Zaniedbania do naprawienia zostały

26.09.08, 16:14
To nawet zabawne, że nikt już nie pamięta, że w maju 2007 dyrektorem TM był
Leszek Hadrian, a Jacek Boniecki jego zastępcą ds. artystycznych
- pierwszy od zimy usiłował doprowadzić do odwołania drugiego, po czym obaj
stracili stanowiska latem tamtego roku.
Pan Kutarski, który nie miał wtedy żadnego pojęcia o funkcjonowaniu teatru,
gdyż swoje dyrektorskie szlify zdobywał w branży alkoholowej (choć w Polmosie
też menedżerem nie był), zdał się natychmiast na podpowiedzi Jacka Bonieckiego
i pp. Janczaków. "Ptasznika z Tyrolu" - jak mówi - "nie dało się zatrzymać",
bo sam dążył usilnie do tego, by ten tytuł wystawić. To fakt, że reżyser miał
podpisaną wcześniej umowę, ale nie ma to nic wspólnego ze sporządzeniem
kosztorysu premiery. Za Bonieckiego nikt o żadnych kalkulacjach nie słyszał,
na pomysły maestra miała być kasa i tyle. Jednak nawet w Polmosie przy
wprowadzaniu nowego kształtu półlitrówki robią szczegółowe kosztorysy
- wie to mało rozgarnięty urzędnik, a co dopiero menedżer.
W TM wiadomo było, że nowa dyrekcja za nic ma zalecenia pokontrolne oraz
rozmaite procedury, skoro tyle rąk trzymało nad p. Kutarskim ochronny parasol.
Tłumaczenia dyrektora, które cytuje dziennikarz, po prostu są śmieszne. A tak
na marginesie: Mirek Ziomek zapłacił stanowiskiem za koneksje z Rękasem i
drobne - w porównaniu do kolegi z niższego piętra tego samego budynku -
przewinienia. Nie ma to nic wspólnego z logiką ani przyzwoitością.
Pełna wersja