El Gouna Sheraton Miramare. Obiecałem - opisuję.

IP: 5.2.* / *.chello.pl 13.04.04, 14:27
Na początku chciałem podziękować forumowiczom za cenne rady - El Gouna i
hotel Sheraton to najcudowniejsze,miejsca w jakich w życiu byłem. O samym
hotelu praktycznie wszystkie informacje są w dziale opisy hoteli i wszystko
co tam napisano się zgadza. Pani Romo - zdjęcia dostarczono.
Ale po kolei:
Wybrałem wycieczkę do w/w hotelu z biurem Exim Tours. Odlot 17 marca z
Katowic o godz. 19.15. Odprawa bez problemów wszystko na czas. Lecąc w stronę
Egiptu z Katowic było międzylądowanie w Poznaniu.Pierwsze obawy na temat
samolotu natychmiast zostały rozwiane. Pilot latać umie, Airbus jest bardzo
czysty,obsługa miła i ładna ;-) W Poznaniu było tankowanie ,więc nas na
wysadzono ze względów bezpieczeństwa. Po godzinie lecimy . Pogoda dopisuje
jest bezwietrznie i dosyć ciepło +8 stopni. Jedzenie na pokładzie samolotu w
porządku ,zjadłem wszystko. Po ponad 4 godzinach lądujemy. Wysiadamy w
Hurghadzie i ... zimno ! Wprawdzie +15 stopni ,ale bardzo silny wiatr.
Oczywiście paru rodaków drze się niemiłosiernie , bo wypili po kilka
głebszych . No comment . Najpierw kolejka po tzw. wizę czyli dwa znaczki za
15 USD. Potem dwie kontrole i wychodzimy. Lotnisko w Hurghadzie nie robi
wrażenia żadnego, takie jest zwyczajne. Rozdział do różnch busów - jedziemy.
Praktycznie za bramą lotniska jest hotel Ambasador. Przypuszczam ,że nie jest
w nim zbyt cicho. Po drodze wysadzamy ludzi w hotelu Palm Beach - nie wygląda
źle, ale jest na totalnym odludziu.Po krótkim czasie dojeżdżamy do El
Gouny.Jest to prywatna miejscowość bardzo bogatego Egipcjanina, którego
własnością jest również sieć telefonii komórkowej MobiNil,browar Stella oraz
największa w Egipcie firma transportowa.Przy okazji - oprócz NobiNil jest
również Vodafone - dwa razy droższa ,z naliczaniem impulsów co minutę a nie
tak jak w Mobi co 30 sek., i z niezrozumiałą taryfą zależną od godzin, dni
tygodnia i wszystkiego innego.Do samej El Gouny wjeżdża się przez chronioną
bramę(takich bram ponoć jest 3). Inny świat. Każda palma ma własne
podświetlenie,jest prywatne lotnisko ... i jest ślicznie.Najpierw podjeżdżamy
pod Sultan Bey - wygląda i jak później sprawdziliśmy jest O.K.Potem pod
Steibeiger Golf i na końcu Sheraton. Ogromne wrażenie robi już recepcja -
same błyszczące marmury , na nich grube dywany itd. Meldujemy się i umawiamy
się na spotkanie drugiego dnia z rezydentem Nabilem , egipcjaninem bardzo
dobrze mówiącym po Polsku (np. słońce dzisiaj nieźle zapodaje ;-) .Dopokoju
zostajemy odwiezieni melexem, wnoszą nam walizki pokazują co i jak, 1 dolar
napiwku i zostajemy. Jest 4 rano , ale nam wcale nie chce się spać . Pokój
duży i wysoki min. na 5 metrów. Łóżko wygodne , łazienka w marmurach ze
szklanymi drzwiami do kabiny prysznicowej ,telewizor (TV Polonia,TELE 5,TVN),
minibar ,sejf , piekny taras z leżakami i widokiem na zatoczkę... Za chwile
pukanie do drzwi - przyniesiono kolację! Bułki prosto z pieca, drobiowa
szynka,żółty ser,kiwi, obrane pomarańcze ...kolejny dolar w podziękowaniu.
oczywiście zjadamy wszystko.Około 5 rano idziemy spać ,zamiast klimatyzacji
włączamy ogrzewanie. Pierwszy sen ...
