Dodaj do ulubionych

Egipt po raz drugi - moje wspomnienie

01.10.10, 23:06
Mój drugi raz w Egipcie – Sharm El Sheikh / wrzesień 2010
Zima (2010)
Wiedziałam, że wrócę do Egiptu tylko nie wiedziałam kiedy. Po pierwszym razie czuje wielki niedosyt.
Obiecałam sobie, że tam wrócę. Chętnie odwiedziłabym te same tereny ale wiem, że tak się nie da. Postanowiłam, że odwiedzę inne miejsca. Padło na Półwysep Synaj – Sharm El Sheikh.
Postanowione, hotel wybrany ( LTI Tropicana Grand Azure z Tui) w Nabq Bay.
Okolica namierzona (Google Earth), Hotel oblookany, zdjęcia obejrzane, opinie przeczytane 
W planach wycieczek fakultatywnych jest powrót do Kairu , Petra w Jordanii, obowiązkowo Góra Mojżesza. No i jak się uda nurkowanie głębinowe. Przyznaje, że jestem całkowicie zielona w tym temacie więc nie wiem jak to się uda. No ale zobaczymy…
Na razie jestem dobrej myśli. Pozostaje czekać do września…
Wiosna(2010)
Islandzki wulkan nieźle namieszał w powietrzu. Nawet mój wrześniowy lot przesunięto o jeden dzień później. Niezłe zamieszanie z wylotami. Z tego co obserwuje wiele lotów odwołano innym pozmieniano terminy…
Ale ja jestem dobrej myśli… Czekam do września…

