janostrzyca
01.12.08, 20:30
Stary Zyga Maciejewski, ten glinarz i zakapior o czułym sercu, w
końcu powrócił żeby sprawić tęgi łomot gangowi lubelsko-lwowsko-
warszawskich alfonsów. Prawie 400 stron powieści a wchodzi jak ta
lala...
Mam nadzieję, że Wroński już stuka w klawiaturę pisząc nową powieść
z Maciejewskim w roli głównej.