Gość: yott Bezprawne opłaty za studia doktoranckie IP: *.p.lodz.pl 29.02.08, 11:35 www.osk.am.wroc.pl/cgi-bin/news/gazeta.cgi?nr=15&?zr=120 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pracownik PAN Bezprawne opłaty za studia doktoranckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.08, 15:22 Tekst jest pełen nieporozumień, fatalna praca dziennikarska. 1. Doktorat można robić na dwa sposoby, na tzw. studiach doktoranckich i niezależnie od takich studiów. Studia doktoranckie mogą organizować tylko te placówki, które mają uprawnienia do prowadzenia przewodów habilitacyjnych. Placówki bez takich uprawnień, ale z uprawnieniami do nadawania stopnia dr otwierają przewody doktorskie na innych zasadach. 2. Opłata o której mowa dotyczy nie otwarcia przewodu, ale jego prowadzenia (kosztów zakończenia). Koszty te to: opłata za pracę promotora, recenzentów, egzaminatorów, ew. wynajęcie sali na obronę (publiczną), delegacje dla promotora i recenzentów jeśli są spoza siedziby placówki prowadzącej przewód. Wysokość tych kosztów nie jest dyktowana przez placówki naukowe, ale odpowiednie przepisy prawa. Na gruncie prawa nie można zrezygnować z opłaty za pracę, więc nawet gdyby promotor i recenzenci chcieli pracować społecznie, to nie mogą. 3. W praktyce jest tak, że koszty te ponosi instytucja zatrudniająca doktoranta (zazwyczaj mała uczelnia nie mająca uprawnień do prowadzenia przewodu). 4. Z faktu, że placówka naukowa ma uprawnienia nie wynika, że ma na to środki. Ma co prawda w statucie wpisane, że jej obowiązkiem jest dbanie o rozwój młodej kadry naukowej, ale nie otrzymuje żadnych środków na ten cel. 5. Możliwość zarabiania przez placówki np. z zakresu nauk humanistycznych, społecznych, ekonomicznych itp. są bardzo nikłe. Tzw. dotacje statutowe nawet w przypadku placówek PAN zajmujących w rankingach ministerstwa najwyższe pozycje (oceniane merytorycznie i pod względem aktywności badawczej najwyżej według kryteriów opracowanych nie przez nie, ale ministerstwo nauki)nie starczają na bieżące koszty (płace, wynajem lokalu itp.). Oszczędza się więc na płacach, wyjazdach na konferencje, publikacjach własnych, zakupach bibliotecznych itd. Niskie płace (zwłaszcza asystentów i adiunktów)powodują, że najzdolniejsi absolwenci uczelni nie trafiają do nauki. Czy w takiej sytuacji Instytuty mają ponosić koszty podnoszenia kwalifikacji nie swoich pracowników kosztem płac w placówce? 6. Inaczej jest w przypadku organizowanych studiów doktoranckich na uczelniach i w instytutach badawczych. W takiej sytuacji w znanych mi przypadkach albo opłata jest powiązana z systemem stypendiów dla tych doktorantów, którzy robią postępy, albo doktoranci uzyskują stypendia (zresztą niewysokie) i są wykorzystywani do prowadzenia zajęć tak jak asystenci, ale w mniejszym wymiarze pensum. Być może nieporozumienie z kosztami "otwarcia" przewodu wynikają stąd, że zazwyczaj placówka otwierająca wymaga deklaracji pokrycia kosztów po zakończeniu przewodu, wówczas jednak wymienia o jakie koszty chodzi i są to właśnie te, które wyżej wymieniłem Nie twierdzę, że system jest najlepszy, ale na pewno znacznie bardziej skomplikowany niż przedstawiono. Racje po stronie nie ponoszenia kosztów przewodu przez placówkę są na tyle zasadne, że uczciwe dziennikarstwo powinno je dostrzec. Odpowiedz Link Zgłoś
agaj.agaj Re: Bezprawne opłaty za studia doktoranckie 29.02.08, 20:13 Najczestsze przypadki jakie ja znam dotycza lekarzy. Na tym samym oddziale zatrudnieni sa pracownicy na etatach uczelni lub na etatach szpitala. Jedni i drudzy wykonuja podobne badania zlecane przez profesora w ramach jego programu badawczego lub wspierane przez przemysl farmaceutyczny. Przeprowadzenie przewodu przez pracownikow uczelni jest pokrywane przez uczelnie. Natomiast ci na etatach szpitala (albo jakiejs innej jednostki) musza za wszystko placic z wlasnej kieszeni. Napisalem to juz troche wczesniej, ze oplaty dla promotora (za opieke) i recenzentow powinny byc zniesione. To natychmiast obnizy koszty przewodow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: USA Re: Bezprawne opłaty za studia doktoranckie IP: *.PHY.TCU.EDU 01.03.08, 02:51 Opłaty można znieść administracyjnie, tylko kto będzie miał ochotę pracować za darmo? A może fakt wyznaczenia na recenzenta powinien być tak nobilitujący, że recenzent jeszcze powinien dopłacić. Może napisz co lekarz robi "za darmo"? Jest w słowniku lekarskim taki zwrot "za darmo"? A może recenzentów należy wyznaczać za karę? Ja proponuję darmowe leczenie. Niech lekarze leczą za darmo, to rozwiąże problemy służby zdrowia w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
agaj.agaj Re: Bezprawne opłaty za studia doktoranckie 01.03.08, 03:08 Nie wiem dlaczego ten sarkazm w twojej wypowiedzi. Czy ty oczekujesz zaplaty za wszystko co robisz? Ja robie duzo rzeczy za darmo. Miedzy innymi recenzuje artykuly i granty za darmo, tzn. w ramach pensji, a nie za extra wynagrodzenie. Uwazam, ze wchodzi to w zakres mojej misji profesora uniwersytetu. Jedny benefit to ze wpisze sobie to do cv. To przeciez wstyd wziac pieniadze za zrecenzowanie doktoratu/habilitacji i wziecie od kandydata 2000 zl, przespania sie w hotelu na jej/go koszt i pojsc jeszcze na wyzerke na jej/go koszt. Profesor uniwersytecki naprawde powinien to robic w ramach misji i opieki nad mlodymi/mlodszymi pracownikami nauki. A co do lekarzy to duzo z nich robi duzo rzeczy za darmo. Podobnie jak przedstawiciele wielu innych zawodow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mv Re: Bezprawne opłaty za studia doktoranckie IP: 212.87.229.* 01.03.08, 10:33 Tylko proszę się potem nie dziwić, że nikt nie będzie chciał recenzować prac doktorskich czy habilitacyjnych jeśli ma to robić li tylko na chwałę nauki polskiej. O misji pletą tylko ci, którzy zarabiają ponad dobrze! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiedźmin Bezprawne opłaty za studia doktoranckie IP: *.adsl.inetia.pl 29.02.08, 15:45 Kilka lat temu ( jakieś 4 ) przymierzałem się do zrobienia doktoratu na jednej z wrocławskich uczelni. Od razu mówię - jestem w średnim wieku, a specjalnie wyboru nie miałem, bo duże bezrobocie, "dwudziestoletni z 30-letnim doświadczeniem" - zresztą sami wiecie. tylko że: zatrudniono mnie na umowę-zlecenie ( "magistrów nie zatrudniamy", pan tu masz plecy ), a cała reszta wyglądała tak: temat miałem ( nikt go jeszcze w Polsce nie ruszył ), zabrakło dobrego promotora i kasy. Uczelni nie interesowało, czy zrobię doktorat, czy nie: "zrobisz, to pogadamy, może cię zatrudnimy, może nie". Wspomnianych wyżej "pleców" wystarczyło na 3 lata, zresztą "plecy" same dały ciała, bo nie zareagowały wtedy, kiedy powinny. I tak szlag trafił marzenia o doktoracie. Czy mi żal - trochę na pewno. A z drugiej strony perspektywa typu: "mam doktorat - nie mam pracy" lub mam doktorat, mam pracę - a po kilku latach jej nie mam" nie wyglądała zbyt ciekawie. No i jeszcze synkowie i córeczki - przyszedł w tym samym czasie co ja na uczelnię taki młody chłoptaś, dobrze umocowany - z miejsca dostał etat na rok, po roku na 7 lat i do tej pory nie raczył się obronić, chociaż doktorat miał ponoć poważnie zaawansowany.Bimba sobie na wszystko i jest nie do ruszenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kaczo i Boso Re: "Bezprawne" opłaty za studia doktoranckie? IP: *.natpool3.outside.ucf.edu 29.02.08, 21:19 "Wiedźminie"... Tak na margnesie wypowiedzi - otoz na "dzikim" Zachodzie praktycznie wszedzie jest taki zwyczaj, ze pracy szukasz sobie POZA uczelnia, na ktorej robiles doktorat! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiedźmin Re: "Bezprawne" opłaty za studia doktoranckie? IP: *.adsl.inetia.pl 01.03.08, 00:06 Nawet jeżeli tak, to gdzie my jesteśmy ? "Dziki wschód" czy inna strona świata, też egzotyczna, pod tym względem ? Mimo wszystko, cieszę się, że nie zaangażowałem się w to. Znam kilka takich osób, które zostały z doktoratem jako ozdobą pokoju. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosia Bezprawne opłaty za studia doktoranckie IP: 80.48.132.* 29.02.08, 19:52 tak jak minister nauki, nie popieram pobierania opłat dla takich doktorantów. ale przecież ich wykształcenie kosztuje, więc niech pani minister przemyśli, jak rozwiązać tę kwestię. znów coś jest niby nieodpłatne, ale martwić mają się wyłącznie ci na dole - albo doktoranci, albo uczelnie, w których na ogół sytuacja finansowa wcale nie jest tak dobra jak się wydaje... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zurek Syf jest chyba wszedzie IP: *.npg.org.uk 29.02.08, 20:45 Pare lat temu byly niezle jaja ze studiami doktoranckimi na wydziale chemii Politechniki Krakowskiej. Doktorantow traktowano jak rzezne bydlo, a powodem zadymy byla wojna o stolki i nowy samochod 'sluzbowy' ekscelencji pana dziekana. Z takim podejsciem do nauki przez duze 'N' na zawsze pozostaniemy na szarym koncu. Odpowiedz Link Zgłoś