komentuje Małgorzata Bielecka-Hołda

06.01.09, 00:20
300 tysiecy których głos nie obchodzi ani MBH ani Piłsudczyków ani
tym bardziej "specjalistów"...
...
wyrok na plac litewski chyba już zapadł...
...
bo przecie nie jest mozliwe by wypowiedzieli się kiedykolwiek co do
tego co faktycznie ma na placu litewskim powstać...
.. piłsudczykami jestem rozczarowany mendy jesteście a nie patrioci
skoro plac chcecie oddać za tę waszą szkapę...
wolicie mieć szkapę pod jakimś hipermarketem niż plac
a kij wam w oko...
...
co do MBH i specjalistów nie mam złudzeń wszelkie zapewnienia są
tylko czczymi obietnicami - będzie blaszak z wytryskiem i
hotdogami...
i jeszcze zapewne pomnik żydowskiego geja z SLD z penisem pistoletem
i świńskim łbem w gębie zamontowany bedzie miał głośnik dzieki czemu
bedzie mógł nazywać przechodniów chamami degenratami i alkoholikami..
jednym słowem wielokulturowość będzie taka...
...
niech no sie tylko "specjaliści" dobiorą do placu...
    • leniak a rozmawiać z ludźmi to trzeba umieć 06.01.09, 00:23
      i nie jest dobrą metodą najpierw kogoś zwyzywać a potem domagać się
      że nadstawi drugi policzek...
      ...
      ale cóz jaki Pan powiadają taki i kram...
    • leniak Plac Litewski czemu awantura? 06.01.09, 10:31
      oki pominę moje prywatne przekonanie o losie Placu Litewskiego...
      pogadajmy nieco o sposobie dyskusji w Lublinie
      ...
      jest tak ktoś wychodzi z jakąś inicjatywą i forsuje ją
      dobrze? dobrze!
      następnie jednak dzieje sie coś dziwnego:
      ów ktoś robi wszystko aby ta jego inicjatywa nie doszła do skutku
      lub doszła do niego "po trupach"...
      w sumie chyba nie trudno jest przewidzieć że tam gdzie interes
      publiczny wchodzi w grę mozliwe sa rózne zdania i pojawi się spór...
      i wybór jest taki albo sie chce konfrontacji albo się chce
      konsensusu...
      w konfrontacji mozna wygrać całkowicie i zrealizować swoja wizję
      (jakakolwiek by nie była) ale mozna również przegrać...
      dodatkowo im burzliwsza konfrontacja tym wiecej strat.
      konsensus jest trudniejszy i zakładać trzeba od poczatku iż to co
      planujemy może się nie w pełni zrealizować - w końcu tam gdzie
      osiaga sie porozumienie bywaja potrzebne ustępstwa...
      taktyka polegajaca na tym że prowadzi sie do konfrontacji a później
      proponuje ze oto jakiś zaprzyjaźniony (lub nie, ale ryzyko
      stronniczości jest) sędzia sprawę rozsądzi jest nadal taktyką
      konfrontacji...
      a strony się zacietrzewiaja tym bardziej im bardziej Piotr Choroś
      dobitniej stawia żądania i im bardziej Małgorzata Bielecka-Hołda
      gromi i błaga o oddanie Placu w rece "specjalistów"
      "Specjaliści" również się ładnie do konfrontacji przyczyniają
      tworząc wizje co najmniej kontrowersyjne...
      oczywiście możnaby inaczej:
      dla przykładu najpierw (skoro jak twierdzi MBH jeszcze nie wiadomo
      jak ostatecznie ma wygladać plac) zastanowić się komu i na czym na
      owym placu zależy, kto i dlaczego ma obawy (mniejsza czy uzasadnione)
      i nie chodzi tu bynajmniej o leniaka który jest złośliwy i uparcie
      wietrzy zdradę bo on jest powiedzmy sobie szczerze marginalny w swym
      rozumowaniu (ten post zresztą tego dowodzi)
      ale o tych którzy marginalni nie są jak choćby zdradzieccy
      Piłsudczycy, bywalcy placu - ci co grywaja tam sobie w karty i
      szachy ci co przyprowadzają tam dzieci etc.
      a po zastanowieniu się wyjść do tych ludzi i zacząć rozmowę
      nie tylko na argumenty ale i o emocjach i o obawach...
      ...
      hmm zaangażowanie tych ludzi docenić nawet wtedy gdy się z nimi nie
      zgadza...
      inaczej bowiem rozmawia się z przeciwnikiem którego się szanuje
      a inaczej z takim którym sie poniewiera...
      ...
      ostatnio modny jest sposób na Palikota...
      w skrucie:
      1. zaszokować (choćby wizją gmaszyska)
      2. obrazić (choćby nazywając uzurpatorami)
      3. wyrazić zniesmaczenie (chocby pisząc o swym zażenowaniu)
      4. udać że się jest w porządku (choćby publikująć tekst pt. o co
      chodzi?)
