j1a
29.01.09, 10:33
Wyobraźmy sobie , że w ostanich wyborach wygrywa PO z Donaldem i
Januszem Palikotem na czele... Samoobrona i LPR nie chce być
koalicjantem oligarchów, więc PO po cichu dogaduje się pod stołem z
SLD.
Wszak nie ważne czy lewica czy prawica - każdy się dogada jeżeli w
grę wchodzi rządzenie i pieniądze. Donald więc dogaduje się z panem
Olejniczakiem i jego partią mającą złą sławę i renomę.
Jak wiadomo były przewodniczący partii SLD pan Miller został poznany
po tym jak kończy a nie jak zaczyna, pan Cimoszewicz uciekł do
Puszczy Białowieskiej, pan Oleksy po pijanemu powiedział co myśli o
swoich kolegach z SLD, a pan Kwaśniewski podczas wizyty w Charkowie
zachorował na nieznaną chorobą kiwając się nad grobami pomordowanych.
Razem wykonują działania pogrążające w biedzie najuboższych,
podnoszą podatki, drożeje żywność, prąd, gaz, nie ma nawet
becikowego...Ponadto władze PO godzą się pod presją UE na
wprowadzenie małżeństw homoseksulanych, aborcję, promują rozwody na
swoich blogach w szczególności pan Palikot.
Ponadto władze PO rozmyślają jakby część zachodnią Polski sprzedać
Niemcom, ile było by na tym zysku ile nowych miejsc pracy...
Po 2 latach rządzenia w Polsce nie ma już czego sprzedawać i władze
PO sprzedają siebie i na tym kończy się kadencja PO. Wyborcy
doceniają swoja władźe i dają im na koniec 1% poparcia a więc tym
samym PO kończy tak jak solidarność...
Po przegranych wyborach PO zastanawia się nad zmianą nazwy partii,
aby zmylić wyborców i nazywa swoją partię jako Donaldlandiaa... po
dwóch butelkach wina oczywiście...