Wstajemy o 9.00. Wychodzimy z pokoju - wcale nie jest super ciepło, a
wszystko przez ten wiatr. W drodze do jadalni widzimy piękne kwiaty w
ogrodzie, zatoczki z niesamowitym kolorem wody, mostki ... Na samą myśl ,że
będziemy na to wszystko patrzeć przez dwa tygodnie robi się lekko na sercu.Co
do menu na sniadanie wszystko jest opisane w dziale PC Maniaka.Po sniadaniu,
niemiłosiernie obzarci wracamy do pokoju.Zostawione na poduszce 2 USD
zniknęły i warto je było dać . Potem średnio co dwa dni po dolarze i efekty
sprzątania rewelacyjne. Nawet posciel wymieniano nam codziennie.Przebieramy
sie i idziemy na rekonesans.Można się zgubić , bo obiekt jest ogromny.
Sprawdzamy wodę w morzu - póki co zimna, i w pierwszy dzień rezygnujemy z
plaz głównie z powodu silnego wiatru. W basenie woda podgrzewana, tłoku nie
ma , animator prowadzi akurat gimnastykę. Kelnerzy krążą pośród leżaków , ale
nachalni nie są.Słońce nieco przypieka, temperatura +22.Oprócz podgrzewanego
basenu, jest też"zimny", w którym rozgrywane są mecze wodnej siatkówki.
Oczywiściewięcej w tym wszystkim zabawy niż umiejętności, swoja drogą miło
jest popatrzeć jak w jednym basenie bawią się Niemcy ,Anglicy ,Francuzi,
Polacy, Rosjanie i Włosi naraz.
Plaża . Hotel ma kilka plaż , na każdej sa leżaki, parasole witrochrony i
punkty wydawania ręczników. Na największej tzw.Zeytuna Beach jest centrum
nurkowania , a takze ok. 200 metrowy pomost prowadzący wgłąb morza ,
bezpośrednio na rafę.Rafa super ,ale jej piekno odkryłem dopiero pod koniec
wyjazdu, kiedy nareszcie przestało wiać i woda niezmącona falami była
przejrzysta.Oprócz tego pierwsze 5 dni miałem wyłączone , ponieważ już w
pierwszy dzień nabawiłem się kataru,który przerodził się w zapalenie gardła.
Apteka i leki.
W zwiazku z moją chorobą wybrałem się do apteki, bo oprócz nifuroxazydu nie
zabrałem żadnych leków z Polski. Pani w aptece bardzo miła,ale możliwości ma
ograniczone. Zadnego sprayu do gardła, może mi dać antybiotyk, ale wolę nie
ryzykować. Pomimo mojej znajomości chemicznych nazw leków zbyt wiele nie
udaje mi się kupić. Syrop na kaszel o nazwie Juviex (skuteczny), tabletki do
ssania o składzie przypominający Coldrex LaryPlus, krple do nosa Otrivin
(znajoma nazwa!) oraz paracetamol pod nazwą Abimol. Leki nie są drogie np. 20
tabl. Paracetamolu kosztuje ok. 1,20 PLN. To o wiele taniej niż w Polsce, a
lek jest firmowany przez Glaxo, także nie jakieś tam byle co. Generalnie
rzecz biorąc radziłbym być mądrzejszym ode mnie i zaopatrzyć się w zapas
leków w kraju.
Downtown.
Centrum handlowe El Gouny to tzw. Downtown. Można sie tu dostać busikami
jeżdzacymi co kilkanaście minut spod każdego hotelu.Oprócz apteki jest tu
dyskoteka, poczta, restauracje,pub z ogromnym telewizorem na którym ogląda
się piłkę nożną oraz sklepy (sportowe ,spożywcze)Cen na produktach nie
ma ,ale nie ma też wolnej amerykanki.Kupowałem średnio co trzy dni piwo
Sakara w jednym ze sklepów. sprzedawali mi je różni sprzedawcy , ale cena
zawsze była jedna - 1 USD lub 6,50 LE.
