mieszkancy.lublina
15.08.03, 15:03
Mądrzy górale zwykli byli mawiać, że „jest prowda, tyz prowda i guzik
prowda”. Zapewne prezes Miłosz bywa w górach i zna jeszcze starszych górali,
takich co to już tylko pamiętają, że jest jedynie guzik prawda...
Przez ostatnie dni prezes Miłosz składał rozliczne deklaracje: że kierowcy
nie mają podwyżek, że nie mają nagród z zysku – dość oczywiste, skoro nie ma
zysku – że musi im chociaż raz te premie wypłacić, że będzie negocjował nowe
bilety sieciowe, że to, że tamto i tak aż do upojenia, do czystego, niemego
podziwu dla siebie samego jako prezesa. Tymczasem jakim prezesem jest Jacek
Miłosz? Ano: najgorszym z możliwych i mamy na to dowody, dowody w postaci
bilansu, który otrzymaliśmy mailem z MPK Spółka z o.o. w Lublinie. Poczytajmy
więc, jak rządzi prezes Miłosz!!!
W swoich wypowiedziach prezes mówił dość często o stracie, jaką firma
poniosła w roku ubiegłym. I była to tyko część prawdy miłoszowej. Bowiem tak
naprawdę spółka pod zarządem prezesa ponosi same straty od wielu lat.
Wystarczy powiedzieć, że z pokazanego na witrynie www.mpk.lublin.pl kapitału
zakładowego w wysokości ponad 60.846 tys. zł, w jaki hojną ręką władców z
ratusza wyposażona została firma, pozostały w grudniu 2002 r. tylko kapitały
w wysokości 29.815 tys. zł, a w grudniu 2003 zmniejszyły się te kapitały o
kolejnych 7 mln strat, do których publicznie przyznawał się prezes Miłosz w
prasie, radio i telewizji.
Prezes Miłosz głośno deklarował, że uczynił był wszystko, by minimalizować
koszty i wykorzystać istniejące w przedsiębiorstwie rezerwy. I to też jest
prawda jedynie miłoszowa, głoszona na użytek rozeźlonych mieszkańców i
łatwowiernych dziennikarzy, którym jakoś nie przyszło do głowy zapytać: to o
ile panie prezesie zmniejszyły się te koszty? O ile wzrosły przychody?
Spójrzmy jak to wygląda w liczbach!
W roku 2002 firma osiągnęła przychody z działalności podstawowej w wysokości
82.373 tys. zł, co w stosunku do roku 2001 stanowi zmniejszenie o 0,7%. Ale w
tym samym czasie koszty działalności podstawowej wzrosły o 2,47%, czyli tak
naprawdę firma utrzymując względnie stały poziom sprzedaży poniosła dodatkowe
koszty w wysokości 2.294 tys. zł. I to jest największy sukces prezesa
Miłosza – wzrost kosztów potrafi interpretować jako oszczędności!!! W roku
2002 przedsiębiorstwo wykazywało niepokrytą stratę z lat poprzednich w
wysokości 20.530 tys. zł, w roku 2002 poniosło stratę w wysokości 10.879 tys.
zł, a w roku 2003 stratę w wysokości 7 mln zł.
Tylko prezes Miłosz może to nazywać obniżką kosztów, bo już uczeń I klasy
liceum ekonomicznego będzie wiedział, że strata to jest wynik szybszego
wzrostu kosztów niż przychodów.
Popatrzmy wobec tego dlaczego te koszty tak rosną? Przede wszystkim dlatego,
że wzrosły koszty wynagrodzeń i świadczeń na rzecz pracowników i pozostałe
koszty o 141,35%. Oznacza to, że prezes Miłosz kupił sobie u pracowników
kolejny rok urzędowania, a koszty tego luksusu pokryć muszą mieszkańcy
miasta. Co się kryje w pozycji pozostałe koszty? Można się tylko tego
domyślać, wiedząc, co księgowi zwykli zaliczać w porównawczym rachunku
kosztów w tej pozycji. Ponieważ mieliśmy jedynie sam bilans – spekulować nie
będziemy. Jedna tylko uwaga do pozycji zużycie materiałów i energii. Koszty
wykazywane w tej pozycji zmalały o ponad 600 tys. zł, a ta obniżka oznaczać
może tylko jedno - o tyle mniej pieniędzy prezes wydał na zakup materiałów.
Jaki podstawowy materiał kupuje MPK? Łatwo zgadnąć i nie będzie to wróżenie
z fusów. Tym materiałem są materiały pędne, a zmniejszone ich zakupy
oznaczać mogą tylko jedno – mniejsze zużycie w wyniku ograniczenia ilości
kursów autobusów.
Powie prezes: korzystam z kredytu kupieckiego, rozliczam się z dostawcami z
półrocznym odroczeniem terminów płatności. Otóż może i tak być, chociaż nie
potwierdzają tego malejące dość gwałtownie zobowiązania z tytułu dostaw i
usług (o 11,14%), ale przecież ustawa o rachunkowości mówi wyraźnie o
współmiernym zaliczaniu kosztów i przychodów. Czyli mamy kolejną tezę prezesa
podważoną dość skutecznie: podwyżka cen biletów służyć ma pokryciu strat
spowodowanych nieuzasadnionym wzrostem wynagrodzeń (ile z tych pieniędzy
wziął pan prezes?) oraz strat spowodowanych ograniczaniem kursów autobusów.
Zapewne zupełnie słusznie myśli pan prezes, że gdyby zostawił autobusy i
trolejbusy w zajezdniach uzyskałby znacznie większe odsetki od kapitałów
firmy, ulokowanych na kontach bankowych, niż osiągane przez firmę dochody
(czytaj: straty!!) ze świadczonych usług komunikacyjnych.
I na koniec jeszcze jedno niekorzystne zjawisko, będące efektem manipulacji
tego byłego prezesa MPK (taka mamy nadzieję i takie żądanie stawiamy!!!) –
gwałtownie wzrosły zobowiązania z tytułu podatków, ceł i ubezpieczeń, bo aż o
24,81% i – rzecz zadziwiająca zobowiązania z tytułu wynagrodzeń o – uwaga,
proszę czytelników, nie chcemy nikogo napuszczać na kierowców z MPK!!! – otóż
zobowiązania z tytułu wynagrodzeń wzrosły o 3891,66%.
Zacna załogo MPK!!!
Jeszcze nie wywieźliście prezesa na taczkach? A co się dzieje z waszym
funduszem socjalnym? Czy wzrost funduszu w ciągu roku o 22,38% przekłada się
na stan gotówki na koncie funduszu socjalnego? Widzieliście wyciągi z konta?
Co robi wasz przedstawiciel w Radzie Nadzorczej? Czy tylko bierze
wynagrodzenie za podpisanie listy?
I na zakończenie kilka pięknych – pięknych w cudzymsłowie – wskaźników.
Firma pod szyldem MPK Spółka z o.o. w Lublinie w roku 2001 uzyskała wskaźnik
płynności bieżącej równy 0,34, płynności szybkiej równy 0,22 i płynności
gotówki równy 0,02!!! Jak ma tę fatalną płynność poprawić brak biletów
sieciowych, z których dochód na początku każdego miesiąca stanowił zastrzyk
ciepłej żywej gotówki do kas MPK? Bilety jednorazowe – żeby nie wiem jak po
miłoszowemu liczyć – nie dadzą takich pieniędzy nigdy!!! (Niezorientowanym
wyjaśniamy – za prawidłowy uważany jest wskaźnik płynności bieżącej wynoszący
2,0)!!!
Zobowiązania ogółem w stosunku do kapitałów własnych spółki stanowią 52,3% a
to już jest poważny sygnał ostrzegawczy o rosnącym ryzyku finansowania firmy
pod szyldem MPK Spółka z o.o. w Lublinie. Taka sama jest relacja między
zobowiązaniami a kapitałami stałymi, a to dowodzi tego, że prezes Miłosz
tchórzliwie korzysta z kosztownych kredytów krótkoterminowych (przez
niektórych zwanych obrotowymi), zamiast zaciągnąć w banku kredyt
długoterminowy o korzystnym oprocentowaniu. A może banki już przetarły
zdumione oczy i odmawiają długoterminowego kredytowania? Bo zadłużenie
kapitałów własnych osiągnęło 52,3%... Za dużo na odporność banków?
W roku 2001 prezes Miłosz wydał na udziały i akcje ponad 1 milion złotych.
Ile dywidendy z zakupionych udziałów uzyskał w roku 2002? Ile na tym stracił?
Jak firma uzyskująca rentowność -13,91%, liczoną z wyniku netto do
sprzedaży może kupować jakiekolwiek akcje lub papiery wartościowe?
Jak firma wykazująca ROA, mierzony wynikiem netto do aktywów ogółem w
wysokości –23,96% może w ogóle uzyskać jakikolwiek kredyt w banku?
Jak to możliwe, że prezydent Pruszkowski toleruje na stanowisku prezesa MPK
Spółka z o.o. w Lublinie człowieka, który spowodował, że firma użyteczności
publicznej jaką jest MPK Spółka z o.o. w Lublinie większy zwrot z kapitałów
uzyskałaby nic nie robiąc (czytaj: zostawiając autobusy w zajezdniach), niż
świadcząc usługi dla mieszkańców miasta? Czy naprawdę jest ktoś w stanie
uwierzyć, że taki wynik uzyskuje MPK na spełnianiu misji firmy? ROE mierzony
stosunkiem wyniku netto do kapitału własnego, wyliczony na poziomie –36,49%
jest gorszy niż uzyskują firmy PKS, zobowiązane do dowiezienia jednego choćby
mieszkańca najbiedniejszej, zabitej dechami dziury, której władze nie dają
żadnych