Żyć w Lublinie jak w Tilburgu

12.11.07, 10:17
Największym problemem w Lublinie jest mentalność mieszkańców. Cały czas
obowiązuje zasada: Panie Boże nie chcę od Ciebie niczego, spraw tylko, żeby
sąsiadowi krowa zdechła. Dziadostwo 50 lat socjalizmu, wcześniej zabory
(niestety rosyjski) spowodowały całkowite skundlenie społeczeństwa. Do tego ta
okropna ludowa wersja katolicyzmu powoduje zamknięcie się na świat zewnętrzny.
W tej chwili każda inwestycja w mieście spotyka się z pytaniami nie o jej
zasadność, ale o to kto jest inwestorem (czy przypadkiem nie "żydy"). Tą
metodą daleko nie zajdziemy. Zaczyna się od najprostszych rzeczy. Choćby od
tego, żeby wyprowadzając psa na ulicę posprzątać po nim kupę.
Jedyną możliwość widzę w edukacji, tworzeniu społeczeństwa obywatelskiego już
od przedszkola.
    • Gość: PAVEL Re: Żyć w Lublinie jak w Tilburgu IP: *.kulnet.kuleuven.be 12.11.07, 11:03
      Mieszkam tu od urodzenia, ale szczerze mówiąc wcale tej mentalności, o której
      piszesz nie zauważyłem. Oczywiście, że są protesty, to chyba dobrze skoro chcemy
      budować społeczeństwo obywatelskie? Rzeczywiście problemem jest ogromny wpływ
      kościoła na ludzi, zwłaszcza na wsiach. Ale i w samym Lublinie jest z tym
      problem, vide wystawa koszulek.
      • Gość: wiejska baba Re: Żyć w Lublinie jak w Tilburgu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.07, 11:55
        Paweł niestety nie czujesz bo przesiakłes tym snmrodem jak
        oborowy...wole słyszec miłe rzeczy o nas ale niestety w pierwszym
        poscie Junker mial racje w 100%
        • Gość: mieszkaniec LU Re: Żyć w Lublinie jak w Tilburgu IP: *.chello.pl 12.11.07, 15:36
          Popieram Twoje zdanie. Mam 54 lat i jak niedzielnym wieczorem piję
          piwo z żoną w pubie na ul. Grodzkiej to młodzież przygląda nam się
          dziwnie. Tę młodzież ktoś wyposaża w pieniądze, więc może nie jest
          tak źle? Resztę zacchowań staram się tak układać aby nie być za
          dużym balastem dla miasta. Podatki płacę regularnie i co do grosza.
          Nie oszukujmy się, do tej pory tutejsi ludzie wierzą w cuda i w
          Janosika (tego z gór niskopiennych). Wystarczy wyjść na ulicę,
          spojrzeć na ludzkie twarze i wysilanie się na najdłuższe epistoły
          nie będą miały sensu. Pomyślcie tylko, kto zasiedlił Lublin po
          wojnie i w czasach gierkowskich i wszystko będzie jasne. Jasne?
          • robertw18 P. Bielesz zaczyna coś rozumieć... 12.11.07, 19:32
            Że miasto powinno być takie, żeby można w nim było żyć wygodnie, spokojnie i zdrowo. I czuć dumę ze wspaniałej przeszłości patrząc na zadbane zabytki i odpoczywając wśród zieleni.

            Przeciw temu są ci, którzy chcą zapchać Lublin pomnikami (na ogół ostatnio nędznymi) i oraz pomnikowymi placami defilad (po ścięciu drzew i krzewów - bo tam przecież a to pieski, a to pijaczki). Drugi odłam wrogów miasta to ci, którzy chcą wszędzie wjechać swoim zasmradzającym i warczącym wozem. Więc stawiać im w środku miasta obrzydliwe "parking lots". Ogólna zmora - brzydkie nowe domy, w rodzaju Plazy.

            Pozdr.

            Pozdr.
        • Gość: PAVEL Re: Żyć w Lublinie jak w Tilburgu IP: *.kulnet.kuleuven.be 12.11.07, 20:41
          Nie miał racji, problem z mieszkańcami Lublina jest taki, że wymyślają jak
          najgłupsze rzeczy twierdząc że w Lublinie jest beznadziejnie, źle się dzieje,
          ludzie są okropni, deszcz pada, jest za mało słońca, budują brzydkie domy, albo
          w ogólne nie budują. Problemem Lublina jest mentalność ludzi, to że im się nic
          nie chce. Najlepiej jest powiedzieć, u nas są beznadziejnie ludzi, nic się nie
          zmieni, więc nic nie będziemy robić. Prawda jest taka, że w Lublinie ludzie są
          tacy sami jak w całej Polsce. Jeżeli chodzi o samo miasto to wiele innych może
          nam zazdrościć, historii, architektury położenia. Ale co ja tam się znam,
          przecież zaraz ktoś mi powie, że to niemożliwe, że u nas jest tak samo jak
          wszędzie indziej.
    • piotrsw71 Żyć w Lublinie jak w Tilburgu 12.11.07, 12:30
      Dużo jeżdżę na rowerze po mieście. Cieszy coraz większa liczba ścieżek
      rowerowych. Niestety jazda po nich to slalom między pieszymi. Jedna strona
      chodnika jest oznaczona symbolem ludzika, a druga roweru. Zgadnijcie, po której
      stronie jest więcej pieszych?
    • tajnos.agentos Żenada. 12.11.07, 13:29
      Bywało się tu i ówdzie... I jedyne, co by się chciało przenieść do
      Lublina - to brak kompleksów. Żadnemu Francuzowi, Niemcowi,
      Holendrowi oraz innym nikt nie śmie wywijać przed nosem
      doniesieniami, że to niby w "innych krajach" jest tak a tu jest tak
      i jak chcecie, chamy mieć Europę i kulturę, to macie robić tak.
      • Gość: broneczka Re: Żenada tajni agenci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.07, 14:58
        i inni profani i pseudokulturalni wydziwacze
        • tajnos.agentos Re: Żenada tajni agenci 13.11.07, 07:38
          Skoro kulturalna bronia ma tylko tyle do powiedzenia...
    • Gość: archa Żyć w Lublinie jak w Tilburgu IP: *.marsoft.net 12.11.07, 13:58
      Nauczmy się szanować to co posiadamy!
      Dziwi mnie to ciągłe zachłystywanie się zachodem i powielanie różnych wzorców, często bardzo nam obcych i nie sprawdzających się w polskich realiach.
      Zgodzę się z tym, że na świecie jest wiele mądrych rozwiązań i udogodnień, które poprawiłyby jakość życia każdego z nas i podniosłyby jego standard /jak np. wspomniane ścieżki rowerowe/. Wiele przykładów zachwyca i żałujemy,że nie ma "tego czegoś" w naszym mieście. Wszystko to zależy jednak od ekonomii, majętności danego regionu i jego mieszkańców, rozwoju całej gospodarki itd. Proste - jeśli posiadasz pieniądze to inwestujesz, chcesz się rozwijać i modernizować swoje otoczenie, przychodzą nowe pomysły i koło kręci się dalej. Sukcesy dają radość i pewne samozadowolenie, a to wywołuje spokój i uśmiech na twarzy, wtedy jesteśmy także bardziej życzliwi dla innych.
      Uważam,że Polacy są mądrym, inteligentnym i dobrze wukształconym narodem. Posiadamy wiele cech, których można nam pozazdrościć np. zaradność i elastyczność myślenia, dostosowywania się do różnych sytuacji i słowiańską wrażliwość, której każdemu z nas brakuje podczas dłuższej nieobecności w kraju. Jestem pewna, że nie jeden cudzoziemiec zmuszony do życia w naszych polskich realiach nie dałby sobie tutaj rady - a my dajemy i to wcale nie najgorzej!!
      Ja także chciałabym aby było więcej uśmiechu i ludzkiej życzliwości na codzień. Jesteśmy smutnym narodem i to daje się od razu zauważyć po przekroczeniu granicy - poza koszmarnymi drogami oczywiście. Ale czy ten brak uśmiechu na twarzach wielu z nas może dziwić, kiedy przyjrzymy się naszemu codziennemu życiu i polskiej biedzie... Czy ma szczerzyć zęby osoba np. starsza, której nie starcza na wykupienie lekarstw, młoda matka, która nie ma za co kupić dziecku butów na zimę, czy też książek do szkoły??? Można mnożyć te przykłady...
      Życie naszych sąsiadów jest niewątpliwie łatwiejsze i spokojniejsze. Nie są narażeni na codzienne podwyżki i nieustające zmiany, które wciąż destabilizują nasze bliższe i dalsze plany, bardzo stresują. Gdyby przeciętny lublinianin zarabiał tyle co przeciętny holender myślę, że byłby bardzo uśmiechnięty. Trudno jest mi sobie wyobrazić natomiast sytuację odwrotną jak wyglądałoby życie przeciętnego Holendra, Anglika czy też Niemca gdyby zarabiał tyle co Polak...
      Myślę, że kiedyś osiągniemy podobny poziom życia i dla mnie nasi zachodni sąsiedzi nie są żadnymi bohaterami, czy też cudotwórcami. Posiadają o wiele prostszą przeszłość i historię. Nigdy ich ziemie nie były tak niszczone, grabione i dewastowane jak nasze. A wśród nich są przecież i tacy, którzy wiele na tych wojnach zyskali.
      Nie powinniśmy mieć, żadnych kompleksów wobec innych kultur i narodów, bo mamy być z czego dumni. Podczas swoich podróży widziałam wiele piękna i pomysłów, których brakuje mi tutaj, ale dostrzegłam też to czego nigdy nie chciałabym przenieść na polską ziemię. Czystość angielskich miast wiele pozostawia do życzenia, zachowanie tamtej młodzieży- pijanych, opryskliwych nastolatków /nie czułam się bezpiecznie/, w Amsterdamie czy też Notterdamie są także brudne i nieprzyjemne dzielnice, w Paryżu stolicy świata i Europy można trafić na podobne miejsca, mało Francuzów zna języki obce! wydaje mi się, że polska młodzież radzi sobie lepiej językowo i nie tylko. Nie ma świata idealnego!
      Czy autor tego artykułu naprawdę nie zauważył niczego negatywnego podczas swojego wyjazdu? Mam wrażenie, że była to wyprawa w różowych okularach i tak odczytuję te przekazy.
      Zgadzam się z przedmówcą zacznijmy od najprostrzych rzeczy i od sprzątania własnego podwórka, więcej kultury i tolerancji na codzień, nie patrzmy wciąż na innych tylko na swoje postępowanie.
      Do tego wszystkiego potrzeba także dobrego "gospodarza" i silnych, zdecydowanych władz miasta, które zrealizują dobre dla ogółu nowatorskie pomysły i staną zdecydowanie do walki z chamstwem, bezczelnością oraz prywatą.
    • humaz Życzenia z Alcala de Henares*. 12.11.07, 15:10

      Cześć,

      A ja lubię uśmiechniętą buzię afrykańczyka z jakiegoś plemienia, indianina
      z Ameryki Południowej nie maja oni zbyt wiele a mam wrażenie że są szczęśliwsi
      od nas, myślę że nie tylko pieniądze tutaj rządzą.

      Ja bym chciała aby ktoś pojechał do jeżeli mówić tutaj już o mieście
      partnerskim Alcala de Henares. Przydałoby się nam trochę ciepła stamtąd, trochę
      u nas jest zimno.

      A i jestem ciekawa co nam będą życzyć?

      **

      pozdrawiam

      Humaz
    • Gość: aron Żyć w Lublinie jak w Tilburgu IP: *.lublin.enterpol.pl 12.11.07, 16:51
      kogo redakcja wysyła do tego Tilburga? Jakaś obsesja na punkcie
      rowerów. Lublin ma "trochę" inny klimat niż Tilburg i trudno wymagać
      od ludzi żeby jeździli rowerami do pracy w zimie przy -30 st. ( tak
      jak to było 2 lata temu) czy +37 st. tak jak to było tego lata.
      Przecież to absurd te rowery i rowery w kółko.


      • Gość: aron Re: Żyć w Lublinie jak w Tilburgu IP: *.lublin.enterpol.pl 12.11.07, 16:54
        jak ja chcę sobie rowerem pojeździć to jadę sobie do Jakubowic i
        krążę po tamtejszych dróżkach. Po co mam jeździć po mieście rowerem?
        Żeby się nałykać spalin? To absurd przecież.

        Zamiast budować te durne ścieżki rowerowe trzeba przede wszystkim
        inwestować w remonty ulic i chodników.
        • juknier Re: Żyć w Lublinie jak w Tilburgu 12.11.07, 17:20
          Chyba właśnie o Tobie pisałem w pierwszym wpisie. Po co mi ścieżka jak jej nie
          używam. A te durnie na rowerach niech sobie wypierdzielają za miasto.
          • Gość: aron Re: Żyć w Lublinie jak w Tilburgu IP: *.lublin.enterpol.pl 12.11.07, 17:32
            no właśnie nie
            to moi przeciwnicy na forum mają taką mentalność -sami nic nie chcą
            od życia, byle tylko aronowi bus się zepsuł.

            Na przykład taki sothink z Wrocławia - twierdzi że jest liberałem, a
            nienawidzi prywatnych busów.
        • piotrsw71 Re: Żyć w Lublinie jak w Tilburgu 12.11.07, 17:33
          Dlaczego rower?

          www.rowery.org.pl/pragmatyka.htm
          • Gość: aron Re: Żyć w Lublinie jak w Tilburgu IP: *.lublin.enterpol.pl 12.11.07, 17:37
            pragmatyka pragmatyką, a spróbuj pojechać rowerem z dzieckiem do
            lekarza w listopadzie. Da się? Nie da się. I dlatego kupuje się
            samochód, a jak już się ma samochód, to po co jeździć rowerem do
            pracy? Bez sensu. Rower tak, ale rekreacyjnie poza miastem.
            • Gość: aron Re: Żyć w Lublinie jak w Tilburgu IP: *.lublin.enterpol.pl 12.11.07, 17:39
              wszystkie opracowania dotyczące rowerów są piękne, ale dla krajów o
              klimacie Holandii, Irlandii, no w porywach Szczecina, ale nie
              Lublina, gdzie w lecie jest +35 st. a w zimie -35 st.
              Wybaczcie, ale przy takich temperaturach nie da się jeździć rowerem.
              • piotrsw71 Re: Żyć w Lublinie jak w Tilburgu 12.11.07, 17:49
                To bardzo ciekawe co piszesz, jednak jak wytłumaczysz istnienie wysiągów
                narciarskich (nie da się na nartach jeździć w lecie), kąpielisk (nie da się
                pływać w zimie), łódek, kajaków (nie da się pływać w zimie).

                Poza tym stosujesz ciekawą retorykę podając dwie skrajne temperatury. Występują
                one przez 3-4 miesiące w roku i to w dodatku nie całą dobę. Przez pozostałą
                część roku spokojnie można używać roweru.

                Zresztą nasza dyskusja odbiegła od głównej myśli artykułu, którą jest
                nastawienie ludzi do swojego miasta i siebie nawzajem.

                "Ale dla Carela i mieszkańców miasta to już przeszłość. Potrafili sobie z tym
                poradzić. - To kwestia sposobu myślenia ludzi. Nam udało się go zmienić, choć
                zajęło to lata."
                "Ludzka życzliwość przekłada się na praktykę życia w mieście. Jedni nie
                przeszkadzają drugim."

                O tym jest ten artykuł, o stosunku ludzi do swojego najbliższego otoczenia. To
                nie wymaga żadnych inwestycji, a jedynie dobrej woli. Wówczas nie potrzebaby
                ścieżek rowerowych, wystarczy nie parkować na chodniku i ustąpić czasem miejsca
                współużytkownikowi chodnika.
                • aron2004 Re: Żyć w Lublinie jak w Tilburgu 12.11.07, 18:21
                  OK, przez pozostałe miesiące można używać roweru. Ale skoro się
                  kupiło samochód to jest sens jeździć rowerem do pracy? Nie ma.

                  Zresztą nie każdy ma taką pracę że siedzi cały czas w niej plackiem,
                  czasami trzeba gdzieś podjechać, coś załatwić i wtedy konieczny jest
                  samochód.

                  Kolejna sprawa - jedziesz rowerem do pracy, pocisz się, męczysz i
                  potem w pracy co? Brać prysznic? A jest prysznic w pracy? Nie w
                  każdej jest.

                  Rower u nas ma sens tylko rekreacyjny i to w cieplejszych
                  miesiącach. Holendrzy nie muszą kupować samochodów, bo w ich
                  klimacie rowerem można jeździć o każdej porze roku, a chorego
                  dziecka nie trzeba wieźć samemu do lekarza, tylko mozna sobie bez
                  problemu zamówić wizytę domową.

                  Lublin ma inny klimat i tego nie przeskoczysz.
                  • aron2004 Re: Żyć w Lublinie jak w Tilburgu 12.11.07, 18:24
                    ok użyłem skrajnej temperatury. Ale weź temperatury mniej skrajne -
                    np. -20 st. i + 30 st. One wcale nie są takie rzadkie w Lublinie.
                    +30 st. bywa że jest i w maju i we wrześniu.

                    Ciekaw jestem czy np. w takich Helsinkach albo Tallinie też ludzie
                    masowo pomykają na rowerach.
                    • piotrsw71 Re: Żyć w Lublinie jak w Tilburgu 12.11.07, 18:38
                      I znowu odbiegasz od tematu. O co Ci przeszkadza jak ktoś chce jeździć rowerem
                      cały rok? Dlaczego traktujesz go jak durnia drugiej kategorii? Przeczytaj ten
                      artykuł jeszcze raz albo dwa (koniecznie ze zrozumieniem). Nie promuje on
                      ścieżek rowerowych, ani jazdy na rowerze, nie opisuje likwidacji busów
                      prywatnych i państwowych. Mówi o konieczności zmiany mentalności i nastawienia
                      ludzi do siebie. O konieczności likwidacji tego naszego polskiego
                      zacietrzewienia i ciągłej obrony chociaż nikt nie atakuje.
                  • Gość: Dinozaur Re: Żyć w Lublinie jak w Tilburgu IP: *.dip0.t-ipconnect.de 12.11.07, 19:57
                    Owszem , można w Holandii zamówić wizytę domową , ale pielęgniarki - przyjedzie
                    już za 5-7 dni roboczych .
              • Gość: PAVEL Re: Żyć w Lublinie jak w Tilburgu IP: *.kulnet.kuleuven.be 12.11.07, 20:50
                Ja myślę, że to nie w temperaturze rzecz, ale w ukształtowaniu terenu, naprawdę
                ciężko jest dojechać np. ze Sławinka do centrum miasta rowerem. Gdyby jeszcze w
                pracy można było wziąć prysznic. W Belgii czy Holandii teren jest w miarę płaski
                i nie ma takich problemów. Zauważmy, że we Francji czy Niemczech rowery też nie
                są aż tak popularne jak w krajach Beneluksu. Chciałbym też zauważyć, że do pracy
                ludzie jeżdżą tam rowerami ale w zasadzie tylko w mniejszych miejscowościach.
                Lublin do takich nie należy, i tak samo np. w Antwerpii rowery nie są aż tak
                popularne jak w małych miastach jak np. Tilburg. Zresztą porównywanie tego
                miasta do Lublina jest mocno nie trafione, choćby ze względu na wielkość i
                liczbę mieszkańców.
            • Gość: Mister MR Aron... IP: *.chello.pl 12.11.07, 20:50
              Aron, ale przez 7-8 miesięcy w roku tym rowerem można jeździć. Myślę
              że od marca do października prawie co dzień. I uwierz, że rowerem
              dojeżdżam na uczelnię szybciej niż samochodem czy autobusem,bo w
              korkach nie stoję. A jakby były ścieżki to zajmowałoby mi to jeszcze
              mniej czasu.
              Dlatego budowa ścieżek(nawet nie budowa, a często domalowanie
              drugiego pasa obok chodnika i oznaczenie go) nie jest bez sensu.
              • Gość: aron Re: Aron... IP: *.lublin.enterpol.pl 13.11.07, 06:43
                ok zgadzam sie - budowa ścieżek rowerowych w zamian za likwidację
                MPK. Zgoda?
                • Gość: aron sciezki rowerowe zamiast dotacji do MPK IP: *.lublin.enterpol.pl 13.11.07, 06:51
                  ścieżek rowerowych nie da się za darmo wybudować. Koszt budowy 1 km
                  ścieżki rowerowych to ok. 100 tys. zł.
                  Miasto ma dotować MPK sumą 20 mln zł rocznie. To ja proponuję, żeby
                  MPK zlikwidować, a zamiast tego budować w Lublinie ścieżki rowerowe -
                  200 km rocznie.
                  Teraz się okaże, czy Mister MR bardziej kocha ścieżki rowerowe czy
                  biurokractwo z MPK.
                  • robertw18 To nie jest całkiem głupie, ale... 13.11.07, 13:40
                    też stawianie sprawy na zasadzie: albo rowery, albo przewozy zbiorowe - to myśl chybiona.
                    Szkoda, że p. Aron nie uwzględnia tego, co już mu wcześniej mówiono - że właśnie rowerami przez wiele miesięcy jednak jeździć można.
                    Więc powiedzmy też, że nie każdy może jeździć rowerem i że przewozy zbiorowe są lepsze niż przejazdy na zasadzie - każdy grubas dojeżdża swoim okazałym wozem wszędzie.
                    Zgodzić się można zapewne z p. Aronem, że prywatne (auto)busy w mieście byłyby bardziej opłacalne i dla miejskiej skarbony, i dla przygotowujących je przedsiębiorców. Ale przejście do tego rodzaju przewozów będzie trwać.
                    Scieżki rowerowe jakoś częściowo zabezpieczałyby przed nieuzasadnionymi roszczeniami cenowymi takich przedsiębiorców.
                    To, że po dziś dzień jest duża różnica w cenie przejazdu między MPK a innymi, to wynika również z tego, że ci inni korzystają z przystanków stawianych przez MPK itd.

                    Pozdr.
                  • Gość: Mister MR Re: sciezki rowerowe zamiast dotacji do MPK IP: *.chello.pl 13.11.07, 16:09
                    Ale co ma do tego biurokractwo z MPK? Czy wszystkie Twoje rozmowy muszą się do tego sprowadzać? Ja tylko zaznaczyłem, że budowa ścieżek rowerowych jest w dużym mieście potrzebna.
                    • Gość: aron Re: sciezki rowerowe zamiast dotacji do MPK IP: *.lublin.enterpol.pl 13.11.07, 18:38
                      ale ja chciałem wiedzieć z czystej ciekawości. Gdybyś miał do wyboru
                      wydać te 20 milionów
                      1. na ścieżki rowerowe ale wtedy MPK bankrutuje
                      2. na biurokractwo z MPK ale wtedy nie będzie ścieżek rowerowych

                      to co byś wybrał?
                      • Gość: Mister MR Re: sciezki rowerowe zamiast dotacji do MPK IP: *.chello.pl 13.11.07, 21:52
                        Zmiany w lubelskiej komunikacji miejskiej swoją drogą, budowa
                        ścieżek rowerowych swoją. Obie rzeczy potrzebne.
          • tajnos.agentos Re: Żyć w Lublinie jak w Tilburgu 13.11.07, 07:58
            Właśnie, dlaczego...
            www.koscian.policja.gov.pl/?a=609
    • Gość: Paul To nonsens. IP: *.mad.east.verizon.net 13.11.07, 21:39
      Tak samo jak w jakims Tilburgu nie da sie zyc jak w Lublinie, w
      Bostone jak w Bombaju, w Bombaju jak w Berlinie,czy w Berlinie jak w
      Atenach, etc. Czy nie lepiej zyc w Lublinie jak w Lublinie, jesc
      bulki jak bulki, chodzic w butach jak w butach i pic kawe jak kawe
      (?)- jak okazuje sie pytanie nie tak proste jak to sie by moglo
      wydawac;-}.
      Uszanowanie,
      Paul
    • Gość: Mister MR Re: sciezki rowerowe zamiast dotacji do MPK IP: *.chello.pl 14.11.07, 21:45
      A jak ktoś nie lubi Giertycha, to znaczy że popiera LiD...Z Tobą jednak nie ma prawdziwej dyskusji...
    • Gość: aa Re: Żyć w Lublinie jak w Tilburgu IP: *.kulnet.kuleuven.be 03.12.07, 19:54
      hmm
Inne wątki na temat:
Pełna wersja