dzambii
16.05.10, 16:01
Jestem tu po raz pierwszy z czystej ciekawości o co chodzi z tymi
facetami z Egiptu. Czytałam i śmiałam się, nie wierzyłam lub włosy
mi się jeżyły. I mam pytanie: czy habisie boją się samolotu,
statku, pociągu? We wszystkich opowieściach to zawsze dziewczyna
leci do faceta. Wszyscy mają lęk wysokości, czy gołodupcy z
kalkulatorem zamiast serca, którym ledwie starcza na nowe portki i
jeden obiad?
Moja znajoma spotkała w Paryżu Francuza. Miała do niego stosunek
neutralny. Pisali do siebie jakiś czas i pewnego dnia on pojawił się
pod jej drzwiami, zupełnie nieoczekiwanie. Facet studiował, kasy
miał niewiele, więc jechał trochę pociągiem, a trochę stopem.
Zakochał się do szaleństwa i gotów był na wszystko, żeby ją zobaczyć
(od dawna są małżeństwem). U habisiów to jakoś odwrotnie: ja cię
kocham, to przyjedź do mnie. Czy te zakochane też jeździłyby na
drugi koniec Polski do chłopaka, czy raczej oczekiwałyby jego
przyjazdu do nich? Rozumiem raz czy dwa. Ale kilka/naście razy? Na
własny koszt i przygotowując się na spore wydatki na miejscu?
Szczerze wątpię. W naszej kulturze w większości przypadków to facet
lata za dziewczyną i to ona dyktuje warunki. A w przypadku habisiów
dziewczyny tracą zdrowy rozsądek, gadają, piszą, latają. ... I
dlatego pytanie nr 2: co oni mają poza ciemną karnacją, czarnymi
oczami i monotematyczną gadką? Świetny sex? Ale wiele dziewczyn
zwariowało bez tego.
Więc o co chodzi z facetami z Egiptu?