Jarmark Jagielloński - powrót do tradycji

11.08.08, 08:13
jarmark to świetny pomysł, tylko zdecydowanie za krótki i o zbyt małym
rozgłosie, bierzcie przykład z dominikańskiego w Gdańsku, szczególnie w
wakacje takich imprez powinno być dziesiątki
    • agaj666 Rycerstwo.... 16.08.09, 10:56
      Jarmark jest OK ale szkoda,że nie wszyscy się do tego dostosowali. Szczególnie
      pewna "białogłowa" sympatycznego rycerza z Kętrzyna (czarno-biała tarcza),
      która nie dość,że zasłaniała, to jeszcze stwierdziła,że ona tu nie dla nas,
      oglądających, przyjechała.
      O skandalicznym opóźnieniu natarcia rycerstwa na zagrodę nie wspomnę. To
      "tylko" ponad 40 minut czekania w prażącym słońcu, czasem z małymi dziećmi.
      Drobiazg. W końcu oni przyjechali tu dla siebie, nie dla nas...
      Szkoda. Ja, INTRUZ, dla NICH więcej już też się raczej nigdzie nie wybiorę.
      Niech się bawią w swoim towarzystwie.
      • gabriel Re: Rycerstwo.... 17.08.09, 17:26
        Włóż człowieku sam te blachy co oni noszą plus jeszcze resztę ekwipunku, pomęcz
        się w szrankach a później biegusiem na pole inscenizacyjne. I inscenizację
        przeprowadzisz na czworaka.
        A z puszki będą Cię wyjmować duszonego w sosie własnym.
        Zrobili to najszybciej jak mogli bezpiecznie dla siebie. Nie zapłaciłeś
        człowieku za to ani grosza, a oni w dużej temperaturze się męczyli. Na głowę
        trzeba było wziąć słomkowy kapelusz i dużo zimnej wody. Bo słońce jeśli
        zaszkodziło komuś to wyjątkowo Tobie.
        • Gość: bosman gabrielu.... IP: *.lublin.mm.pl 17.08.09, 20:23
          oni robią to za kasę, dla przyjemności czy z łaski? Jak z łaski to niech się
          walą. Jak za kasę lub dla przyjemności popisania się to niech szanują
          publiczność. Ostatecznie sami wyznaczali terminu, godziny itp. I włóż czapeczkę
          - upały dalej dokuczają.
          • Gość: folkatka Re: gabrielu.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.09, 22:36
            Jako osoba zainteresowana wyjasniam. Nie robimy tego dla kasy. Z łaski też nie.
            Jeździmy na imprezy - nieraz setki kilometrów - po to by spotkać się z ludźmi z
            innych miast,bo to nasze hobby. Jest mi bardzo przykro że ta dziewczyna Cie tak
            potraktowała. W kazdym srodowisku są chamy. My nie jesteśmy wyjątkiem. BTW - ona
            nie była z Kętrzyna. Takie tarcze mieli ludzie z mazowieckiego zamku Liw.
            Wystepowanie przed publiką to jeden z elementów naszego hobby. Fakt, ze czasem
            mało przyjemny. Bo często jesteśmy traktowani jak małpki cyrkowe albo pajacyki
            na sznurku. Mnie samą spotkało bardzo nieprzyjemne zdarzenie w sobotę, kiedy
            zostałam zjechana przez babsztyla z publiczności - nieważne o co chodziło, powód
            był zaden. Zrobiło mi sie bardzo przykro. I co? Mam powiedziec - parafrazując
            Bosmana - wal sie publiko? Mam was gdzieś? O nie - przecież po to między innymi
            robimy turniej i staramy sie go uatrakcyjnic żebyscie byli zadowoleni. Mysle że
            nam sie udało. Pokazy - musztry piechoty, sokolnika, czy konny - były ciekawe.
            Tak więc - mam nadzieję że przyjmiesz moje przeprosiny i pojawisz sie u nas za
            rok. A co do obsuwy - spróbuj mnie zrozumieć. Zdaje sobie sprawe że oczekiwanie
            mogło być wkurzające, ale tego sie nie uniknie. Przedłuzyły sie trochę walki
            bojowe, po za tym samo nałożenie zbroi troche trwa - a nie mozna w niej siedzieć
            cały czas. MOze były tez inne powody - w kazdym razie staraliśmy się - jako
            organnizatorzy - żeby wszytsko było punktualnie.
            To tyle jeśli chodzi o to. I ja mam swoje uwagi.
            Drozyzna na straganach - ludzie z Ukrainy/Białorusi myślą chyba że u nas zarabia
            sie tyle co na Zachodzie, skoro potrafili zażądać 100 zł za badziewną lniana
            szmatę - pardon, serwetkę, z jakims mikroskopijnym maszynowym haftem...Dodam
            równiez to że na wielu straganach królowała turystyczna tandeta znana mi dobrze
            z bazaru w okolicach Bulwaru Szewczenki we Lwowie, metalowe krzyzyki odlewane ze
            zjechanych matryc - co było widać...Ja wiem ze fajnie że było dużo sprzedawców.
            Ale powinno byc więcej troski o jakość. Kolejna rzecz. Węgrzy z Hollorek
            Hungarica stana sie niezadługo tak nieodzownym elementem miejskich imprez jak,
            nie przymierzając, W.S. Grzyb. Owszem, fajni są i super grają - ale takich
            zespołów jest w Europie sporo. MOze czas na odmianę? A tak apropos. Musze
            opierniczyc Gazetę. W wydaniu papierowym z piątku albo soboty (nie chce mi się
            sprawdzać), w podpisie pod zdjeciem byli określeni jako "kobziarze".
            REDAKCJO - to jest bardzo duży błąd. Prawidłowa nazwa tego instrumentu to dudy.
            Kazdy dudziarz na dźwięk słowa "kobza" zwija piąchę w kułak i robi groźną minę.
            Ja wiem ze jest to błąd dość rozpowszechniony, czesty w literaturze i tak dalej
            - ale wy, dziennikarze powinniscie mieć jako - taką orientację o rzeczach które
            opisujecie. Kobza - to tak naprawdę jest ludowy instrument strunowy pokrewny
            lutni. Pochodzi z terenu południowej Słowiańszczyzny.
            www.youtube.com/watch?v=cvh7XEzLnVQ
            www.youtube.com/watch?v=z_qW3-94fEo&feature=related
            I to tyle moich uwag. Pozdrawiam.
            • Gość: bosman cna folkatko :-), piszesz: IP: *.centertel.pl 18.08.09, 15:49
              "Mnie samą spotkało bardzo nieprzyjemne zdarzenie w sobotę, kiedy
              zostałam zjechana przez babsztyla z publiczności - nieważne o co chodziło, powód
              był żaden. Zrobiło mi się bardzo przykro. I co? Mam powiedzieć - parafrazując
              Bosmana - wal się publiko?" - Nie: trzeba było ją dziabnąć "toporeckiem" przez
              glacę lub "kolnąć" jaką rohatyną, a co!! - żartuję przecie. Wszak wszędzie
              trafiają się "babsztyle". A w temacie: skoro są opóźnienia zawsze można kilka
              słów wyjaśnienia publice powiedzieć. Wiem, że nie robicie tego co robicie dla
              kasy, ale skoro już - to odrobina życzliwości publice należy się. A przyznałaś,
              że niektórzy z "rycerzy" zachowują się co najmniej nietaktownie. Ale to detal -
              ogólnie fajne to jest. Pozdrawiam.
Pełna wersja