Pieniądze.
Oprócz funtów niejednokrotnie wyglądajacych jak zuzyty papier toaletowy, w
obiegu jest też dolar amerykański. I to nie tylko duze nominały - w sklepach
przyjmują nawet jednodolarówki, a w przypadku gdy macie zapłacić 3 USD a
najmniejszy nominał jaki macie to 10 USD, bez obawy , wydadzą wam resztę w
dolarach. Oczywiście w El Gounie.W innych miejscach wydaja funty i to po
kiepskim kursie, lub starają się nie wydać wcale udając Greka, lub wciskając
wam w ramach reszty jakiś badziewny towar.
C.d.n.
    • czytelnik22 Re: El Gouna Sheraton Miramare. Obiecałem - opisu 13.04.04, 19:08
      Miło powspominac gdy czyta się takie opisy, mnie będzie musiała zamiast
      kolejnego wyjazdu wystarczyć n arzie łazienka na wzór tej w Miramarze w nowym
      domku i ryz po arabsku z prażonymi migdałami taki jak tam podawali, który
      czasem robię na obiad.
      PZDR
      • mama_maxia Re: El Gouna Sheraton Miramare. Pytania 15.04.04, 13:49
        Do Zacharego i innych gości Sheratona:

        Poproszę o informacje na temat wyboru pokoi - czy w recepcji można coś
        załatwić? No i co z tymi czajnikami w pokojach: są czy nie? To dla mnie istotne
        informacje bo jedziemy tam z półtora-rocznym synkiem i musimy mu wyparzać
        kubeczki niekapki i sztućce.
        Będę wdzięczna za wszelkie wskazówki!
        • czytelnik22 Re: El Gouna Sheraton Miramare. Pytania 15.04.04, 18:03
          Czajniki są w pokojach z widokiem na morze, za które dopłaca się 10 USD za
          dobę. Jeżeli jest się zakwaterowanym w innym pokoju to prawdopodobnie można
          dostać czajnik na specjalne życzenie, ale my nie prosiliśmy więc szczegółow nie
          znam. Wg mnie najlepsze pokoje bez dopłaty znajdują się na przeciwko wysepki
          gdzie jest orientalna restauracja. My mielismy z tego pokoju bez dopłat widok
          na morze i na zatoczkę przy porcie jachtowym. Więcej informacji znajdziesz na
          stronie o hotelach Pc maniaca i w moim watku sheraton Miramare z Eximem Super,
          kilka dni temu ktos go podnosił.
          Pozdrawiam
        • Gość: omn3 Re: El Gouna Sheraton Miramare. Pytania IP: 62.87.152.* 28.05.04, 10:35
          Witam wszystkich.

          Super opisany pobyt:)
          Mam pytanko-jezeli placimy za 2 tyg 3050 z Alfa star to jest nadzieja ze
          dostaniemy lepsze pokoje??? Z TUI ta wicieczka jest jeszcze drozsza a z Triada
          to o wiele tansza??Czy to znaczy ze im wiecej placisz to dostaniesz lepszy
          pokoj z widokiem na morze???Tak sie zastanawiam.My jedziemy 6 czerwca.


          Pozdraiwmy
      • Gość: tadek Re: El Gouna Sheraton Miramare. Obiecałem - opisu IP: 62.139.254.* 16.04.04, 02:09
        pzdr rowniez tez wspominam.
    • Gość: Pokoje Re: El Gouna Sheraton Miramare. Obiecałem - opisu IP: *.broker.com.pl 15.04.04, 14:08
      Witam...
      Jesli chodzi o pokoje w Sheratonie to najlepiej wybrać te gdzie jest fontanna,
      wszędzie jest blisko i w ogóle fajnie,pokoje są identyczne, więc nie mam obawy
      że trafi się zły pokój, jeśli chodzi o to czy wybrać piętro czy parter to już
      zależy od własnych preferencji, latem chyba parter---bo jest chłodniej,jeśli
      ktoś chcę się dowiedzeć czegoś wiecej to proszę pisać
      edgarpoe@go2.pl

    • Gość: zed Re: El Gouna Sheraton Miramare. Obiecałem - opisu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.04, 16:52
      Fajnie ze opisałes swój pobyt,serdeczne dzięki.Ja równiez wybieram sie do tego
      hotelu dlatego jesli mozesz to napisz jeszcze jakie sa ceny posiłków i napojów
      zarówno w hotelu jak rowniez w samej miejscowosci.Czy są jakies szczególnie
      fajne knajpki ktore poznałeś.Czy sa jakies atrakcje wieczorami.Czy w hotelu sa
      jakies zajecia dla dzieci.I na koniec jak z wycieczkami.Z gory dzieki.
      • Gość: Zachary C.d.Sonia i jej wycieczki IP: 5.2.* / *.chello.pl 17.04.04, 21:41
        Opisu c.d.
        Co do cen posiłków to niestety ich nie znam, a to z tej prostej przyczyny, że z
        nich nie korzystałem. Zywiąc się tylko objadokolacjami i śniadaniami i tak
        przytyłem 3 kg. , jakbym cos dojadał w ciągu dnia , to skutki mogły by być
        opłakane. Co do napojów : Woda mineralna 0,6 litra 5 LE (1 USD = 6.3 LE), woda
        1,5 l 9 LE. Kawa od 6 do 20 LE ( na marginesie kawy Latte nie potrafią robić
        wcale, za to zjadliwe jest capuccino.) Piwo Carlsberg 20 LE , cola 6 LE.
        Wycieczki z Sonią.
        Zanim wyjechałem dokładnie przeczytałem większość informacji na temat wycieczek.
        Jako ,ze podjąłem się dostarczenia zdjęć do Soni od pewnej Pani z Krakowa,
        najpierw skontaktowałem się właśnie z Sonią.Wcześniej miałem informacje od
        Hany'ego Balibaby oraz Niji na temat cen wycieczek oraz opłat dodatkowych. Hany
        napisał ,że transfer z El Gouny do Hurghady jest płatny ,natomiast Nija że
        wprawdzie El Gouna jest w przeciwnym kierunku niż Luxor (patrząc od Hurghady) i
        transfer powinien być płatny ,ale ona załatwi to "za free". Napisała
        również ,że blisko współpracuje z Sonią i że ich wycieczki są identyczne.
        Będąc na miejscu wysłałem sms-a do Sonii kiedy organizuje wycieczkę do Luxoru i
        czy cena 25 USD jest aktualna. Dostałem informację zwrotną ,że cena owszem jest
        aktualna,ale transfer będzie mnie kosztował 100 funtów. Odpisałem zgodnie z
        prawdą ,że Nija obiecała mi transfery za darmo i że w takim razie ja dziękuję.
        Sonia odpisała : "ok, masz free"
        ok. godz. 4 rano przyjechał po nas samochód i zawiózł do Hurghady. Tam juz
        czekał autobus ,którym pojechalismy na wycieczkę.
        Na dzień dobry Sonia wyraziła swoje niezadowolenie ,mówiąc ,że
        Nija "sprzedaje " jej swoich klientów i ona nie wie dlaczego tak w ogóle to
        właśnie ona ma zapłacic za dowiezienie mnie do Hurghady. Grzecznie
        przemilczałem sprawe, ostatecznie jezeli mam free to free.
        Od razu pomyślałem sobie ,że pewnie będzie podobny problem z powrotem.
        Wycieczka odbywała się porządnym autokarem, pierwszą jej część Sonia ...
        przespała. W planie była dolina królów (strasznie tam było gorąco),świątynia
        Hatszepsut (płatna dodatkowo 5 USD),świątynia w Karnaku oraz wyspa bananowa
        (również płatna 5 USD). Ogólnie rzecz biorąc wycieczka zorganizowana w
        porządku, żadnych excesów, miłe akcenty jak sprezentowanie każdemu uczestnikowi
        koralików i lodów.
        Niezbyt trafnie mówi się o wycieczkach organizowanych przez Sonię . Tak
        naprawdę wszystko organizuje Soni mąż Sameh. To on decyduje właściwie o
        wszystkim ,a Sonia zawsze pyta sie Go o zdanie w każdej kwestii. Sameh wywarł
        na mnie pozytywne wrażenie.
        Nie będę opisywał co mozna zobaczyc na wycieczce, bo to po prostu trzeba
        zobaczyć . Na wyspę bananową nie popłynąłem i zdaje się ,że niewiele straciłem.
        Natomiast Hatszepsut oczywiście trzeba zwiedzić.
        Sonia oprócz spraw organizacyjnych niezbyt wiele sie odzywała, przemówiła na
        dobre dopiero w Karnaku ,ale mówiła tak monotonnie ,że poszlismy oglądać
        swiątynię na własną rękę.
        Punktem komercyjnym jest wizyta w wytwórni alabastru - uwaga dla pań -jeżeli
        chcecie zrobić sobie zdjęcie z jednym z tubylców przygotujcie sie na mocne
        szczypanie w pośladki.
        Jedzonko .
        Dzień przed wyjazdem zgłaszacie w hotelowej recepcji,że na drugi dzień was nie
        będzie ,bo jedziecie na wycieczkę .Fakt ten zostanie odnotowany ,zapropnują wam
        budzenie i - tzw. breakfast box. W pudełkach przygotowanych przez Sheratona
        było:butelka 0,6 litra wody mineralnej, kanapka, francuski rogalik, jogurt,
        soczek w kartoniku, jabłko i mandrynka. Osobiście propnowałbym dzień wczesniej
        po cichu wynieść z jadalni parę bułek np. z serem. Rozpisuje się tak na temat
        jedzenia bo po zjedzeniu wątpliwej jakości obiadu na wycieczce dopadła nas -
        zemsta faraona.Być może lepiej z tego obiadu zrezygnować, tym bardziej ,że nie
        jest specjalnie smaczny.
        W drodze powrotnej doczekałem się pytania , którego spodziewałem sie usłyszeć:
        "A wy jak wrócicie do El Gouny?"
        Nie chciało mi się z Sonią kłócić , pomimo że miałem nadal w komórce sms-a od
        niej gdzie na pytanie o transferY odpowiedziała ,że są za free. Ona udawała
        Greka, a do akcji wkroczył Sameh, który zaczął się tłumaczyć,że jeżeli zapłaci
        za nasz powrót z własnej kieszeni to mu sie to nie kalkuluje i takie tam bzury.
        Poprosiłem go ,żeby załatwił nam jakiś tani transport i
        faktycznie ,zatrzymaliśmy sie przy "postoju taksówek" i otrzymaliśmy cenę 40
        funtów. Było to o 10 -20 funtów mniej niz normalnie kosztuje busik z El Gouny
        do Hurghady. Tym bardziej niezrozumiała wydaje sie wcześniejsza propozycja Soni
        gdzie chciała za transfery 100 funtów.Oprócz nas dołączył jeszcze jeden chłopak
        z hotelu Sultan Bey,także kurs wyszedł po 2 USD na głowę. Takie pieniądze nie
        mogą zmącić w sumie udanej wycieczki, chociaż w takich sytuacjach chodzi po
        prostu o zasady i o brak słowności.
        W następnej odsłonie - wycieczka do Kairu.
        • Gość: Zachary Hait IP: 5.2.* / *.chello.pl 03.05.04, 14:57
          • Gość: Zachary Re: Hait IP: 5.2.* / *.chello.pl 14.05.04, 22:28
            Oczywiście miało być Kair, ale do akcji wkroczyła moja dwuletnia córeczka i
            wyszła jakaś bzdurka. ;-)
        • Gość: Zachary Kair IP: 5.2.* / *.chello.pl 03.05.04, 16:18
          Po zaliczeniu Luxoru przyszła kolej na Kair. Tę wycieczkę chciałem wykupić u
          Niji, ale niestety moje sms-y do niej nie dochodziły. Skontaktowałem się zatem
          z Hanym Alibabą ,ale jego Kair z polskim przewodnikiem odbywa się w środy czyli
          w dzień kiedy wyjeżdżaliśmy do Polski.Chcąc nie chcąc musiałem znów skorzystać
          z usług Soni. No i ta wycieczka była o wiele gorzej zorganizowana niż
          Luxor,głównie ze względu na jakość autokaru. Oczywiście najpierw zapytałem o
          transfery i otrzymałem propozycję 30 LE. Niezbyt mało ,biorąc pod uwagę ,że El
          Gouna jest po drodze do Kairu, ale jak mus to mus.O godz. 03.15 przyjechał po
          nas Lanos i zawiózł do Hurghady.Trochę bes sensu - bo to przecież w przeciwnym
          kierunku. Wycieczka była - niestety- połączona z Rosjanami. Piszę niestety ,bo
          zachowanie tych"turystów" było karygodne. Po pierwsze Rosjanie wsiedli
          wcześniej do autokaru i na hura pozajmowali wszystkie miejsca przy oknach.
          Suma sumarum siedziałem z jakąś Rosjanką zamiast z własną żoną . Autokar był
          chyba starszy niż ja, i bardziej nadawał się do muzeum niż na długą trasę.
          Rosjanie nie mają w zwyczaju patrzeć czy ewentualne rozłożenie do maximum
          fotela przeszkadza w czymś pasażerowi za nimi i wszyscy mieli w ten właśnie
          sposób fotele porozkładane. Na domiar złego ,z racji siedzenia jeden za drugim
          i to po dwóch stronach autobusu strasznie się wydzierali, bo ciężko to było
          nazwać rozmową. Kosz na śmieci to rzecz absolutnie zbędna, przecież śmieci
          można wyrzucić na podłogę,obojętnie czy jest to papier po batonie czy ogryzek z
          jabłka ... Ręce opadają. Po ok. 7-miu godz. podrózy bez klimatyzacji
          dojechaliśmy do Kairu, gdzie przed muzeum czekała na nas przewodniczka -
          polka , mieszkająca od 6 lat w Kairze. Wspaniała kobieta . Mówiła ciekawie ,z
          pasją naprawdę miło było jej posłuchać .Wizyta w kairskim muzeum ma jedną wadę -
          trwa ok. 70 minut ,co jest czasem zdecydowanie zbyt krótkim na choćby
          powierzchownie jego zwiedzenie. Ponoć gdyby oglądać eksponaty bez przerwy
          poswięcając każdemu 30 sekund trzeba spędzić w muzeum 9 miesięcy !
          Po zwiedzeniu szybko do naszego pojazdu, który ciężko nazwać autokarem i
          przejazd do Gizy. Kair jest niesamowity. Orient łączy się ze wpółczesnoscią,
          bogactwo z biedą - tej drugiej jest niestety o wiele więcej. Ciekawostką mogą
          być taksówki - Fiaty 125 p, Polonezy ,Dacie... Momentami również krajobraz
          bardziej przypomina śląskie blokowiska niż stolicę Egiptu. Zanim podjechaliśmy
          pod piramidy zaproszona nas na obiad do resturacji o nazwie First Class. Nazwa
          zdecydowanie nieadekwatna do jakosci posiłków. Po zjedzeniu czegoś tam,
          jedziemy pod piramidy. Wcześniej nasłuchałem się,że moze nie warto do Gizy
          jechać ,że Kair niemal "zjadł" piramidy i że ogólnie wszystko jest
          przereklamowane.Absolutnie się nie zgadzam. Przereklamowana to jest dolina
          motyli na Rodos ,a nie piramidy. Sam fakt ich wielkości (kubatura piramidy
          Cheopsa jest czterokrotnie większa od pałacu kultury w Warszawie) robi
          niesamowite wrażenie. Do tego sfinks ,który ponoć przy dzisiejszej technologi
          nie byłby łatwy do wyrzeźbienia, a wg najnowszych hipotez może mieć 11 tys.
          lat !!!Siątynia zbudowana z granitowych bloków obrobionych w taki sposób ,że
          nie użyto zaprawy, a sam granit pochodzi z Assuanu , czyli miescja oddalonego o
          tysiąc kilometrów od Gizy... Dla mnie to wszystko było fantastycznym
          przeżyciem, a przecież będąc mieszkańcem Krakowa widuję przepiękne zabytki
          codziennie...
          Po sfinksie wizyta w instytucie perfum,czyli naciaganie turystów na kasę .
          Osobiście polecam zapytanie się Sameha(męża Soni) o adres sklepu w Hurghadzie
          sprzedającego perfumy. Sameh podczas wycieczki do Luxoru "pachniał" super
          zapachem ,a najwazniejsze jest to ,że pachniał tak przez kilkanascie godzin.
          Potem następna obowiazkowa wycieczka czyli instytut papirusu. Ale tu osobiście
          chciałem przyjechać , w celu zakupienia papirusów jako pamiatek. Potem
          zbiórka ,znów nasz cudny autokar . Potem przesiadanie się różnych turystów-
          niektórzy zostawali w Kairze na drugi dzień, inni się dosiadali. Potem doszło
          do awantury między naszym przewodnikiem a Rosjanami, którzy pomimo nocy znów
          chcieli siedzieć przy oknach. Koniec końców Muhammed ( nie wiem czy tak się się
          pisze jego imię)pokazał kto tu rządzi i mogłem wreszcie usiąść obok swojej
          żony. Z powrotem autokar nie jechał już w konwoju, więc trasa trwała o godzinę
          krócej. Cenna uwaga - jeżeli zapyta was przewodnik do jakiego hotelu ma was
          odwieźć powiedzcie ,że Sheraton w EL GOUNIE, ja powiedziałem tylko Sheraton i
          podwieziono mnie do Sheratona w Hurghadzie... .Oczywiście Muhammed stanął na
          wysokości zadania i wsadził nas do taksówki i za nią zapłacił.
          Gdyby nie fatalny stan autokaru i rosyjskie towarzystwo, wycieczka ogólnie była
          udana.
          Cały pobyt w Egipcie zresztą też. Na następny wyjazd zostały nam te
          przyjemniejsze wycieczki jak np. Quady .Piszę następny raz - bo to pierwsze
          urlopowe miejsce do którego zamierzam wrócić.
          W razie zapytań - odpiszę. zachary.zachary@interia.pl.
          Pozdrawiam z Krakowa.
        • atamanek Re: C.d.Sonia i jej wycieczki 04.05.04, 23:16
          Witam :)

          Jedna uwaga, podroz autobusem do El Gouny z Hurgh kosztuje dla turysty 5 funtow
          a dla Egipcjanina 3 funty. Rejsowy, co godzine.
    • agazaka Re: El Gouna Sheraton Miramare. Obiecałem - opisu 06.05.04, 14:52
      W uzupelnieniu tego pieknego opisu dodaje link do fotek -
      community.webshots.com/scripts/editPhotos.fcgi?action=viewall&albumID=13115703

      i potwierdzam, ze jedzenie jest super i czesto mysle o tym, zeby tam wrocic i
      podjesc sobie troche.

      AgaZaKa
      • agazaka Re: El Gouna Sheraton Miramare. Obiecałem - opisu 06.05.04, 14:53
        Oczywiscie podalam zly link
        ponizej prawidlowy
        community.webshots.com/album/13115703VIANNKjCPn
        AgaZaKa
        • Gość: Zachary Re: El Gouna Sheraton Miramare. Obiecałem - opisu IP: 5.2.* / *.chello.pl 08.05.04, 14:27
          Fajne zdjęcia -kilka sobie ściągnę...
          • Gość: up Re: El Gouna Sheraton Miramare. Obiecałem - opisu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.04, 18:19
            up
Pełna wersja