tajnos.agentos
28.09.08, 09:40
...A właściwie, czy dotrze do nas w całej rozciągłości? Właśnie
spotkałem jednego znajomego. Rok temu zainwestował pewną sumę
pieniędzy w jeden z funduszy powierniczych - jakieś tam "wschodzące
rynki" i drugi "zrównowżony". Po roku okazało się, że stracił 30%
zainwestowanej sumy. Zlikwidował oczywiście wszystko i cieszy się,
że nie zwlekał z tym za bardzo (choć i tak za długo...). Mówił, że
wprawdzie kolejek jeszcze nie ma, ale wyraźnie widać, że co lepiej
poinformowani ten manewr wykonali już dawno, a teraz zaczynają się
schodzić zrozpaczeni tak zwani "drobni ciułacze". No to - mamy
wreszcie Amerykę... A Wy, jak się zabezpieczacie - lokaty,
nieruchomości, złoto, "skarpeta", czy ewentualnie "przelew"?