Godzina zero – 14 września 2010 /wtorek/
Tak jak przed dwoma laty lot mamy z Poznania w godzinach wieczornych. Godzina prawie taka sama 21:30 przewoźnik AMC’airlines. Więc wszystko podobnie. Aczkolwiek nie do końca. Jedziemy sami. Czyli ja i mój mąż. Nasz syn anglista niestety został w domu (praca).. Ale ja jestem dobrej myśli.. Mąż trochę po niemiecku szprecha..ja znam kilka słów po angielsku a i po rosyjsku się dogadam. Nie jest źle . Damy rade.. A co??
Lot jak przed dwoma laty przebiega bardzo spokojnie. Polacy na pokładzie zachowują się wzorowo. Żadnych takich tam opisywanych na forach zachowań. Trasa lotu deczko inna niż przed dwoma laty. Tym razem lecimy nad Wyspami Greckimi a nie nad Turcją jak ostatnio.. W między czasie przesuwamy zegarki o godzinę do przodu. Byłam pewna, że czas będzie taki jak w Polsce bo Egipt przed Ramadanem przeszedł już na zimowy. Ale okazało się, że jak Ramadan minął wrócili jeszcze do czasu letniego.. Takie rzeczy to chyba tylko w Egipcie )
Lądujemy w Sharm El Sheikh przed 4-ta rano czasu egipskiego. /środa/
Wszystko odbywa się podobnie jak wcześniej w Hurghadzie. Wysiadamy z samolotu, owiewa nas cieplutkie powietrze rodem z piekarnika. Wsiadamy do autokaru i jedziemy do hali przylotów. Najpierw trzeba wypełnić „kartonik” wjazdowy. Z tym nie mamy problemów.. dajemy rade. Następnie należy zakupić wizę ponieważ w planach mamy Kair. Dało radę bez większych problemów )
Obserwuj wątek
    • kasia_p45 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 01.10.10, 23:07
      Jeszcze kontrola paszportowa i wyłapują nas „nasi” znaczy przedstawiciele TUI i ScanHoliday.
      Nie jest źle.. a wręcz fantastycznie ) .. Za chwile siedzimy w autokarze firmy Travco, który powiezie nas do naszego hotelu. Tym razem jest nas więcej w autokarze. Do tego hotelu co my wybiera się więcej gości.. więc nie jesteśmy sami)..
      Nieźle zmordowani lądujemy wreszcie w naszym hotelu Tropicana LTI Grand Azure w dzielnicy Nabq Bay w Sharm El Sheikh. Rozpoznaje go z daleka bo naoglądałam się fotek przed wylotem. Nawet wcześniej mijane Hotele wydawały mi się jakieś znajome 
      Jak dla mnie meldunek w hotelu trwał trochę za długo. Coś koło godziny jak nie dłużej.
      Trochę mnie to wkurzyło powiem szczerze bo chciało mi się cholernie spać.
      No ale cóż Egipcjanie mają na wszystko czas. W końcu zaprowadzili nas do pokoju. Ja oczywiście zamiast ruszyć w kimono to musiałam rozpakować bagaże, wziąć prysznic i dopiero wtedy położyłam się na trochę. Ale wiele nie pospałam. Po 10-tej jesteśmy na nogach i to cholernie głodni. Z tego co się zdążyłam wcześniej zorientować gdzieś tam jest jeszcze wydawane śniadanie dla śpiochów do godziny 11-stej.. A wiec szybki rekonesans po hotelu… A jest on obszarowo dość duży jednak namierzamy w końcu restauracje Marakesz, która mieści się dosłownie kilka kroków od naszego budynku.
      Marakesz składa się z dwóch kondygnacji. Na dole jest śniadanie do 11-stej a u góry tylko do 10-tej.
      Górna część restauracji jest jakby nowsza. Ładniejsze wyposażenie, nowsze krzesełka, stoliki.. itp.
      Na dole niestety trochę jakby przegryzione zębem czasu.. tak czy owak jak później zaobserwowałam i tak dokładnie jest to wszystko sprzątane i szorowane. A jedzenie zarówno na dole jak i u góry jest takie samo. My w sumie później jakoś woleliśmy chodzić do tej dolnej części restauracji pomimo, że były tam brzydsze krzesełka.. Jeszcze jak już jestem przy restauracji Marakesz to do tej górnej części wchodziło się z drugiej strony budynku a do tej „naszej” dolnej od strony baru i basenu. Przed wejściem były również stoliki i krzesełka i to były tak „stare” i podniszczone, ze przypominały czasy kolonialne ).. Organizowano tam czasem barbecue wieczorami.
      Po śniadaniu mamy chwilkę czasu bo na 12:30 przewidziano spotkanie z rezydentem TUI..
      Tak więc możemy się jeszcze trochę ogarnąć po podróży i chwile odpocząć.
      12:30 spotkanie z rezydentką TUI panią Anetą, która objaśnia nam wszystko, opowiada o wycieczkach i o wszystkim o czym wiedzieć powinniśmy. Daje rozpiskę na wycieczki. Na drugi dzień również ma być w hotelu więc postanawiamy dopiero na drugi dzień pozapisywać się na wycieczki jak już się wyśpimy.
      Dzień spędzamy na poznawaniu hotelu, spacer alejkami i kąpiel w basenie..
      Prosimy również pana sprzątającego aby odpuścił sobie dzisiaj sprzątanie pokoju. Dostaje za to garść naszych polskich krówek z czego bardzo się ucieszył  . Nić porozumienia zostaje nawiązana .
      Później codziennie „łan” dolar + kilka krówek na łóżku z czego cieszymy się my i pan sprzątający. Pokój jest zadbany, codziennie porządnie wysprzątany, ręczniki czyste. Sprzęt pozostawiony na wierzchu (laptop, kamera..itd). pod opieką. Nic nie ginie, wszystko w najlepszym porządku
      • kasia_p45 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 01.10.10, 23:07
        Czwartek - sobota
        Trochę jesteśmy zawiedzeni terminami wycieczek dlatego, że się na siebie nakładają. Kair chcieliśmy na początku ponieważ w tym celu zakupiliśmy wizę na lotnisku a Petrę na końcu. Reszta miała się jakoś wkomponować w środku.. pomimo, że kombinowaliśmy jak koń pod górkę nijak się to nie udało. Na spotkaniu z rezydentką dowiedzieliśmy się jeszcze, żeby na Petrę zapisać się na kolejny czwartek bo wtedy będzie polskojęzyczny przewodnik.. a my planowaliśmy ostatnią sobotę. No cóż zapisujemy się na tą czwartkową Petrę za tydzień. Na pierwszy strzał idzie Kair samolotem w najbliższą niedziele. Mogliśmy polecieć w dniu dzisiejszym ale chcieliśmy najpierw odpocząć trochę po trudach podróży i nie brać tak od razu forsownych wycieczek . Poza tym jeszcze założyliśmy sobie, że nie będziemy brali z dnia na dzień ciężkich wycieczek tylko co najmniej 2 dni przerwy na wypoczynek. Ponieważ do niedzieli jest troche czasu więc na piątek bierzemy Seascope.. łódź z przeszklonymi bokami. Jest to fajna relaksacyjna wycieczka i trwa tylko godzinę.. z dojazdem z hotelu i powrotem ok. 3 godzin.
        Ponieważ do Kairu chcemy polecieć samolotem okazało się, że musimy dopłacić bo raczej nie będzie więcej chętnych i dostaniemy indywidualny program wycieczki. Przystępujemy na to z ochotą.
        A co? Raz się żyje 
        W miedzy czasie czas spędzamy na basenach i spacerach. W hotelu jest bardzo dłuuuuugie molo wiec też wybieramy się tam na spacer. No i obowiązkowa kąpiel w morzu z maską. Rewelacja )
        Z innych praktycznych rzeczy to wymieniamy walutę (100 euro) na funty egipskie w banku wręcz przyklejonym do budynku hotelu. Od bramy wjazdowej na prawo stojąc tyłem do hotelu. Po jednej i drugiej stronie jest szereg różnych sklepików z pamiątkami i super market. Po drugiej stronie ulicy również. Znajdujemy tam też taki jakby sklep fotograficzny gdzie kupujemy kartę sim z Vodafone do komórki i zasilamy ja na dzień dobry za 75 funtów.. razem z kartą płacimy jakieś 100 funciaków.
        W sobotę wieczorem dostajemy sms’a od rezydentki z informacją o której rano transfer na lotnisko celem odbycia wycieczki do Kairu. Jest to 5:40 w niedziele rano. A wiec fajnie bo się spokojnie wyśpimy. . Zamawiamy w hotelowej recepcji pakiety śniadaniowe.. na niedzielny wyjazd. Jest ok.:)
        • kasia_p45 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 01.10.10, 23:08
          Niedziela – Kair
          Punktualnie o 5:40 czeka na nas przedstawiciel firmy Travko aby zawieźć nas na lotnisko. Póki co nie gada po polsku ale jakoś dajemy radę. Jedzie z nami angielska para z innego hotelu. Na lotnisku też jakoś sobie radzimy (w końcu nie jest to nasz pierwszy w życiu lot).. Angielska para choć nie mówi po polsku jakoś się do nas przykleiła albo my do nich i do Kairu, i z powrotem podróżujemy razem..
          Do Kairu lecimy dużo mniejszym samolotem. Są to egipskie linie krajowe. Każdy siada gdzie chce pomimo, że na bilecie wskazane jest miejsce. I o dziwo chociaż lot trwa raptem półtorej godziny dostajemy catering. Najpierw pytanie: kawa czy herbata.. za chwile podają ciasteczką.. a na koniec soczek w kartoniku. Mój mąż się śmieje: poczekaj jak na koniec przyniosą Ci rachunek.
          Ale nic takiego oczywiście się nie dzieje 
          Lot bardzo przyjemny. Kair wita nas lekką mgiełką i trochę chłodniejszym powietrzem. Mam nawet wrażenie, że przed chwilka padał deszcz. Myślę sobie nawet: kurcze jakoś tak chłodnawo… zmarzniemy..
          W Kairze oczywiście sami nas znajdują… (jeszcze nikt nie mówi do nas po polsku). Ale jakoś o dziwo się dogadujemy ) Wsadzają nas do czarnego mercedesa ale przed tem człowiek, który nas prowadził daje mi do ucha telefon gdzie wreszcie dowiaduje się po polsku, że osoba po drugiej stronie czyli nasz polskojęzyczny przewodnik czeka na nas pod Muzeum Kairskim skąd zaczynamy naszą przygoda z Kairem.
          No to jedziemy. Samochód wygodny, a jakże… z klimą.. Aż za mocną na początku.
          Jedziemy pod Muzeum Kairskie. Parkujemy i po chwili zjawia się nasz polskojęzyczny przewodnik Mohamed (nazwiska nie zdradzę bo mam go na skypie).
          Krótkie przywitanie.. mały instruktarz.. i idziemy na podbój Muzeum Kairskiego. Dla mnie jest to już druga wizyta w Kairze i co za tym idzie również w tym miejscu. Mohamed mówi, żeby zostawić kamerę, aparat foto i komórki w przechowalni. Tak więc robimy.
          Za chwilkę z biletami w ręku ustawiamy się w kolejkę aby wejść do muzeum. Od tej pory Mohamed będzie nam towarzyszył, opowiadał historie co ciekawszych eksponatów.. czasami rozmawiamy na inne tematy..zbaczając z głównego ).. Muzeum zwiedzamy w swoim tempie aczkolwiek Mohamed stara się jak najwięcej nam pokazać i opowiedzieć.
          Spędzamy tak coś ok. 2 godzin na koniec mamy możliwość wejścia do Sali z Mumiami za dodatkową opłatą oczywiście w wysokości 100 funtów egipskich od osoby.
          Kolejnym punktem naszego programu jest przejażdżka łodzią motorową po Nilu.
          A jakże .. i tą wielką gdzie wchodzi co najmniej 20 - 30 osób.. Cała łódź jest dla nas..
          Skoro jesteśmy już nad Nilem to jedziemy na obiad. Jemy w tym samym miejscu co dwa lata temu. W restauracji na wodzie 
          Po obiedzie Piramidy. Tu także spędzamy trochę czasu przemieszczając się w różne punkty w koło piramid aby można je było zobaczyć z każdej strony. Sporo tu naganiaczy ale Mohamed podpowiada jak ich ignorować i to rzeczywiście działą .. Spokojnie możemy napawać się widokami piramid..
          Na koniec jeszcze wizyta u Sfinksa i jedziemy na podbój sklepów ze złotem, papirusami, i różnymi pamiątkami..i perfumerie.. Chwila relaksu i wytchnienia. Czas na herbatkę .
          Tylko w sklepie z pamiątkami wydaliśmy 100 funtów na jakieś pierdutki.. A tak niczego nie kupujemy..
          Bardzo przyjemnie i szybko upłynął nam ten dzień w Kairze.. czas wracać do Sharm’u..
          W połowie drogi na lotnisko Mohamed się z nami żegna.. ale zostawia namiary na siebie nr telefonu i kontakt na skypa.. rozmawiałam z nim później z hotelu.
          Bardzo sympatyczny człowiek.. dość poprawnie mówi po polsku.. czasami lepiej od niektórych polaków. Poza tym co było w programie rozmawialiśmy tez na inne tematy.. i osobiste, i takie o życiu i zwyczajach egipskich… nawet wspomniałam mu o tym forum z którego czerpie tyle ciekawych wiadomości o Egipcie… Obiecał, że tu zajrzy.
          Na lotnisko zawozi nas kierowca i dalej przekazuje pod opiekę kogoś kto nas doprowadzi we właściwe miejsce na lotnisku. Tak, że jestem tu bardzo pod wrażeniem całej organizacji takich wypraw.. Nie pozwolą się tu człowiekowi zgubić.. pilnują jak oka w głowie.. Tak, że nie było nawet szansy, żeby się urwać na jakieś wagary)..
          No cóż jesteśmy na lotnisku… bilety w ręce. Zjadamy nasze pakiety śniadaniowe bo wcześniej nie było okazji i nie byliśmy głodni. Spotykamy naszych Anglików ..
          Lot do Sharmu chyba tym samym samolotem.. przynajmniej załoga była ta sama… znów catering i po ok. półtorej godzinie jesteśmy w Sharmie.
          Tu przechwytują nas kolejne ręce i jedziemy do naszego hotelu. Jest coś ok. 21-sej wiec łapiemy się jeszcze na lekką kolacje.
          Dzień uważam za bardzo udany i nie tak męczący jak dwa lata temu kiedy to dwie noce zarywaliśmy w autokarze do i z Kairu.. a poza tym na miejscu nie było takiej gonitwy.. Mieliśmy dużo więcej czasu niż wycieczki autokarowe. Tak, że mogliśmy na spokojnie zwiedzać Kair a nie na wariackich papierach.
          • kasia_p45 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 01.10.10, 23:08
            Poniedziałek i kolejne dni..
            W oczekiwaniu na czwartkową Petrę czas spędzamy w hotelu na plażowaniu, pływaniu, spacerowaniu jak i poza hotelem wychodząc sobie na spacerki w prawo lub lewo 
            A wieczorki przeważnie w hotelowym lobby barze. Tu powiem wam skrycie, że „łan” dolar czynił istne cuda).
            W środę wieczorem dowiadujemy się, że z Petry nici. Jesteśmy zawiedzeni. Dzwonię do rezydentki (przydał się tu egipski telefon) i pytam co w tej sytuacji. Może w takim razie pojedziemy do klasztoru św. Katarzyny i Dahabu?.. Niestety po chwili okazuje się, że nie ma minimalnej liczby uczestników. Jedynie co się udało to zapisać szybko na popołudniowy pokaz delfinów. Rezydentka mówi, ze na sobotnią Petre tez nie ma chętnych więc może zdecydujemy się na Jerozolimę w sobotę?
            Tak więc robimy. Skoro nie możemy jechać do Jordanii pojedziemy do Izraela.
            Zamieniamy więc Petre na Jerozolimę. W czwartek przed południem spotykamy się z rezydentką. Załatwiamy sprawy finansowe dot. wycieczek i już teraz będziemy przygotowywać się na sobotni wyjazd do Jerozolimy.
            Nie ukrywam, że zaczynam mieć pietra. Tyle nasłuchałam się, ze odprawa graniczna w Izraelu może być dość ciężka. Że zadają głupie pytania, że mogą kogoś cofnąć.. i co wtedy?
            Różne myśli krążą mi po głowie. Ale cóż. Decyzja zapadła..
            Po południu w czwartek jedziemy na pokaz delfinków. Sfilmowałam go w całości bo taki był fajny)
            Fajna rozrywka. Polecam każdemu. I małym i dużym .
            W piątek spędzamy czas bardzo wypoczynkowo. Zbieramy siły. Do ostatniej chwili nie znamy godziny wyjazdu do Jerozolimy. Tylko, że miedzy 20 a 22 w piątek wieczorem.
            O godzinie transferu dowiadujemy się bardzo późno.. ok. 18-tej wieczorem. Ma to być 23-cia. A więc fajnie. Spokojnie zjemy kolacje.. itd.
            Kilka minut przed wyznaczona godziną jesteśmy w lobby.. odbieramy wcześniej zamówione pakiety śniadaniowe i za chwile jedziemy już busikiem do Sharmu gdzie czeka na nas główny autokar, którym pojedziemy do granicy z Izraelem..
            W autokarze było tak zimno, że musiałam odziać się w polarka , okryć kolana ręcznikiem i jeszcze założyłam skarpety do sandałów.. tak, tak, skarpety do sandałów )
            Do granicy z Izraelem jedziemy jakieś 3 godziny. Po drodze zatrzymujemy się na jakieś stacji benzynowej w okolicach Dahabu. Jest tam sklepik, kawiarenka i toalety. Można wyjść i rozprostować gnaty ( autobus nie jest za wygodny – mało miejsca na nogi) i skorzystać z toalety.
            Gdzieś ok. 2 w nocy dojeżdżamy do granicy z Izraelem.. Do Taby.
            Pilot naszej wycieczki daje nam ostatni instruktarz, daje do wypełnienia „kartoniki” wyjazdowe z Egiptu i każe przykleić sobie na ubraniu takie jakby wizytówki z logo firmy nr telefonu gdyby się ktoś w Izraelu zgubił..
            Wszystko to skrupulatnie wykonujemy i wysiadamy z autokaru aby przejść granice…
            • kasia_p45 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 01.10.10, 23:09
              Sobota – Izrael
              Tak więc idziemy na granice. Najpierw wymeldowanie się z Egiptu.
              Przebiega bardzo sprawnie.
              Kawałek ziemi niczyjej i już granica z Izraelem. Tu już nie wygląda wcale śmiesznie.
              Cali w strachu przechodzimy kolejne punkty kontroli. I jakoś o dziwo wszystko potoczyło się dość szybko i sprawnie. Pogranicznicy nawet odzywali się do nas po polsku co było przynajmniej dla mnie miłym zaskoczeniem . A jednak nie taki diabeł straszny… 
              U wyjścia z granicy czeka na nas nasz przewodnik Polak, który nas wita , liczy i prowadzi do autokaru, którym będziemy zwiedzać Izrael. Na szczęście jest on wygodniejszy od egipskiego. Jest zdecydowanie więcej miejsca na nogi.
              W autokarze przez chwile jeszcze opowiada nam coś nie coś o miejscu z którego wyjechaliśmy o planie naszej wycieczki i mówi, żebyśmy spróbowali jeszcze troszkę podrzemać zanim dojedziemy do Jerozolimy.. a właściwie do miejsca gdzie będzie postój na śniadanie i toaletę.. Czyli jakieś pół godziny drogi od Jerozolimy.. Próbujemy trochę pokimać. Do Jerozolimy mamy jakieś 4 godzinki jazdy ( z postojem na śniadanie)..
              Autokar izraelski jest bardziej wygodny. Klima działa normalnie a nie jak lodownia w egipskim autokarze. Więc jedzie się bardzo przyjemnie.
              Przed Jerozolimą zatrzymujemy się na śniadanko.. ogarniamy się trochę.. itd..
              Jest już całkiem jasno..
              Całkowicie obudzeni, najedzeni jedziemy dalej. Pan przewodnik zaczyna nam pięknie o wszystkim opowiadać. Nasze zwiedzanie Jerozolimy zaczynamy od wjazdu na Górę Oliwną. Nie będę opisywała szczegółowo naszego zwiedzania bo to bez sensu. Tym bardziej, że mogę pomylić kolejność miejsc w których byliśmy. Na pewno byliśmy pod Ściana Płaczu w dzielnicy Żydowskiej. Widzieliśmy tam prawdziwych Żydów w swoich oryginalnych strojach. Dumnych z tego że są Żydami (było to po nich widać)… jak i Muzułmanów w dzielnicy Muzułmańskiej. Chodziliśmy uliczkami Starego Miasta (po tzw. Suku) gdzie łatwo można się zgubić. Znaleźć tu można i synagogi, kościoły i klasztory. Na pewno byliśmy w Bazylice Grobu Świętego gdzie staliśmy w długiej kolejce do samego grobu.. Byliśmy też w Wieczerniku.. byliśmy przy drodze Krzyżowej Via Dolorosa. I w wielu innych miejscach. Wiele też zobaczyliśmy z okien autokaru. Bliżej południa przekroczyliśmy granice palestyńską i udaliśmy się do Betlejem, do Bazyliki Narodzenia Pańskiego.. i tu też stoimy w długiej kolejce..
              W Betlejem jemy obiad a później udajemy się do sklepu z pamiątkami gdzie częstują nas herbatką.. Można oczywiście dokonać zakupów różnych pamiątek..
              W godzinach popołudniowych przekraczamy znowu granice palestyńsko-izraelska i udajemy się w kierunku granicy z Egiptem ale po drodze zatrzymujemy się nad Morzem Martwym.
              Tu mamy trochę czasu na kąpiel ale nie da się popływać.
              Woda w Morzu ciepła jak zupa i coś przesolona za bardzo
              Ale doznania ciekawe. Polecam)
              Przy tejże plaży nad Morzem Martwym jest tez sklep z kosmetykami, kawiarenka… itd.
              Spędzamy tak około godzinki. Super relaks po takiej podróży
              Gdy dojeżdżamy do granicy z Egiptem ściemniło się na dobre. Odprawa nie trwa długo i już siedzimy w egipskim autokarze. W tym samym, który tu nas przywiózł.
              Do Sharmu jedziemy nigdzie się już nie zatrzymując. Z deka głowy nam się kiwają. Spać się chce. Klima oczywiście działa na całego… trzeba się było znowu okutać w polarki, skarpety do sandałów.
              Noc jest pogodna z księżycem w pełni. Kątem oka obserwuje krajobraz. Góry Synaju oblane poświatą księżycową dają naprawdę nieziemski widok.. A może mi się to wszystko śni?.. Drogę powrotna pamiętam jak przez mgłę.. Ale tak czy owak jest to ciekawe uwieńczenie naszej podróży.. takie nieziemskie i tajemnicze.. Wrócę tu jeszcze … przynajmniej w te Góry)
              • kasia_p45 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 01.10.10, 23:09
                Niedziela – wtorek
                Oczywiście śpimy zdecydowanie dłużej, że ledwo łapiemy się na śniadanie dla śpiochów. Skonani ale zadowoleni po podróży niedziele spędzamy bardzo relaksacyjnie w hotelu.. I tak w sumie już do naszego wtorkowego wyjazdu. Plaża, basen, spacery… zakup ostatnich pamiątek.
                Wylot mamy we wtorek o 18-ej więc transfer z hotelu coś po 15-stej.
                I tak minęły nam dwa tygodnie naszych wakacji. Nie udało się niestety zrealizować wszystkich moich zamysłów. Zdecydowanie było za mało czasu a i niektóre wycieczki były w tym samym dniu więc nie dało się rozdwoić.
                Petre i Górę Mojżesza zostawiam na następny raz. Może się uda?
                Lądujemy w Poznaniu. Jest ciemno, szaro, buro i pada deszcz… ja chce do ciepłego Egiptuuu
                • deoand Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 01.10.10, 23:42
                  Ja tez własnie wróciłem ale wybrałem opcje z Alfy czyli 5 dni pobytu w Sharmie 5 dni objazdu Izraela i Jordanii czyli petry i Ammanu i kolejne 5 dni odpoczynku w Sharmie .
                  Oczywiscie 5 nie rowna sie 5 bo wieczorem sie wylatuje a z samego rana przylatuje ale nic to - objazd był swietny a i sama Petra godna zobaczenia .
                  W Jerozolimie to juz sie pogubiełem , ktora bazylika była jaka no a sciana płaczu to naprawde cos specyficznego .
                    • deoand Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 02.10.10, 10:27
                      Zawsze jak może zorientowałaś sie z mojego pisania o różnych krajach jeżdże głównie z Triadą a i z Sun Fun na klasyczny system 7 dni objazdu + 7 dni odpoczynku -kolejnosc w zaleznosci jak trafisz

