chochlik5
07.03.09, 13:43
Słucham wypowiedzi Gowina w zwiazku z relacją matki żyjacego od lat
w stanie wegetacji na poziomie rosliny syna Krzysztofa. Zaproszanie
pani Barbary do osobistego zapoznania sie ze stanem jej syna
wywołuję panikę. Politycy boją się kontaktu z cierpieniem
wymagajacym bezustannej troski. Jezeli nie zezwolenie na skrócenie
męki tak matki jak i syna to konieczne jest zorganizowanioe i
sfinansowanie całodobowej opieki nad chorym. A co bedzie , jeżeli
pani Barbara wyczerpana opieką nad synem nagle umrze wcześniej niż
on? Najprawdopodobniej w chwilę, bez opieki zakończy życie tuż po
niej. Mam osobiste doświadczenie w wieloletniej pielegnacji nad
beznadziejnie obłoznie chorym z porażeniami i postępującym
ograniczeniem komunikatywności.