WEZYR i (nie) bezpieczenstwo oraz brak pomocy

06.04.10, 11:54
Witam, chcialbym przestrzec przed pseudo "opieka" rezydentow Wezyra
W Turcji i innych krajach, bo zapewne podobnie jest w innych krajach
do ktorych lataja..Zdrowie i bezpieczenswto klientow w tym malych
dzieci podrózujacych tylko z jednym rodzicem to cos co jest
zdecydowanie mniej wazne niz sprzedaz wycieczek fakultatywnych.
Jesli liczycie na cos wiecej niz to sie mozecie pomylic jak i
ja..Mnie dopadla "zemsta sultana" i wizyta u lekarza hotelowego
skonczyla sie wizyta w szpitalu a w konsekwencji niespodziewana
potrzeba natychmiastowej hospitalizacji w szpitalu w Kemer..Proby
dodzwonienia sie do rezydentow by zorganizowali opieke dla mojego 7-
letniego syna, ktory zostal na czas wizyty u lekarza z poznanymi w
hotelu znajomymi, lub dostarczyli mi go do szpitala pod moja opieke
konczyly sie na ich niemocy, przez ponad 8h nikt nie chcial lub nie
mogl mi pomoc a kierownik jakosci firmy Wezyr od lipca 2009 odpisuje
mi ze to moja wina i ze wszystko bylo ok..widocznie taki maja
standard obslugi pomimo kilkudziesieciu rezydentów na
miejscu..Sprzedac wycieczke nade wszystko bo to dodatkowy zysk dla
firmy i dla rezydentów a zdrowie i bezpieczenstwo klientow to juz
ich problem i niech o to martwia sie sami.
Wg kierownika Jakosci firmy WEZYRHOLIDAYS ladujac nagle w szpitalu
powinienem wczesniej zalatwic opieke dla syna profesjonalnej
opiekunki lub 7 letnie dziecko winno dotrzec do mnie we wlasnym
zakresie..wszak to tylko ok 10 km w obcym Panstwie ktorego jezyka
dziecko nie zna:)
Dodatkowo dowiedziałem sie ze dzieci moga podrózowac tylko z
rodzicami którzy zapewnia im opieke (niezaleznie od stanu własnego
zdrowia??), choc gdy wykupwalem wycieczke 1 rodzic + dziecko zaplaty
nie kwestionowali :)
A ja nie reklamuje niesmacznego jedzenia czy brzydkiej plazy...mowie
o elementarnym zdrowiu i bezpieczenstwie uczestnikow wyjazdow w tym
malych dzieci co gwarantuje mi prawo.Po to chyba decydujemy sie na
wyjazdy zorganizwoane by czuc sie bezpiecznie i moc liczyc na
pomoc...A jak wy uwazacie?
    • xagona Re: WEZYR i (nie) bezpieczenstwo oraz brak pomocy 06.04.10, 16:30
      Rozumiem Twoje rozdrażnienie i rozczarowanie, bo sytuacja była
      stresująca...Rezydent nie jest opiekunką dla dzieci i ja gdybym była rezydentem
      również nie podjęłabym się brania odpowiedzialności za czyjeś dziecko... Gdyby
      coś się dziecku stało, ten człowiek poszedłby do więzienia...a on nie jest
      specjalistą od opieki nad dzieckiem i nie należy to do jego obowiązków.
      Podejrzewam, że ludzka reakcja rezydenta nakazywała mu zorganizowanie opieki
      dziecku...ale rozsądek i dbanie o własny tyłek zwyciężył. Mniej więcej powinno
      to wyglądać tak, że w momencie kiedy wiedziałaś, że lekarz kieruje Cię do
      szpitala powinnaś w recepcji hotelu zlecić opiekę nad dzieckiem opiekunce
      mającej do tego uprawnienia, do czasu Twojego powrotu. jedynie w sytuacji
      poważnych typu wypadek itd. kiedy matka nie jest świadoma dziecko podlega opiece
      służbom danego państwa a o jego losach decyduje konsul. W tym przypadku Ty byłaś
      zobowiązana do zapewnienia dziecku opieki zastępczej zanim zabrali Cię do
      szpitala. rezydent nie ma takiego obowiązku, co więcej podejrzewam, że umowa z
      biurem dla którego pracuje wręcz mu zabrania brania odpowiedzialności za
      dziecko, bo w razie problemów to do biura rodzic by miał pretensje i roszczenia.
      Do tego rezydent ma ogrom innych obowiązków, musi odebrać ludzi z lotniska,
      załatwić transfery itp. Nie może nie pojechać na lotnisko po odbiór nowej grupy.
      Biuro sprzedaje Ci wczasy a nie opiekuna. Rezydent jest od spraw formalnych, nic
      więcej.

      Za dziecko odpowiedzialna jesteś Ty czy jesteś chora czy zdrowa, tylko stan
      nieświadomości zwalnia Cię z tego obowiązku. Rezydent mógł jedynie Ci pomóc
      dzwoniąc do hotelu i prosząc w Twoim imieniu o wynajęcie opiekunki.Ale w
      momencie kiedy znajomi zgodzili się zaopiekować dzieckiem, to należało do ich
      obowiązku...

      A teraz pomyśl...gdyby rezydent zgodził się dowieźć dziecko do szpitala ...i po
      drodze byłby wypadek i dziecko by stało się dożywotnio kaleką,
      warzywem...okazałoby się, że rezydent nieumyślnie ale jest w części winny
      spowodowania wypadku...czy powiedziałabyś "ok. nic się nie stało i nie miałabyś
      roszczeń i nie walczyłabyś o odszkodowanie" ?...wątpię....

      Tobie się to wydaje normalne, że powinni Ci przywieźć dziecko, zająć się nim
      itp...ale oni są w pracy, podlegają przepisom prawnym, regulaminom...i nie ma
      miejsca na kierowanie się sercem....
Pełna wersja