      5. powtarzać procedurę do całkowitego zwycięstwa lub znudzenia
      ...
      podobno ten sposób pochodzi od Gombrowicza i jako taki jest
      szczególnie warosciową metodą dysputy...
      ...
      Nie wiem co na to nieboszczyk artysta ale myślę ze są i inne sposoby
      chyba sensowniejsze i skuteczniejsze (choć jak twierdzi Palikot
      stanowczo przestarzałe)na co niniejszym zwracam uwagę...
      hu hu jest tam kto???
      a jedźmy nikt nie woła...
    • Gość: Jaksa komentuje Małgorzata Bielecka-Hołda IP: *.186.13.055.vip-net.pl 06.01.09, 13:43
      Jak zwykle mania wielkości pani Hołdy i jej głęboka wiara w swoją
      nieomylność swojej jedynie "wrażliwej" duszy
      podpowiedziała jej ,że należy się obrazić na wszystkich i
      zwyczajnie zjechać "hołotę".I to zrobiła.Zapomniała tylko uczciwie
      dodać, że to ona ciągle mąci w tym tyglu i wywołuje awantury
      uważając,że jej poglądy są jedynie słuszne a kto myśli inaczej to
      nie nadaje się do rozmowy. Zadufanie tej kobiety przerasta wszelkie
      standardy. A to tworzy po swojemu "przestrzeń miejską", a to
      nakrzyczy na prezydenta, a to wyszydzi rektora , a to pokaże kto
      jest moralny na politechnice itd. Może być też druga strona:
      polansuje zaprzyjażnionego wysokiego urzędnika ratusza,z
      wściekłością rzuci się bronić znajomego wydawcę i znajomą
      dyrektorkę, udostępniłamy gazety zaprzyjażnionemu politykowi.
      Towarzystwo Wzajemnej Adoracji działa .A kto nie z towarzystwa
      to :ciemniak, nieudacznik,antyesteta, wróg miasta itd.. pani Hołda
      się z takimi nie zadaje i dlatego wychodzi z dyskusji w ratuszu,
      przeciez nie będzie wysłuchiwać głosów, które ośmielają być inne niż
      te jedynie słuszne gazety wybiórczej.
      • Gość: Anna Re: komentuje Małgorzata Bielecka-Hołda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.09, 20:59
        No w końcu ktoś napisał to, co i ja sądzę o tej pani. Tak samo
        mąciła w kwestii zagospodarowania Podzamcza, kwestii zresztą ważnej,
        którą omówić trzeba, ale nie w taki sposób. Pani mówi, reszta słucha
        i zgodnie ma przytakiwać...być może wynika to z dobrych pobudek, ale
        niesmak pozostaje.
        • Gość: leniak Drugie dno albo strona medalu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.09, 08:22
          Ja tam jak wiecie do apogleotów MBH specjalnie nie należę...
          a jednak chcę wam na coś zwrócić uwagę:
          w Lublinie jest kilka osób w tym i dziennikarzy które można słusznie
          podejrzwewać o aktywność społeczną
          inicjatywy takie jak ta:
          www.radio.lublin.pl/index.php?site=artykuly&cid=140
          czy pamietne spacerowniki
          czy nawet to Podzamcze i ten Plac Litewski
          ...
          tak wieć gdzieś tam już pisałem że jest ważne by w ferworze dysput i
          pyskówek nie zgubić przekonania o tym że ta aktywność jest
          wartościowa...
          ...
          hmm...
          w ostatniej rozmowie o MBH:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=62&w=88543043
          odezwał sie lurie1
          dziwne może ale jedyny głos który coś dobrego o MBH napisał...
          nawiedzony? no niestety nieco nawiedzony...
          nie mniej coś tam rzeczowego się mu przemyciło...
          ...
          może to jest tak że ci którzy widzą wkład MBH jako pozytywny nie
          chcą schodzić na niski według nich poziom dysputy?
          nie mniej w tej sytuacji pozostaje w przestrzeni jedynie zdanie tych
          którzy widzą go niepozytywnie...
          w tej sytuacji dla zachowania proporcji należy przy całej krytyce
          MBH zostawić jednak miejsce na ową nieznana drugą stronę medalu...
          nigdy bowiem nie mozna być do końca pewnym czy np. MBH jest po
          prostu realizatorką wytycznych Komisji Trójstronnej przekazywanych
          przez Palikota (co jest zresztą świetną kanwą teorii spiskowej i
          nadaje się na temat powieści pt. "Loża Lubelska - a mury runą od ich
          trąb" w stylu kryminalno-sensacyjnym) czy też może jest neoliberałka
          rozumiejaca demokrację jako absolutne rządy korporacyjnych elit, a
          może jeszcze coś innego?
          ...
          bodaj Rillian zauważył że krótka znajomość z MBH nie daje jasnej
          wizji...
          a jednak zrozumienie buduje jakieś tam zaufanie a niezrozumienie
          wręcz odwrotnie...
          tak więc czy doszukujemy się złych pobudek czy metody nas rażą w
          budowanej na forum wizji jędzy trzeba zostawić margines na którym
          będzie ona po prostu ekscentryczną zielarką...
          pzdr.
    • Gość: Jaksa komentuje Małgorzata Bielecka-Hołda IP: *.186.13.055.vip-net.pl 07.01.09, 14:49
      Ja ją odbieram jako sfanatyzowaną "ciotkę rewolucję" dawnej UW.Może
      chciałaby dobrze ale mania grandioza zaślepia jej realne widzenie
      świata i naszych lubelskich spraw.Nie zakładam ,że celowo , z pełną
      świadomością napuszcza na ludzi,których nie lubi i nie chce
      zrozumieć z sobie wiadomych względów ale najwyrażniej prowadzi taką
      politykę,która atakuje tych,którzy jej nie potakują bądż nie
      realizują jej wskazań.Przykłady;napastliwe artukuły na S.
      Fica,manipulacje informacjami i sondażami dotyczacymi oceny
      dwuletniej pracy prezydenta ,demagogiczne i manipulowane
      porównywania Lublina do RZeszowa, subiektywna i krzywdząca ocena
      prezydenta Wasilewskiego ,dyskredytowanie muzyków z filharmonii,
      nagonka na rektora UMCS, ciągłe i nagminne czepianie decyzji ratusza
      dotyczących Pl. Litewskiego a przede wszystkim pouczanie, pouczanie
      i pouczanie przez paną Hołdę .Myślę, że ktoś też ją napuszcza na
      miasto. Dowodem może być seria artykułów dotyczących warsztatów
      architektonicznych w sprawie P.Litewskiego.Otóz ,pierwsza informacja
      o mających się odbyć warsztatach została napisana w tonie
      entuzjastycznym przez M. Domagałę ale już po dwóch dniach Gazeta
      zmieniła poglądy o 180 stopni. Zjechano pomysł dokumentnie i od tego
      czasu zaczęto systematycznie atakować kompetencje i dorobek
      mających się wypowiadać obcych architektów. Trudno nie zauważyć , ze
      po pierwszym artykule ktoś zadziałał żeby Gazeta zmieniła front
      poparcia. Dalej pamiętamy jak było, a wegług gazety wszystko było
      złe i niepotrzebne. Postawieniem kropki nad "i" było zachowanie się
      pani Hołdy w czasie poniedziałkowej dyskusji w ratuszu. Nie było tak
      jakby ona sobie wymarzyła więc najwygodniej obrazić się na oponentów
      i zasugerować że nie nadają się do dyskusji.Potem zaś pouczyć
      urzędników,że wpuścili na salę nieodpowiednie towarzystwo.
      Pamiętajmy,że mamy demokrację/aczkolwiek kulawą/ i nikomu nie wolno
      dobierać ludzi do dyskusji na otwartym zebraniu. Jak się sieje
      deszcz to niestety czasami można zebrać burzę a rzecz w tym żeby z
      godnością zachować się do końca a nie spychać winę za swoje
      niepowodzenia na rzekomą "nieudolność "innych.
      To tylko jedna sprawa , przykładów wybiórczych ataków można podać
      więcej i jeśli będzie trzeba to służę przykładami i komentarzem. Nie
      w tym rzecz żeby dołożyć p. Hołdzie.Rzecz w tym, że gazeta wypacza
      prawdziwy obraz tego co dzieje się w mieście przez dążenie do
      epatowania /kłamliwego/ czytelników wszelkim złem , które spadło na
      Lublin wraz z rządzącą ekipą.Dlatego ciągle sięgała do opinii dwóch
      wrogich Wasilewskiemu radnych Widomskiego i Nowaka/pierwszy przegiął
      w agresji i został usunięty z klubu PO, drugi na zamiar tworzyć
      centrolewicę/.Dlaczego nie pyta innych/chyba ze Kowalczyka z
      PIS,który marzy oprezydenturze/. Zresztą ten gdyby został
      prezydentem to dopiero by pogonił redaktorków z "Wyborczej"- to nie
      klasa Wasilewskiego.
      Ciekawy też wydaje się wątek zawieruchy w Filharmonii i nagonka na
      Dąbrowskiego wywołana próbą zwolnienia Peciaka. To też dobry
      materiał do ukazania "obiektywizmu" Wyborczej.
Pełna wersja