joannabarska
27.03.08, 23:55
Był kiedyś (młodzież o tym na pewno nie wie) film, mający w kinach
duże wzięcie, pt. "Mysz,która ryknęła". Ilekroc słyszę o
kilkudzięciu czy nawet złozonych z kilkuset osób demonstracjach w
Polsce przeciwko sytuacji w innych krajach, ten właśnie film mi sie
przypomina. Dlaczego my wybiegamy przed szereg? Dlaczego tak nagle
zainteresowały nas represje w Tybecie (znamy je z jednego żrodła)?
Teraz co kraj to jakies zajscia na ulicach, a my,Polacy,milczymy,a
tu nagle skaczemy do gardła Chin. Polska przy Chinach jest jak
pchełka na przydomowym wilku. Ponad 12 proc. przyrostu dochodowego
rocznie ma ten kraj, dzis zaczyna penetrować gospodarczo USA, nic
wiec dziwnego, ze prezydent Bush podlizuje sie Pekinowi i przyjeżdza
na otwarcie olimpiady. U nas marsz. Borusewicz bez porozumienia z
MSZ zaprasza dalajlamę do Polski. Chyba tylko po to,by zagrac na
nosie chinskiemu tygrysowi. A ten tygrys wzywa zaraz ambasadora RP w
Pekinie i ostrzega nasz kraj nie szczędząc ostrych słów. Nie chodzi
o te 70 proc. zajączków cukrowych,które sprowadzamy z Chin na
Wielkanoc, ale o powazne sprawy gospodarcze,chociazby eksport do
ChRL polskich świń. Czy zapomnielismy już, jak nam w tyłek dali w
tym wzgledzie Rosjanie? Ludzie, dlaczego Polacy niczego nie mogą sie
nauczyc? Honorowy kraj... Z łatami na nogawkach. A sportowcy zyją w
nerwach. Bojkoty olimpiady już przezywaliśmy. Medale poszły w las...