qqbek
31.07.09, 13:06
Mamy środek lata, pogoda dopisuje, na ulicach pojawiły się tabuny skuterów i
rowerów...
...z tym, że te ostatnie coraz częściej pojawiają się na chodnikach miast na
jezdniach.
Ciekawy jestem, jakie macie doświadczenia z piratami chodnikowymi i czy
miasto/policja robi cokolwiek, by to szaleństwo ukrócić.
Pal licho parki i szerokie chodniki, na których z powodzeniem mieści się kilku
pieszych + rower. Te od dawna powinny być podzielone na strefy dla pieszych i
dla rowerzystów. Co jednak z ciasnymi chodnikami, którymi uparci rowerzyści
próbują jeździć?
Post pisany z ciekawości, jako że jakieś 10 minut temu zostałem zwyzywany od
chamów i prostaków za zwrócenie uwagi kobiecie (na oko lat 50-kilka) na to, że
nie powinna używać dzwonka do gonienia mnie z wąskiego chodnika, jako że to
jej na tym chodniku (a przynajmniej nie na rowerze) być nie powinno. Uważam,
że to już szczyt bezczelności i chamstwa w wykonaniu "chodnikowych
rowerzystów" i że władze powinny coś z tym w końcu zacząć robić... i to zanim
jakiś rozpędzony rowerzysta kogoś dotkliwie poturbuje/połamie/zabije.
Jak na razie sytuacja wygląda tak, jak drugi mój dzisiejszy kontakt z
rowerzystą na chodniku:
ulica 3-Maja, od strony ulicy Chmielnej wyjeżdża rowerzysta i śmiało pod górkę
zasuwa po chodniku, dopiero przed Konsulatem Republiki Ukrainy (dawniej
pałacyk "Kuriera") zjeżdża spokojnie na jezdnię i jedzie dalej. Pan Policjant
pilnujący Konsulatu widzi to wszystko i ma głęboko w poważaniu (z resztą w tym
samym miejscu ma nieprawidłowo poparkowane pojazdy kilkanaście metrów od
siebie, które skutecznie zwężają ulicę 3-Maja do 60-80cm w miejscach, gdzie
znajdują się wejścia do sklepów w suterenach).