nie moge sie od tej mysli uwolnic.
      Troche pokory zalecam. Ot, jak u Juranda po wizycie w Malborku.
      • marcinskrzypek retoryka absurdu 31.10.07, 11:01
        "Wyzywam śmiałków" to jest retoryka odpowiadająca absurdalności tej sytuacji.
        Może zapomniałem dodać uśmieszku i dlatego zostałem źle zrozumiany :-)

        Proszę zwrócić uwagę: bohaterowie artykułów nt. Teatru w Budowie przerzucają się
        sumami dziesiątków milionów złotych z publicznego budżetu, a pomysł na
        zagospodarowanie tego gmachu nie jest wart nawet tysiąca złotych.
        Przypomnę, że ta instytucja musi się z czegoś utrzymywać. A więc będzie to
        dodatkowy ciężar na lata. Czy pomysł sali widowiskowej i innych sal na
        niewiadomoco będzie usprawiedliwieniem dla tych wydatków?

        Sale widowiskowe i kongresowe już są w Lublinie: AR, ACK, filharmonia, teatr
        Muzyczny, CK, hotele, uczelnie... Program Centrum Spotkania Kultur jest
        realizowany przez wiele instytucji w mieście od lat (koncerty, teatry, działania
        edukacyjne itp).

        Publiczna komisja składająca się z elity kulturalnej wypracowuje niby jaką
        koncepcje, jakiś raport, który publicznie nie jest udostępniony ani dyskutowany,
        choć publicznie się na niego powołuje w odniesieniu do milionów złotych. To są
        żarty.

        Tylko dziennikarze się cieszą, bo będą mieli o czym pisać - jak już będzie za
        późno na manewry. Jak to u nas, na Ścianie Wschodniej Płaczu.

        Nie dajmy sobie wciskać kitu
        • clavi Re: retoryka absurdu 31.10.07, 17:35
          Panie Marcinie! Wroce jeszcze do postu zwiastujacego caly temat.
          Bo ilez tam niekonsekwencji! Pisze pan: jedyna znana mi koncepcja
          jest: "Pamiec Lublina" - Centrum Edukacyjne.

          Ale wczesniej wspomina pan o CSK. To jest przeciez takze koncepcja.
          Nie panska wprawdzie lecz pan ja rowniez zna. Wiec nie moze mowic
          o poznaniu jednej tylko koncepcji.

          Z postu moznaby sadzic, ze "Jedyna" to dla pana najlepsza.
          Ale rowniez tak nie jest...

          Pisze pan "nie chodzi o to, ze to najlepsza koncepcja", ale ze
          JEDYNA. No, to jest logika jak z przemowienia pewnego Leszka co
          to lubil skakac przez plotki.

          Nie dajmy sobie wciskac kitu - to panskie slowa.

          Czepiam sie, tak? Moze troche. Bylem bowiem goracym zwolennikiem
          CSK. Ale o tem potem...
          • marcinskrzypek absurdy CSK 31.10.07, 23:09
            > Pisze pan: jedyna znana mi koncepcja
            > jest: "Pamiec Lublina" - Centrum Edukacyjne.
            >
            > Ale wczesniej wspomina pan o CSK. To jest przeciez takze koncepcja.

            - Tak? A gdzie można się z nią zapoznać?

            Ja ją znam z plotek. Nie mam źródła, do którego mogę się odnieść. Niby pracował
            nad nią zespół społeczny. Ale też istnieje dokument zamówienia na koncepcję, jak
            rozumiem za kasę. To o co tu chodzi?
            Jeżeli pracują nad nim elity albo ktoś wydaje na to publiczne pieniądze, to
            pełny tekst powinien być ujawniony publicznie. Nawet jeżeli nie ma takiego
            obowiązku, to powinno na tym zależeć ludziom, którzy robią wokół tego tyle
            zamieszania.

            "Pamięć Lublina" jest dla mnie jedyną koncepcją, bo mogę ją przeczytać,
            zanalizować, skrytykować, znam jej autora. O CSK mówimy, że to "koncepcja",
            tylko dlatego, że bo tak powtarzają decydenci, a za nimi gazety. A tak na prawdę
            to jest tylko jakieś hasło, podkładka pod dalsze decyzje. Wg mnie potrzeba była
            uruchomienia ścieżki decyzyjnej i coś takiego powstało. I dobrze, może taka była
            potrzeba chwili, ale gorzej, że wygląda, iż tak pozostanie. Wygląda, że z
            rozpędu wszyscy uznali tego "ducha" za najlepszy z możliwych pomysłów.
            A tak na prawdę CSK to jest "wydmuszka", bańka mydlana.

            Proszę zwrócić uwagę na miałkość tej "koncepcji" w odniesieniu do budynku.
            Najwięcej mówi sie o scenie obrotowej, jak o jakimś totemie. Można odnieść
            wrażenie, że zbudują tam karuzelę czy coś. Potem gdzieś mi się obiło o uszy, że
            mają byś 2 sale konferencyjne i mnóstwo wolnego miejsca, żeby można tam było
            robić różne rzeczy. Jeżeli to ktoś nazywa koncepcją, to ja to nazywam kitem.

            Program spotkań kultur realizuje już kilka instytucji. I co, CSK ma je wszystkie
            zastąpić? Czy może z nimi konkurować? Czy im pomagać?

            Wizja rozwoju poprzez centralizację jest wg mnie żywcem wzięte z socjalizmu, a
            przynajmniej stanowi projekcję urzędniczych marzeń. Nie pierwszy raz się
            spotykam z tym, że postęp dla urzędnika oznacza zrobienie jednej dużej rzeczy
            zamiast wielu małych. Takie "centrum" łatwiej opisywać w dokumentach, łatwiej
            kontrolować, łatwiej rozumieć.
            A przecież potrzebujemy czegoś innego: rozproszenia wysiłków, wielości
            inicjatyw, aktywizacji wielu podmiotów czy grup. I tak się dzieje. Być może
            trzeba je potem nauczyć współpracy i jakoś koordynować np. poprzez tworzenie i
            komunikowanie czytelnej strategii, ale nie poprzez centralizację i urawniłowkę.

            No tak, ale z czym ja właściwie dyskutuję? "Koncepcja" CSK poprzez fakt, że nie
            istnieje, jest nietykalna.
            • clavi Re: absurdy CSK 01.11.07, 08:08
              O, mimo nadchodzacego Swieta zaczely sie - jak widze dzialania
              zaczepne, drobne harce polegajace na na dezawuowaniu termimu
              koncepcja w odniesieniu do CSK.

              GW z 22 sierpnia br. w artykule:
              "Lublin. Kilkanaście pomysłów na Teatr w Budowie"
              Tyle raportów w sprawie Teatru w Budowie trafi niebawem do zarządu
              województwa. Jednego dokumentu nie udało się stworzyć, bo KONCEPCJI
              związanych z dokończeniem inwestycji jest zbyt wiele.

              I dalej:
              "Zarząd będzie miał z czego wybierać - mówi Tomasz Chwostek,
              pełnomocnik marszałka ds. Teatru w Budowie, który koordynował
              kilkumiesięczną pracę nad raportem. - Ostatecznie nasz zespół
              opracował siedem dokumentów".

              Faktem jest, zesmy tych dokumentow nie widzieli. Ze zbyt malo wiemy
              czym w istocie mialoby byc Centrum. Ze nie publikuje sie zadnych
              materialow przyblizajacych KONCEPCEJ CSK. Tu podzielam w pelni obawy
              autora. Niecierpliwie czekam tez na ujawnienie tej wizji przez
              wladze lub chocby Przewodniczacego Rady Honorowej. Bowiem liczba
              zwolennikow koncepcji CSK - topnieje.

              Mam nadzieje, ze tymi slowy wyraznie okreslilem swe pozycje w tym
              Turnieju.

              Warto tez przytoczyc slowa posla Palikota:
              "Zobaczycie, jak KONCEPCJA Teatru zelektryzuje naszą społeczność -
              uważa Palikot. Przypomina kontrowersje, jakie towarzyszyły wyborze
              projektu Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie.
              Tylko to, co nijakie, nie budzi emocji. Ten budynek ma być jak
              magnes - dodaje poseł".

              A powyzszy tekst przytaczam juz po to by wstepnie okreslic:
              ze zwolennika CSK przeistaczam sie w wyniku wyrazonych wyzej
              watpliwosci co do CSK w zwolennika oddania w posiadanie TEATROWI
              calego budynku - jako jedynej logicznej i slusznej, a co TAKZE wazne
              przyswiecajacej pierwotnym zalozeniom budowniczych tej nieszczesnej
              budowli koncepcji (sic).

              Nie przychodzi mi to latwo. Na tym forum toczylem juz boje z chartem
              o slusznosc CSK. Decydowala rzecz jasna sprawa wielkiej
              sceny "obrotowki" - bo to jest serce tego budynku.

              Na koniec zadajmy tez maly cios.
              Krytykuje pan centralizacje zywcem wzieta z socjalizmu. A czymze ma
              byc wizja panskiego szefa? I tu znow odsylam do postu otwierajacego
              temat.
              • marcinskrzypek z historii absurdu 01.11.07, 10:02
                > GW z 22 sierpnia br. w artykule:
                > "Lublin. Kilkanaście pomysłów na Teatr w Budowie"
                > Tyle raportów w sprawie Teatru w Budowie trafi niebawem do zarządu
                > województwa. Jednego dokumentu nie udało się stworzyć, bo KONCEPCJI
                > związanych z dokończeniem inwestycji jest zbyt wiele.

                - Koncepcji dokończenia inwestycji. A mi chodzi o misję i funkcję, która
                zadecyduje o opłacalności inwestycji dla miasta.

                > Ostatecznie nasz zespół opracował siedem dokumentów".

                - To pocieszające, ale zobaczymy, o co chodzi. Bo jak widać jest zamieszanie w
                nazwaniu celów pracy zespołu.

                > Warto tez przytoczyc slowa posla Palikota:
                > "Zobaczycie, jak KONCEPCJA Teatru zelektryzuje naszą społeczność -
                > uważa Palikot. Przypomina kontrowersje, jakie towarzyszyły wyborze
                > projektu Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie.
                > Tylko to, co nijakie, nie budzi emocji. Ten budynek ma być jak
                > magnes - dodaje poseł".

                - Chętnie dam się zelektryzować. Ale Palikot znowu mówi o BUDYNKU. Jestem
                otwarty na wszelkie pomysły architektoniczne, ale architektura z 70 mln bez
                misji to pierwszy stopień do awantury i ogólnego zniechęcenia społeczności.

                > ze zwolennika CSK przeistaczam sie w wyniku wyrazonych wyzej
                > watpliwosci co do CSK w zwolennika oddania w posiadanie TEATROWI
                > calego budynku

                - Odsyłam do historii. Słowa Józefa Brauna, inicjatora budowy nowego teatru na
                początku lat 70. (źródło list Pietrasiewicza do Zespołu ds koncepcji
                tnn.pl/k_462_m_3.html):
                „Wiedziałem (...), jakiej wielkości teatr zapewnia dobrą wymianę energii
                pomiędzy aktorami i widzami (nie za duży!), i jaka ilość widzów przychodzi w
                Lublinie każdego wieczora do teatru (przeciętnie 500 osób). (...) [Niestety]
                Zaczęli działać jacyś ludzie, którym nie podobała się zarówno zamierzona
                nowoczesność, jak i planowana skromność teatru. (...) Lubelscy bonzowie nagle
                uświadomili sobie, lub zostali uświadomieni, że skromny, niewielki, nowoczesny
                teatr nie przyniesie im właściwych korzyści politycznych i dostatecznego
                splendoru. Planowana nowoczesność teatru nagle ich przestraszyła, nie rozumiał
                jej bowiem „aktyw”, składający się głównie z partyjnego „betonu”. Doszli do
                wniosku, że przy okazji budowy teatru mogą sami sobie zbudować pomnik. A taki
                pomnik nie może być jakimś tam niewielkim budynkiem. (...) Ten teatr, tak jak
                został zaprojektowany i tak jak zaczął być budowany, był od początku zły. Był
                potwornym, a spektakularnym błędem. W rezultacie powstało jakieś straszydło,
                które straszy do tej pory. Jest istotnie pomnikiem – pomnikiem głupoty,
                fasadowości i fałszu całego systemu PRL-u." ("Akcent")

                Musielibyśmy być społecznością widzów teatralnych,żeby zagospodarować tego molocha.

                Jeżeli już oddawać - to może uniwersytetowi?

                > Decydowala rzecz jasna sprawa wielkiej
                > sceny "obrotowki" - bo to jest serce tego budynku.

                - Sprzedajmy tę obrotówkę Chińczykom, bo nas ciągnie w dół jak fortepian z filmu
                "Fortepian". Chińczycy na pewno zrobią z niej słuszny użytek.
                • clavi Re: z historii absurdu 01.11.07, 12:35
                  Sadze, ze porozumielismy sie juz co do "chwilowej" (a, jesli rzecz
                  sie nie wyjasni stalej) niemoznosci obrony koncepcji CSK, totez nie
                  marnujac energii idzmy dalej.

                  A dlaczego nie mielibysmy dazyc do budowania spolecznosci widzow
                  teatralnych? Mamy juz cale rzesze teatromanow. Rozwijajmy te idee.
                  Teatr to piekna przygoda, daleko ciekawsza niz muzeum (takze poprzez
                  wlasciwy dobor repertuaru budujaca swiadomosc, wplywajaca na
                  osobowosc, zawierajaca w sobie elementy edukacyjne) co widac chocby
                  na przykladzie frekwencji niektorych sal (bez zbednej reklamy).

                  Jesli wiec juz mamy TEATR to konczmy w miare srodkow finansowych
                  budynek nie zmieniajac jego przeznaczenia. Przeciez ktos kto np.
                  zaprojektowal palac nie przeznacza jego czesci na - noclegownie czy
                  bakutil. Jeno buduje salony. Nonsens przeznaczania czesci zywego
                  organizmu teatralnego na cokolwiek innego jest oczywisty.

                  Nie mnie oceniac czy "aktyw" lub "beton" - jak ktos to okreslil
                  dokonal wlasciwego wyboru budujac tak wielkie gmaszysko, ze az nie
                  udalo mu sie dokonczyc budowy. Czasem jednak nachodzi mnie mysl,
                  ze powinienem byc mu wdzieczny za ow pomysl. Za - byc moze
                  nieswiadomie ofiarowany przyszlym pokoleniom prezent. Kapitalizm
                  zdaje sie do ofiarnictwa sie nie pali. Przynajmniej u nas.

                  Tak wielka scena moze sie okazac niezbedna. Tylko bowiem na duzej
                  scenie mozna wystawic musical czy opere. Wszak mowimy o teatrze
                  muzycznym, ktory w przyszlosci moze powiekszyc swoj ubogi repertuar
                  teraz takze poprzez gabaryty sceny - niemozliwy do realizacji.
                  Rezyser i scenograf musza miec gdzie sie rozpedzic, by widowisko
                  nabralo blasku i rozmachu. Co prawda dawno nie bylem w naszym TM,
                  ale wydaje mi sie ze tamtejsza scenka nie pozwala tworcom rozwinac
                  skrzydel.

                  Totez zawarty - jesli sie nie myle w KONCEPCJI, ktorej pan tak
                  usilnie broni argument, ze Lublin dzis nie potrzebuje wielkiej sali
                  na 800 widzow jest z gruntu - falszywy. Podobno ubiegamy sie o tytul
                  Europejskiej Stolicy Kultury? To dodatkowy argument. Wielka sala i
                  wielka scena sa LUBLINOWI potrzebne.

                  Na koniec argument rzeczywiscie z granicy absurdu czyli panska
                  propozycja sprzedania "obrotowki" Chinczykom. Nieslychane.
                  A jesli odwiedzi nas z JEDYNYM koncertem Lang Lang (Chinczyk -
                  najlepszy pianista swiata!) to gdzie da ow koncert; by moglo
                  wysluchac go jak najwiecej ludzi?

                  Kontynuujac absurdalne zarty: sprzedajmy Zydom Brame, a Litwinom
                  Plac...
                  Nie, to jest po prostu niesmaczne...
                  • marcinskrzypek Re: z historii absurdu 02.11.07, 11:22
                    clavi napisał:

                    > A dlaczego nie mielibysmy dazyc do budowania spolecznosci widzow
                    > teatralnych?

                    - Możemy o tym porozmawiać. Ale muszą zabrać głos przedstawiciele teatrów.
                    Jeżeli oni się w to nie włączą, to gadanie na forum nie ma sensu. Zresztą jeden
                    z nich zabrał głos rok temu w Akcencie, Józef Braun, twierdząc, że chciał, aby
                    teatr w Budowie był nowoczesny i mniejszy, a wypisał się z inicjatywy, kiedy
                    poszła w stronę projektu "partyjnego". Dla mnie to jest istotny głos na temat
                    rokowań takiego przedsięwzięcia.

                    > Jesli wiec juz mamy TEATR to konczmy w miare srodkow finansowych
                    > budynek nie zmieniajac jego przeznaczenia. Przeciez ktos kto np.
                    > zaprojektowal palac nie przeznacza jego czesci na - noclegownie czy
                    > bakutil.

                    - W ostatnim "Niezbędniku inteligenta" Polityki jest artykuł nt. właśnie
                    architektury i funkcji. W skrócie: z praktyki życia i jego dynamiki wynika, że
                    funkcja nie możemy już myśleć o funkcji jako czymś przypisanym do danego
                    budynku. Funkcje się zmieniają, wędrują i to nie jest moda tylko po prostu
                    zjawisko naturalne. Zachęcam do lektury.

                    > Czasem jednak nachodzi mnie mysl,
                    > ze powinienem byc mu wdzieczny za ow pomysl. Za - byc moze
                    > nieswiadomie ofiarowany przyszlym pokoleniom prezent.

                    - Trawestują powiedzenie pewnego wodza starożytnego: jeszcze kilka takich
                    prezentów i pójdziemy z torbami.

                    > Wielka sala i
                    > wielka scena sa LUBLINOWI potrzebne.

                    - Ale wszystko kosztuje. Nie jestem pewien, czy nie zmienimy zdania, kiedy po
                    realizacji tej wielkiej sceny okaze się, że koszty jej utrzymania są ogromne, a:
                    - inwencja twórców teatru nie wzrosła razem z kubaturą dostępnych pomieszczeń
                    - ludzie wolą Multikino zamiast teatru czy opery
                    - scena jest niestandardowa, więc się zepsuła, a naprawę można zrobić tylko na
                    Księżycu
                    - scena jest niestandarowa, więc nie pasują do niej hitowe produkcje

                    > Na koniec argument rzeczywiscie z granicy absurdu czyli panska
                    > propozycja sprzedania "obrotowki" Chinczykom.

                    - Po prostu jest takie zjawisko, że na niektóre prezenty nas nie stać. Np.
                    gdybym wygrał na loterii ferrari, to nie miałbym kasy na ubezpieczenie i czasu
                    na wyjazd do Pragi do serwisu na wymianę oleju. Proponuję rozważyc obrotówke w
                    tym kontekście.
                    • clavi Re: z historii absurdu 02.11.07, 18:19
                      Panie Marcinie zamiast "przerzucac pileczki" zawezmy pole dyskusji.
                      Dostrzeglismy w jej wyniku, ze istnieja trzy koncepcje
                      zagospodarowania teatru w Budowie:

                      1. Koncepcja Pietrasiewicza (wykluczajaca Wielka Scene).
                      2. Koncepcja wladz miasta (o ktorej malo wiemy i jej nie bronimy do
                      czasu, az sie dowiemy szczegolow).
                      3. Koncepcja oddania calosci Teatrowi Muzycznemu - nazwijmy ja
                      koncepcja melomanow, ktora jest mi na dzien dzisiejszy najblizsza.

                      Z tych trzech koncepcji druga ma najwieksze szanse powodzenia.
                      Rzadzacy Lublinem zalozyli przeciez, ze Lotnisko w Swidniku i
                      powstanie CSK to ich priorytety. Oba priorytety sa krytykowane,
                      ale to niczego nie zmienia.

                      Uscislajac pkt 3
                      Mowimy tu o teatrze muzycznym. Kto z jego przedstawicieli mialby sie
                      wlaczyc do dyskusji o budowie spolecznosci teatralnej panskim
                      zdaniem? Teatr chwilowo nie posiada dyrektora artystycznego, a tylko
                      taka osoba moglaby lobbowac na rzecz koncepcji Teatru w dokonczonym
                      teatrze, porwac za soba zwolennikow i pozyskac swym glosem uwage
                      wladz.

                      Podejrzewam, ze po zawarciu nowej Koalicji rzadzacej krajem ten
                      temat ozyje z powodu powrotu na opuszczone stanowisko bylego
                      dyrektora art. goracego zwolennika opery w Lublinie.
                      Lub pojawi sie nowy dyrektor i podejmie temat.
                      I w jakim sensie na to czekam.

                      Koncepcji "mniejszego" teatru pana Brauna bez trudu mozna
                      przedstawic inna: "teatr moj widze ogromny" - traktujac te slowa bez
                      przenosni rzecz jasna. Ktos kto wypisuje sie z teatralnego
                      projektu "partyjnego" powinien brac pod uwage, ze kazdy teatr
                      panstwowy jest w jakims sensie - "partyjny" bo to rzadzaca ekipa
                      ustanawia jego kierownictwo i przyznaje dotacje.

                      Kosztow utrzymania nikt nie zna i dotyczy to kazdej Koncepcji.
                      Maluje pan na CZARNO sytuacje po realizacji Wielkiej Lubelskiej
                      Sceny. Zamiast wozic ja do naprawy na Ksiezyc sprowadzimy kosmitow.
                      Wyjdzie taniej i zielono.
                      • marcinskrzypek Re: z historii absurdu 05.11.07, 00:08
                        > 1. Koncepcja Pietrasiewicza (wykluczajaca Wielka Scene).
                        > 2. Koncepcja wladz miasta (o ktorej malo wiemy i jej nie bronimy do
                        > czasu, az sie dowiemy szczegolow).
                        > 3. Koncepcja oddania calosci Teatrowi Muzycznemu - nazwijmy ja
                        > koncepcja melomanow, ktora jest mi na dzien dzisiejszy najblizsza.

                        - No i jeszcze jest koncepcja Charta - zmieszczenia tam całej sceny teatralnej
                        Lublina, o ile dobrze te koncepcje rozumiem, a a propos której powinni się
                        wypowiedzieć ludzie teatru.
                        Co do tego, że obecnie teatr Muzyczny nie ma dyrektora, to jak dla mnie mówi to
                        coś nt. ryzyka, jakie byłoby związane z przekazywaniem jeszcze większego budynku
                        w ręce tej instytucji.
                        Nie do końca wiem, o co chodzi z ta aferą, ale wg mnie może ona mieć związek z
                        taka moja tezą, że większy lokal daje się środowisku, które nie może się
                        pomieścić już w tym, który ma, bo tak prężnie i aktywnie działa. Czy to jest
                        casus naszego Tearu Muzycznego?

                        > Kosztow utrzymania nikt nie zna i dotyczy to kazdej Koncepcji.
                        > Maluje pan na CZARNO sytuacje po realizacji Wielkiej Lubelskiej
                        > Sceny.

                        - Nie, nie, koszty zawsze trzeba przynajmniej na miarę możliwości oszacować. I
                        zawsze jakiś czarnowidz się przyda. Przyda się i wizjoner i czarnowidz.
              • marcinskrzypek centralizacja - kiedy sensowna 01.11.07, 10:48
                > Na koniec zadajmy tez maly cios.
                > Krytykuje pan centralizacje zywcem wzieta z socjalizmu. A czymze ma
                > byc wizja panskiego szefa? I tu znow odsylam do postu otwierajacego
                > temat.

                Z sytuacją edukacji nt. historii miasta i regionu (której dotyczy projekt
                Pietrasiewicza) jest w Lublinie inaczej niż ze spotkaniami kultur w wersji CSK.

                Spotkania takie już się dzieją: fest. teatrtalne w CK, Gardzienice,
                "Mikołajki Folkowe", "Noc Świętojańska","Rozstaje Europy", festiwal
                folklorystyczny Kaniorowców, Jarmark Jagielloński, Brama Grodzka (debiut
                programem "Spotkania kultur" na pocz. lat 90.), kolegium pol.-ukr. Najstarsze
                PIeśni Europy i jeszcze pewnie kilka innych inicjatyw.

                Pytanie, co nowego w tej sytuacji mogłoby zrobić CSK jest wg mnie trudne do
                odpowiedzi. CSK wygląda na twór wyobraźni urzędniczej, która w ogóle nie powinna
                się zajmować takimi sprawami. Wchodzenie z CSK do przestrzeni wydarzeń Lublina
                to jest jak wejście słonia do ogrodu botanicznego. Czy coś w tym rodzaju.

                Natomiast sytuacja edukacji nt dziedzictwa lokalnego (kulturalnego i ogólnie
                historycznego) jest w Lublinie zła. Świetnie się sprawuje Skansen. Chwała.

                Ale funkcji Muzeum Miasta Lublina z prawdziwego zdarzenia praktycznie nie ma -
                jeżeli porównamy do tego, co mogłoby być, biorąc pod uwagę zakres tematyczny
                naszej historii i zakres dostępnych metod wykorzystania tej tematyki.

                Te rozproszone instytucje, które się tym zajmują nie wypracowują
                satysfakcjonującej jakości ani oferty. Dlatego TNN - który wyszedł z ruchu
                małoojczyźnianego - ma co robić: Żydzi, Lubelski Lipiec, Sprawiedliwi, Wolne
                Słowo (drukarnie), Czechowicz, Kultura Przestrzeni, Podziemia (Pożar, makiety),
                wortal www.pamiecmiejsca.tnn.pl.

                A są jeszcze tematy do poruszenia inne problemy: np. relacje polsko-ukraińskie,
                ruch oporu, Unia itd. Jest ogromne zaplecze naukowe uniwersytetów.

                Nie widzę takiej możliwości, żeby programowo odtworzyć w tej tematyce sytuację
                ze sfery spotkań kultur - żeby nagle wiele osób i podmiotów się tym niezależnie
                od siebie zajęło i coś wypracowało.

                Natomiast jest to nasz "towar eksportowy" i jest wg mnie tu miejsce na dużą
                inwestycję w tą tematykę, która skokowo doprowadzi do jej rozwinięcia w kierunku
                edukacyjnym. To jest bardzo ważne: edukacyjnym. Może ona wykorzystywać dorobek
                istniejących już inicjatyw i współpracować z nimi.

                Nasza historia jest właśnie tematem na "realizację" w jednym miejscu. Ktoś
                pryjeżdża i ma miejsce, gdzie ze wszystkim się zapoznaje z apartym tchem. Takie
                eksploratorium, ale historyczne. Właśnie w tym tkwi ten ponadlokalny sens
                robienia czegoś takiego.

                Jeżeli chodzi o problem zagospodarowania przestrzennego molocha, to są tu dobre
                wzorce, które wykorzystując nie narazimy się na wtórnośc, bo nasza specyfika
                jest unikalna (a idea spotkań kultur nie). Te wzroce to nowoczesne
                interdyscyplinarne i multimedialne instytucje i pawilony typu Muzeum Powstania
                czy choćby kolejne wydania EXPO. Że o dorobku USA nie wspomnę.

                Zresztą spotkania kultur też są częścią naszego dziedzictwa. Tylko że nie mogą
                być podstawą koncepcji, bo jest to hasło i realizowane, i - jako promocyjny
                "trade mark" - przebrzmiałe.
                • Gość: gl ehh.. IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 02.11.07, 07:12
                  koncepcje CSK tworzyły osobowości zarówno ze świata sztuki, prawa I
                  DAMINISTRACJI( tak bo to w koncu inwestycja a nie układanka z
                  zapałek jak mysli częśc artystó) i samorządowcy ( w koncu to ich
                  budynke) oraz czlowiekod palikota. I teraz tryb rozmumowania TNN:
                  jednyną słuszną ideą jest nasza idea!!! a co na to koledzy po fachu
                  ktorzy uczetsniczyli w pracach zespołu???czy panowie nie
                  przedstawiacie egoistycznego widzimi się pana Pietrasiewicza. CSKL
                  ma byc otwarte na szerokie spektrum "Sztuki" a nie tylko muzea itp.
                  Muzeum Lublina ok. ale jako element CSKL a nie determinant. a
                  Panowie Z TNN myslą ze są naj mądzrzejsi i tylko oni maja racje.
                  • marcinskrzypek ohh.. 02.11.07, 10:58
                    > koncepcje CSK tworzyły osobowości zarówno ze świata sztuki, prawa I
                    > DAMINISTRACJI( tak bo to w koncu inwestycja a nie układanka z
                    > zapałek jak mysli częśc artystó) i samorządowcy ( w koncu to ich
                    > budynke) oraz czlowiekod palikota.

                    - Chciałbym zapoznać się z tą koncepcją i nazwiskami autorów. Chciałbym mieć
                    możliwość zabrania głosu w tej sprawie jako podatnik. Takie są zasady
                    społeczeństwa obywatelskiego.

                    > I teraz tryb rozmumowania TNN:
                    > jednyną słuszną ideą jest nasza idea!!!

                    - Nie "jedynie słuszną" tylko jedyną. Proszę zwrócić uwagę, że wyższością
                    pomysłu Pietrasiewicza nad CSK jest fakt, że można się z nim zapoznać i go
                    skrytykować (czego akurat tu nie wiedzę, ale można).

                    Takie jest moje rozumowanie.

                    > a co na to koledzy po fachu
                    > ktorzy uczetsniczyli w pracach zespołu???

                    Koledzy po fachu właśnie nic. Cisza. To jest właśnie Lublin - cisza.
                    Koncepcja Pietrasiewicza spotkała się z ciszą ze strony Zespołu. Dlatego
                    Pietrasiewicz się wymiksował z towarzystwa, bo to nie miało sensu.

                    Moje teza jest taka, że KAŻDY może napisać swoja koncepcję i na ich temat
                    powinna być publiczna i MERYTORYCZNA dyskusja. Np. dyskusja jakie warunki
                    strategiczne ten gmach-miejsce powinien spełniać w przyszłości, żeby
                    usprawiedliwić ogromne wydatki nań z budżetu.

                    Odsyłam do postu "warunki konkursu"

                    I tego wszystkiego nie ma: ani wyboru koncepcji (nie inwestycji czy przebudowy
                    ale misji), ani merytorycznej dyskusji na ten temat. Moje próby rozpoczęcia
                    takiej dyskusji kończą się przypisywaniem mi prymitywnej intencji: "zabieram
                    głos bo mi sie wydaje, że wiem lepiej".

                    Zabieram głos, bo jest problem i ja go definiuje.
                    • leniak Re: ohh.. 02.11.07, 11:23
                      o proszę tu mnie rozbawiłeś Marcinie S., piszac "społeczeństwa
                      obywatelskiego" - rozbawiłeś niezmiernie...

                      co konkretnie masz na myśli?
                      • marcinskrzypek społeczeństwo obywatelskie 02.11.07, 12:47
                        > o proszę tu mnie rozbawiłeś Marcinie S., piszac "społeczeństwa
                        > obywatelskiego"
                        > co konkretnie masz na myśli?

                        Czemu rozbawiłem?
                        Świetne pytanie, nie wiem, czy nie podchwytliwe.

                        Najkrócej: społeczeństwo obywatelskie to "układ", który nikogo nie wyklucza.
                        Jeżeli obywatel ma wrażenie, że jest wykluczony z jakichś działań (bo np. nie
                        wie, "co się dzieje"), to mamy objaw istnienia struktur nieobywatelskich czyli
                        "układu" w tym złym sensie: władzy oligarchii lub oligarchii władzy.

                        Np. planowanie rozwoju miasta powinno odbywać się z maksymalnym uczestnictwem
                        społeczności. Taki jest kierunek przemian, w których uczestniczymy od 1989 roku
                        i tak jest po prostu lepiej, bo wykorzystujemy szeroki potencjał możliwości,
                        który drzemie w społeczności i ludzie czują sie potem bardziej związani z czymś,
                        na co mieli wpływ, przynajmniej potencjalnie, bo jest to bardziej "ich". Potem o
                        to bardziej dbają, identyfikują sie z tym itp.

                        Zależność od sytuacji - W ZALEŻNOŚCI - może brać udział w tym procesie dosłownie
                        każdy (np. mieszkaniec osiedla) albo wybrane grupy, np. specjalistów.

                        Ważne tu są rozmaite powiązane ze sobą czynniki, np.:
                        - edukacja ciągła społeczeństwa (poczynając od sensownego wpisu na forum GW)
                        - budowanie aktywnych postaw, tzn. motywacji do działania, a w wersji minimum,
                        żeby się w ogóle ludziom chciało chcieć, żeby mieli przynajmniej nadzieję na zmiany
                        - transparentność i jawność - żeby ludzie czuli się uczestnikami przemian, żeby
                        czuli, że ktoś o nich myśli, chce się z nimi skomunikować - ten element
                        kontaktu-spotkania jest wg mnie decydujący
                        - kultura wymiany poglądów - umiejętność słuchania, wyrażania poglądów,
                        definiowania problemów, dokształcania się, zdolność przypisywania innym intencji
                        przynajmniej tak szlachetnych, jakie przypisuje się sobie.

                        Obywatel, to człowiek, który bierze odpowiedzialność za miejsce w którym żyje.

                        W praktyce widzę to tak, że np. jeżeli nawet już ktoś podejmuje jakąś decyzję
                        przy biurku - jednoosobowo i po cichu, ale decyzję istotna dla wielu ludzi, o
                        charakterze publicznym - to żeby mieszkańcy przynajmniej wiedzieli, gdzie mogą
                        się z tą decyzją zapoznać, żeby dostęp do niej był maksymalnie ułatwiony, pod
                        decyzja ma być podpis tego człowieka i zrozumiała argumentacja, a dodatkowo
                        osoba ta - lub jakiś jego rzecznik - powinien potrafić ją uargumentować własnymi
                        słowami. No i wyjaśnić wątpliwości, przyjąć krytykę.

                        I dlatego oczekuję, że w sytuacji Teatru w Budowie, koncepcja CSK powinna być
                        opublikowana, podpisana, pod nią w necie widzę jakieś forum, jest ktoś, kto
                        tłumaczy wątpliwości, odsyła do tekstu koncepcji, spisuje uwagi - jeżeli
                        oczywiście dany autor postu rzeczywiście się z tym tekstem ZAPOZNAŁ i potrafi
                        sie do niego MERYTORYCZNIE odnieść.

                        Jeżeli ma to być teatr, to niech rozmawiają o tym "teatralni" reprezentanci
                        społeczności. Przecież to ich DOTYCZY. Jeżeli ma to być jeszcze nie wiadomo co,
                        to niech rozmawia o tym Rada Honorowa, ale niech ROZMAWIA. Niech ludzie mogą
                        śledzić ten proces i niech się czegoś uczą przy okazji. Ona tego nie robi, więc
                        ona tak na prawdę NIE ISTNIEJE.

                        Mamy dobre przykłady z działalności GW: dyskusje o Teatrze Starym i innych
                        sprawach. Wszystko jasno, czarno na białym, nie anonimowo.

                        Ja staram się też zachowywać się w tym duchu - odsyłam do koncepcji
                        Pietrasiewicza tnn.pl/k_81_m_3.html
                        powtarzam, że KAŻDY może napisać swoją (Pietrasiewicz nie jest pod tym względem
                        uprzywilejowany), biorę udział w dyskusji, starając sie nie odpowiadać na
                        zaczepki i pisać merytorycznie. Kiedy GW ogłosiła konkurs na Podzamcze, ale bez
                        materiałów, zrobiłem stronkę tnn.pl/k_492_m_3.html.
                        Jak UM powołał p. Kuzaja do kontaktów z rowerzystami, to się z nim
                        skontaktowałem i efektem są konsultacje www.rowery.tnn.pl
                        No kurde, już po prostu czuję się jak harcerzyk. Ale z harcerzy nie kpię. Oni są
                        właśnie w dużej mierze przygotowywani wg zasad odpowiedzialności obywatelskiej.

                        W każdym razie, jak ktoś mi teraz zechce przyciąć że się tym wszystkim chełpię,
                        to wolę to niż, żeby mi ktoś napisał, że sam gadam, a nic nie robię.
                        Co więcej mogę pozytywnie napisać o wielu innych osobach i podmiotach, którzy
                        działają w sferze pro-obywatelskiej. Tylko, że zaraz pojawią się dyżurni
                        opluwacze, więc poprzestałem na GW. Pani redaktor - jakkolwiek nie ze wszystkim
                        sie z nią zgadzam - wyrasta na lubelska postać na miarę przedwojenną. Wiem, bo
                        redagowałem książkę o środowisku Czechowicza, więc trochę liznąłem tej atmosfery.

                        Każdy może się pochełpić tym, co zrobił. Proszę bardzo. Inaczej niż w PRL, w
                        społeczeństwie obywatelskim siedzenie w kąciku nie jest obowiązkowe.
                        • leniak Re: społeczeństwo obywatelskie 02.11.07, 12:55
                          nie podchwytliwe to pytanie było...
                          i dzieki za odpowiedź, miło poczytać o czys co fajne jest a czego
                          się na oczy nie widziało...
                          że w praktyce i w mentalnej przestrzeni (choć to nikła przestrzeń)
                          Lublina zjawisko o którym piszesz nie wystepuje nie wadzi mi wcale...
                          co prawda nie mozna mieć roszczeniowego stosunku do marzeń ale nie
                          znaczy to iż nie należy mieć marzeń, trzeba własnie...

                          Pozdrawiam Serdecznie
                          p.
    • leniak Re: Centrum Spotkania Kultur na Euro 2012 31.10.07, 10:41
      podejmuję rekawicę 5000 zn? dobra!
      pasjami uwielbiam pojedynki...
      Marcinie Skrzypku podawaj warunki konkursowe!
      • marcinskrzypek super 31.10.07, 11:03
        Już podaję. W następnym poście. Choć zdaję sobie sprawę, że one też podlegają
        dyskusji. Ale nic, może zostaną zaakceptowane.
      • clavi Re: Centrum Spotkania Kultur na Euro 2012 31.10.07, 11:46
        O, o! - widze, ze na Turniej zjezdzaja powoli prawdziwi rycerze.
        Gdyby nagroda miala byc piekna krolewna to jestem nia (nagroda)
        zainteresowany choc poslubic jej nie moge (i uczciwie sie przyznaje
        zanim zaczna sie kruszyc kopie).

        To tak dla ocieplenia klimatu dyskusji, bo choc watpie, ze ona sie
        tu rozwinie jednak nadzieji nie trace.

        Gdyby jeszcze przybyl rycerz chart znany z bojow przeciw CSK to
        bedziesz mial tworco tego watka bardzo ulatwione zadanie.
      • marcinskrzypek warunki konkursu 31.10.07, 11:49
        Teatr w Budowie to chyba największa powojenna inwestycja kulturalna
        Lubelszczyzny, więc musi spełniać adekwatne cele.

        Proponuję, żeby funkcja-idea zagospodarowania Teatru w Budowie spełniała
        następujące warunki:

        - wnosiła coś istotnie nowego do przestrzeni kulturalnej Lublina

        - była odważna, miała rozmach, wychodziła poza istniejące schematy i wynosiła
        miasto na wyższy poziom rozwoju, a nie tylko „zagospodarowywała” budynek.

        - była zakotwiczona w dziedzictwie Lubelszczyzny. Chodzi o to, żeby myśleć o
        przyszłym teatrze jako o miejscu, które nie mogłoby powstać nigdzie indziej
        (odpada aquapark, disneyland, mulitikino, muzeum starych motocykli itp.)

        - rozwiązywała jakiś istotny problem naszego regionu lub miasta – czyli ten
        problem trzeba jakoś zidentyfikować i opisać

        - stwarzała z teatru miejsce, dokąd będą mogli pielgrzymować ludzie z Polski i
        zagranicy (jeżeli chcemy być Europejską Stolica Kultury) – czyli ta idea powinna
        odpowiadać na pytanie, dlaczego to miejsce (Lublin) jest ważne dla Europy?
        Dlaczego ludzie maja przyjechać tu a nie gdzie indziej?

        - zawierała program edukacyjny – to jest już standardowa działalność wszelkich
        instytucji kultury (ale nie u nas)

        - wykorzystywała lokalne zasoby: ludzi wielu specjalności, doświadczenie itp.
        Chodzi o to, żeby ta instytucja nie działała na zasadzie wyłącznie menadżeringu,
        ale żeby generowała pomysły, jakieś idee, dyskusje itp.

        - stwarzała szanse na częściowe zarabianie na siebie, ale też usprawiedliwiała
        wydatki z budżetu (czyli istotny jest uwzględnienie w niej interesu publicznego,
        zarysowanego powyżej)

        Proponuję dopuścić do konkursu również idee nie związane z „lubelskością”,
        zupełnie nowe np. związane z przemysłem kultury, dizajnem, sztuką współczesną,
        architekturą, multimediami, czy humanistyką np. filozofią, literaturą, itp. Ale
        wówczas nie mogą to być kalki juz istniejących rozwiązań. Samo hasło np. Centrum
        Czegośtam to za mało. Przy takim projekcie wymagałbym precyzyjnie określonej
        misji i roli takiej instytucji, która by je wyróżniała.

        Proponuję też akceptować uniwersalne, które już gdzieś na świecie zadziałały w
        podobnym miejscu. Będzie to wtórne, ale przynajmniej będzie szansa, że zadziała.

        Dopuściłbym możliwość dodawania załączników.

        Warto napisać przy swojej koncepcji, że „wszelkie prawa zastrzeżone”. Internet
        to też rodzaj oficjalnej publikacji. Co do innych warunków – nie wiem.
        • leniak Re: warunki konkursu 31.10.07, 13:11
          niemal w całości akceptuję warunki,
          jedna jedynie propozycja mnie razi
          „wszelkie prawa zastrzeżone” nie wchodzi w grę, w końcu ma być
          uczciwy pojedynek a nie prezentacja ofert handlowych...
          proponuje licencję GNU:
          www.gnu.org.pl/text/licencja-gnu.html
          i jedno jeszcze - termin
          termin?
          • leniak o co chodzi 31.10.07, 13:30
            z tym GNU?
            ano o danie szansy na praktyczne spełnienie sie przysłowia
            "gdzie dwu sie bije, tam..."
            czyli by ktoś skorzystał jednak na naszej zabawie...
            • marcinskrzypek GNU i termin 31.10.07, 15:19
              GNU spoko - rozumiem i akceptuje, tylko nie zaakceptuje jeżeli ktoś się napoci,
              a potem podpisze się pod tym ktoś inny i nawet nie wspomni o inspiracjach, że
              nie wspomnę o profitach.

              Jeżeliby się udało stworzyć koncepcję grupowo, to w ogóle byłoby super.

              Termin? Gorsza sprawa. Może na razie bezterminowo. Boję się, że zapomnę :-)
              Raczej myślałem, żeby się w ogóle jakieś koncepcje pojawiły. Mogę potem je
              umieścić na stronie i będą leżakować, a strona będzie punktem odniesienia.
              Mail do mnie: marcin@tnn.lublin.pl
              Strona: www.kulturaprzestrzeni.tnn.pl

              Można by ogłosić w sumie jakiś konkurs nieformalny, ale na razie nie jestem
              czasowo przygotowany do tego. Zostawiam tę sprawę otwartą.
              • folkatka Re: GNU i termin 31.10.07, 21:22
                Dzielna wojowniczka folkatka równiez gotowa aby stanąć w szrankach:)
                • Gość: chart Re: GNU i termin IP: 81.219.25.* 01.11.07, 12:42
                  Po raz setny na tym forum błagam: zorganizujcie delegację do ZAN-u, żeby dał wam
                  klucze do obiektu i idźcie tam najpierw. To jest budynek T E A T R U. Tam się
                  nic innego nie zmieści ani nie przypasuje, chyba, że założycie od razu generalną
                  przebudowę. Zwróćcie uwagę, że obecna dyskusja dotyczy już tak naprawdę kwestii
                  sali głównej i jej parametrów technicznych, a więc czy będzie to sala
                  konferencyjna jakich wiele, czy dzięki mechanizmom sceny obrotowej i mobilnemu
                  proscenium alternatywnie także sala koncertowa. Z tej decyzji będą wynikać
                  ewentualne kolejne kwestie konstrukcyjne (głównie akustyczne) oraz wskazujące na
                  możliwe zmiany w wykorzystaniu innych pomieszczeń (zaprojektowanych jako
                  garderoby, sale prób, magazyny itp). Możliwości elastycznego podejścia do
                  przestrzeni dałoby ew. jedynie dobudowanie jednego piętra od frontu, lub
                  zabudowa placyku przy Radziszewskiego. W innym przypadku to był i jest i będzie
                  TEATR. Żadna koncepcja nie będzie więc niczym więcej niż mrzonką.
                  • clavi Re: GNU i termin 01.11.07, 12:56
                    No, nareszcie szlachetny rycerzu charcie.
                    Poczytaj moje wypowiedzi uwaznie. Niespodzianka!
                    • leniak Re: GNU i termin 02.11.07, 11:00
                      Clavi owszem ale jednak spodzianka mimo wszystko...
                      a do tego to co pisze chart jest istotne...

                      w sumie krytyka jest tym czego przy koncypowaniu koncepcji potrzeba
                      najbardziej...
                  • marcinskrzypek teatr i alternatywy 02.11.07, 11:52
                    Gość portalu: chart napisał(a):

                    > To jest budynek T E A T R U. Tam się
                    > nic innego nie zmieści ani nie przypasuje, chyba, że założycie od
                    > razu generalną przebudowę.
                    >(...) to był i jest i będzie
                    > TEATR. Żadna koncepcja nie będzie więc niczym więcej niż mrzonką.

                    Dzięki mądrej realizaji wielu "mrzonek" żyjemy teraz w innym świecie niż kiedyś,
                    więc bym się tak nie odżegnywał. Natomiast, jeżeli tam powstanie teatr, to czy
                    on na dłuższą metę tam rzeczywiście BĘDZIE, to życie pokaże. Wg mnie to wymaga
                    osobnej konsultacji np. z menadżerami i ludźmi teatru, którzy wiedzą o tym
                    więcej niż osoby, które się obecnie tym tematem zajmują.
                    Proste pytanie: jakie teatry i przedsięwzięcia teatralne obecnie kwitną? Czyli w
                    co warto inwestować, a w co nie? Biorąc pod uwagę to nasze kulturalne miasto
                    Lublin. Ilu jest w Lublinie widzów? Jakie są statystyki? ilu realnie może być w
                    przyszłości? Jak to jest w innych miastach?
                    Wg mnie kwitną projekty konstruowane przez indywidualności, które w dodatku
                    szukają sobie scen poza teatrami. To już bym wolał zainwestować ze 2 mln euro w
                    dożywotnie stypendium dla jakieś indywidualności niż w mury.

                    Nawet kina nie gromadzą widowni rzędu kilkuset osób. Stąd pojawiły się
                    multikina. To są sprawy, o których warto pogadać ze specjalistami zanim zrobimy
                    interes życia, jakim jest dla Lublina ta inwestycja.

                    Póki co, proponuję zastanowić się już bardziej metodycznie nad następującymi
                    kwestiami:

                    - czy spadek po PRL w postaci założonej przez PRL nie będzie zbyt drogi dziś do
                    utrzymania? Pamiętajmy, że cały PRL okazał się zbyt drogi do utrzymania.

                    - a szczegółowiej: czy funkcja teatralna utrzyma ten obiekt na poziomie takim,
                    że będziemy akceptować przyszłe dofinansowanie z budżetu - innymi słowy, na
                    jakiej podstawie zakładamy, że za np. 7 lat będziemy widzieli jeszcze sens
                    takiej inwestycji? Trzeba się zastanowić jakie są perspektywy i trendy rozwoju
                    teatru na świecie, bo na pewno i one nas dotkną. Co na to już istniejące teatry
                    lubelskie?

                    - jeżeli mamy co do tego wątpliwości, to jaka może być inna funkcja tego gmachu,
                    która będzie "ciągnęła" całość obok funkcji teatralnej? Bo tego jak rozumiem
                    dotyczy "koncepcyjny parasola" CSK. Od czasu do czasu widowisko, a na co dzień - co?

                    - czy nie warto zastanowić się przynajmniej teoretycznie nad przebudową, jeżeli
                    dopuścimy jakąś inna misję-funkcję niż teatr. Takie rzeczy się robi na świecie,
                    to nie jest żadna rewolucja.

                    - jak z takimi problemami poradzili sobie w Sydney, Belfaście, San Diego,
                    Lisbonie itp. Tzn, czy istnieją już jakieś precedensy (a na pewno istnieją) na
                    którykolwiek z rozważanych wariantów - czy teatru, czy nie-teatru, ale bez
                    przebudowy czy nie-teatru z przebudową?
                    • Gość: chart Re: teatr i alternatywy IP: 81.219.25.* 04.11.07, 21:09
                      "Proste pytanie: jakie teatry i przedsięwzięcia teatralne obecnie kwitną? Czyli
                      w co warto inwestować, a w co nie? Biorąc pod uwagę to nasze kulturalne miasto
                      Lublin. Ilu jest w Lublinie widzów? Jakie są statystyki? ilu realnie może być w
                      przyszłości? Jak to jest w innych miastach?"
                      Panie Marcinie, troszkę nauki ze źródeł, tj. ze sprawozdawczości jednostek
                      kultury samorządu województwa (tak, tak - ktoś poza NN potrafi liczyć i pisać -
                      zaskakujące, prawda?). Oto wyniki za rok 2006:
                      1. Teatr Osterwy: zrealizowano 4 premiery, 178 spektakli w siedzibie własnej,
                      które obejrzało 40.866 widzów, 2 salony poezji - 820 widzów, współorganizacja 1
                      spektaklu - 237 widzów. Sprzedano: 6.022 bilety normalne, 33.861 biletów
                      ulgowych oraz wydano 2.040 biletów bezpłatnych. Przychody własne jednostki:
                      1.512.395,20 zł.
                      2. Teatr Muzyczny: 4 premiery, 136 przedstawień dla 38.613 widzów. Sprzedano
                      37.328 biletów pełnopłatnych, 5.042 bilety ulgowe, 843 bilety pracownicze.
                      Przychody własne jednostki: 1.100.246,- zł.
                      3. Filharmonia Lubelska: 56 koncertów symfonicznych i solistycznych, których
                      wysłuchało 16.424 melomanów oraz 301 koncertów edukacyjnych dla 32.352
                      słuchaczy. Przychody własne: 611.417,- zł.
                      Te trzy jednostki spokojnie zapełnią wielką scenę. Do tego dopiszmy projekty
                      (także tak - jak pan pisze - "konstruowane przez indywidualności) realizowane
                      np. na zwolnionej przez Teatr Muzyczny małej scenie . Funkcje
                      kongresowo-zjazdowe będą w tym przypadku uzupełnieniem zwłaszcza jeśli chodzi o
                      dochody przyszłej jednostki (wraz z dochodami z najmu przestrzeni komercyjnej).
                      Pytając o "niecodzienne wykorzystanie" obiektu po raz kolejny zdaje się pan nie
                      rozumieć o czym mówimy: w ten sposób argumentując koledzy z Osterwy powinni poza
                      premierami organizować tam kiermasze kwiatów, filharmonicy pieczarkarnię, a
                      muzycy hodowlę piżmaków.
                      Przy tym wszystkim zaś nie popełni nieodwracalnych błędów i pomyłek, które raz
                      zmieniwszy założenia konstrukcyjno-funkcjonalne gmachu nie tylko narażą nas na
                      koszta, ale też staną się całkowicie nieodwracalne. Proponuje pan tzw. "ostry
                      eksperyment": przebudujmy (choć nie bardzo wiemy na co), a potem się zobaczy,
                      czy za parę lat będzie na to popyt. Na tak daleko idące zmiany nas po prostu nie
                      stać, zwracam bowiem uwagę, że RPO został już podpisany, dokończenie Teatru jest
                      jednym z projektów priorytetowych Programu. Proponuje pan drogę renegocjacji RPO
                      między rządem Polski a Brukselą? To nie prościej byłoby napaść na Stany
                      Zjednoczone w nadziei, że poddadzą się pierwsi? Pisząc, że mamy do czynienia z
                      budynek teatru nie dokonuję deklaracji ideologicznej tylko stwierdzam fakt,
                      który widziałem na własne oczy - w środku i na planach. Dyskutować trzeba było
                      kilka lat temu, gdy najpierw rzucono ideę sprzedaży i docelowej rozbiórki
                      obiektu, potem zaś jego dokończenia. Teraz mamy do czynienia z wyważaniem
                      otwartych drzwi: zespół powołany przez obecny Zarząd przeszedł krok po kroku
                      wszystkie etapy błędów i ględzenia co ten sam zespół z kadencji poprzedniej,
                      nowe opracowania wskazują te same alternatywy, co plany istniejące od 3 lat
                      itp., itd. Już może starczy, co? Powtórzę: pytania są dwa - ściśle ze sobą
                      związane: 1) formuła organizacyjna dokończonego Teatru - i tu cieszę się clavi
                      ze zbliżenia naszych stanowisk, odnotowałem to, zapewniam. 2) konkretne
                      rozwiązania budowlano-konstrukcyjne, które przesądzą de facto o docelowym
                      przeznaczeniu sali głównej, poszczególnych pomieszczeń, a tym samym całego
                      gmachu. O tym teraz przyjdzie decydować Zarządowi, bez zaczynania debaty od
                      podstaw.
                      • marcinskrzypek O co tu chodzi? 05.11.07, 01:10
                        > (tak, tak - ktoś poza NN potrafi liczyć i pisać -
                        > zaskakujące, prawda?)

                        - Nie, natomiast zaskakujące, że tylko NN się podpisuje pod postami (no i Leniak).

                        > Oto wyniki za rok 2006:
                        (...)
                        > Te trzy jednostki spokojnie zapełnią wielką scenę. Do tego dopiszmy projekty
                        > (także tak - jak pan pisze - "konstruowane przez indywidualności) realizowane
                        > np. na zwolnionej przez Teatr Muzyczny małej scenie.

                        - Zaraz, zaraz - mówimy o zastąpieniu trzech scen - jedną?
                        Jak to jest pomyślane logistycznie?
                        Co na to sami zainteresowani?

                        A jak się sumują koszty utrzymania tego wszystkiego? Bo dofinansowanie z
                        budżetu, to koszty minus zyski

                        Szczególnie w porównaniu do sytuacji obecnej tych instytucji?
                        Jakie problemy ten pomysł rozwiązuje poza problemem Teatru w Budowie?

                        No i jak to się ma do koncepcji CSK jako wiodącą?
                        Mówimy w jakimś trybie warunkowym czy w czasie przyszłym? Może w jakimś present
                        perfect?

                        > Proponuje pan tzw. "ostry
                        > eksperyment": przebudujmy (choć nie bardzo wiemy na co), a potem się zobaczy,

                        - Nie. Akurat wręcz przeciwnie. Uważam, że koncepcja Pietrasiewicza (na etapie
                        opisu koncepcji) dostarcza nam dość dużo informacji, czym "to" by miało być.
                        Stopień szczegółowości tego opisu raczej dobrze rokowałby szczegółowości
                        hipotetycznych dalszych opracowań tego tematu. Przecież wiem, że nie można
                        przebudowywać w ciemno, nie jestem dzieckiem.

                        > Na tak daleko idące zmiany nas po prostu ni
                        > e
                        > stać, zwracam bowiem uwagę, że RPO został już podpisany,

                        - A to właśnie mi pachnie tym Pana stwierdzeniem "... a potem sie zobaczy".
                        Właśnie chętnie bym zobaczył, bo już nastało to "potem".

                        O czym my tu w ogóle mówimy? Co jest podpisane: CSK czy "3 teatry w jednym"?
                        Gdzie jest ta koncepcja? Gdzie można się z nią zapoznać?

                        Nie wiem, czy chcę negocjować w Bruksela, bo nie wiem, co zostało podpisane i
                        jakie jest pole manewru teraz lub później.

                        To jest typowa retoryka urzędnicza w naszym kraju (abstrachując od tego, czy
                        jest Pan urzędnikiem): tłumaczenie ludziom, że nie mają racji, z pozycji części
                        publicznej wiedzy zastrzeżonej dla nielicznych wtajemniczonych.

                        > Dyskutować trzeba było
                        > kilka lat temu, gdy najpierw rzucono ideę sprzedaży i docelowej rozbiórki
                        > obiektu, potem zaś jego dokończenia. Teraz mamy do czynienia z wyważaniem
                        > otwartych drzwi: zespół powołany przez obecny Zarząd przeszedł krok po kroku
                        > wszystkie etapy błędów i ględzenia co ten sam zespół z kadencji poprzedniej,
                        > nowe opracowania wskazują te same alternatywy, co plany istniejące od 3 lat
                        > itp., itd. Już może starczy, co?
                        (...)
                        2) konkretne
                        > rozwiązania budowlano-konstrukcyjne, które przesądzą de facto o docelowym
                        > przeznaczeniu sali głównej, poszczególnych pomieszczeń, a tym samym całego
                        > gmachu. O tym teraz przyjdzie decydować Zarządowi, bez zaczynania debaty od
                        > podstaw.

                        - Ale tej debaty od podstaw po prostu nie było, więc nie wejdziemy do tej samej
                        rzeki.
                        Skoro "trzeba było dyskutować kilka lat temu", to dlaczego obecny Zarząd nie
                        wywołał takiej dyskusji teraz, jeżeli - jak rozumiem - powtarza ścieżkę
                        poprzedniego (która zaczęła sie od odrzucenia koncepcji sprzedaży i rozbiórki),
                        czyli wystartował z punktu wyjścia?

                        Właśnie tu się różnimy - te drzwi nie są otwarte. Problem nie polega na
                        przedyskutowaniu sprawy kolejny raz przez tych samych urzędników tylko w innych
                        garniturach, lecz na przeprowadzenia realnych konsultacji np. wśród ludzi
                        kultury, którzy mogliby rozszerzyć tę listę wytycznych, która jak Pan napisał
                        jest znowu ta sama, co była.

                        No jest ta sama, bo nikt nic nie zrobił, żeby się zmieniła.

                        No i nikt nic nie zrobi, jeżeli będzie się traktować ludzi, którym się płaci za
                        rozwój kultury, z założenia jak "mieszaczy", bo tak odebrałem Pana głos.
                        • Gość: chart Re: O co tu chodzi? IP: 77.223.206.* 05.11.07, 09:52
                          No mówiłem, że pan nie rozumie. Pytał pan o czy działające dotąd w Lublinie
                          publiczne instytucje artystyczne są w stanie przyciągać widzę - ich sprawozdania
                          pokazują, że tak. Czy będą mogły w przyszłości realizować własne przedsięwzięcia
                          na wielkiej sali koncertowej? Tak, o ile nie zostanie ona konstrukcyjnie
                          zniszczona. Gdzie pan tu widzi wizję zastępowania ich przez coś nowego? Gdzie
                          pan to wyczytał? Brak umiejętności zrozumienia tekstu pisanego nazywa się
                          analfabetyzmem funkcjonalnym. Koncepcja CSK nie istnieje, a tym bardziej nie
                          "jest wiodąca". CSK to nazwa budowy, a nie instytucji, choć niewykluczone, że
                          ulegnie to zmianie. Na razie jednak te trzy literki praktycznie niewiele znaczą.
                          Dyskusja na ten temat toczy się od dawna, cóż szkoda, że niektórzy włączyli się
                          do niej tak późno, nie trzeba by było tłumaczyć oczywistości. Decyzja o
                          dokończeniu Teatru zapadła w 2004 r. Nic nie stało na przeszkodzie, by wystąpić
                          wtedy z własnymi koncepcjami zagospodarowania obiektu. Dalej pisze pan o
                          mnóstwie rzeczy, których nie wie. Proszę o wybaczenie, ale to może najpierw
                          proszę się dowiedzieć, a potem zabierać głos w sprawie? Powtórzę w wersji
                          uproszczonej: żadna daleko idąca zmiana koncepcji, przede wszystkim pod względem
                          finansowym (a do tego sprowadzają się plany NN NIEMOŻLIWE DO REALIZACJI BEZ
                          GRUNTOWNEJ PRZEBUDOWY OBIEKTU - to nie krzyk, wbrew pozorom, to podkreślenie.)
                          Aha, zarzucanie akurat mnie, że jestem za ukrywaniem "wiedzy tajemnej przed
                          zwykłymi ludźmi" jest dość humorystyczne, choć jak podejrzewam w tym przypadku
                          (nie z pana winy) nie zdaje pan sobie sprawy z dowcipu. Natomiast faktem jest
                          też, że nie wierzę w "zbiorową mądrość" zawodowych poszukiwaczy ogólnej
                          koncepcji wszystkiego: ich opracowania są najczęściej w 100 procentach poprawne,
                          w 100 procentach ogólne i w 100 procentach bezużyteczne. Nie mówię tu o NN -
                          koncepcja NN jest ciekawa, ale po pierwsze oderwana od rzeczywistości, a po
                          drugie jest jakąś uwspółcześnioną wersją Teatru jako neo-domu kultury. Tak czy
                          inaczej nie nadaje się do realizacji w tym miejscu i czasie. Zresztą o ile mnie
                          pamięć nie myli Ośrodek Brama Grodzka ma swój bogatszy od wojewódzkiego samorząd
                          miasta - niech go zaraża pomysłami swego środowiska...
                          • leniak o dowcipie 05.11.07, 10:33
                            hmm charcie ;-) dobry żart...
                          • marcinskrzypek Re: O co tu chodzi? 05.11.07, 11:54
                            > No mówiłem, że pan nie rozumie. Pytał pan o czy działające dotąd w > Lublinie
                            publiczne instytucje artystyczne są w stanie przyciągać
                            > widzę - ich sprawozdania pokazują, że tak.

                            - Są w stanie przyciągnąć do siebie - do instytucji już działających. Ale mówimy
                            o tym, że dojdzie DODATKOWA kubatura, infrastruktura i związane z nią koszty.
                            Czy istnieje naddatek podaży i popytu w ich działalności, którym można
                            "napędzić" nową scenę?
                            Czy te instytucje są w ogóle zainteresowane nowymi lokalami - a jeżeli tak, to
                            czy w wystarczającym stopniu, aby ten nowy byt zaczął żyć?

                            > Gdzie pan tu widzi wizję zastępowania ich przez coś nowego? Gdzie
                            > pan to wyczytał? Brak umiejętności zrozumienia tekstu pisanego
                            > nazywa się analfabetyzmem funkcjonalnym.

                            - O, widzę, że łapie Pan poziom kultury rozmowy obowiązujący na tym forum.
                            Gratulacje. Ale kto jest bez grzechu, niech pierwszy podniesie kamień :-)
                            Ja akurat nie stwierdzałem tego faktu "połączenia", tylko pytałem. Bo dotychczas
                            rozmawialiśmy w kontekście koncepcji całościowej Teatru, więc pomyślałem, że
                            skoro w odniesieniu przyszłości Teatru cytuje Pan CAŁOŚCIOWE dane z działalności
                            trzech już działających instytucji to może znaczyć, że w całości będą one
                            pracować na rzecz nowego Teatru.

                            Teraz domyślam się, że w kontekście tych teatrów i filharmonii, koncepcja Teatru
                            polega na działalności czysto impresaryjnej. Tylko z tego co wiem wszystkie te
                            trzy instytucje maja swoje sale, więc nasuwa sie właśnie pytanie czy będą
                            zainteresowane ta ofertą?


                            > Koncepcja CSK nie istnieje, a tym bardziej nie
                            > "jest wiodąca". CSK to nazwa budowy, a nie instytucji, choć
                            > niewykluczone, że ulegnie to zmianie. Na razie jednak te trzy
                            > literki praktycznie niewiele znaczą

                            - O, i to jest konkret. Uff, warto było przejść przez te wszystkie posty. Choć
                            tradycyjnie informacja nie jest oficjalna.

                            > Dyskusja na ten temat toczy się od dawna, cóż szkoda, że niektórzy włączyli się
                            > do niej tak późno

                            - Może się i toczy, ale chyba nikt o niej nie wiedział. Rada chyba powstała
                            niedawno, a ci "niektórzy", co się włączyli to wg mnie tylko
                            Pietrasiewicz. Jeżeli nie mam racji, proszę mi wskazać jakiś inny głos poza
                            jego. Tym bardziej, że CSK jako koncepcja nie istnieje.

                            > dokończeniu Teatru zapadła w 2004 r. Nic nie stało na przeszkodzie, by
                            wystąpić > wtedy z własnymi koncepcjami zagospodarowania obiektu.

                            - Po pierwsze, na władzach spoczywa obowiązek zaproszenia do składania takich
                            pomysłów. Po drugie Pietrasiewicz wystąpił ze swoim i to nie za późno tylko w
                            czasie przewidzianym przez organizatorów na debatę w tym roku i na ich
                            zaproszenie - i co? Z tego co wiem, zero odzewu. Dlatego się wypisał z Rady.
                            Sądzę, że przed ogłoszeniem konsultacji byłoby tylko więcej powodów, żeby takie
                            głosy ignorować.

                            > mnóstwie rzeczy, których nie wie. Proszę o wybaczenie, ale to może najpierw
                            > proszę się dowiedzieć, a potem zabierać głos w sprawie?

                            - Właśnie to robię. Cała ta dyskusja jest spowodowana brakiem informacji na ten
                            temat. A że tak jest, udowadnia kwestia CSK - jedynej koncepcji podnoszonej w
                            mediach, która jak się okazuje nie istnieje.

                            Powtórzę w wersji
                            > uproszczonej: żadna daleko idąca zmiana koncepcji, przede wszystkim > pod
                            względe m finansowym (a do tego sprowadzają się plany NN
                            > NIEMOŻLIWE DO REALIZACJI BEZ
                            > GRUNTOWNEJ PRZEBUDOWY OBIEKTU

                            - Oczywiście. Która byłaby możliwa po wybraniu innej opcji wykorzystania gmachu.
                            Ale do tego potrzebna jest dyskusja, która nie zaczynałaby się odrzuceniem z
                            założenia koncepcji, która wymaga przebudowy. Taki warunek dla jasności
                            umieszcza się w danych startowych opracowywania koncepcji, które się podaje do
                            wiadomości: ludzie, myślimy o tym, co nie będzie wymagało przebudowy.

                            Sądziłem, że mierzymy wyżej. Sądziłem, że wartością jest jest wyznaczenie
                            jakiegoś kierunku rozwoju Lublina, a nie pozbycie się problemu Teatru w Budowie,
                            co szczerze mówiąc wygląda mi na krótkoterminowy cel medialny.

                            > Aha, zarzucanie akurat mnie, że jestem za ukrywaniem "wiedzy tajemnej przed
                            > zwykłymi ludźmi" jest dość humorystyczne, choć jak podejrzewam w tym przypadku
                            > (nie z pana winy) nie zdaje pan sobie sprawy z dowcipu.

                            - Nie napisałem, że Pan ukrywa, tylko że tak wygląda urzędnicza retoryka u nas:
                            powoływanie się na wiedzę, która nie jest publicznie dostępna, a powinna być.
                            Proszę również czytać ze zrozumieniem i nie przypisywać mi intencji, które
                            upraszczają Panu interpretacje rzeczywistości.

                            Pańskie wypowiedzi a la "człowiek w masce" są w złym guście. Mógłby Pan sobie
                            ich oszczędzić, bo to akurat JEST wykorzystywaniem swojej wyższości spowodowanej
                            celowym ukrywaniem informacji - w tym przypadku swojej tożsamości jako osoby
                            publicznej mającej dostęp do informacji niedostępnym nam szaraczkom. Informacji
                            również o swoich pro-publicznych działaniach czy refleksjach (czy coś w tym
                            rodzaju), co stawia mnie w pozycji niesprawiedliwego i naiwnego krzykacza.
                            Proszę spróbować się postawić na moim miejscu.

                            > Natomiast faktem jest
                            > też, że nie wierzę w "zbiorową mądrość" zawodowych poszukiwaczy ogólnej
                            > koncepcji wszystkiego: ich opracowania są najczęściej w 100 procentach poprawne
                            > w 100 procentach ogólne i w 100 procentach bezużyteczne.

                            - NAJCZĘŚCIEJ, a więc nie zawsze, a to duża różnica. Jeżeli na 100 błędnych
                            głosów trafi się jeden słuszny, to może warto przejść przez te 99? A zresztą,
                            jeżeli takie dyskusje by się odbywały, to z czasem ta banda marzycieli może być
                            się nauczyła rachować?
                            Bo jakoś gdzie indziej się uczy. Gdzie indziej twórcy kultury wypracowują pomysły.

                            > koncepcja NN jest ciekawa, ale po pierwsze oderwana od rzeczywistości, a po
                            > drugie jest jakąś uwspółcześnioną wersją Teatru jako neo-domu kultury.

                            - Nie - jako uwspółcześnioną wersją muzeum, czyli multimedialnej otwartej
                            instytucji edukacyjnej: ekspozycje, warsztaty, badania, filmy, wystawy,
                            turystyka kulturowa, przedsięwzięcia medialne itp. Vide: Muzeum Powstania
                            Warszawskiego, eksploratoria naukowe, muzea architektury, o jakich marzą
                            architekci w Polsce itp. Jeżeli był Pan kiedyś na EXPO, to proponuję w tych
                            kategoriach oceniać pomysł NN.

                            Bardzo mi przykro, ale widzę tutaj, że Pan po prostu nie wie, o co w tym chodzi,
                            co sie w tej sferze robi na świecie.

                            > Tak czy
                            > inaczej nie nadaje się do realizacji w tym miejscu i czasie. Zresztą o ile mnie
                            > pamięć nie myli Ośrodek Brama Grodzka ma swój bogatszy od wojewódzkiego samorzą
                            > d miasta - niech go zaraża pomysłami swego środowiska...

                            - To szczery głos, za który dziękuję.
                            Ale po co była wobec tego ta Rada Honorowa, do której zaproszono Pietrasiewicza?
                            Jakaś szopka? Po co pytania o koncepcję? Prima aprilis?
                            • clavi Re: No, wlasnie co tu chodzi? 05.11.07, 15:56
                              Ta dyskusja jedynie sie zapetla.
                              Czy myslal pan juz o wystosowaniu na lamach forum GW
                              Listu Otwartego do wladz z zapytaniem o koncepcje CSK?

                              (a jesli sie pan nadal upiera, ze takowa nie istnieje to tez warto
                              to wladzom uswiadomic).

                              Mysle, ze to jedyny w tej patowej sytuacji (forumowej!) sposob na
                              pozyskanie wiedzy. Wszystkim nam rozjasniloby to w glowach czy
                              decydenci sa sklonni odstapic od jednego ze swych priorytetow?
                              • marcinskrzypek nowe otwarcie 06.11.07, 22:19
                                Wiem, że przychodzi na forum moment zmęczenia materiału. U mnie też.

                                Ale uważam, że warto było tu się udzielać. Chart napisał:

                                "Koncepcja CSK nie istnieje, a tym bardziej nie
                                "jest wiodąca". CSK to nazwa budowy, a nie instytucji,"

                                To mnie satysfakcjonuje. Mam jasność. Nie zamierzam dręczyć urzędników pismami o
                                informację publiczną - bo to nie chodzi o List Otwarty tylko zwykłe zapytanie,
                                nawet ustne, takie jest prawo. Ale to by był początek obłędu :-) Chwilowo mam
                                dość. Może zrobi to ktoś inny. Np. jakiś dziennikarz.

                                Niestety, pytania o business plan gmaszyska w wersji impresaryjnej pozostają
                                otwarte. Wg mnie ta wizja jest oparta na myśleniu życzeniowym i nie ma tu
                                żadnego business planu. Dane ze sprawozdań cytowane przez Charta, to po prostu
                                dane ze sprawozdań.

                                I to jest straszne w kontekście setek tysięcy, które będą musiały popłynąć z
                                publicznych pieniędzy.

                                Teraz trzeba będzie zacząć zadawać pytania już nie o koncepcję, ale o business plan.
    • Gość: Rozbiory Centrum Spotkania Kultur na Euro 2012 IP: 212.32.70.* 03.11.07, 17:57
      Hej

      Dlaczego mam wrazenie ze w Lublinie to tylko gadanie a zero decyzji i dzialania?

      Za kazdym razem po doslownie latach gadania konsultacji itp kiedy juz ma byc
      jakas decyzja albo nawet jest podjeta ba nawet pieniadze sa wydane na
      rozpoczecie realizacji (vide raz lotnisko tu raz tam nie ma nigdy pewnosci
      jutra, teatr w budowie juz mial byc teatrem po wizycie jakiegos tam wielkiego
      scenografa, teraz centrum za rok czyms innym...) zamiast konsekwentnie
      doprowadzic do konca rozpoczynaja sie powatpiewania i od nowa parada konultacji
      konkusow dyskusji i znowu nic i w kolko...

      A tyczasem nawet Rzeszow na tej scianie wschodniej sie lepiej rozwnial...

      Zamienimy sie w wies drodzy Panstwo....jak szlachta tuz przed rozbiorami,
      debatujcie podczas gdy inni Was podkopuja:)
    • Gość: czarny Centrum Spotkania Kultur na Euro 2012 IP: *.range86-145.btcentralplus.com 03.11.07, 18:07
      bo u nas zamiast rzadzic dziela i kazda wladza jest anty do poprzedniej ekipy
      doslownie jak Polska szlachecka ,szkoda slow na to co ci ludzie ktorzy dostali
      mandat zaufania wyprawiaja ,napewno o swoje stolki i wynagrodzenia dbaja lepiej
      niz o miasto lktorym rzadza
Pełna wersja