                      ale moi pupilkowie turystyczni Triada czy Sun / Tui to zdaje sie nie ma zadnych objazdówek / nie mieli ofrrty . która by połaczyła Izrael z Petrą a coś podobnego w dośc ciekawym ujeciu miała Alfa Star czyli wylot w środę do Sharmu odpoczynek do niedzieli wieczorem dalej o godz.0.30 wyjazd autokarem na jakby dwa fakultety połaczone razem czyli Petra i Amman a po nich Jerozolima i kawałek Izraela i powrót w nocy w piątek do Sharmu i znowu odpoczynek do środy i w środe wylot .
                      Wszystko cacy z tym , że miel;iśmy wylecieć rano z Polski i przylecieć na 13 do Egiptu a wylecieliśmy o 17 albo 18 więc byliśmy w hotelu w okolicach północy a powrót mielismy wylecieć o 16 .00 a wylecieliśmy o 4.00 . Stąd jak pisze 5 nie równa sie pięc bo całe dwa dni w tym układzie zabrała podróż .
                      ale niech im tam ważne , że szczęśliwie dolecieliśmy i oklaski były .
                      • kasia_p45 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 02.10.10, 10:32
                        I tu sie Deoś mylisz.. TUI ma jak najbardziej objazdówki :)) wgłebiałam się w temat bo kombinuje jakis rejsik na wiosne..
                        A z tego co piszesz to objazd miales w środku czyli kilka dni przed i po był wypoczynek??
                        Kurcze fajny ten program.. Izrael i Jordania w jednym... takie coś by mi bardzo odpowiadało :)) tylko troche boje sie tych tanszych biur :((
                        • deoand Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 02.10.10, 10:47
                          Cytuję :A z tego co piszesz to objazd miales w środku czyli kilka dni przed i po był wypoczynek??

                          Dokładnie tak - troche odpoczynku zażycie słoneczka i słonej wody Sharmu dalej objazd i po powrocie znowu na leżak albo do wody i to jest oferta Alfy , która mnie satysfakcjonowała ...

                          Kto wie czy to nie lepsze od klasycznego 7 + 7

                          Teraz to zostaje ci sama Petra a to juz proste - kazde biuro ma podobna oferte a fakultet to na pewno
                          tyle tylko , ze wtedy jeden Egipt wiecej chyba , że opcja Syria Jordania bodaj

                          Ja w swojej koncepcji powiedziałem finalizuje kraje arabskie i Ziemie świętą , która nalezy wbrew pozorom do 12 krajów a nie tylko Izraela i stąd taki wybór .
                          • kasia_p45 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 02.10.10, 11:00
                            Całkiem niegłupia taka oferta gdzie kilka dni przed i po wypoczywasz :)
                            A czy sama Petra mi pozostaje to nie wiem. Izrael mi sie spodobał i chetnie tam wróce... Najlepiej na więcej niz jeden dzień.
                            Syria narazie odpada (ze wzgledu na izraelską pieczatke w paszporcie) ale może kiedyś?
                            A co do fakultetów to własnie sie na tym przejechałam... do Petry nie było w ogóle chętnych.. Ciekawe dlaczego??
                  • janan2 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 02.10.10, 12:04
                    >Ja też właśnie wróciłem ale wybrałem opcję...

                    Dziwne.Miałeś nigdzie nie jechać,no bo pisałeś....A tu masz.Znowu objazd.I to jaka trasa!?Coś nie bardzo bierze Cię na zwierzenia(wspomnienia) i jakieś małe notki.A w Jerozolimie można się pogubić.Tam otwiera się patrzenie na sprawy wyznań.Jakoś wszystkie zgodne.Miejsc kultu co niemiara,więc można się pogubić w odłamach,wyznaniach,świątyniach czy wierzeniach.Tym bardziej gdy przywykło się do stałego "toruńskiego piekiełka" wszędzie gdzie można w Polsce.Ja też nie rozbierałem wszystkiego.Taki jakoś mało gorliwy jestem,więc tylko główne świątynie.Nie miało znaczenia czy to prawosławna czy katolicka czy jakaś inna,nawet żydowska.Trzeba tam być.Ale że Tobie się trafiło,no to tym bardziej jestem zdziwiony,no bo miał nie być.Napisz cokolwiek jak to wyglądało te Twoje podróże.Co prawda nie wybieram się już w tamte rejony,ale wypadało by się "pochwalić" Pzdr.
                      • deoand Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 02.10.10, 13:27
                        Ano starosc janon starosc ale siła przyzwyczajenia aby znowu gdzies tam gdzie mnie jeszcze nie było okazała sie silniejsza.

                        Choc było cięzko ciagle cos mnie bolało a to nerka a to serce a to licho wie co a to faraon itd . Zaciskałem zeby i jakos pojechałem i chwała Bogu wróciłem .

                        Nie te lata jak juz pisałem i wena tez jakby mniejsza a pozatem to juz sie pogubiłem w tych bazylikach , ktore gdzieś tam wyrastaja wśród palestyńskich czy żydowskich kramików z dobra cena . A jak juz wejdziesz to jakis mnich grecki pogania ciebie szybciej szybciej - łapa do dziury i out
                        Warto zobaczyć ale na kolana mnie to nie powaliło - w kazdym razie Egipt Starożytny wywarł na mnie jakies wieksze wrażenie
                      • janan2 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 02.10.10, 15:40
                        >No,no..ty się nie wybierasz?Chce to zobaczyć:))

                        Widzę że już Ci dolegliwości przeszły.Tak to jest jak zbytnio dba się o początek przewodu pokarmowego ze względu na doznania i zapomina o jego ważniejszej końcowej części.No a potem wszystkie winy to faraona.U mnie nic z tych rzeczy nie było,no bo prowadziłem ascetyczny tryb życia jak Alla(ch) nakazał.Mam zasadnicze pytanie?Byłaś wreszcie w tym Kairze czy nie.A może wybierasz się po raz trzeci?Sądząc z opisu to raczej nie byłaś.No bo tylko muzeum i Giza?Taki chudziutki ten program jakiś.Albo się czaisz.Gdzie Shaqquala,meczet alabastrowy,zaułki starego Kairu nie wspominając świątyń koptyjskich,żydowskich czy chrześcijańskich.Wyspy to nie ma w programie żadnym,jak też metra, czy wieży.Do miasta umarłych też nie prowadzają.Coś jednak przymało.Pływanie czy obiadek na nie stojąco-pływającej krypie w roli jadłodajni,to żadna atrakcja.Tydzień bym tam za to siedział, co straciłaś na tych "indywidualnych" zwiedzaniach.No ale mnie "nie stać" na takie ekstrawagancje typu przelot czy indywidualny mercedes.Wolę z "pospólstwem" lądową drogą lub całkiem na własną rękę.Spadnie gdzieś ten samolot lokalny,albo inna przypadłość.Mam gdzieś zdolności do szukania sobie czegoś nie całkiem chcianego.Więc mam boja tym systemem,no i kasą nie śmierdzę jak zawsze zresztą u mnie.To taka pierwsza refleksja.

                        Jakoś z tym wybieraniem przeszła mi ochota.Biura padają jak muchy i będą padać.Więc jak wrócić,jakby co na piechotę?.Przez Syrię mnie nie puszczą bo pieczątki izraelskie,więc ten kierunek zakazany.Coś obmyślam na wiosnę.Ale co mi strzeli i jaki kierunek to jeszcze nie wiem.Może na wyprawę krzyżową,odbić Jerozolimę z rąk niewiernych,ale jakoś mało pobożny jestem.Sprzętu zbrojnego już coś tam mam,było by taniej.Zakuty łeb z przyłbicą jest.Kobyłę trzeba by sobie jakąś sprawić,no bo tak piechotą to całkiem nie tak.Własnych kopytek szkoda,nie wiadomo jak podkuć.No i takie dylematy i rozterki całkiem "poważne".Ale już mnie nosi,bo zimno,więc coś się wymyśli.
                        • kasia_p45 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 02.10.10, 16:23
                          Noo kogo nosi to nosi.. Ty juz sie tu mnie nie czepiaj!
                          Pisałam przeca, że ja nie angielsko języczna to nie puszcze sie samopas po Kairze.
                          Może kiedys z któryms ze swoich dzieci.. jak juz troche ten Egipt oswoje. Najpierw musze go wycieczkowo pozwiedzac, grzecznie i standardowo. A później moge pomysleć :))
                          Przemyslę na przyszłość jakis tygodniowy program na samopas po Kairze.. czemu nie? Ale to potrzeba przygotowań.. nie da sie tak bez żadnej wiedzy...
                          A ty co byłes juz tak? Że taki mądry jesteś?? Sam bez biura poleciałeś?
                          Tak, że prosze mi tu jak gar garowi nie przyganiać :P
                          A, że biura padaja to i padac będą na to nie ma rady.. Trzeba te mocniejsze wybierać..

                          A tak na powaznie tez mi zimno i faraon jeszcze troche trzyma... ale juz powoli przechodzi :)
                          Najgorzej było w czwartek jak sie z wyra podnieść nie mogłam.. teraz juz małe piwo..
                          Pozdrówka :))
                          -
                          <Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe>
                          • janan2 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 02.10.10, 16:57
                            No to grzeczniutko było.Jedz samopas kiedyś.Nigdzie nie jest powiedziane,że musisz po angielsku.Trochę szprechacie,rosyjski chyba znasz.A tam instrukcje nawet w hotelach czy gdzie indziej w tych językach wszędzie są.Więc nie ma problemu.Dogada się zawsze,czasami tylko ręce bolą z tej rozmowy.Też bez angielskiego,ale dwa lata temu wyokrętowałem się z rejsu w Luksorze i pociągiem do Kairu.Trochę pozwiedzaliśmy.Ty też się wybierasz na ten rejsik.Jeśli znudzą Ci się monotonne krajobrazy na brzegu,lub co gorsza pluskwy uprzyjemnią Ci życie i noce to może trafisz do Kairu na prawdziwe zwiedzanie.Póki co niewiele zobaczyłaś.Ale za to byłaś w tych samych miejscach w Izraelu.Soli sobie wydobyłaś> Pewno nie!Mnie (a raczej ślubnej) jeszcze przez rok starczy do kąpieli tych grudek.Sam raczej unikam wody jak ognia.Czasami mi się trafią jakieś nurki.A kąpieli to "zażywam" dwa razy w roku na SPA.Według mnie aż nadto starczy.Nieprawdaż!?.Niedawno wróciłem więc do wiosny będę czysty.Kombinuję też gdzie by tu udezyć na wiosnę.Nęci mnie deska z żaglem.Kiedyś próbowałem.W Egipcie tego nie widziałem.Jak by tak mi się jeszcze ta niekupiona kobyła znarowiła i nie wyszła wyprawa,to w tym kierunku raczej.Zresztą u mnie różnie bywa z pomysłami.Coś nie za bardzo pozwiedzałaś też Synaj,Blue Hole,wyprawy na pustynię,nurków czy rezerwatów rafowych nie było sądząc z opisu.Pewno barku pilnowałaś jak sądzę.A tak wiele planów miałaś.
                            • deoand Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 03.10.10, 15:10
                              Gdzie tam samemu zasuwać w kraju w którym krawężnik większy od twojej nogi / ciekawe czemu gdy deszcz kilka razy w roku ? / a żar leje sie z nieba .Pieknie tego doświadczasz gdy z klimatyzowanego pomieszczenia w bungalowie idziesz na obiadokolacje - otwiersz drzwi i nagle buch ,uff , upał powala ciebie niemal z nóg .
                              Juz tyle klasztorów i monastyrów widziałem , że nawet nie chciało mi sie do klasztoru św Katarzyny - jeden kościół więcej nie mówiąc o Górze Mojrzesza - byłem na Górze Nebo w Jordanii . Ale jak ktoś lubi i ma zdrowie to czemu nie tylko proszę nie zapominać , że trzeba sie jeszcze troche poopalac i odpocząc .. więc niby kiedy ?
                              • kasia_p45 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 03.10.10, 16:08
                                Dobrze gadasz Deoś. Ja tam głównie po słońce jade, żeby naładowac akumulatory. A zwiedzanie niejako przy okazji. Jak będe chciała pojechąc na jakąs wyprawę to bede szukała odpowiedniej oferty. Lubię łączyć przyjemne z pożytecznym.
                                Na Górę Mojżesza niestety nie udało mi sie wdrapać, choć miałam to w planie. Niestety Petra mi namieszała i nie wyszło (niestarczyło czasu).. Na wiosne planuje rejs to pewnie wtedy bardziej aktywnie spędze czas na codziennym zwiedzaniu. Zważywszy na to, że nie będzie tak gorąco :)).. A w upały za bardzo sie nie da..
                                Przy okazji może ktos wie jaka pogoda pod koniec marca, poczatek kwietnia?? Dobry to okres na rejsowanie??
                                • janan2 Egipt(Kair) trzeci raz.Tutaj chyba można. 05.10.10, 15:32
                                  Pytałaś na innym wątku o ten temat.Ten wisi bezproduktywny,bo nawet nie raczysz odpowiedzieć.Poza tym już zainteresowana planami jesteś na przyszłość.Chyba jednak niedosyt z tym Kairem.A dopiero co wróciła.Jak to wyglądało w naszym przypadku indywidualnie.Nie będę na poczcie przeca pisał o egipskich sprawach.Zresztą Ty pytasz,ale realizacja planów kiepska.W kilku zdaniach aby nie musiała kopać archiwum.A jak się ktoś przypnie to sama broń tych szańców he he!Temat niby pokrewny.

                                  Z rejsiku my wybyli udręczeni przez gryząco-ssące żyjątka.Już mieliśmy wpław lub jakim kajakiem płynąć po nilowych szuwarach z tej "radości".Odłączyli my od wycieczki.W Luksorze z przygodami kupili bilet do Kairu.Na pociąg.To nie takie proste.Podróż też z przygodami,bo przesiadać musieliśmy z miejscami kłopot.Pilnowane dworce,wtedy jeszcze konwoje były(2008).Na dworcu w Kairze skonani,więc taxi bez zbytniego targowania i do Gizy.Hotel chyba Atlantis,wieżowiec.My na 10 piętrze,a nad nami basen na dachu.Do sfinksa 40 minut pieszo,Piramidy w tle też niezbyt daleko.Pocwałowaliśmy kaniami.Wypożyczali z przewodnikiem za "dobrą cenę" jak wielbłądy.Tak że Giza na miejscu.Potem stare miasto z przepastnymi ulicami wieżowców.Nieba nie było widać,wąziutko.Każdy zaułek zamieszkały.Na ulicach piekli kukurydzę,sterty śmieci,koty,"zapaszek" i za każdą kotarą lub szmatą w kącie ktoś mieszkał.Na 5 piętrze kozy na drugim dostojny kogut ze stadkiem,a ludzie na ulicach.Zeby nieco się ukulturalnić dołaczyli my do ruskiego fakultetu i zwiedzili synagogę,jakiś meczet i ormiański lub koptyjski kościół.Potem taxi do muzeum i wystarczyło,trzeba pospać.Tam zgadali my się że Kair ma metro.Nie wiedziałem,było łatwiej jak go rozczytał.Wybraliśmy się do mauzoleum Sadata,potem do meczetu (twierdzy)Alego czy tam alabastrowego,zainteresowało nas rozległe miasto umarłych poniżej.Ale baliśmy się przekroczyć akweduktu aby tam wejść.Potem na nabrzeża Nilu coś podjeść na tych statkach stojących przy brzegu.Szybko pod Sfinksa bo nie wiadomo jak wrócić do HRG,a w lokalnej komunikacji biegły nie byłem.Tam w nocy były występy,ale dni my pomylili.CDN.
                                  • janan2 Re: Egipt(Kair) trzeci raz.Tutaj chyba można. 05.10.10, 16:18
                                    Następny dzień Shaqquala.Taxi-bus bez drzwi bocznych(to norma i klimatyzacja).ciągle ktoś wsiadał i wysiadał.Jakoś dotarliśmy przez przepiękne gaje daktylowe i willową dzielnicę najbogatszych do najpierw muzeum leżącego za szybą właściciela piramidy schodkowej(mumi)faraona.Potem pod samą piramidę.Wrażenia takie sobie średnio.Były głębokie wykopy.Piramida z cegieł nilowych.Zainteresował nas płaskowyż w pobliżu z dalekimi widokami,a najbardziej dwie mniejsze piramidy nieopodal.Przeganiali jednak.Nie wolno,a trudno dyskutować z kałasznikowem.Wieć znowu na dół w piekielnym upale bo taksiarz umówiony na godzinę.Ale potrwało dwie chyba.Ale dobrze wyszło bo już był znajomek,więc i propozycja odwiedzenia wspólnie miasta umarłych.Trochę się żachnął(gawarił pa rusku),ale "dobra cena" nie wysiadamy szybciutko przejedziemy,nawet fotek nie wolno.Film jednak jest.Przejechaliśmy pod łukiem akweduktu.Uliczki asfaltowe,na środku nie raz płyty grobowca.Bardzo dobre jako stół i miejsce do spania.Każdy zaułek i grób zajęty.Niektóre jak piękne pałace.To "nielegalna" dzielnica.Niby nikt o tym nic nie wie.Ale jest prąd,woda a z grobowca niekiedy pięknego pałacu były piękne wille.Do środka nie wchodziliśmy nigdzie.Nie zatrzymywaliśmy ,bo mogło być niebezpiecznie.Podobno mieszka tam 2 mln. ludzi niekoniecznie kulturalnych,nawet śpią pod akweduktem czy otem z drugiej strony w szałasach,namiotak z osiołkami lub dziećmi i żonami.Wrażenia niesamowite,niedostępne dla turystów.Tylko szybki wjazd i wyjazd,bał się "zwiedzać"nie wszędzie jest przejazd,wąsko,jakieś bazary i handel też tam były.To bardzo duży teren ogrodzony,dostępny w kilku miejscach od akweduktu,trzeba było w tę i z powrotem.Potem do hotelu,na spanie jeszcze nie pora bo znowu pod Sfinksa aby dorwać wycieczkę dwudniowych fakultetów co tam są na "Kair nocą"Nawet trafiła się nam polska.Dogadaliśmy sprawę z przewodnikiem potem on z ochroną(jeszcze była) i kierowcą i za "drobną opłatą" wróciliśmy szlekiem fakultetów do HRG autobusem wycieczkowym w połowie pustym.Był czas odespać nockę bo nam się zamarzyła wieża TV nocą i panorama Kairu.Ty tego nie zrobisz.Też bym się teraz na to nie porwał.Za dużo przygód po drodze,no i byłem młodszy o dwa lata i tyleż samo głupszy.Taka szybka decyzja w Luksorze ku rozpaczy naszej rezydentki.Ale żyjemy,byliśmy i widzieliśmy więcej niż inni.Bardzo forsowne,trwało cztery dni.Jak masz jakięś szczegółowe to na pocztę.Były fotki ponad 200 z tej wyprawy.Ale już zdjęte,Zresztą podobnie jak te z Izraela co sukcesywnie się "zapadają" i likwiduję.Zostały tylko śladowe.


                                    A gdzie z Twojej wyprawy?Foto! podaj link.Jakoś taka oszczędna jesteś.Sam nawet starałem Ci się podesłać i Słońce i kaktusa,qrna,pewno jeszcze wisi.Dziś zdejmę.A Ty nic ,przynajmniej nie widziałem.Jakoś nie wypaliły Ci te plany.Tak do końca.Musisz jeszcze przynajmniej 8 razy,aby Ci nie dogryzali.Może zobaczysz jeszcze Kair a nie tylko "kupy kamieni" jak niektórzy "uczeni"powiadają i muzeum.Ale moja drogą nie radzę,może bardziej przyzwoitą i ucywilizowaną .Są takie możliwości .Kłopotu nie ma z komunikacją lokalną teraz takiego jak wcześniej.
                • kasia_p45 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 10.10.10, 08:59

                  The end
                  Ten Egipt był jakiś inny. Zastanawiam się dlaczego? Jakiś mniej egipski niż ten od strony Hurghady. Trochę mnie zawiódł. Jakiś taki bardziej poukładany i posprzątany niż ten, w którym byłam 2 lata temu. Może bardziej skomercjalizowany?
                  Nie wiem skąd takie a nie inne wrażenie. A może dlatego, że za mało wychodziłam z hotelu. Nawet wycieczka do Kairu była jakaś taka poukładana. Czegoś mi tym razem brakowało.
                  Pustyni… ? Tańca derwisza…? Tańca brzucha..? Tej niepowtarzalnej atmosfery Egiptu…?
                  Nie wiem… Na razie się nad tym zastanawiam .
                  Dobrze, że pojechałam do tego Izraela bo chociaż to dało mi sporo satysfakcji 
                  Nie powiem, że było źle.. Wręcz przeciwnie. Było wspaniale.
                  Hotel znakomity. Piękny, duży, dobrze zagospodarowany. Fajne baseny, ładna plaża..
                  Jedzenia i picia tez nie brakowało. Dla każdego coś smacznego )
                  Ale pozostał duży niedosyt… tego czegoś… tej egipskości..
                  Wiem, że do Egiptu wrócę. Możliwe, że już na wiosnę. Planuje Rejs po Nilu.
                  Wierze, ze wtedy tej egipskości będę miała z nawiązką..
                  Fakt, ze jestem wygodna a poza tym za mało przygotowana, żeby porwać się na jakąś samodzielną wyprawę po Egipcie śladami wytrawnych egiptomaniaków. Gdzie mi tam do nich  Ale tak sobie skrycie marzę, żeby choć trochę liznąć tego czegoś, czego doświadczyli i później tak pęknie opisali tu na forum 
                  A może naczytałam się za dużo tych opowieści i teraz wyobrażam sobie bóg wie co??
                  Nie wiem….
                    • kasia_p45 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 10.10.10, 11:20
                      No i dlatego kuje żelazo póki gorace. Całkiem poważnie mysle o tym rejsie. Chce na spokojnie pozwiedzac i dlatego wybieram program bez Kairu ale z AbuSimbel. TUI ma fajną oferte. Rejs po Nile Hatszepsut. Taki troche dla wygodnych - ale za to bez pospiechu bedzie sobie mozna wszystko pozwiedzać :).. I co najwazniejsze jest tu tylko sam statek.. Nie ma zadnych hoteli po drodze..
                      Wprawdzie w Kairze byłam juz 2 razy ale nie za dużu widziałam. Fajnie by było poleciec na własna reke np na tydzień. Ale to wymaga przygotowań... itd.. Zostawie to sobie na niedaleka przyszłość. Jak juz oswoje się z Egiptem to może kiedys spróbuje sobie cos takiego zorganizować. Chciałabym cos więcej tam zobaczyc a nie tylko to co jest w jednodniowej wycieczce fakultatywnej :).. Np takie miasto umarłych :))
                    • deoand Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 10.10.10, 11:34
                      Synaj i Sharm to nie prawdziwy Egipt Faraonów - Sharm to juz raczej komercja i światowy kurort .
                      Sharm to rzeczywiście kierunek Jordanii z Petrą i Izraela z Jerozolima i ogólnie mówiąc z Ziemia świętą . To trzeba też zobaczyc bo to jednak cos innego
                      Egipt starożytny to Luksor Aswan czy Abu Simbell i te słynne piramidy w Kairze a ty za pierwszym razem tam nie byłas - bo dobrze nie pamiętam ????
                      Jak nie byłaś to rzeczywiście rejs po Nilu by sie przydał .
                      Nie ulegaj presji naszych egiptomaniaków i nie kombinuj z jakimis samodzielnymi wyprawami do Egiptu ... nie te lata i nie te już przyzwyczajenia
                      Klimatyzowany autokar ewentualnie statek 5 * i klimatyzowany busik i odwiedzasz miejsca warte obejrzenia - reszta to brud smród i ubóstwo - co to za atrakcja .

                      Magiczny klimat Egiptu to chyba rzeczywiście jak i wszystkiego za pierwszym razem, potem to jak w piosence " wszystko już było " To samo miałem z Paryżem - za pierwszym razem mnie zachwycił i urzekł a za drugim , po latach to juz niekoniecznie .

                      Pozdrawiam i tak jak ja - zawsze do innego kraju by zawsze był ten pierwszy raz !!!!
                      • janan2 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 10.10.10, 12:03
                        Deo!Co Ty taki wygodny i zgorzkniały nieco.Jeszcze mnie przypadkiem nie bierz za egiptomaniaka.Ja nikogo do niczego nie namawiam,co najwyżej się dziwię,gdy plany wielkie a realizacja...?Każdy wybiera co chce.Formę wypoczynku też.Jeden przy barku i w hotelu,a kto inny chce coś więcej.Nie tylko samą komercją się żyje.A być na Synaju i nie widzieć jego wnętrza z górami i pustynią (nieco inna)czy za pół darmo pojeżdzić na wielbłądach czy "dżipami" no to plama.A jak nie być w Blue Hole czy Na Tiran lub Ras M.Albo ponurkować.To nie tylko świetna baza wypadowa do Jordanii czy Izraela.Coś trzeba widzieć.Mnie to akurat ciekawi.Przecież wypoczynek czy pozycja horyzontalna i błogostan to jest w domu(jak nie ma drugiej połowy,bo zadręczy ozorem).Niekoniecznie trzeba lecieć aż tam.Zawsze wracam umordowany i z wrażeniami.Zawsze jestem pierwszy raz,no bo znajdę sobie jakieś niespotykane "atrakcje" co wcześniej nie widziałem,bywa ,że z niechcianymi przygodami.Więc nawet nie ma co się licytować ,kto ile razy.Nawet jakbym ponownie tam trafił,to znowu będę PIERWSZY raz,nie trzeba zmieniać nawet kraju.A oglądanie wielokrotne tego samego co wszyscy,to niekoniecznie taka atrakcja,więc tu znowu potrzebna zmiana kierunku.Kiedyś się i to znudzi,ale żeby aż tak jak u Ciebie?.Trzeba skok w bok,poznać co obok,czego inni nie mają ochoty lub się im nie chce.Wtedy jest jakiś pełniejszy obraz odwiedzanego kraju,no i jak żyją tuziemcy.A hotele wszędzie takie same,co tam jest do oglądania,poza tym co już w innych miejscach było.Poza tym wszystkie kraje byłego Imperium Otomańskiego są jakby podobne.Od Maroka po Turcję.
                        • janan2 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 16.10.10, 16:22
                          No wreszcie znalazłem te Twoje fotki.Dużo powtarzalnych.No i jest tego sporo.Tak swoją drogą to nie wiem czemu się nie chcesz nimu pochwalić ani podać linku?Wyręczę Cię,złośliwie,botakiego tajniaczka udajesz.Mogła by tak wrzucić na fotoforum Egipt.A co! wstydzisz się,czy się boisz prześmiewców.Pewno mi się dostanie.Ale niech tam.Przede wszystkim czy link się otworzy.
                          fotoforum.gazeta.pl/5,2,kasia_p45.html
                                    • deoand Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 17.10.10, 13:31
                                      Janan nie bądź taki szybki Bill z tymi zdjęciami pod Ścianą Płaczu .
                                      Ano w Izraelu jest tak, czego ja doswiadczyłem , że Żydzi robia sobie od czasu do czasu jakieś święto i wtedy nie wolno niczego robić - w Polsce w niedziele ludzie pracuja jak oszalali a tam święto to odpoczywać i basta i zero pracy -nawet przyciskania obiektywu aparatu !!!

                                      I niestety w ramach tego " niczego robienia " zakazali robienia zdjęć i pilnowali tego zakazu .

                                      Mam pare zdjęc ale z daleka a szkoda bo z bliska to naprawdę scenki rodzajowe z tymi ortodoksami .
                                      • janan2 Do deoand. 18.10.10, 12:42
                                        A co Ty tak się obruszyłeś.Jeśli jest jakiś niczym nieuzasadniony zakaz,no to ja akurat na przekór.Nikt nie będzie robił jakichś zbliżeń czy nietaktownych.Po prostu nie wypada.Ale jeśli głupi zakaz,no to się go omija i robi swoje.Mają tam obyczaje,czy święta co drugi dzień.Udziwnione to trochę.Sam robiłem,ale to raczej ze złości.Pierwszym razem zabrali mi kartę pamięci na tym niby przejściu.Teraz byłem przygotowany i włożyłem na tę okoliczność próbną ,na parę fotek.A niech tam sobie wezmą,co mi tam.No i robiłem.No i jakoś wolno było,nikt nie ganiał i nie upominał.Kapeluszy też trochę mam.Nawet film.
                                        • miriam_73 Re: Do deoand. 18.10.10, 12:57
                                          Sorry Janan, ale dlaczego uważasz okreslony zakaz za "nieuzasadniony"??? Bo w twoim (głupim) mniemaniu głupi? Bo co, bo zydowski? Bo podyktowany obowiązującym tam prawem religijnym? A może jakieś inne, bardziej racjonalne kryterium uznawania okreslonej normy za głupią czy nieuzasadnioną, poza twoim widizmisię???

                                          Zakaz podejścia pod Kotel czy do Grobu Króla Dawida bez nakrycia głowy też uważasz za "nieuzasadniony" i się wyłamałeś? Wszedłbyś i paradował po kościele w nakryciu głowy (juz widzę jak chojrakowałeś w taki sposób po bazylice grobu...)? Po meczecie też będziesz w butach chodzić?
                                          • janan2 Do miriam_73 18.10.10, 14:05
                                            Oczywiście.Jeśli już zabierasz głos to koniecznie podszczypnąc lub odmiennego zdania.Aż dziw bierze ,że deoand jest a iberii nie ma.Oni też tworzą parę antagonistów.

                                            Co do tematu,to we wszystkim należy zachować umiar i rozsądek.Inaczej nawet z domu nie wolno by wyjść było,no bo jakiś głupol mógł wymyślić prawo co nijak ma się do życia i praktyki no i czegoą zabroni.Dlatego takich "praw" się nie przestrzega.Nic nie mam nic do żadnej religi,nawet wierzeń ludów pierwotnych.To ich sprawa.Ale jeśli trąci to wstecznictwem,to jestem zwolniony od ich przestrzegania.Należy uszanować jednak te zwyczaje,ale jak się da coś cichcem! No to czemu nie uwiecznić dla potomności być może.To wymiera szybko.Nic nie mam do Zydów ani ich wierzeń,byleby nie przeginali jak ortodoksi.Wtedy to ciekawostka.Dobrze nawet,że tam są.Dobrze się sprawdzają jako Naród w roli policjanta w tym niespokojnym zakątku.Sam zachowywałem się przyzwoicie.Jako pobożny chrześcijanin w świątyniach byłem bez czapki.Jako pobożny Zyd bez mycki pod Scianę Płaczu nie podchodziłem.W meczecie nie wiem.W skarpetkach,ale bez sandałów z pewnością,ale czy na czworakach czy pionowo to zapomniałem,powiedzmy.A że parę fotek pod Scianą?Wielkie mi aj wajTłoku nie było,święto jakieś sztuczne, znaczącej mniejszości,więc nie wiem o co tymbiegło.Nie będę stosował się do ich obyczajów,kiedy większość Zydów też ich nie poważa.Za głupotę uznaję latanie samolotem jak najwyżej,bo Bóg lepiej usłyszy modły powiedzmy.Albo nie będę padał w pył przed Apisem czy faraonem,podobnie jak i do Torunia nie pojadę z pielgrzymką lub na kolanach o przekazie nie wspominając.To wstecznictwo.Więc jest jak jest.Ty możesz mieć odmienne zdanie.Twoja sprawa.Tylko na drodze samochodem uważaj.No bo tyle sztucznych (pod kasę)przepisów,że z pewnością nie jeden raz złamiesz.Podobnie jest z niektórymi fundamentalistami, obojętnie której wiaryuszanować ich zwyczaje,niech żyją sobie,ale żeby się dostosowywać? Co to to nie!.To folklor,a większość nakazów(w religiach) nie od Boga pochodzi tylko od ludzi,głównie pośredników do Najwyższego.A z tymi niekoniecznie muszę się zgadzać,jak głupie lub pod kasęi albo nieżyciowe.
                                            • deoand Re: Do miriam_73 18.10.10, 14:36
                                              Aż dziw bierze ,że deoand jest a iberii nie ma.Oni też tworzą parę antagonistów.

                                              Ano jestem ponieważ niedawno wróciłem z Egiptu i krajów okolicznych a co do Espanii to zawsze bedzie miała zdanie inne niz moje nawet w kwestii , że ziemia jest okrągła a w Polsce po nocy nastepuje dzień i odwrotnie
                                            • miriam_73 Re: Do miriam_73 18.10.10, 16:20
                                              Żydzi w Izraelu mniejszością??? Ciekawe, doprawdy....

                                              Przecież kipa to też sztucznść, mniejszościowa i głupia. Po co sobie włosy hnieść??? No więc jak z konsekwencją.

                                              Aha, akurat ci wschodni chrześcijanie nierzadku mają bliżej do pradziwego Kościoła pierwszych wieków niż katolicy. To tak na marginesie. I w kontekście wszetecznictwa. Niektórym chrześcijanom instytucjonalnym dobra lekcja dotycząca ich fundamentów by się przydała. Zwłaszcza w zakresie fundamentów starotestamentowych.

                                              Aha, Deo, - nie "Żydki", Polaczku.

                                              Żydzi albo Izraelczycy. Jesli chcesz by mówić o tobie Polak.
                                              • janan2 Re: Do miriam_73 18.10.10, 16:38
                                                Ortodpksi!!!.Nie Zydzi jako całość.Ci akurat są w zdecydowanej mniejszości.A chrześcijan jeszcze mniej.Na wymarciu.Jakieś 3% w porywach.Zle zrozumiane.
                                                • miriam_73 Re: Do miriam_73 18.10.10, 17:28
                                                  Akurat jeśli chodzi o tradycjonalistów, (w tym także charedim, czyli ultraortodoksów) sa oni większością. Niereligijnych jest ok 40%, poza tym Izrael jest państwem wyznaniowym. Mniejszociami to sa chrześcijanie, muzułmanie, Bahajowie czy Druzowie.
                                                  • janan2 Re: Do miriam_73 18.10.10, 18:38
                                                    To ciekaw jestem gdzie te ponad milion "ruskich" się zapodziało.Tak łatwo z ideologii komunizmu w której żyli,nie wychodzi się na ortodoksów.Ale jeśli u nas jest sekta toruńska,to i tam możliwe różności.Chyba nie rozgryzłem tak do końca.Zresztą to ich sprawa.A że ci ostatni są w większości to nie był bym taki pewien.Jakoś nie bardzo też konsekwentni (chyba jak ja mają dylematy)w realizacji nauk.Nie biorą się za budowę trzeciej świątyni.Wtedy ma być koniec świata.Za to pilno pierwszym im zmartwychstać.Cisną się przy tej bramie, że hej.Po pół miliona $ działeczka.Wydaje mi się że nie mnie to oceniać.Zyją jak chcą,trochę oblężeni,ale za to my nie musimy z krucjatami.Oni robią to za nas.A za to powinno się cenić.A zwyczaje niech sobie mają zgodne z upodobaniami, nic mnie akurat do tego.Ale dziwne zakazy,niezrozumiałe dla przybyszów,to też nie dla mnie.
                                                  • lelex Re: Do miriam_73 19.10.10, 11:02
                                                    > To ciekaw jestem gdzie te ponad milion "ruskich" się zapodziało.Tak łatwo z ide
                                                    > ologii komunizmu w której żyli,nie wychodzi się na ortodoksów
                                                    Oj, zdziwiłbyś się ...
                                                  • deoand Re: Do miriam_73 19.10.10, 11:22
                                                    A siły bezpieczeństa w polsce to niby kto tworzył jak nie Żydzi a kibuce to niby co to jest ano kołchoz więc nic dziwnego , ze tak szybko przestawili sie Żydzi rosyjscy na życie w Israelu - a nad Morzem Martwym to w sklepie głównie mówia po rosyjsku
                                    • kasia_p45 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 17.10.10, 13:39
                                      Jak najbardziej bylismy pod Ścianą Płaczu. Ale zdjęć niestety nie ma . Pan przewodnik powiedział, że nie możemy robic bo akurat jest Szabat.. więc lepiej nie ryzykowac.. Tam bardzo pilnowali..A wiesz, że ja jestem pod tym wzgledem bardzo zdyscyplinowana.. Nie mozna to nie mozna i już :)) A poza tym karabinem w łep nie chciałam zarobić :P
                                      • flyr Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 18.10.10, 12:59
                                        a ja bedąc na początku lipca w Jerozolimie pod Ściana Płaczu trafiłem na święto gdzie 13 latkowie czytaja Tore i oficjalnie staja sie mężczyznami . Tłumy ludzi , całe rodziny żydowski . Super sprawa i wtedy naprawdę dotknołem żydowskich obyczajów . Jak syn czytał Torę to kobiety wydawały z siebie takie dziwne dzwięki ( oczywiście obserwowały to za murku oddzielajacego wejście pod Ściane Płaczu ) , do tego meżczyzni mieli na sobie odpowiednie przebrania . Fotki wyszły super . Przewodnik powiedział żeby nie robić zdjęć nachalnie ale z tak zwanego partzanta .
                                        • miriam_73 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 18.10.10, 16:13
                                          To nie było święto, to były rodzinne uroczystości Bar Micwy, to nie implikuje zakazów jak w szabat :)))

                                          Szabat = zakaz pracy. Ortodoksyjnie interpretowany oznacza, że guzika w aparacie nie wolno też naciskać. Podobnie jak np. windy (stąd w żydowskich hotelach zawsze jest min. jedna winda "szabatowa" - staje automatycznie na każdym piętrze).
                                          • flyr Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 18.10.10, 16:37
                                            i papier toaletowy tez jest przgotowany w kawałkach tak jak i potrawy są cały czas podgrzewane aby ich w Szabat nie odgrzewać i osiedla ortodoksów są oddzielone taśma aby tam nie wchodzić itd . Wiem o tym wszystkim , natomiast ta uroczystość miała miejsce w Szabat czyli w sobote ( ostatni dzień tygodnia ) i nikt problemów ze zdjeciami nie robił , to miałem na myśli . pzdr
                                      • deoand Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 18.10.10, 12:59
                                        Ano sam widzisz jak z tymi Żydkami jest - my bylismy w czwartek i masz ci los - jakies święto ale nie ów słynny szabas tylko cos innego - dobrze , że pilotka nam o tym powiedziała to zrobiłem pare zdjec z daleka dochodząc do Ściany Płaczu aby chociaz wiedzieć jak to tam wyglada.
                                        Jacys Angole weszli na teren i zrobili zdjęcia to ich zaraz pogonili

                                        A kartke w mur to chociaż włazyłes ????
                                          • deoand Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 18.10.10, 13:32
                                            No to żeś prawdziwy Polak jak i ja - zrobiłem to samo i świeczke też zapaliłem . Inna sprawa , że z uwagi na to że większościa świetych bazylik opiekuja sie " niby chrześjanie " czyli grokokatolicy albo inni ludzie wschodu a nie normalni -nasi katolicy to jakos nie wiadomo czy to nasz Bóg a własciwie Jesus czy nie .. to taka refleksja na gorąco .

                                            Obrządki i kultura żydowska to dla nas czysta egzotyka więc nic dziwnego , że chcemy umieścić ja na fotografii a denerwujemy sie jak nam tego zabraniaja z takich czy innych powodów .
                                            Swoja drogą to miejsce gdzie tłumnie przyjeżdżaja turyści z całego świata więc czemu zabraniać im zrobienia fotki pod pretekstem jakiegos święta .. a nie w święto wolno .
                                            Jak nie fotografować to cały czas a nie tylko w święta ..
                                            Ale co kraj to obyczaj
      • janan2 Re: Egipt po raz drugi - co to za bałagan? 18.10.10, 19:31
        A co ja mam tu do pilnowania?!Było sobie strzelić z pod kiecki ze dwie fotki na tę Twoją galerię i problemu by nie było.Ani dyskusji,zresztą całkiem kulturalnej.Ale bała się jak zwykle.To samo dotyczy M.Martwego.Brak fotek.Było schować głowę pod wodę he he,ciekawe by to było.A fotkę można jakąś było zrobić,choćby tej ważniejszej części u kobiet, co wystawała by nad lustro wody,jeśli tak znowu bałaś się o wizerunek.A ze podyskutowaliśmy sobie nieco w czworokącie,to nic złego.Ustalono pewne zachowania i postawy.Kazdy też zostanie pewno przy swoim.A każdy i tak zrobi jak uważa.Zresztą już tak jest jakoś utarte,że gdzie dwoje dyskutuje to i tak jest trzy odmienne zdania.Więc nie ma co kontynuować.A ja nic tu nie mam do pilnowania.To foeum,wymiana poglądów.A że się nieco rozhuśtało, to Twoja wina.Brak czegoś do całości w tej galerii.
        • deoand Re: Egipt po raz drugi - co to za bałagan? 18.10.10, 21:12
          Ja akurat nie mam zadnego wewnętrznego imperatywu aby obrażac sie za Polaczka choc dla mnie Polaczkiem jest kazdy kto przedkłada dobro innego kraju nad dobro Polski . Ale definicji mozna miec wiele .
          Impresje z pobytu w Izraelu sa moimi impesjami i oczywiscie nie musza byc zgodne z obiektywna wiedza o tym kraju , jego dokonaniami czy historią . Widze co widze .
          Mur oddzielajacy Betlejem czy szerzej Autonomie palestyńska od Izraela jest murem mającym nie dopuścic do przechodzenia Arabów do Żydów bez kontroli a nie miejscem przyjacielskich spotkań atrystów grafitti obu nacji choc fragment muru pomazali nieco !

          Natomiast będąc u kogos jak każą założyć mycke to zakładam tam samo jak każą zdjąc czapke to zdejmuję albo jak każą zdjąć buty to też zdejmuję jesli w ogóle wpuszczą do meczetu . W Sharmie do meczetu nie wejdziesz . A swoja droga Żydzi to przyjaciół wsród sąsiadów mają tylu co i Polacy czyli zero - ale za to maja sprawne F-16 albo i F -18 .
        • kasia_p45 Re: Egipt po raz drugi - co to za bałagan? 19.10.10, 18:31
          Ajtam, ajtam... Nie kazali robic fotek to nie robiłam. A z nad Morza Martwego mam kilka ale nie do pokazywania na forum.
          Zreszta nic straconego bo do Izraela chce jeszcze wróci. Posłucham twojej rady.. wezme dwie karty do aparatu i laptopa żeby wczesniej wszystko pozrzucac coby nic nie stracic gdyby mi aparat wybebeszyli pod ta Ścianą Płaczu..
          A że sie rozhuśtało to chyba dobrze co??
          • janan2 Re: Egipt po raz drugi - co to za bałagan? 21.10.10, 10:54
            Oooo!,qrcze!Kasia znowu puściła focha.

            Tak mści się wygodnictwo.Zamiary,pytania,dyskusje wielkie,a realizacja nol.Więc po co to było.Chyba się przewietrzyć.Pozostał niedosyt.No i znowu wybierasz się,drugi raz do Jerozolimy,o trzecim Kairze nie wspominając.A nie lepiej było raz a dobrze?Wybierz przynajmniej opcję dwudniową lub idz w ślady deo, bo znowu wrócisz z drugiego wyjazdu i już będziesz planować trzeci z tym Izraelem.Ale każdy tak ma,jak sobie potrafi zorganizować lub jak chce.Jego kasa i wola.A bezwartościową kartę sobie weż.Może się przydać,albo aparacik typu głupi jaś obok właściwego.Niewielka strata jakby co,a fotki będą.Dobry sposób,jeśli nie wymyślą innego, na ochronę "udziwnionych"zakazów lub obyczajów.
            • kasia_p45 Re: Egipt po raz drugi - co to za bałagan? 21.10.10, 14:13
              Kurdee chyba mnie szlak trafi zaraz... Z mojego rejsu chyba nic nie bedzie bo nie ma juz miejsc w samolocie w tym terminie co ja chcialam :((
              Mozna sobie planowac... jak z Gorą Mojżesza czy Petrą.. A tu tylko kłody pod nogi
              A ja chcee na 7-8 dnii na rejs.. Znajdzie mi ktos fajną ofertę pod koniec marca? Bo ja juz nie mam siły:((
              • janan2 Re: Egipt po raz drugi - co to za bałagan? 21.10.10, 14:39
                "Szlag"jak już.Ale mniejsza.Literówki się zdarzają.Nic nie planuj.I tak nic z tego nie będzie.A jak już to, do Aswanu autobusem z lotniska.Tam na jakiś kajak lub inną krypę.No i sruuu.Spływ z prądem prawie do Kairu.Wioseł nie zapomnij.Tam mogą nie mieć typowych.Po drodze pomalutku wszystko zwiedzisz,no bo po co Ci czteropiętrowy"blok" na wodzie.A na G. Mojżesza w lektyce.Już Ci to rok temu proponowałem.Cooo,nie było?A samolot jest do Kairu.Miriam pisała.No ale bęęęędzie problem.Resztę trzeba załatwić samemu.
    • anjolka77 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 21.10.10, 15:32
      Ja do Egiptu mogłabym latać bez przerwy. Moim zdaniem jeżeli ktoś chce wypocząć za niewielkie pieniądze, a w fajnym i ciepłym miejscu to taki Egipt jest wręcz idealny. Bo naprawdę te wycieczki nie są drogie - zależy jeszcze oczywiście z kim się leci,ale generalnie można znaleźć sporo ofert w dobrych cenach.
      • kasia_p45 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 21.10.10, 16:09
        Ofert sporo i owszem... Ale co z tego jak juz nie ma miejsca w samolocie??
        Ja nie wiem co sie dzieje.. oblężenie jakieś czy co? Myślałam, że koniec marca to będzie taki martwy sezon... niewielu chetnych... a tu prosze bardzo... nie ma juz miejsc w samolocie.
        No niee .. jestem zła!
        • miriam_73 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 21.10.10, 16:49
          Październik jest, Kasiu, niestety bardzo "chodliwy", bo to jest idealny okres zarówno na zwiedzanie, jak i na wypoczynek.

          Leć rejsówka do Kairu (aktualna cena zaczyna się od 1100 PLN), na miejscu hoteli mnóstwo w cenach bardzo zróżnicowanych, w razie czego mozna z hotelem odbiórkę z lotniska załatwić (ja tak zrobiłam, bo nie chce mi sie o 2 nad ranem kombinowac z dojazdem do centrum, podstawią mi samochód i pewnie jakiś misiek z kartką będzie czatowac w arrival hall). Dalej tez są połączenia, albo lokalnie Air Cairo albo autobusami, jesli się chce dalej na wybrzeże.
            • irhana Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 21.10.10, 22:20
              Kasiu a może zrób tak: leć rejsowym do Kairu (ceny od 1100 tak jak pisała Miriam), z Kairu do Luxoru (100 USD)- latają co godzinę, a z Luksoru to już zwiedzanie - wiem nie chcesz na własną ręke więc masz tu link do strony firmy, która oferuje rejsy - oferta jest z transferem z Hurgady ale myslę, ze spokojnie się możesz dogadać żeby zacząć od Luxoru :)

              To ta strona www.hanyalibaba.com/wycieczki.php?wid=4
                  • deoand Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 22.10.10, 09:32
                    Uwagi i propozycje samodzielnego wylotu do Egiptu są bardzo cenne i interesujące dla przyszłych egiptomaniaków tylko akurat nie dla Kasi . Kobitka , która jeździ Mercedesem z kierowcą i pilotem czyli z najdroższym biurem jakim jest TUI w życiu nie przesiądzie sie na osiołka i sama będzie zażywała piękna Egiptu w skwarze i kurzu .
                    Prędzej mi kaktus na dłoni wyrosnie niz Kasia sama pojedzie zwiedzać Egipt
                    • janan2 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 22.10.10, 20:03
                      Deo!Już nie znęcaj się nad Kasią.Bo faktycznie kaktus może Ci urosnąć.Niekoniecznie na dłoni.A jak się zaweżmie?Albo co gorsza uniesie honorem?U kobitek wszystko możliwe,szczególnie na pokaz.Realne, że ci ten kaktus jednak nie urośnie (Niech Alla(ch) chroni przed takim nieszczęściem)no bo Kasia z zasady lubi sobie troszkę pogadać tylko czasami.Nic w tym złego.Przy okazji są przydatne wiadomości jeśli umie się je wyłuskać z wypowiedzi podpowiadających.
                      • kasia_p45 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 22.10.10, 22:14
                        Wiem, ze troche za duzo gadam.. ale zawsze cos z tego wychodzi. Z tym rejsem to jeszcze nic straconego :)) Moze nie z TUI ale juz sie kroją nowe oferty. Narazie nic nie zdradze... dopiero jak juz podpisze umowe :))
                        A z tym Kairem to poczekajcie... jeszcze wam te kaktusy urosna :P nie teraz to później :)
                        • janan2 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 22.10.10, 22:55
                          Hola,hola.Ja na kaktusy się nie pisałem.To deo.Widocznie pewny swego.No bo jak nawet za ogrodzenie hotelu nie wybyłaś na pustynną wycieczkę no to...?A warto było.Sam byłem Co prawda manny mimo usilnych starań,nie znalazłem,ale wiele innych ciekawych rzeczy,owszem.A Ty masz to rozłożone w czasie.Jest ciągły powód do powrotów w to samo miejsce.Sam akurat tego nie stosuję,bo jest tyle innych ciekawych zajęć i obiektów czy krajów do zwiedzenia.A u Ciebie,to jeden Alla(ch) wie co tam Cię kręci.Więc na kaktusy się nie piszę.Ewentualnie deo napisze czy mu urosły i gdzie.Sam sądzę,że będzie zdrów.
                          • deoand Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 22.10.10, 23:11
                            Jeszcze dodatkowo mogę postawić kaktusy przeciwko orzechom , że Kasia po żadnym Mieście Umarłych sama albo i z Arabem nawet ganiać nie będzie / i słusznie / - rejs proszę bardzo - fakultet do Abu Simbell tez ok ale sama w bez gwiazdkowym hotelu - bez przesady !!!
                            • kasia_p45 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 23.10.10, 07:15
                              No bez przesady :)) Deos a gdzie ja napisalam, ze ja w bezgwiazdkowym hotelu zamieszkam? He? Ja tylko 5* w Egipcie i ani grama mniej :)) A po miescie umarlych bez Araba ganiac nie bede. No cos ty? Jak juz to z jakims przewodnikiem. Moze byc Arab nie ma problemu:)) Byle gadal choc troche po polsku :)
                              • deoand Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 23.10.10, 10:23
                                Toć dlatego mimo interesującej reklamy janana i rzeczowosci miriam i jeszcze jednej z forumowiczek w sprawie indywidualnego zwiedzania Egiptu w CIEMNO stawiam swoje kaktusy przeciwko orzechom , że akurat Ty / sądząc z twoich postów na forum / na zupełnie samodzielne zwiedzanie Egiptu sie nie skusisz .
                                Oczywiście , że każdemu może cos tam .. i wtedy przegram ale co to za sens docierać samemu w trudzie i znoju do tych samych w końcu miejsc atrakcyjnych turystycznie jeśli mozna zrobić to wygodnie za pośrednictwem biura podrózy z przewodnikiem w komfortowych warunkach ??

                                A miasto umarłych - co to za atrakcja ogladac bezdomnych mieszkajacych na cmentarzu brrr
                                - sa inne ciekawsze miejsca w Kairze choćby Meczet Alabastrowy do którego akurat nawet i kobiecie można wejśc

                                pzdr deoand
                                • janan2 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 23.10.10, 15:38
                                  Deo!A co ja niby reklamuję?Nigdy niczego.Co najwyżej własny system zwiedzania czy urlopu.Nawet nikogo do takiego czegoś nie namawiam,bo każdy ma swój system,no i ma do tego pełne prawo.W każdym razie mnie interesuje nieco więcej niż hotel czy utarte szlaki fakultetów.Jak się oczywiście uda.Faktem jest że Kasia nie na takie wyskoki.Za wygodna.Co ważne.Niedawno zdałem sobie sprawę,że i na mnie to padnie jak skapcanieję.Tez lektyka i 6* z all.Kasi podpowiadam.Do miasta umarłych wycieczek NIE MA.Nikt też Cię tam oprowadzał nie będzie, bo się boją i zakazane.To zamieszkały cmentarz.Nieraz "wille"na wysokim poziomie z wszelkimi wygodami i satelitą na dachu.Aż szkoda,że to niszczeje.Tam sa naprawdę piękne perełki architektury te grobowce.Niczym nie ustępują meczetowi Alego powyżej.Tyle że w mini skali,ale piękne budyneczki z typowym wzornictwem arabskim czy tam tureckim.Ale niszczą,przebudowują,nadbudowują.A to mogła by być jedna z atrakcji Kairu.Byleby nie ci mieszkańcy,żyjący pospołu z umarłymi.Są i szałasy czy budy z desek lub blachy.Widać że to znika na naszych oczach.A Kasia to dobrze,że jej ta Jerozolima wyszła po łebkach i biegiem.Bo reszta...no to były.Wielkie plany.
                                  • deoand Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 23.10.10, 16:15
                                    Cytat janan " Deo!A co ja niby reklamuję?Nigdy niczego "

                                    Reklama nie reklama ale dośc interesująco pisałes kiedyś o indywidualnym zwiedzaniu Egiptu tak jak i miriam i jeszcze ktos bardzo rzeczowo o połaczeniach z Egiptem . Na pewno komus sie przyda . Mnie i Kasi pewno nie ale innym - kto wie .
                                    Ja jak wiesz zbytnią miłością do zbytnio opalonych raczej nie pałam - chyba , że do kobiet ale te to z reguły zakryte od stóp do głów to jak maja się opalić .
                                    Więc wole jak Japończyk zawsze przed siebie im więcej tym lepiej - zdjęcie i kamera i dalej w droge stąd i Petra i Jerozolima a jakby był Damaszek to tez bym pojechał chocby na jeden dzień ale nie ma takiej opcji .Kiedyś zdaje sie była taka opcja w Triadzie ale nie ma .
                                    Z tymi wygodami to Kasi nie dorównuję / bez ironii naprawdę / ale klimatyzowany autokar i hotel z obiadokolacja to jak najbardziej i potem wyżej dalej szybciej - jakos tak sentencja łacińska chyba mowiła .
                                    No kraje islamu w Afryce zaliczone !!!
                                      • deoand Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 26.10.10, 19:55
                                        No własnie kolego - A Synaj to rzeczywiście Azja czy Afryka ???

                                        ale jeszcze lepszy jest Izrael co to robi za Europę - popatrz sobie na jakiekolwiek Mistrzostwa Europy w czymkolwiek i tam znajdziesz zawsze Izrael ...

                                        No więc Izrael to Europa czy Azja bo Afryka to przesada choc temperatury to raczej afrykańskie
                                          • deoand Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 26.10.10, 21:23
                                            Chyba zaginęli w akcji albo wyprowadzili się do ciepłych krajów - zbyt dużej straty nie ma wszakże
                                            Ja zaliczyłem w tym roku Sharm Jerozolimę i Petre .
                                            I na razie bezpiecznie mówiąc czy Afryka czy nie ale z krajami islamu koniec no i z Izraelem .

                                            Zaliczony !!

                                            Pozdrawiam deoand
                                            • wp20007 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 26.10.10, 22:07
                                              Zaginęli w akcji? I nawet nasz ulubiony ....Chuck Norris nie potrafi zintegrowac swojej czeladki? . Zginęli od wasnej broni , ugotowali sie we własnym sosie. A my -jak przystało na ludzi starej daty jesteśmy nie-do za.......ia. Chora zdemoralizowana mlodziez prędzej czy poźniej musiała peknąć . Skłóceni , zniechęceni, przytłoczeni rzeczywistości , bez grosza przy duszy pozamykali sie w swoich norkach i tyle zostało z małych ludkow ktorzy uwazali sie za...NIESMIERTELNYCH I NIEZASTĄPIONYCH.
                                              PS. A na, w to graj.
                                              Pozdrawiam wp2007
                                                • wp20007 Re: do kasia_p45 26.10.10, 22:29
                                                  Droga Kasiu a kto chcialby z nami wojować. Przecież wiesz z doswiadczenia ze z NAMI jeszcze nikt nie wygrał.
                                                  Probowaly hrabiowskie wojska zaciężne , probowaly krucjaty religijne z dalekiej polnocy, probowali z wody , z głębin Red See , grozili , straszyli a MY pekalismy ze smiechu.
                                                  P.S. Po kiego zaczynac III wojne swiatowa kiedy DWÓCH STARSZYCH PANOW potrafiło w kilka miesiecy rozmontować taka ....AArmie
                                                  Pozdrawiam wp2007
                                            • janan2 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 26.10.10, 22:21
                                              >No Azja,Azja..Dobrze pamiętasz.

                                              A czy ja wiem?Dosyć dawno to było.Ale grunt że Ty byłaś jednak w Afryce.Samolotem czy tam mercedesem,ale afrykańskiego lądu stopą dotknęłaś.Ja tym razem,w tym roku,niestety nie.Może szkoda.Ale i tak nie miałem zbyt wiele czasu,jak zwykle zresztą.
                                              • deoand Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 27.10.10, 23:05
                                                Oj Kasia Kasia cos kiepsko z toba cytuje z sąsiedniego forum

                                                Likwidacja Scan Holiday!
                                                Autor: wiktoria755 27.10.10, 22:07
                                                Dodaj do ulubionych Skasujcie
                                                Odpowiedz
                                                Nie ma już Scan holiday, jest tylko Tui. Nazwa Scan holiday zastąpiła klub scanbo. Wie ktoś jaka jest kondycja Tui - to biuro niemieckie, a tam kryzys poczynił spustoszenie. Wpłaciłam już zaliczkę na wczasy 2011 i trochę sie niepokoje.

                                                a jak Tui padnie to trzeba będzie jak janan z najtańszą Triadą a potem na osiołka i do bez gwiazdkowego hotelu.

                                                Oj coś cienko z tym rejsem
                                                • kasia_p45 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 27.10.10, 23:25
                                                  A gdzies ty to wyczytal? Zreszta z TUI nie jade na rejs bo w tym terminie sa wyprzedane tzn nie ma miejsc w samolocie... Moglabym na dwa tygodnie ale to mi nie pasi.
                                                  znalazlam inne biuro.. a wlasciwie dwa i narazie czekam na szczegóły ofert. Miejsca póki co sa.. więc mysle, że w końcu cos z tego bedzie :))
                                                • wp20007 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 28.10.10, 11:39
                                                  Deos , znowu wyszło na nasze. Popadały biura dla tzw. wyższych sfer , co to tylko na posilkach jadaja ''bułke przez bibułke'' . A Triada jak jest taka jest ale nawet w CZASIE kryzysu zwiekszyła obroty , nie miała zadnych zawirowań.A że na osiolku , no cóż lepiej dojechac na osiolku do przecietnego hotelu niz spac pod palma lub na ławeczce jakiegos tam Hilton.
                                                  • janan2 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 28.10.10, 13:41
                                                    Z tego wszystkiego,to wydaje mi się że tylko egiptosek ma rację.Spać ma gdzie,kelnera nie potrzebuje,wygody w domu i dom jest.A jednak się szwęda.I co najważniejsze!Chce widzieć więcej niż fakultety.Ciągle gdzieś go nosi,oglądałem i doceniam.Coś podobnie do mnie.W tym roku też wybrałem hotel na wypady a nie do wyżerki.A jak wyszło z wyborem?No to cycuś.Spać było gdzie jakby co.Zwiedziłem więcej niż Kasia.Znowu brakło czasu.A na przeciwległym biegunie właśnie Kasia.Niewiele wyszło jej z tych szerokich planów.Więc!?

                                                    A Ty deo zostaw mojego osiołka w spokoju.Nie wyszło mi z Triadą.Ale sobie poradziłem,nawet satysfakcjnujące odszkodowanie dostałem.Po tym fakcie.Nie powiem ze też Triada jest taka czy owaka i mam pretensje.Nie wolno tylko nikogo lekceważyć.Hotel miałem.Empire,nawet ten sam pokój co WP.Wtedy jeszcze pytałem.Ale czy to złote klamki czy barek.Mniejsza o to.Ja akurat o hotele nie dbam.Wolę własanego osiołka,wielbłąda,konia nawet na oklep.No i jak się uda,to wio, w nozdrza pustynny wiatr,czy życie tamtejszych,to co nie pokazują.Co ja tam będę karmił jakieś ichniejsze pluskwy na ichniejszym 4* "statku".W pomyśle był kajak i szuwary do spania jakby co.Nawet Triada do niczego akurat w tym przypadku nie była potrzebna.Sam sobie radzę,tyle że mnie wqrwiła dopłata i krótszy pobyt.A że mi się trafił pociąg? No to dzięki Anglkom.W każdym razie jeżdzi.Pominę milczeniem resztę.Coś jednak zobaczyłem.Więcej niż inni.Nawet mi się oberwało,no bo nie po linii,szczególnie nurków(już ci nie istnieją).Ale drwin z osiołka nie rób(faktycznie nie jeżdziłem akurat takim),bo przypomnę Ci konia.Akurat tureckiego,a może starszego.Ale osioł na mnie nie działa to i Twój koń też Cię nie zdenerwuje.Ot tak sobie pogwarzymy o!
                                                  • janan2 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 31.10.10, 22:31
                                                    Organizują,organizują.Problem w tym,że trzeba dogadać,wynająć i to w kilka osób coby nieco taniej, z programem indywidualnym.Hotelu to tam nie będzie,szczególnie 5*,raczej jakiś namiot czy spartański barek z przesłodzoną herbatką.O drinkach nie ma mowy,bo nie dość że żołądek przylepi się do kręgosłupa z wertepów,no to i suszy nieco z pyłu.Wielbłądy,kozy czy nwet osły też się znajdą.Ale to nie na Twoje wymagania.Trzeba się dostosować do nich a nie oni do Ciebie.No i niespodzianki różne bywają.
                                                  • janan2 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 31.10.10, 23:15
                                                    Lykam nie łykam.Mniejsza o to,ktoś jednak może brać to za prawdę,a ty strzelasz dla jaj obok.

                                                    Koło Dahab jest wioska.Spartańskie warunki.Zamiast hotelu spanie na klepisku obok kóz przy palenisku.To dla koneserów bardziej od Ciebie wymagających.Bardzo droga imprezka i taki wypoczynek w prymitywie.Głównie wynajmują i siedzą tam artyści czy malarze.Ciebie na to raczej nie stać(choć kto wie)bo te Twoje 5* ma tam dwukrotną przebitkę w cenie.Więc pytanie niby naiwne,ale sięga tych hoteli i 6* plus.I to w całkowitej głuszy w oderwaniu od cywilizacji.Więc kto tu co łyka?
                                                  • kasia_p45 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 01.11.10, 08:04
                                                    Oj to siedzenie w gluszy to chyba nie dla mnie. Pewnie bym w glowe tam dostała..
                                                    Ja myslalam raczej o czyms takim jak Rejs po Nilu... tylko tu np cos takiego: Karawaną przez pustynie zahaczając o jakies ciekawe miejsca... oazy.. zagubione zabytki historyczne... itd.. A nocleg w przyzwoitych hotelach z możliwościa wygodnego noclegu... wykąpania sie w jakims basenie czy akwenie w oazie.. no i przyzwoitego posiłku :))..
                                                    Cos ala safari tylko przez pustynie.. Ale tak sobie gdybam i glosno mysle :)))
                                                  • janan2 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 09.01.11, 12:47
                                                    Chyba za póżno,kiedy już emerytura.Odwołuję namiar na Tunezję.Coś tam się robi niebezpiecznie.Strzelali dziś do ludzi.Są zabici i ranni.Więc jakby zaczyna robić się gorąco.Zresztą tamte rejony coś jakby bardzo ryzykowne.Zaczyna się gotować.Jak nie rekiny,to zamachy i katastrofy w Egipcie.Teraz strzały gdzie indziej.Na dokładkę Egipt ostrzega całe UE,że będzie jak jest i nic nam do tego.Najwyżej nie pojedziemy,wtedy się zobaczy co powiedzą.
                                                  • deoand Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 09.01.11, 16:38
                                                    Kasia Ty to uważaj i nie podawaj ręki żadnemu chłopu na tym rejsie bo możesz zostać wychłostana

                                                    wiadomosci.onet.pl/swiat/zakazano-uscisku-dloni-kobiety-i-mezczyzny,1,4099994,wiadomosc.html
                                                    Może jeszcze te zwyczaje nie dojdą do Egiptu ale gdyby ... to rzeczywiście kupuj prędko tę galabije bo włożysz tam pod spód ze 100 bluzek i nie będzie bolało !!!

                                                    Swoją drogą to tak do końca nie wiem czy czasem żon nie należałoby wychłostać nieco ???
                                                  • janan2 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 11.01.11, 22:15
                                                    Chyba się nie tylko o chłostę, czy jasyr naprasza.Ale może zdąży.Gotuje się tam ten kocioł, aż pokrywka podskakuje.Pisałem dwa chyba wpisy niżej,że jest coś nie tak.Dopiero co był zamach,teraz nawiedzony strzelał do pasażerów pociągu.Już sobie nie pojeżdżę.Zaczyna się robić niebezpiecznie.Cały ten region zamyka się powoli dla turystyki.Rewolta w Tunezji.Podają ,że 50 osób już zginęło.A też miałem w planach.A przed Egiptem "wybory" i okazja do następnych niepokojów.Może lepiej ,żeby jednak zaopatrzyła się w ichniejsze stroje dla niepoznaki jakby coś było na względzie z polowania na niewierne i niewiernych.
                                                  • janan2 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 12.01.11, 17:21
                                                    Nic z tych rzeczy.Jedz!Co ma Cię spotkać to Cię nie ominie.Wcale nikogo nie straszę.Sa różne specyficzne wypadki i przypadki.Ale zaczyna się cokolwiek robić tam niebezpiecznie.To trzeba brać pod uwagę,przy wyborze kierunku.Według mnie jeszcze można,pytanie tylko jak długo jeszcze.Coś niepokojącego zaczyna się dziać w tamtych rejonach,zresztą zawsze niespokojnych.Nie pojeżdzi raczej samopas.A na statku niewiele Ci grozi,póki co.Ale rada aktualna.

                                                    Kup sobie ten przyodziewek czy tam burkę, tamtejszych kobiet."Slicznie"będziesz wyglądać,jak stoga siana.Tylko taką, kroju afgańskiego z malutką zakratowaną dziurką na oczy.Bedziesz swojsko ubezpieczona,no i wygląd? Cycuś!Patrzeć i podziwaiać.Ale na rejsie to lepiej popytaj o głębokość Nilu.Statek wielgaśny.Ale nie znam jak tam głęboko i trzy czy cztery piętra starczy, coby osiadł na mieliżnie.No tak jakby co.Wtedy przetrwasz na dachu i pewno poratują.To tak na wszelki wypadek,jakby ktoś się zaokrętował z pasem słuckim z gwożdziami i nadzieniem pod miejscowym strojem.Ale na to nawet Alla(ch),chyba wpływu nie ma he he.
                                                  • deoand Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 12.01.11, 18:02
                                                    fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2508946,2,119,Sharm-i-Ziemia-65533wi65533ta-076.html
                                                    Kasia to mniej więcej będziesz tak wyglądała a twój pan tak ???

                                                    ale uważaj bo w Egipcie to juz do ludzi strzelają oficerowie Policji tak jak w tym pociagu - do Tunezji tez troche strach bo tam Policja ubiła juz 50 ludzi .

                                                    Najlepiej do Maroka -tam oczy króla widzą wszystko a uszy słyszą wszystko a jak nie to za mury .
                                                  • kasia_p45 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 12.01.11, 18:55
                                                    Wiecie co Janan i Deoand? Stare pierdoły z was :D :P
                                                    Czy ja wyglądam na jakąś strachliwą? Pewnie, że pojade i napewno będzie to super wycieczka :))
                                                    Nic sie Niewidzialny nie przejmuj... damy rade... zwiedzimy co trzeba... wypijemy kilka drinków i będzie super zabawa :))
                                                    A w Morzu Martwym oczywiście, że się kąpałam.. czy raczej dryfowałam bo o pływaniu nie może być mowy... poprostu sie nie da:))
                                                  • deoand Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 12.01.11, 19:14
                                                    Wiecie co Janan i Deoand? Stare pierdoły z was :D :P

                                                    No mniej więcej masz rację choć Janan pewno uważa inaczej ale rekin nas nie " zeżarł " jak starą Niemkę .
                                                    Ja to staję zwykle na górce więc do mnie żaden rekin nie doskoczy ale Janan cosik zdrefił i jakos ochota na pływanie mu lekko przeszła jak i na podróże egipskimi pociagami .

                                                    No wszystko będzie dobrze chyba , że naród wiadomy wpuści do Nilu parę krokodyli co by to Arabom zagrać na nosie
                                                  • janan2 Re: Egipt po raz drugi - moje wspomnienie 12.01.11, 19:29
                                                    Z dedykacją dla Ciebie i Deo.Dwa pierwsze zdjęcia na mojej fotogalerii.Ciekawe.Tobie polecam stroje i występ a deo raczej manakina jak żywej nie dorwie tak jak ja.Ale stroje właściwe.Chwileczkę powisi tylko,bo takie jakieś fikuśne.

                                                    Pierdoły pierdołami.Każdy ma jak jest.Trochę zwątpiłem jednak w to "bezpieczeństwo".Ale ze względu na deo, będę zachwalał wyjazdy,nawet rekiny.Tak dla przekory,choć zdroworozsądkowe zachowania w cenie.A Pływać w M.M. można.Nawet niewiele się ruszać,czy lezeć.Trzeba umieć.Zawsze trzeba symetrycznie wystawiać własne płetwy coby przechyłu nie było.Wtedy kłopot.Nie wiem jak z kobietami,Te zazwyczaj kil mają więc bezpieczne.W przeciwieństwie do Nilu nie trzeba trzepać płetwami ogonowymi.Tam jakby Cię nieopatrznie za burtę wyrzucili,no to trzeba ostro do dzieła w pływaniu.Nie dość 'że nurt jest,to jakby jakiś krokodyl lub stado kijanek było!? Ja pierdzielę,ale byś ciągła smugę jak za ruskim podwodnym.A odzienie ichnie kup i baw się dobrze.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka