Dodaj do ulubionych

Na muzyce nie wszystko gra

15.10.08, 09:26
Ja też nie znam nut, a potrafię grać na akordeonie. Polki, oberki, francuskie
walczyki, czardasze, tanga, kto co che. A to, że szkoła nauczy grać na fujarce
proste melodyjki z nut, to nie jest żadna edukacja muzyczna.
Obserwuj wątek
    • Gość: skarolina Na muzyce nie wszystko gra IP: *.magma-net.pl 19.10.08, 09:37
      Wcale się nie dziwię - moja córka jest w trzeciej klasie i trzeci
      rok z rzędu widzę, jak w jej podręczniku i ćwiczeniach kartki z
      tematami muzycznymi pozostają absolutnie dziewicze. Pięć osób z
      klasy chodzi do szkoły muzycznej, więc dla nich to żadna strata,
      ale reszta?
    • tw.zenek A na cholerę gimnazjalistom nuty? 19.10.08, 10:06
      Alfabet Morse'a też mają znać? Poza tym spytajcie dorosłych Polaków o
      Czajkowskiego - zobaczymy co powiedzą.
      • Gość: Ma-ryja Re: A na cholerę gimnazjalistom nuty? IP: *.dip.t-dialin.net 19.10.08, 11:23
        TW. zenek napisal: "Alfabet Morse'a też mają znać? Poza tym spytajcie dorosłych Polaków o Czajkowskiego - zobaczymy co powiedzą"

        Tak, masz racje. Te wszystkie pytania na opisanych w artykule testach pochodza zapewne z "encyklopedii wiedzy zbednej", ktora w Polsce osiagnelaby niebotyczne rozmiary. Polacy zaprogramowani na poprawne rozwiazywanie testow i popisow wiedza teoretyczna przegrywaja z "gorzej wyksztalconymi" ludzmi z Zachodu, bo wszystko wiedza teoretycznie, ale maja problemy z przelozeniem tego na praktyke. Po co komu wiedziec, co skomponowal " Beethoven, jezeli nie interesuje sie muzyka, ale w innych obszarach jest dobry? Od tego jest Wikipedia i inne zrodla. Byc dobrym dzisiaj, znaczy wiedziec, gdzie co znalezc i nie wkuwac leksykonow, slownikow, dat historycznych i przypadkow "walk i meczenstwa narodu polskiego" na pamiec. Widocznie wymagania szerokiej wiedzy ogolnej w Polsce dotycza niewielu. Lech Kaczynski, nie znajac Konstytucji PR zostal prezydentem i do tej pory jest dumny z tego, ze jej nie zna, gdyz nie wie, co zalezy do zakresu jego obowiazkow. Ale on zostal demokratycznie wybrany przez ludzi, ktorzy mieli zapewne szerokie horyzonty(?).
        Ludzie,rodzice i uczniowie, zacznijcie samodzielnie myslec i nie dajcie sie zwariowac jakims tam niby autorytetom.
        • wlody1 Re: A na cholerę gimnazjalistom nuty? 19.10.08, 11:32
          Gość portalu: Ma-ryja napisał(a):

          > TW. zenek napisal: "Alfabet Morse'a też mają znać? Poza tym
          spytajcie dorosłych
          > Polaków o Czajkowskiego - zobaczymy co powiedzą"
          >
          > Tak, masz racje. Te wszystkie pytania na opisanych w artykule
          testach pochodza
          > zapewne z "encyklopedii wiedzy zbednej", ktora w Polsce
          osiagnelaby niebotyczne
          > rozmiary. Polacy zaprogramowani na poprawne rozwiazywanie testow
          i popisow wie
          > dza teoretyczna przegrywaja z "gorzej wyksztalconymi" ludzmi z
          Zachodu, bo wszy
          > stko wiedza teoretycznie, ale maja problemy z przelozeniem tego na
          praktyke. Po
          > co komu wiedziec, co skomponowal " Beethoven, jezeli nie
          interesuje sie muzyka
          > , ale w innych obszarach jest dobry? Od tego jest Wikipedia i inne
          zrodla. Byc
          > dobrym dzisiaj, znaczy wiedziec, gdzie co znalezc i nie wkuwac
          leksykonow, slow
          > nikow, dat historycznych i przypadkow "walk i meczenstwa narodu
          polskiego" na p
          > amiec. Widocznie wymagania szerokiej wiedzy ogolnej w Polsce
          dotycza niewielu.
          > Lech Kaczynski, nie znajac Konstytucji PR zostal prezydentem i do
          tej pory jest
          > dumny z tego, ze jej nie zna, gdyz nie wie, co zalezy do zakresu
          jego obowiazk
          > ow. Ale on zostal demokratycznie wybrany przez ludzi, ktorzy mieli
          zapewne szer
          > okie horyzonty(?).
          > Ludzie,rodzice i uczniowie, zacznijcie samodzielnie myslec i nie
          dajcie sie zwa
          > riowac jakims tam niby autorytetom.

          Taaaak.Rydzyk-fidzyk też jest autorytetem.Tylko kogo???To że jest
          się prezydentem wcale nie oznacza autorytetu!A Kwachu?O miałby być
          autorytetem?Hahaha!Podpisał kaleką konstytucję i tyle!
          A wiedza?Jak byś wyglądał gdyby Ci odcięłi internet?Nic byś nie
          wiedział!!!A gdzie satysfakcja z wiedzy?Gdzie zadowolenie że wiem o
          czym inni rozmawiają? Cóż,taki będzie kraj jak jego młodzieży
          uczenie...
          Smutne że są jeszcze takie opinie!
          • Gość: doc_holiday Re: A na cholerę gimnazjalistom nuty? IP: *.aster.pl 19.10.08, 14:00
            wlody1 napisał:
            Jak byś wyglądał gdyby Ci odcięłi internet? Nic byś nie wiedział!!!

            Nie wiem, jak Ty, ale ja w domu oprócz kompa mam również (uwaga!-
            będzie rzadko używane słowo) KSIĄŻKI, w tym encyklopedie, słowniki,
            itp. Tam TEŻ jest wiedza.

            A co do muzyki w szkole - nie każdy jest muzykalny i uczenie śpiewu
            wszystkich uczniów to moim zdaniem nieporozumienie, natomiast wiedza
            o zasadach kompozycji, historia muzyki, itd. jak najbardziej powinna
            być przedmiotem nauczania.
            • mis22 Piotr Czajkowski i Adam Mickiewicz - rodacy 19.10.08, 14:28
              Przecież Piotr Czajkowski i Adam Mickiewicz byli rodakami. Obaj żyli w tym samym
              kraju - w Rosji. Mówili w domu różnymi językami i pisząc używali różnych alfabetów.

              Co ważne w życiu to kwestia gustu i poglądów - indoktrynacji której podlegaliśmy
              w dzieciństwie. Jeśli dzieci polskie mają być wychowywane tak samo jak arabskie
              czy perskie - indoktrynowane religijnie i nacjonalistycznie to artykuł pokazuje
              duże braki w szkole. Jeśli mają żyć w wspólczesnej zintegrowanej Europie to
              lepiej niech się uczą matematyki, fizyki, biologii oraz korzystać ze
              wspólczesnej techniki zamiast religii, historii, muzyki, tańca ludowego i innych
              elementów wiedzy dawnego arystokraty.

              Polscy arystokraci nie byli zresztą nacjonalistyczni - polski Sejm sam
              zaakceptował rozbiory i likwidację Polski. Skąd więc te feudalne sentymenty w
              Gazecie?
        • Gość: hieniek popieram w 100% IP: 195.90.102.* 19.10.08, 20:47
          encyklopedia wiedzy zbednej to 3/4 materialu w szkolach.
      • wlody1 Re: A na cholerę gimnazjalistom nuty? 19.10.08, 11:26
        Dorośli wiedzą bo podczas zaboru zwanego PRL skutecznie dbano o to
        co Ruskie!
        A nuty powinni znać!To przecież część wiedzy a stąd niedaleko do
        inteligencji...Ale pewnie tw.zenek nie wie do czego to
        przypisać.Wiedzy nigdy ze wiele...
    • vharia jak zawsze w polskiej edukacji 19.10.08, 10:25
      najpier było larum, że dzieci mają obkutą teorię muzyki (rozpoznają,
      jakże to potrzebne(!) waltornie i 100 kompozytorów) ale nie umieją
      nic z.a.ś.p.i.e.w.a.ć. i trzeba to zmienić. Teraz- znowu tragedia.
      Może dać poprostu 8h muzyki/tydzień, zamiast matmy albo zamiast
      wracania do domu i się wreszcie muzo-histerycy uspokoją?
    • sonia1962 Na muzyce nie wszystko gra 19.10.08, 10:27
      Natomiast ci co zdali maturę, nie wiedzą nic o historii Polski.Młody
      człowiek,( maturzysta 2003 r.) nie słyszał nawet o Brygadzie
      Karpackiej. W rozmowie zapytał się "a kto ten wiersz napisał". I to
      nie jest dowcip roku, ale nasza polska rzeczywistość.
      • lapeste Re: Na muzyce nie wszystko gra 19.10.08, 10:33
        tw.zenek napisal:
        "Alfabet Morse'a też mają znać? Poza tym spytajcie dorosłych Polaków
        o Czajkowskiego - zobaczymy co powiedzą."

        A czemu nie? to nie jest az tak trudne. A to, ze wielu doroslych nie
        wie kim byl Piotr Czajkowski stanowi tylko o schamieniu narodu.
        Szczegolnie w ciagu ostatnich trzech lat, pod wodza paranoicznych
        blizniaczych prostakow.
        Jacy wybrancy, taki narod.

        • wlody1 Re: Na muzyce nie wszystko gra 19.10.08, 11:41
          lapeste napisała:

          > tw.zenek napisal:
          > "Alfabet Morse'a też mają znać? Poza tym spytajcie dorosłych
          Polaków
          > o Czajkowskiego - zobaczymy co powiedzą."
          >
          > A czemu nie? to nie jest az tak trudne. A to, ze wielu doroslych
          nie
          > wie kim byl Piotr Czajkowski stanowi tylko o schamieniu narodu.
          > Szczegolnie w ciagu ostatnich trzech lat, pod wodza paranoicznych
          > blizniaczych prostakow.
          > Jacy wybrancy, taki narod.
          >
          Votum separatum! Nie wybierałem tych klonów!
          A naród?Właśnie się Pani odnosi do tych co tylko pisać potrafią!
          Był taki kawał że Beethoven pisze super dzwonki na komórkę!
          Taaak,zbliżamy się do Ameryki!Zamiast ksiązek będzie Bravo a lekturą
          obowiazkową Danielle Steele(cholera,nawet nie wiem jak się to pisze).
          A na deser religia.Tyle historii przecież wystarczy!
          • sokolasty Re: Na muzyce nie wszystko gra 19.10.08, 20:26
            "A czemu nie? to nie jest az tak trudne."

            A czemu tak? Może jeszcze suwak logarytmiczny?
            • pak4 Re: Na muzyce nie wszystko gra 20.10.08, 08:24
              Nuty ze szkoły pamiętam słabo. I gdy czytam nawet prostą książkę o muzyce czuję się jak analfabeta. Podkreślam: prostą. Dla zainteresowanych amatorów. A właśnie tyle powinna dać szkoła.
      • wlody1 Re: Na muzyce nie wszystko gra 19.10.08, 11:36
        sonia1962 napisała:

        > Natomiast ci co zdali maturę, nie wiedzą nic o historii
        Polski.Młody
        > człowiek,( maturzysta 2003 r.) nie słyszał nawet o Brygadzie
        > Karpackiej. W rozmowie zapytał się "a kto ten wiersz napisał". I
        to
        > nie jest dowcip roku, ale nasza polska rzeczywistość.
        Brygada Karpacka-to trudne pytanie!Ale wielu nie wie co było 13
        grudnia 1981! Za to wiedzą co to czy kto to Mezo,Zezo czy inny
        Piezo.I wiedzą co to Adidas,Nike(oczywiście o pomniku nie wiedzą! i
        o symbolu Nike też)i inne brudne buty.
        Rośnie pokolenie debilków!
        • fanaberia84 Re: Na muzyce nie wszystko gra 19.10.08, 20:21
          wlody1 napisał:

          > sonia1962 napisała:
          >
          > > Natomiast ci co zdali maturę, nie wiedzą nic o historii
          > Polski.Młody
          > > człowiek,( maturzysta 2003 r.) nie słyszał nawet o Brygadzie
          > > Karpackiej. W rozmowie zapytał się "a kto ten wiersz napisał". I
          > to
          > > nie jest dowcip roku, ale nasza polska rzeczywistość.
          > Brygada Karpacka-to trudne pytanie!Ale wielu nie wie co było 13
          > grudnia 1981!

          Owszem, niestety nie wiedzą :( Nawet studenci humanistycznych kierunków!
          Siedziałam raz na wykładzie obok dziewczyny i mówię jej, przy wpisywaniu daty
          wykładu: "O, 13. grudnia!" Ona, nie wiedząc o co mi chodzi: "No, jak ten czas
          szybko leci..." Ja, zbita z tropu: "24. rocznica..." Ona: "Rocznica? Ja nie
          wiem, ja sie nie interesuje historią" z beztroskim, głupiutkim uśmieszkiem na
          ustach!!! Nie powiem jaki to kierunek, żeby nie psuc mu renomy, bo sama na nim
          studiowałam :) Ale kierunek humanistyczny... Naprawdę mnie to przeraziło...
      • simple_woman Re: Na muzyce nie wszystko gra 19.10.08, 16:49
        To akurat wiedza jeszcze bardziej zbędna od nut czy waltorni.
    • lukasztoczek Na muzyce nie wszystko gra 19.10.08, 10:33
      wszystko to brednie. Ja nigdy nie lubiłem muzyki, a dzieciaki ktore lubiły
      chodziły do szkoly muzycznej
      • Gość: witek_87 Re: Na muzyce nie wszystko gra IP: *.range81-152.btcentralplus.com 19.10.08, 10:53
        Nie popadajmy w skrajnosci typu, kto lubi to wie, kto nie lubi niech nie chodzi
        do szkoly.
        Ale prawda jest taka, ze nauka muzyki stoi na naprawde marnym poziomie. Jestem
        rocznik 87, w podstawowce nauczylismy sie tylko hymnu, i jakis 3 prostych
        piosenek regionalnych lub wojskowych (wogole nie przerabialismy nut). W
        gimnazjum na "sztuce" przez trzy lata nauczyciel tylko jeden raz przyniosl na
        lekcje muzyke klasyczna, posluchalismy przez 45min i to by bylo na tyle.
        Brat w innej szkole jeszcze sie "uczyl" grac na flecie, ale tez bez nut.
        Zreszta to samo jest z plastyka. Przyniesc kredki, olowek czy pedzle i do
        dziela. Zero wyjasnienia ze strony nauczyciela. A przeciez rysowac sie mozna
        nauczyc.
        Pytanie brzmi: po co sa takie przedmioty skoro nic sie z nich nie wynosi?
        • wlody1 Re: Na muzyce nie wszystko gra 19.10.08, 11:54
          Gość portalu: witek_87 napisał(a):

          > Nie popadajmy w skrajnosci typu, kto lubi to wie, kto nie lubi
          niech nie chodzi
          > do szkoly.
          > Ale prawda jest taka, ze nauka muzyki stoi na naprawde marnym
          poziomie. Jestem
          > rocznik 87, w podstawowce nauczylismy sie tylko hymnu, i jakis 3
          prostych
          > piosenek regionalnych lub wojskowych (wogole nie przerabialismy
          nut). W
          > gimnazjum na "sztuce" przez trzy lata nauczyciel tylko jeden raz
          przyniosl na
          > lekcje muzyke klasyczna, posluchalismy przez 45min i to by bylo na
          tyle.
          > Brat w innej szkole jeszcze sie "uczyl" grac na flecie, ale tez
          bez nut.
          > Zreszta to samo jest z plastyka. Przyniesc kredki, olowek czy
          pedzle i do
          > dziela. Zero wyjasnienia ze strony nauczyciela. A przeciez rysowac
          sie mozna
          > nauczyc.
          > Pytanie brzmi: po co sa takie przedmioty skoro nic sie z nich nie
          wynosi?
          Ja jestem 30 lat starszy.Zaznaczam że jestem antykomunistą.Ale
          pamiętam lekcje muzyki w szkole podstawowej na których śpiewaliśmy i
          uczylismy się podstaw kompozycji.Tak!!!W formie zabawy Pani od
          muzyki uczyła Nas nut,rytmu itd.Mieliśmy też osobne lekcje rytmiki w
          najniższych klasach i przedszkolu.W szkole podstawowej wiedziałem
          kto to był Bedrich Smetana i znałem historię Hymnu Polskiego!
          Ludzie!Dlaczego idziecie na łatwiznę?Dlaczego wiecie tylko to co
          potrzebne?Wiedza to to wielka przyjemność!!!Wiedzieć kto to był
          Czajkowski,umiejscowić Go w czasie i umieć identyfikować z
          melodią...czysta frajda!Nawet wiedzieć że był homoseksualistą też
          dobrze wiedzieć.Dlaczego?Chciazby dlatego żeby tych ludzi nie
          pzbawiać prawa do zdolności a nawet geniuszu.To się nazywa
          światopogląd...
          A koncert na fortepian z orkiestrą chyba wszyscy znamy ze
          słyszenia.Ale nie wszyscy wiemy że to Czajkowski...
          • Gość: H. wlody1....:))))))) IP: *.4web.pl 19.10.08, 14:31
            Panie W.!

            Byl Pan laskaw napisac sporo bredni, a miedzy nimi zdanie
            nastepujace: "(...) koncert na fortepian z orkiestrą chyba wszyscy
            znamy ze słyszenia.Ale nie wszyscy wiemy że to Czajkowski...".

            Powyzszym passusem wykazal Pan, ze nie ma MINIMALNEGO pojecia o
            muzyce, jako takiej, o klasycznej juz nie wspominajac. Drogi
            nieboraku: takich "koncertow na fortepian z orkiestra" (jak juz,
            to "koncert na fortepian i orkiestre"; poza tym, milo by bylo podac
            tonacje) istnieja setki, tysiace, miliony. Rozumie Pan? Skoro Pan
            kojarzy tylko jeden z nich, i implikuje, ze istnieje tylko jeden
            (autorstwa Czajkowskiego), to wspolczuje...

            Na przyszlosc, zanim zabierze Pan glos z pozycji autorytetu, radze
            zastanowic sie, czy ma Pan choc minimalna wiedze o przedmiocie
            rozmowy. W przeciwnym wypadku, bedzie rownie smiesznie jak teraz, a
            moze i bardziej.



            Z powazaniem,

            H.



            P.S. Wiedza o tym, ze "X" jest geniuszem, oraz, ze ten sam "X" jest
            homoseksualista, oznacza dawanie homoseksualistom prawa do geniuszu?
            Kolejna belkotliwa bzdura.
            • lia.13 Re: wlody1....:))))))) 19.10.08, 15:19
              Panie H.! Odwal się Pan od Pana W.!
              Tu się Pan dopiero wykazał nieznajomością tematu i zaściankowością w myśleniu.
              Mówi Pan, że coś takiego jak koncert na fortepian z orkiestrą nie istnieje, bo
              jeśli już, to istnieją koncerty na fortepian i orkiestrę. Dla mnie: jak zwał,
              tak zwał, choć otrzymałam bogate wykształcenie muzyczne kończąc Konserwatorium
              Poznańskie II stopnia.
              Mówi Pan, że takich koncertów istnieją setki, tysiące a nawet miliony.
              HaHaHaHaHa Proszę zatem o podanie tych milionów. Nie mówimy tu przecież o tym,
              co ktoś kiedyś napisał i leży to teraz w szufladzie, ale o koncerty znane i
              lubiane, uznane za klasyki muzyczne i co za tym idzie - wykonywane. Takich
              koncertów jest nie więcej jak tysiąc.
              Co do koncertu Czajkowskiego, to poza wspomnianym już koncertem b-moll, op. 1 nr
              23 na fortepian I (juak już tak Pan się czepia) orkiestrę, nie napisał on
              żadnego innego, który byłby opusowany, stąd podawanie jego nazwy jest zbędne, bo
              każdy kto choć MINIMALNĄ wiedzę na temat muzyki romantycznej ma - wie, o który
              koncert chodzi. Poza tym, dzieło to kładące podwaliny pod muzykę romantyczną,
              jest warte poznania.
              Aha, i jeszcze jedno, mam znajomych z różnych stron świata: Niemców, Francuzów,
              Brytyjczyków, Portugalczyków, Amerykanów... i wszyscy oni wiedzą kim był
              Czajkowski. A my w Polsce nie, bo my nie musimy znać Bacha, Mozarta, Beethovena,
              Czajkowskiego czy Straussa. Pomimo, iż ich wiedza taka "praktyczna" jest, w
              przeciwieństwie do naszej - encyklopedycznej. Nam wystarczy, że Chopina znamy. W
              końcu to POLAK był. I znów ta nasza zaściankowość wychodzi.
              P.S. Warto też dodać, że obecnie Wiedza o kulturze jest na maturze, wiec
              skończmy z tymi dywagacjami czy wiedza ta jest potrzebna czy też nie. Nad
              matematyką czy biologia jakoś nikt się nie zastanawia twierdząc, że chce być
              sportowcem, więc te przedmioty są mu potrzebne.
              • Gość: H. Jeden lepszy od drugiego:))))))))) IP: *.4web.pl 19.10.08, 15:33
                Uwielbiam polemiki w pieknym, kurtuazyjnym, intelektualnym stylu -
                iscie polskie, jakze swojskie i tozsame dla tego pszennego i
                buraczanego narodu. A nie jakies tam "odwal sie", jakies ad Personam
                glupawe. Prawda?

                Ad Rem:

                1. Mnie i p. W. rozni zapewne wiele, w tym wypadku zas to, ze ja
                WIEM CO MOWIE, zas p. W. laskaw jest mowic co wie. Ot, taka
                niewielka roznica. Wyjasniajac: prawidlowo nalezy mowic o koncercie
                na dany instrument i orkiestrze (czyli tak, jak napisalem), nie zas
                tak, jak napisal p. W. Poza tym, skoro uwaza on, ze jest jeden,
                ejdyny, koncert na ten nieszczesny fortepian i orkiestre - to
                znaczy, ze nie ma pojecia, o czy mowi.

                2. Ukonczenie konserwatiruum jeszcze nie czyni z nikogo medrca,
                identycznie, jak ukonczenie kursu prawa jazdy nie czyni z nikogo
                dobrego kierowcy. Moja uwaga odnosila sie li tylko do tego, aby
                laicy nie wyglaszali swych bzdurnych fraz ex cathedra, z pozycji
                autorytetu. Dlaczego? Gdyz narazaja sie tym samym na smiesznosc. P.
                W. chcial zablysnac znajomoscia zagadnienia, a zablysnal "wrecz
                przwciwnie".

                3. Owszem, koncertow na fortepian i orkiestre jest masa,
                zaczynajac "juz" od Mozarta, a na Stockhausenie konczac. Mam
                wyliczac dalej? To zbyteczne: istotny jst wykazanie, ze ten, kto
                uznaje "koncert na fortepian i orkiestre" za dzielo jednostkowe, nie
                ma pojecia o temacie. Tak jak p. W. Zreszta, niech ich bedzie i
                tysiac. Coz to zmienia? Nic. 1000 to tez NIE JEST 1. Czy Pan to
                rozumie?

                Sam Czajkowski napisal koncertow fortepianowych trzy (dodam, ze p.
                W. nie pisal nic o opusowaniu, a wiec, mogl miec na mysli dowolny
                koncert: zarowno b-moll, jak i g-dur, czy Es-dur). A wiec, niewiedza
                goni niewiedze:)))))

                4. Wiedza o kulturze na maturze... szkoda przedmiotu.


                Z powazaniem,

                H.
                • Gość: Levi Re: Jeden lepszy od drugiego:))))))))) IP: 212.106.22.* 19.10.08, 15:51
                  To już jest was trzech w dziedzinie wzajemnej kurtuazji.
                  • Gość: H. ? IP: *.4web.pl 19.10.08, 15:55
                    Pieknie, a badz laskaw wskazac, w ktorym akapicie wspisalem sie w ta
                    pszenno - buraczana tresc, made in polskie zboza?

                    Prosilem tylko o to, aby laicy nie wypowiadali sie na tematy, o
                    ktorych nie maja pojecia. Jesli zas musza to czynic, to niech
                    zachowaja umiar w slowach, a nie glosza swych belkotliwych tez z
                    pozycji autorytetu i prawdy objawionej. To zbyt wiele?


                    Pozdrawiam,


                    H.
                    • Gość: Levi Re: ? IP: 212.106.22.* 19.10.08, 16:00
                      Jestem łaskaw wskazywać:

                      "Mnie i p. W. rozni zapewne wiele, w tym wypadku zas to, ze ja
                      WIEM CO MOWIE, zas p. W. laskaw jest mowic co wie".

                      "Ukonczenie konserwatiruum jeszcze nie czyni z nikogo medrca".

                      Jest to przykład "polemiki w pieknym, kurtuazyjnym, intelektualnym stylu", a nie jakiegoś tam "ad personam głopawego".
                      Jeżeli o mnie chodzi, to uważam, że trochę złośliwości na forum jeszcze nikomu nie zaszkodziło, tylko po co się tak wywyższać?
                      • Gość: H. Re: ? IP: *.4web.pl 19.10.08, 16:06
                        Jesli dla Pana te cytaty stanowia przyklad pszenno-buraczanego
                        stylu, to znaczy, ze mamy dwa rozne rozumienia ww. kwestii. A to
                        czyni nasza dyskusje bezprzedmiotowa.

                        Pozdrawiam,


                        H.


                        P.S. "Wywyzszanie sie". Coz, akurat to nie ja chwalilem sie
                        ukonczeniem AZ II st. konserwatirum. Ale to szczegoly;)
                        • Gość: Levi Re: ? IP: 212.106.22.* 19.10.08, 16:08
                          Owszem, ę ą.
                          • Gość: H. Re: ? IP: *.4web.pl 19.10.08, 16:17
                            Chyba wyzieraja panskie kompleksy... niepotrzebnie. Znam swoja
                            wartosc, i sie z nia nie musze obnosic. A juz na pewno, nie chce
                            Pana konfudowac.

                            Ow nieszczesnik, ktory skonczyl byl AZ II stopien "konserwatorium",
                            to chwala na piec przyszlych pokolen. Powod do dumy iscie
                            gigantyczny. Ten "II stopien" to przeciez zwykle liceum muzyczne,
                            czyli ciut wiecej, niz szkola podstawowa. Ale, jak sie je
                            nazwie "konserwatorium", to jakze rangqa wzrasta. Jakiz prestiz;)
                            Pana to nie zenuje, ale mnie - owszem.


                            Uklony,


                            H.
                            • lia.13 Re: ? 20.10.08, 02:02
                              i jeszcze teraz powiedz, że to moja wina, że ktoś wpadł na ten głupi pomysł, aby
                              Szkołę Muzyczną w Poznaniu przemianować na Konserwatorium. Myślałam, że z
                              krzesła spadnę jak się o tym dowiedziałam, ale cóż - tak jest. Dla mnie to żaden
                              powód do dumy.
                              Liceum to "ciut więcej niż szkoła podstawowa". Hahaha, dobre sobie. A Akademia
                              Muzyczna to co, ciut więcej niż liceum? Pozwolę sobie tutaj LI zauważyć, że
                              Ameryki Pan tym stwierdzeniem nie odkrył. (Da Pana informacji mam kwalifikacje,
                              aby uczyć w przedszkolu, ognisku czy szkole muzycznej I stopnia, ale nie o to
                              chodzi, bo tego nie robię)
                              Umknął natomiast Panu całkowicie sens mojej wypowiedzi.
                              Dla Pana żenujące było, że wspomniałam jaką szkołę skończyłam. Dla mnie zaś
                              sposób, w jaki odniósł się Pan do wypowiedzi Pana W., jako do tłuka i nieuka.
                              Samemu czepiając się literówek. Czy koncert jest na fortepian I orkiestrę czy
                              też Z orkiestrą. To nie concerto grosso psze Pana ;)
                              Ja otrzymałam nad wyraz dobre wykształcenie muzyczne, biorąc pod uwagę, że
                              obecne moje życie nie jest związane z muzyką. I swoje dzieci również zamierzam
                              posłać do szkoły muzycznej, gdyż uważam, że podstawową wiedzę muzyczna na temat
                              muzyki, tańca czy sportu należy mieć. I powtarzam raz jeszcze, że nie chodzi mi
                              tu o wiedzę na temat wszystkich koncertów świata, jakie kiedykolwiek powstały, a
                              o których obecnie nikt już poza ich autorami nie ma pojęcia. Chodzi mi o
                              najsłynniejsze dzieła, które wpisały się w naszą kulturę, współtworząc ją.
                              Aha, i proszę się nie obawiać, że pańska wartość mogłaby kogoś tutaj
                              skonfundować ;) Pojęcie wartości jest bowiem bardzo względne ;) Szczególnie
                              trudno o obiektywizm, jeśli oceniamy własną wartość.
                              Pozdrawiam
                              • wlody1 Re: ? 28.10.08, 19:27
                                Szanowny Panie H
                                Rzecz w tym że ani przez moment nie uważam się za eksperta czy
                                znawcę .I kompletnie nie zrozumiał Pan sensu wypowiedzi!Przecież
                                chodzi o wiedzę ogólną(i o jej obronę) a ta ma tyle wspólnego ze
                                specjalistyczną że się na niej opiera.Czy to koncert "z" czy "na"
                                orkiestrę w takim przypadku naprawdę nie ma znaczenia.Mnie chodziło
                                o ogólną,podkreślam ogólną umiejetność przypisania niektórych melodii
                                (a nie całych utworów) do konkretnego wykonawcy.Chodziło mi o obycie
                                muzyczne.Również o to aby np.Carmen kojarzyło się z operą oraz
                                imieniem, a nie tylko z papierosami. Pan jako niewątpliwie wyjatkowo
                                wybitny muzyk lub wyjątkowo wybitny muzykoznawca aż się gotuje w
                                sobie że to nie "na" tylko "z".Ja akurat jestem fizykiem i nigdy nie
                                pozowliłbym sobie na wypominanie komuś że trochę by się pomylił co
                                do postaci np.Ohma.Ale cieszyłbym się bardzo że wie kto to był i
                                czego dotyczyły Jego odkrycia.Natomiast w systemie który
                                krytykowałem raczej taka wiedza nie jest możliwa.Bo kogo interesuje
                                co oznacza napis na głosniku 4Ohm?Co ciekawe,nawet w pseudonaukowych
                                opracowaniach możemy przeczytać-głośnik o rezystancji 4ohm.A
                                tymczasem chodzi o impedancję...I w takim wypadku mozna się
                                wkurzać,bo ten błąd jest później powielany. A te ohm to nie jakieś
                                ohm tylko jednostka której nazwa pochodzi od nazwiska Ohm.
                                Życzę Szanownemu Panu wiekszzego dystansu do swojej niewatpliwie
                                olbrzymiej wiedzy i tego aby Pana dzieci miały możliwość wyniesienia
                                ze szkoły takiego zakresu wiedzy aby i Czajkowski i Ohm nie byli
                                tylko nic nie znaczącymi nazwiskami.
                                Najlepsze jest to że nadal nie wiem dlaczego aż tak istotne jest "z"
                                lub "na" i które jest prawidłowe.I jak będę słuchał ten utwór to
                                zapewniam że będzie mi zupełnie obojetne która forma oraz jaki opus
                                jest do niego przypisany.Ale nie będzie mi obojętne kto to napisał.A
                                napisał Piotr Czajkowski ,wielki rosyjski kopozytor o trochę polsko
                                brzmiącym nazwisku.Ale na pewno był Rosjaninem.To wiem dokładnie i
                                na pewno.Chyba nieźle jak na fizyka.
      • wlody1 Re: Na muzyce nie wszystko gra 19.10.08, 11:43
        lukasztoczek napisał:

        > wszystko to brednie. Ja nigdy nie lubiłem muzyki, a dzieciaki
        ktore lubiły
        > chodziły do szkoly muzycznej
        Smutne,współczuję!Ale jak stoisz przy tokarce to słuch słabnie.I ten
        rytmiczny stukot-zamiast muzyki!
        • Gość: lukaszto Re: Na muzyce nie wszystko gra IP: *.adsl.inetia.pl 10.06.13, 08:36
          przy tokarce nie, ale przy innych maszynach się zdarza. Wymyślono jednak - tutaj pewnie Pana zaskoczę - coś takiego, jak "nauszniki przeciwhałasowe", lub też "ochronniki słuchu", ale z tego co pamiętam to Beethoven bodajże miał dość tępy słuch, jak na wielkiego kompozytora... tak, że nie tylko tokarkowy, pilarz, czy frezer może mieć tępy słuch i być niezły w swoim fachu.
    • Gość: czytelnik Na muzyce nie wszystko gra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.08, 12:35
      To żenujące, żeby uczniowie nie znali słów hymnu polskiego. Ciekawy jestem, czy
      wszystko wiedzą o Chrystusie, skoro mają w niektórych klasach aż dwie lekcje
      religii?
      • vharia Re: Na muzyce nie wszystko gra 19.10.08, 14:01
        we wszystkich klasach, o ile mi wiadomo...
        Gdzieć nie mają??? Mogą nie złożyć deklaracji, ale jak już złożą, to
        na dwie. U mojego dziecka było tak, ze religie były dwie a HISTORIA
        jedna (!!!). Jedna była też sztuka na którą wciśnięto razem muzykę i
        plastykę- to chyba można uznać, że na dwie religie było po pół
        godziny lekcyjnej muzyki i plastyki. Jedna była też godzina
        niemieckiego i jedna informatyki. Piszę o podstawówce.
      • tomek854 Re: Na muzyce nie wszystko gra 19.10.08, 17:37
        Od dzieci wymagasz, jak prezydent nawet nie zna?

        "Z ziemi polskiej do wolski..."
    • Gość: ghrt Re: Na muzyce nie wszystko gra IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.08, 12:59
      W naszych szkołach nauka muzyki wyglada w ten sposób, że nauczyciel zanudza uczniów teorią; czasami nauczy się ich tekstu jakiejś nudnawej piosenki, której i tak prawie nikt nie umie poprawnie zaśpiewać. A to i tak w tych niewielu przypadkach, gdy jakiekolwiek lekcje muzyki w ogóle są.
      • Gość: aNRa Re: Na muzyce nie wszystko gra IP: *.telpol.net.pl 19.10.08, 15:11
        myślę, że zbyt się tu uogólnia-nie we wszystkich szkołach jest beznadziejnie na muzyce:) i są szkoły (mam na myśli podstawowe), w których dzieci uczą się wielu piosenek i potrafią nawet po paru latach zaśpiewać. Przez kilka lat edukacji osłuchują się też z wieloma utworami, choć faktem jest, że z przyporządkowaniem utworu do kompzytora bywa różnie, ale przecież nie to jest najważniejsze. Uczą się również nut-po to, by umieć odtworzyć samemu nieskomplikowany utworek. A to, że nie każdy absolwent podstawówki będzie wirtuozem, to chyba jest oczywiste.
    • Gość: Lidka No zgroza istna, rzeczywiście... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.08, 15:52
      Przecież jeśli jakiejś wiedzy się nie używa, nie stosuje na co dzień, to
      naturalne jest, że ulatuje ona z głowy. Czy to takie dziwne, że dzieci w takim
      teście-nalocie nie zabłysnęły? Nawet jeśli kiedyś tam w szkole te nieszczęsne
      nuty, cechy tańców czy charakterystykę waltorni "przerobiły". Ja uważam, że
      najsmutniejsze jest, że na lekcjach muzyki sama muzyka nie rozbrzmiewa - mało
      się śpiewa, prawie wcale nie gra, w ogóle nie słucha. Pal licho te nuty: ktoś,
      komu mają się przydać, i tak chodzi do szkoły muzycznej i stale szlifuje ich
      znajomość. Ale wrażliwym odbiorcą muzyki może zostać prawie każdy. Założę się,
      że gdyby w szkołach regułą było słuchanie nagrań reprezentatywnych dla
      twórczości danej epoki, danego kompozytora, danego stylu muzycznego - to
      uczniowie nawet niechcący, nawet mimochodem wchłonęliby "ducha" tych odmian
      muzycznych na tyle, że później zasłyszany fragment już coś tam by im powiedział,
      już choćby zgadywaliby trafniej. Już dobre by było i to.
    • Gość: Rafał Re: Na muzyce nie wszystko gra IP: 195.245.213.* 19.10.08, 17:28
      Co tu dużo mówić, edukacja muzyczna jest w Polsce do dupy tak jak
      zresztą cała edukacja.

      Znacie kogoś, kto się w podstawówce nauczyć grać na jakimś
      instrumencie, zapisać nutami usłyszaną muzykę czy też zaśpiewać
      nieznany utwór mając przed oczami jego nutowy zapis?

      Ja nie znam. Sam też nie umiem ale żałuje, a nie jestem z tego dumny.

      A przecież muzyka jest w podstawówce przez kilka lat. Zmarnowany
      czas. Kompozytorów i teorię się zapomni ale to by zostało na całe
      życie.

      Kolega który jest muzykiem mówił mi też że ogólnie my Polacy jako
      naród jesteśmy mało umuzykalnieni. Nie śpiewamy sami dla siebie we
      własnych domach, nie śpiewamy już nawet kolęd w święta tylko
      puszczamy nagrania. Polak żeby zacząć spiewać musi się ostro
      nachlać, bo inaczej nie ma mowy.

      A żeby daleko nie sięgać pamiętam jak byłem w Czechach. Siedzą
      ludzie (faceci i kobiety) w knajpie, gra ludowa muzyka a oni do tej
      muzyki śpiewają. Wiadomo, że przy piwie, ale wcale nie narąbani.
      • tomek854 Re: Na muzyce nie wszystko gra 19.10.08, 17:41
        Gość portalu: Rafał napisał(a):

        >
        > Znacie kogoś, kto się w podstawówce nauczyć grać na jakimś
        > instrumencie, zapisać nutami usłyszaną muzykę czy też zaśpiewać
        > nieznany utwór mając przed oczami jego nutowy zapis?

        Ja znam. Ale to są dzieciaki po podstawówkach niemieckich albo szkockich...
        Jakiś czas temu 12 latek z zapyziałem wioski na zewnętrznych Hebrydach zagrał mi
        hymn Polski na dudach a potem jeszcze obdzielił wykładem na temat pochodzenia
        instrumentu i jego miejsca w szkockiej kulturze i historii. To było kiedy
        przypadkiem trafiłem na międzyszkolny festiwal młodych dudziarzy...

        >
        > Kolega który jest muzykiem mówił mi też że ogólnie my Polacy jako
        > naród jesteśmy mało umuzykalnieni. Nie śpiewamy sami dla siebie we
        > własnych domach, nie śpiewamy już nawet kolęd w święta tylko
        > puszczamy nagrania. Polak żeby zacząć spiewać musi się ostro
        > nachlać, bo inaczej nie ma mowy.
        >
        > A żeby daleko nie sięgać pamiętam jak byłem w Czechach. Siedzą
        > ludzie (faceci i kobiety) w knajpie, gra ludowa muzyka a oni do tej
        > muzyki śpiewają. Wiadomo, że przy piwie, ale wcale nie narąbani.

        To prawda. A do tego oni się tej muzyki wcale nie wstydzą. U nas muzyka ludowa
        to "wiocha" (chyba, że w przetworzonej czyli dostosowanej do ogólnego
        zapotrzebowania na umpa umpa wersji - tak jak Golce czy Brathanki (nie ujmując
        im niczego, bo to dobrzy muzycy są)).
    • ladyroot A kim był Renoir??? 19.10.08, 18:54
      Bo po ostatnich reklamach czekoladek w tv większość moich znajomych
      stwierdziła, że kompozytorem.... I już wiadomo, skąd czerpie się
      wiedzę w tym kraju. Bo nie ze szkoły, niestety.
      • Gość: kameni Re: A kim był Renoir??? IP: *.chello.pl 19.10.08, 23:11
        Ciekawe, zwłaszcza że te czekoladki to Rondnoir, a nie Renoir...
    • Gość: Zet.jak.Zenon Na muzyce nie wszystko gra IP: *.wroclaw.mm.pl 19.10.08, 20:28
      A. Powołanie się na (jak rozumiem, bo wiedzy muzycznej nie mam)
      jedyny znany TEGO AUTORA utwór na fortepian I orkiestrę nie
      implikuje przekonania mówiącego, ze jest to jedyny utwór na
      fortepian I orkiestrę w ogóle.
      Czyli skok do gardła osobnika okreslanego dalej jako "W." wypada
      dość pociesznie. Szczególnie w kontekście tego że:
      B. takie zadęcie nieczęsto się spotyka.
      Wszystko było: pośmialiśmy się z konserwatoriów muzycznych, buraków
      na polskich polach, człowieka, który rozróżnia należący do klasyki
      utwór słynnego kompozytora i napisał o tym na forumie. Dla okrasy
      żale na poziom wypowiedzi i próby zajmowania stanowiska autorytetu.
      No tak, przecież to stanowisko, widzimy czytajac "H.", definitywnie
      jest juz zajęte:PPP

      Wypada zaordynowac kubeł zimnej wody na łeb, nic innego na myśl nie
      przychodzi.
      • Gość: Zet.jak.Zenon TO powyżej było do pana H n/t IP: *.wroclaw.mm.pl 20.10.08, 07:43

    • kinemator Na muzyce nie wszystko gra 19.10.08, 21:47
      To może teraz popytajmy tych muzyków co przeprowadzili te badania czy pamiętają
      ery w dziejach ziemi, a potem paleontologów co to jest bozon Higgsa, a potem
      fizyków o literackie nagrody Nobla, a potem polonistów o najprostszy komunikat
      błędu w Windows, a potem informatyka o to jaki ma czas w biegu na 100 metrów.
      Naprawdę trzeba sobie te wszystkie wiadomości pakować do łba?

      Niech na lekcjach muzyki więcej się słucha muzyki, jak komuś się spodoba dany
      kawałek to sam sobie poszuka kompozytora lub piosenkarza, doczyta i dosłucha.
      Jak mu się nie spodoba to nie ma co na siłę ładować mu do głowy niepotrzebnej
      wiedzy.

    • Gość: jozub Na muzyce nie wszystko gra IP: *.wroclaw.mm.pl 19.10.08, 21:51
      Moje dziecko w klasach 1-3 nie nauczyło się zbyt wiele w zakresie
      muzyki. Pani traktowała tę część edukacji nieco per noga, przyznała
      się dzieciom, że nie czuje się kompetentna. Nie kończyła stosownych
      w tym zakresie studiów, nuty nie zostały przez dzieci opanowane. W
      następnych klasach nie zauważyłam, żeby bardzo rozwinęła się
      muzycznie (teraz jest w piątej). Co zrobiłam sama w tej kwestii?
      Zabrałam dziecko kilka razy do opery na balet i złapała bakcyla. To
      chyba lepsze rozwiązanie niż narzekanie na brak wiedzy. Może nut nie
      będzie super znała, ale w operze czuje się swobodnie. Jako dorosła
      osoba pewnie ją odwiedzi, choć jest jeden minus - nie każdego stać
      na wyjście całą rodziną. Bilety nie należą do najtańszych.
    • o90 taki przedmiot jak muzyka 19.10.08, 22:01
      powinien zostac zlikwidowany. jest to strata czasu i sposob na walke z
      bezrobociem wsrod nauczycieli.

      Aby nauczyc sie nut wystarczy normalnemu czlowiekowi godzina.
      Aby przesledzic historie muzyki z przykladami 5 godzin.
      Aby zagrac na prostym instrumencie prosta melodie z nut, godzina

      zamiast marnotrawic czas lekcyjny na te calkowiecie przeciez zbedne rzeczy,
      mozna zrobic te 7 godzin w LO.

      szkoly powinny byc prywatne i z takim programem nauczania jak chce rodzic

      urzedasowi nic do tego jak wychowuje wlasne dzieci
      i czego je ucze
      • dominutka Re: taki przedmiot jak muzyka 20.10.08, 00:06
        > Aby nauczyc sie nut wystarczy normalnemu czlowiekowi godzina.
        > Aby przesledzic historie muzyki z przykladami 5 godzin.
        > Aby zagrac na prostym instrumencie prosta melodie z nut, godzina
        Z tego wnioskuję, że łatwo wyuczyć się na muzyka. A słyszałam, iż
        pełna edukacja muzyczna zajmuje minimum 17 lat.
        • Gość: P Re: taki przedmiot jak muzyka IP: *.iitis.gliwice.pl 24.10.08, 11:42
          Sądzę, że po godzinie można odpowiedzieć co jest jaką nutą. Tak jak po godzinie można coś zagrać na instrumencie. Niestety, jeśli ktoś przez godzinę będzie się tego uczył, to po następnej godzinie wszystkiego zapomni.

          PS.
          Podobno na Dwójce jest prezentowana historia muzyki z przykładami. Dojście do baroku zajęło ze dwa lata.
    • smaa Na muzyce nie wszystko gra 20.10.08, 07:35
      w kontekscie slow uzytych przez redaktora jako zywo stanal mi przed oczami
      wlasnie moj nauczyciel muzyki z liceum, ktory wyglosil swego czasu slynna
      kwestie: "muzyka powazna, to jest na imprezie na ktorej solenizant lezy w
      trumnie. nie ma kochani muzyki powaznej, to jest muzyka klasyczna"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka