Dodaj do ulubionych

Egipcjanie, broncie sie sami!

16.03.11, 09:19
To tytul artykulu, ktory przedwczoraj ukazal sie w Egyptian Gazette. Wynika z niego, ze ze wzgledu na totalny chaos i bezprwie szerzace sie w Egipcie, ludzie sami organizuja sie w lokalne milicje. Uzbrojeni w jakakolwiek bron, strzega swoich domow i dzielnic.

W chwili obecnej najlepszy biznes w Egipcie, to sprzedaz ciezkich, ochronnych drzwi wejsciowych oraz krat do okien, a takze broni (czesto zrabowanej z rozbitych posterunkow policji).

Obserwuj wątek
    • prince-ashraf Re: Egipcjanie, broncie sie sami! 16.03.11, 09:20
      zamieszczam link do artykulu:

      213.158.162.45/~egyptian/index.php?action=news&id=16095&title=Egyptians%20on%20the%20defensive
    • niiktos No i co z tego? 16.03.11, 09:24
      • prince-ashraf Re: No i co z tego? 16.03.11, 10:22
        A to z tego, ze nie ma 3/4 ochrony w hotelach. W Sharm na Old Market, czy Naama Bay okradaja turystow na potege. Nawet sklepikarze kiedy nic nie chcesz kupic potrafia wytargac torebke czy portfel. Jak nie dasz bakszyszu, to spodziewaj sie ostrej reakcji, z darciem mordy i poprostu napascia na twoja kaske. NIKT nie pilnuje porzadku w Egipcie. Armia Egipska uwaza, ze nie zostala stworzona do tego by aresztowac, ale by walczyc i zabijac.

        Rozumiem niktos, ze pisze do kogos kto ma biznes w tym by turysci w dalszym ciagu przyjezdzali do Egiptu. Nikt treaz przy zdrowych zmyslach nie zaryzykuje swojego urlopu w tym kraju.
        • irhana Re: No i co z tego? 16.03.11, 11:13
          prince-ashraf napisał:
          > Nikt treaz przy zdrowych zmyslach nie zaryzykuje swojego urlopu w tym kraju.

          Hmmm jak jechałam ostatnio do Tunezji to też słyszałam od kilku osób, że nie jestem przy zdrowych zmysłach, a od Pani rezydent mieszkającej bądź co bądź od iluś tam lat w Tunezji usłyszałam, że jestem skrajnie nieodpowiedzialna, niepoważna (i jeszcze kilka "moich cech" wymieniła), że wybieram się na południe kraju, bo podobno mieli mnie tam napaść, okraść, miały być tabuny niebezpiecznych uciekinierów, protesty i strzelanie na ulicach i cholera wie co jeszcze, a jak było? Był spokój, cisza, piekna pogoda i fascynujące widoki, usmiechnięci przyjaźni ludzie, zero uciekinierów, zero agresji, zero rewolucji i na moje szczęście zero turystów.
          Wiem Tunezja to nie Egipt, ale tak się zastanawiam czy aby jednak trochę nie przesadzasz nazywając tych, którzy chcą pojechać do Egiptu ludźmi pozbawionymi zdrowych zmysłów? Może poprostu trzeba być bardziej rozsądnym niż do tej pory? Może do tej pory było aż nienaturalnie bezpiecznie i ludzie przyzwyczaili się do tego, że wszędzie i wszystkim w Egipcie mogą bezgranicznie ufać, często zdrowy rozsądek podpowiadający pewna ostrożność zostawiając w kraju? Ja takim zostawieniem zdrowego rozsądku wykazałam się kilka razy będąc ostatnio w Egipcie, ciagle pchając się wśród tłumy Egipcjan, gdzie próżno szukać turystów, czy idąc na religijny koncert w jedej z oaz (a było to na tydzień czy dwa przed wyborami parlamentarnymi i już wtedy czuło się napięcie społeczne).

          Gdybym teraz pojechała do Egiptu to zapewne uważałabym o wiele bardziej niż jesienią na to w jakich miejscach przebywam, jak się ubieram i zachowuję itd. Na pewno również pamiętałabym o tym, że jest o wiele mniej policji i zadarzają się pospolite przestępstwa. Przy tym wszystkim wcale nie uważałabym się za osobę o niezdrowych zmysłach tylko dlatego, że chcę odwiedzić Egipt.
          • janan2 Re: No i co z tego? 16.03.11, 16:49
            No to może strzelisz jakieś fotki z tego "niebezpiecznego" pobytu.Nie będę Cię molestował o wspomnienia,no bo już to robiłem przy pobycie w Egipcie.Swoją drogą jak już się zdecydowałaś napisać,no to uważam,że był sukces.Teraz nie ma gdzie,tak po prawdzie,ale też ciekawi mnie ten Twój wypad.Szczególnie bez turystów,ciekawe!.No i gdzie Cię nosiło?Może nie byłem,więc były by powody wracać,bo jednak nie wyjechałem 30.02.

            W Egipcie sytuacja się zmieniła na gorsze.Pewno maja tam liczne porachunki między sobą.Trzeba by byc ostrożnym i zachowac umiar przynajmniej w podróżach z dala od hoteli czy centrów.Jakoś nie wyobrażam sobie tego niebezpieczeństwa powiedzmy w Naama Bay.Jakieś napady,czy wymuszone bakszysze.Toż to od razu mogło by się skończyć grubszą awanturą.No i nie sądzę, aby taki delikwent był bezkarny,niczego się nie bał i ryzykował.Raz ,że mógłby zerwać plombę na miejscu,od kogoś bardziej krewkiego,drugi raz sam nigdy się zazwyczaj nie bywa,więc i na pomoc można liczyć.Z kałasznikowem ciężko się rozmawia (no raczej niemożliwe) ale znowu jakieś tam chyba bandy grabieżców czy bandziorów tak oficjalnie nie chodzą sobie po ulicach czy sklepach.Wszędzie trzeba zachować rozsadek,po nocach też niekoniecznie po ciemnych zaułkach szukać guza,lub wrażeń typu amerykańska dziennikarka w tłumie.Bardziej na prowincji to większe obawy,no bo więcej mają antagonizmów plemiennych czy wioskowych nawet,więc i nie ma co kombinować.Ale urlop...owszem,tym bardziej w miejscowościach turystycznych.Nikogo nikt nie zmusza do zwiedzania powiedzmy Kairu czy miasta umarłych samopas.Kazdy ma swój rozum,no i sam wybiera gdzie i co chce.Egipcjanie maja nieco odmienną mentalność od Tunezyjczyków.Ciebie pewno jak widać ręka Miriam tam skutecznie chroniła.Takie same prawie warunki,tak samo po "rewolucjach",a wróciłaś cała i zdrowa.Co dziwne nawet w butach he he.Ciekaw jestem czy tej ciężko przerażonej miejscowej rezydentce nie opadła kopara,jak Cie zobaczyła po powrocie w jednym kawałku,do tego zadowoloną.W Egipcie moze być podobnie,szkoda się podkręcać,więc podzielam też Twoją opinię.
            • irhana Re: No i co z tego? 17.03.11, 10:14
              Rezydentka z dziwna mina zapytała czy wszystko było w porządku, powiedziałam jej tylko jak widac wróciłam cała zdrowa i było cudownie, na dłuższą rozmowe nie miałam z nia ochoty.
              Trochę zwariowany miałam ten tydzień, ale dzisiaj wrzucę zdjęcia, a do niedzieli coś naskrobię i umieszczę na odpowiednim forum ;)

              Szkoda, że jednak Twój samolot nie odleciał tego 30.02, moze 32.03 odleci?
              • janan2 Re: No i co z tego? 17.03.11, 11:46
                No to czekam.Sadzę.że nie tylko ja.Z opisem kłopot.Tam niezalogowanych dużo,więc i można się zniechęcić docinkami lub wstawkami.Ale ciekawie chyba było.Do odważnych świat należy,rezydentka widocznie nasłuchała się za dużo o uciekienierach lub rewolucjonistach libijskich.A na południu to głównie Berberowie.

                Qrna szkoda,że nie wyleciał.Widocznie data nie ta była.Ale kiedyś wylecę jak zwykle co rok w okolicach Wielkanocy.A że to święto w moim obrządku przypada w kalendarzu jak zawsze gdzieś w okolicach Bożego Ciała więc i w tym terminie mniej więcej będzie.A co!Nie mogę mieć własnego kalendarza?Albo 31 czerwca lub 32 maja powiedzmy?Nic nikomu do tego.Juz raz mi tym sposobem na urlop, kurną chałupę obrobili,więc żadnych list wylotowych i dat.Nawet ślubna dowiaduje się na 48 godz.przed wybyciem,żeby gdzieś nie chlapła.To ma zresztą same plusy,mniej bagaży i tej gorączki przedwyjazdowej.
                • irhana Re: No i co z tego? 20.03.11, 02:19
                  janan2 napisał:

                  > No to czekam.Sadzę.że nie tylko ja.Z opisem kłopot.Tam niezalogowanych dużo,wię
                  > c i można się zniechęcić docinkami lub wstawkami.Ale ciekawie chyba było.Do odw
                  > ażnych świat należy,rezydentka widocznie nasłuchała się za dużo o uciekienierac
                  > h lub rewolucjonistach libijskich.A na południu to głównie Berberowie.

                  No to się doczekałeś ;) Tyle, że nie na tym forum oczywiście. Kurcze coraz bardziej zaczyna mi po głowie chodzić jakiś blog, skoro zaczełam coś pisać, muszę o tym pomysleć i sama siebie przekonać, że to fajne.
                  • janan2 Re: No i co z tego? 20.03.11, 11:09
                    Blog w turystyce średnio się sprawdza.To domena polityków lub celebrytów,co chcą za wszelką cenę zaistnieć.Przynajmniej takie moje zdanie.Formuła forum,mimo że przemija szybko, jest bardziej optymalna.Czasami długo wiszą wspomnienia,relacje czy rewelacje jak trafi się grupa osób zainteresowanych akurat tym tematem.Tak jest i w Twoim przypadku.Warto spróbować w formie skrótowej na właściwym.Można też samemu o sobie przypomnieć podnosząc,lub prowokując polemiki i dyskusje,sprawdza się jakiś wrzucony błąd niby przypadkiem typu "alkochol",albo kontrowersyjne podejście do jakiegoś zagadnienia.Zrobisz jak uważasz.W każdym razie teraz relacje z podróży czy pobytu w Egipcie czy krajach Maghrebu, kiedy jest nie za bardzo jeszcze spokojnie,będą na topie.Zacznie kierunek znowu być modny,ktoś zawsze musi przecierać szlaki urlopowe jak jest w Twoim przypadku.Czyli od nowa.
                    • irhana Re: No i co z tego? 20.03.11, 12:16
                      Mnie tam sława niepotrzebna, myślałam raczej o zgromadzeniu swoich kolejnych wspomnień w jednym miejscu. Póki co zamieściłam kilka słów na forum, oczywiście tym o Tunezji.
                      Tutaj napiszę tylko tyle, że mimo całego piekna południa Tunezji dla mnie nadal numerem jeden pozostanie Egipt z wielu powodów. Po pierwsze dlatego, że w Tunezji nie czułam zbyt wiele orientu, dla mnie to taka trochę biedniejsza Europa. Po drugie jedzenie jest bardzo ubogie, nie ma takiej gamy potraw i festiwalu smaków jak w Egipcie. Po trzecie Egipt to jednak tysiące zabytków, a wszystkich chyba do końca życia nie zdążę zobaczyć. Po czwarte Egipcjanie, któch ja polubiłam o wiele bardziej niż Tunezyjczyków, bo są bardziej otwarci, usmiechnięci, uwielbiają żarty i o wiele fajniej się z nimi targuje . Po piąte, bo jakoś język francuski (którego kiedyś bez powodzenia próbowałam się nauczyć) do mnie nie dociera. A po szóste, bo w Tunezji nie ma Nilu, Kairu i Luksoru, które pokochałam. To tylko podstawowe powody wyższości Egiptu nad Tunezją, inni zapewne mogliby jeszcze dopisać morze czerwone i rafy, ciepło przez cały rok i wiele innych powodów.
                      • renle Re: No i co z tego? 20.03.11, 12:30
                        A moim zdaniem Egipcjanie są dzicy, podstępni i łasi na pieniądze. Tam nawet facet, który ładuje walizki do autokaru, wyciąga łapę po forsę. Dla nich turysta to frajer, którego trzeba okantować. Tunezja jest krajem bardziej cywilizowanym, czystym, przyjaznym :)
                        • irhana Re: No i co z tego? 20.03.11, 13:04
                          To było moje subiektywne spojrzenie na te kraje. Masz racę Tunezja to bardziej cywilizowany kraj, tyle że ja własnie między innymi od tej "cywilizacji zachodu" uciekam jadąc np. do Egiptu i miałam podobną nadzieję na ucieczkę w Tunezji- to się nie udało (no może trochę, w niektórych miejscach na południu). Poza tym dla mnie Egipt to jednak znacznie więcej niż kurorty basenu Morza Czerwonego, dla przykładu na lotnisku w Kairze czy Luksorze nikt mnie na nic nie naciągał, na bazarach przeznaczonych dla Egipcjan też nie.
                          Poza tym skoro Ty ich traktujesz jak dzikich to nie dziw się, że oni traktują Cię jak frajera. Czy Ty lubisz kogoś kto Tobą pogardza?
                          • renle Re: No i co z tego? 20.03.11, 13:06
                            Ciężko jest traktować oszusta i złodzieja po partnersku. Mimo najszczerszych chęci.
                            • irhana Re: No i co z tego? 20.03.11, 13:21
                              Mnie tam nigdy nikt w Egipcie nie okradł i nie oszukał, ewentualnie z pełną świadomością dałam się "naciągnąć" na zbyt drogi towar, bo atmosfera przy negocjacjach była tak przemiła, że aż chciało się więcej zapłacić, przy okazji popijając herbatkę. Jak widać mamy zupełnie różne doświadczenia jeśli chodzi o Egipt, może dlatego, ze ja Egipcjan traktuję po przyjacielsku nie zakładając z góry, że są złodziejami i oszustami.
                              • renle Re: No i co z tego? 20.03.11, 13:38
                                A moim zdaniem sam fakt, że w lokalach/sklepach/aptekach towar ma dwie ceny: jedną (niższą) dla "swoich" i drugą, znacznie wyższą, dla turystów, mówi sam za siebie, kim są dla nich turyści. Egiptole byli niezwykle zdumieni, kiedy usłyszeli, że w europejskich sklepach przykleja się metkę z ceną na towar i cena ta obowiązuje każdego :)
                                Gdyby egipska kobieta popijała herbatkę ze sprzedawcą - nie chciałabym być w jej skórze ;) Nawet nie chciałabym wiedzieć, co sobie owy sprzedawca o Tobie pomyślał. Szkoda tylko, że oni później taką opinię wystawiają wszystkim kobietom z Europy...
                                Faktem jest jednak, że w Egipcie można się albo zakochać i chcieć do niego wracać, albo się go znienawidzi i więcej do arabskich krajów nie jedzie.
                                • irhana Re: No i co z tego? 20.03.11, 13:51
                                  Brawo, no to zrobiłaś ze mnie dziwkę, aż mi się tego komentować nie chce, bo poziom dyskusji jak widać osiągnął dno z Twojej strony - i kto tu sobie opinię wystawia, oni to Egiptole, dzicy, oszuści, złodzieja, ja (mimo, że zawsze z mężczyzną u boku to dziwka, dzięki której wszystkie europejki mają "taką" opinię), ech niektórzy to potrafią się zachować ;)

                                  A że są rózne ceny, coż taka juz ich natura, nie można Egipcjan mierzyć europejską miarą, inna kultura, inna religia i masz rację albo mozna ją pokochać, albo znienawidzić, ale nawet jak się znienawidzi to nie trzeba jechać całą gamą epitetów prawda? Jak myślisz jak to o Tobie świadczy?

                                  Bez odpioru :)))
                                  • irhana Re: No i co z tego? 20.03.11, 13:52
                                    "Bez odbioru" oczywiście ;) i przepraszam za pomyłkę, czasem wkradają się w moje wypowiedzi niestety
                                  • renle Re: No i co z tego? 20.03.11, 13:55
                                    Sama siebie tak nazwałaś. W internecie nie jesteśmy anonimowi, jakby się mogło niektórym wydawać, dlatego trzeba liczyć się za słowami, zwłaszcza na publicznym forum - "kulturalna" kobieto. BO.
                                    • irhana Re: No i co z tego? 20.03.11, 14:48
                                      Dziękuję za bezcenne informacje dotyczące anonimowości na forum :))) Będę o nich pamiętała ;) I zyczę wielu udanych wakacji w cywilizowanej Tunezji z dala od tych "okropnych, dzikich egiptoli" i Polek pijących herbatę z Egipcjanami, które przez to picie herbaty wystawiają złą opinię takim kobietom jak Ty :)))

                                      Pozdrawiam gorąco i zyczę miłego popołudnia.
                      • janan2 Re: No i co z tego? 20.03.11, 15:37
                        Nie można porównywać tych krajów,każdy jest odmienny.Ineczej też patrzy soę na to z czasowej perspektywy.Przekonywac do swoich opcji,nie ma sensu.Każdy ma własne.Faktem jest,że w Tunezji też trzeba byc mimo że po francuzku lukrowana.Zresztą nie do końca.Gryzę,czytam i przeżuwam Twoje wspomnienia.Może coś wypluję na tamtym forum,choć kilka lat tam niczego nie napisałem .Nie żałuję też wyjazdu,choćby dla odmienności krajobrazów.Jest też znacząco bliżej.Ale i do Egiptu mam nadzieję wybrać się jeszcze w tym roku.Kurorty czekają,rekiny też,a mnie tam gdzieś ciągnie pod wodę.Niczego nie ma podobnego bliżej.Więc muszę się zmobilizować i znowu wypad pierwszy raz do Egiptu.U mnie tak zawsze,bo i Egipt zawsze czymś zaskoczy i zawsze odkryję coś nowego.
                        • irhana Re: No i co z tego? 20.03.11, 16:31
                          Ja też nie żałuję wyjazdu, bo to były piekne chwile, a że zdecydowałam się na porównanie, to chyba wynikało z tego, ze wiele osób uważa te kraje za podobne, ja też tak trochę myslałam, teraz już wiem, że są zupełnie rózne, jedno mają wspólne mimo, ze odmienne- cudne widoki na pustyni.
                          A Tobie życzę żeby Twój samolot wreszcie odleciał na spotkanie pięknych raf Morza Czerwonego :)
                          • renle Re: No i co z tego? 20.03.11, 17:53
                            Jak już wspomniałam, nie gustuję w krajach muzułmańskich, więc życzenia udanych wakacji w takowych pozostaw dla siebie :) Dodaj jeszcze, że paradujesz po nich w krótkich spodenkach i bluzeczkach na ramiączka, uśmiechając się przy tym promiennie do miejscowych, i że to nikomu nie przeszkadza, a obraz całej Ciebie nakreśli się sam ;) Szkoda tylko, że później wszyscy chrześcijanie są traktowani na równi z Tobą.
                            • irhana Re: No i co z tego? 20.03.11, 19:11
                              Hahaha pozostało mi się tylko śmiać :))) Chyba masz jakiś zły dzień, że potrzebujesz sobie po kimś pojechać w taki sposób ;) Zmartwię Cię, chodzę w pełni ubrana i od kiedy tutaj jestem to jestem orędownikiem "odpowiedniego ubioru" i zachowania się w muzułmańskim kraju. Normalnie poprawiasz mi humor, dziękuję Ci za to serdecznie :)))
        • niiktos Nic nowego, pisales juz o tym 16.03.11, 14:38
          ergo - powtarzasz sie
        • erloy3 Re: No i co z tego? 16.03.11, 14:43
          9 lutego wróciłem z Sharmu. Ani w Naama Bay, ani na Old Markecie, ani nigdzie indziej (o 1-2 w nocy wracaliśmy z kawiarni) nic takiego nie miało miejsca
          • gosh641 Re: No i co z tego? 16.03.11, 17:10
            Potwierdzam, równiez wróciłam 9 lutgo s sharmu nie spał mi włos z głowy i takie historie są naprawdę zabawne dla nas będących tam:) Załosne
            Jesli ktos ma ochotę jechać to niech sie nie obawia, bo nic zlego sie nie dzieje czyt(nie bija, nie okradają ani nic ztych rzeczy)
            Pozdrawiam
            • aqua_frigida Re: No i co z tego? 20.03.11, 16:41
              Jeśli chodzi o ceny (inne dla tubylców, inne dla turystów) to w wielu krajach tak właśnie jest.
              Również i w Egipcie są sklepy, w których jest zamieszczona cena na towarze, zawsze tam można dokonywać zakupów, jeśli nam nie odpowiada targowanie się. :)

              Mówisz, że w Egipcie czyhają na turystów różne niebezpieczeństwa, w tym ich okradanie...
              Wiesz, w Polsce też się to zdarza, że wykorzystuje na przyklad nieznajomość naszej waluty przez obcokrajowców (vide: numer z jednym zerem). Ale cóż MY jesteśmy cywilizowani, u NAS to tylko zdarzenie incydentalne.
              Także w polskim hotelu obowiązuje niepisana "zapłata" dla boy`a hotelowego za wniesienie walizki. Tylko, że w Polsce za te usługę 3 PLN nie wystarczy, raczej :) Tam, w Egipcie zadowalają się ONE dolar, a to przecież niecałe 3 PLN. :)
              Uważam tak, jeśli wyjeżdżam i nie stać mnie na ogólnie przyjęte napiwki, lub też mam do nich (napiwków) stosunek negatywny - pozostaję we własnym domu. ;P
              Jeśli natomiast decyduję się na zagraniczne wojaże, już przed wyjazdem zapoznaję się ze zwyczajami tam panującymi i po opuszczeniu samolotu poddaje sie wakacyjnemu wyluzowaniu, akceptując otaczającą mnie (inną niż w Polsce) rzeczywistość.

              Pozdrawiam :)


              • renle Re: No i co z tego? 20.03.11, 17:58
                Również uważam, że można dać napiwek za dobrze wykonaną usługę - pod warunkiem, że daję go z własnej, nieprzymuszonej woli, bo mam taki gest, a nie dlatego, że ktoś chciwie rękę po niego wyciąga. Proponuję poczytać o Polakach, którzy otworzyli w Egipcie delfinarium. Zapoznajcie się z faktami, jak ich Egipcjanie potraktowali i w czyje ręce delfinarium przeszło :) Podpowiem odpowiedź: delfinarium przeszło w ręce Egiptoli, którzy złamanego funciaka do interesu nie dołożyli :)
                • aqua_frigida Re: No i co z tego? 20.03.11, 18:18
                  renle, hmmm...
                  Zabrakło mi kotnrargumentu na Twoje jedyne i niepodważalne racje. Przepraszam, ale nie czuje się na siłach aby podjąć z Tobą dyskusję. :)

                  Nie mogę jednak przejść do porządku nad używanym przez Ciebie określeniem - "Egiptoli".
                  Wiesz, to dokładnie tak jakby ktoś o nas, obywatelach polskich, napisał - "Polaczki". Myślę, żebyś się obruszyła na to określenie, niewątpliwie mające wydźwięk pejoratywny.
                  Pozdrawiam
                  • renle Re: No i co z tego? 20.03.11, 18:27
                    A znasz sprawę delfinarium? Odbyło się wiele rozpraw w sądzie, w sprawę zaangażowana została policja... Wszyscy jednak okazali się skorumpowani, bo, jak się okazało, byli zapraszani z całymi rodzinami na DARMOWE (co dla nich ważne) otwarcie.
                    Co do nazewnictwa - myślisz, że oni nie mają "kwiecistych" określeń na turystów (a zwłaszcza turystek) z Europy? :))) Gwarantuję Ci, że POLACZEK brzmiałoby tutaj zbyt łagodnie.
                    • aqua_frigida Re: No i co z tego? 20.03.11, 18:44
                      renle

                      Na darmowe wejścia, czy wszelkiego tupu promocje MY, Polacy również jesteśmy bardzo łasi.

                      Powiem tak: dla mnie nie jest ważny kolor skóry, czy przekonania religijne, dla mnie jest ważny wyłącznie CZŁOWIEK. Sama staram się postępować tak, aby nikogo nie urazić, w myśl zasady : postępuj tak, jakbyś chciała, aby inni postępowali w stosunku do Ciebie.

                      Przede wszystkim nie można generalizować i wkładać wszystkich do jednego worka.

                      Jeśli chodzi o europejskie turystki, to chyba masz jakąś traumę z tym związaną??

                      Zawsze staram się odpowiadać na posty związane z moimi wypowiedziami - tym razem na Twój następny post nie odpowiem. :)

                      pozdrawiam
                      • renle Re: No i co z tego? 20.03.11, 19:02
                        Również uważam, że najważniejszy jest człowiek :) A złodziej, obibok czy krętacz nie ma dla mnie żadnej wartości, choćby się nie wiem jak szeroko uśmiechał. Nie trzeba być turystką, żeby wiedzieć, że oni tam nie mają za grosz szacunku dla kobiet. Najlepszym tego przykładem jest sposób, w jaki traktują swoje, egipskie kobiety. Przed sądem głos mężczyzny równa się połowie głosu kobiety, w razie śmierci męża żonie należy się tyle, co nic, przy rozwodzie nie ma prawa do dzieci, o dniu kobiet nikt tam nigdy nie słyszał, o obrzezaniu dziewczynek nawet mi się nie chce wspominać... Nie rozumiem, jak można mówić o tych ludziach, że są przyjaźni. Za funciaka utopiliby w łyżce wody z Nilu ;) Oni mają chachment we krwi, czegoś podobnego nie widziałam w żadnym innym kraju.

                        • gaz-for Re: No i co z tego? 20.03.11, 19:15
                          A i ja nie polecam zgodzić się na zrobienie wspólnego zdjęcia np. pod piramidami i oddać Egipcjaninowi aparat fotograficzny do rąk. Więcej go nie zobaczysz na oczy i na nic zdadzą się skargi do policji. Policja ma układ z tymi chłystkami, dzielą się razem takimi łupami. Przykro było patrzeć na młodych Niemców, będących być może pierwszy raz w Egipcie, którzy dali się nabrać urokowi "przyjacielsko nastawionych" tubylców. Nie dosyć, że stracili cenną pamiątkę, jaką są zdjęcia, to jeszcze zostali głośno zwymyślani i wyśmiani przez swoich oprawców.
    • mariola-m3 Re: Egipcjanie, broncie sie sami! 20.03.11, 20:03
      Jeśli jadę w jakieś miejsce to znaczy, że akceptuję rzeczywistość jaką tam zastanę i godzę się na wszelkie odstępstwa od moich reguł. Nie chcesz-nie jedź. Siedź w domu i oglądaj polskie telenowele. Jedziesz-dostosuj się i baw się dobrze.
      • gaz-for Re: Egipcjanie, broncie sie sami! 20.03.11, 20:24
        Ty byś zapewne tak zrobiła - nie podoba się w Egipcie, znaczy zostaję w domu przed tv. Współczuję Ci, bo jest na to prosta rada: wybieram sobie na wakacje inne miejsce, wszak świat stoi przed nami otworem :-) Może bardziej kosztowne, ale też bezpieczniejsze i bardziej przyjazne :)
        • aqua_frigida Re: Egipcjanie, broncie sie sami! 20.03.11, 21:42
          Wygląda na to, że miałam szczęście, a być może są dwa Egipty? ;)
          Nikt, nigdy nie zabrał mi ani aparatu, ani kamery, mimo,że korzystałam z przysługi "pstryknięcia foto". :)
          Pamiętam, jak pierwszy raz pojechałam do tego kraju... Bałam się wszystkiego i wszystkich dzięki właśnie takim opowieściom (ukradli, oszukali, za wszystko bakszysz itp.). We wszystkim upatrywałam podstępu. Z każdym następnym pobytem, przekonywałam się coraz bardziej, że jest to bezpieczny dla turysty kraj. Z każdym pobytem, coraz bardziej przyswajam ich kulturę. To nie jest prawda, że Egipcjanki czują się uciemiężone. Taka kultura i one żyją z nią w zgodzie, nie narzekając. To nam się wydaje, że one w rodzinie nie maja prawa głosu, a jest wprost przeciwnie.
          Nie odnoszę się do problemu "obrzezania" zakazanego zresztą w Egipcie.

          W Egipcie byłam sześć razy, bo Egipt mnie zauroczył, ma tyle do zaoferowania. Wiele miejsc np. w Luxorze, Asuanie penetrowałam samodzielnie o różnych porach dnia. Nikt mnie nie zaczepił, nikt mnie nie okradł, czułam się bezpiecznie.
          Jak jest teraz w Egipcie - nie wiem. Sądzę, że w grudniu się przekonam, bo właśnie w tym miesiącu odbywały się moje wyjazdy do "tam gdzie ciepło i dużo słońca" i gdzie czas płynie wolniej, i nie zamierzam z tego rezygnować.

          Egipt nie jest jedynym krajem, który zwiedziłam - wyjeżdżam średnio 3 razy w roku. Jednak jest krajem, do którego nieustannie powracam...

          pozdrawiam, również wszystkich adwersarzy

          :)
          • irhana Re: Egipcjanie, broncie sie sami! 20.03.11, 23:06
            Nic dodać nic ująć Aqua_Frigido podpisuję się pod Twoim postem w 100%. Będąc z dala od kurortów i poznając egipskie rodziny osobiście nie zauważyłam żeby kobiety były nieszczęśliwe, a wręcz przeciwnie i faktycznie to one miały najwięcej do powiedzenia w domu, zresztą u nas też wielu Panom wydaje się, że to oni decydują w domach ;) W życiu publicznym też nie brakuje kobiet, co oznacza że ich sytuacja aż tak zła nie jest. A to, że zdarzają się patologie (zapewne częściej niż u nas niestety) nie oznacza wcale, że sytuacja wszystkich kobiet jest bardzo zła, ale tłumaczenie tego wszystkiego osobom, które Egipt znają z dwutygodniowych wakacji w Hurgadzie chyba nie ma sensu, bo one i tak wiedzą swoje.
            • pc_maniac Re: Egipcjanie, broncie sie sami! 25.03.11, 10:15
              Czytając postanowiłem wrzucić swoje 2 grosze (za co z góry przepraszam niektórych).

              Co do "losu egipskich kobiet".
              Tak się składa, że znam nawet polsko-egipskie małżeństwo, gdzie to mąż jest "pantoflarzem", więc lekką przesadą jest mówienie o złym losie egipskich kobiet.
              Ale żeby zrozumieć tamtejsze realia trzeba by pojąć iż sporą część społeczeństwa reprezentują rodziny bardzo ubogie i nie wykształcone.
              Ale tutaj wystarczy rozejrzeć się po "własnym ogródku" i zobaczyć jaki los spotyka kobiety na polskich wsiach. Owszem nie wszystkie, ale sporo kobiet z polskich wsi "zabitych dechami" również ma przechlapane. Potrafią być bite i "tłamszone" przez mężów alkoholików. I wcale nie tylko na wsiach. Czy takich patologicznych rodzin nie brakuje u nas w Polsce również i w wielkich miastach? Gdzie mąż obija żonę, łamie jej ręce, czy doprowadza do stanu, gdzie ta musi korzystać ze szpitala, ale ZA ŻADNE SKARBY nie pójdzie na policję bo mąż tym bardziej ją pobije?
              Więc nie płaczcie nad losem egipskich kobiet, jeśli udajecie, że u nas w Polsce mają idylkę.

              Fakt, że względy religijne na zbyt wiele kobietom w krajach muzułmańskich nie pozwalają, ale tak jest obecnie, gdy właśnie religia w tych krajach ma zbyt duży wpływ na politykę. Tylko, że u nas w Polsce również od pewnego czasu narasta tendencja do wtrącania się religii w każdy zakątek życia codziennego Polaków. Więc kto nam zagwarantuje, że za 10-20-30 lat takie "Rydzyki" nie zaczną linczować kobiet, "bo się źle prowadzą" w naszym własnym kraju?

              Kiedyś to właśnie kraje muzułmańskie były światowym motorem postępu, a chrześcijańskie zacofania. Może to po prostu trendy się odwróciły? A może właśnie ubóstwo powoduje, że w krajach muzułmańskich panuje takie zacofanie?

              Ja dla przykladu podczas podróży po Egipcie (i nie tylko tam) im byłem dalej od kurortów obleganych przez tubylców właśnie "za chlebem", tym częściej spotykałem się ze strony Egipcjan z nieukrywaną całkowicie bezinteresowną życzliwością.

              Zwróćcie uwagę, że tam również żyją ludzie wykształceni, choć jest ich niestety nie wiele, którzy z przyjemnością potrafia z Wami usiąść i rozmawiać o Polsce czy o własnym kraju, nie licząc za ten spędzony z Wami czas na bakszysz, czy ubicie jakiegoś interesu.
              Czasami nawet zaczynałem wtedy myśleć, że ze swoją gościnnością i ciekawością świata przypominają nas Polaków z okresu gdy Polska była odcięta od Zachodu, a każdy turysta "zza żelaznej kurtyny" był dla nas Polaków kopalnią wiedzy.
        • mariola-m3 Re: Egipcjanie, broncie sie sami! 20.03.11, 22:34
          Nie potrzebuję twojego współczucia. Dzięki umiejętnościom i cechom które posiadam, a których najwyraźniej tobie brakuje byłam w miejscach o których snobom nawet się nie śni i przeżyłam rzeczy dla owych niewyobrażalne. A miejsca "bardziej kosztowne ale też bezpieczniejsze i bardziej przyjazne" omijam szerokim łukiem z obawy natknięcia się właśnie na ludzi wiadomego pokroju.
          • gaz-for Re: Egipcjanie, broncie sie sami! 21.03.11, 08:23
            Nie będziemy się licytować, kto więcej widział, bo chyba trzeba by poskanować bilety i wrzucić je na forum a później utworzyć komisję oceniającą - hehe. Mam nadzieję, że większość wolnego czasu spędzisz w Egipcie z turystami swojego pokroju ;) Twoja interpunkcja jest żałosna
            • renle Re: Egipcjanie, broncie sie sami! 21.03.11, 09:22
              mariola, życzę mnóstwa niezapomnianych wrażeń na wakacjach z ludźmi posiadającymi "cechy i umiejętności" godne bywalców Egiptowa!
              • renle Re: Egipcjanie, broncie sie sami! 21.03.11, 09:24
                Życzę również "przeżywania rzeczy dla owych niewyobrażalnych"! - hehehe
                • mariola-m3 Re: Egipcjanie, broncie sie sami! 21.03.11, 11:03
                  Jeżeli masz jakiś problem emocjonalny to udaj się do specjalisty, a nie zaśmiecaj swoimi pseudo -przemyśleniami wątku, który służy zupełnie innym celom.
                  • renle Re: Egipcjanie, broncie sie sami! 21.03.11, 11:22
                    Wątek ten zatytułowany jest: Egipcjanie, brońcie się sami i nijak się ma do Twojego "przeżywania rzeczy niewyobrażalnych", czy jak to tam po swojemu ujęłaś ;-) Popracuj nad stylem, wszak to program szkoły podstawowej.
          • mob-os Re: Egipcjanie, broncie sie sami! 21.03.11, 19:33
            Ja też ci wsplczuję ,ale nie to mnie interesuje .Wyjaśnij mi ..."z obawy natknięcia się właśnie na ludzi wiadomego pokroju " może rozwiniesz tą teorię, da nam więcej wiadomości o tobie.Pozdrowienia i mimo wszystko udanych wyjazdów.
    • 45s11 Re: Egipcjanie, broncie sie sami! 21.03.11, 10:09

      Only - EGYPT , FOREVER !!!!!!!!!!!!
      • mahmm Re: Egipcjanie, broncie sie sami! 21.03.11, 12:20
        Jestem osobą pracującą w Egipcie, od niedawna nie mam nic wspólnego z kurortami wakacyjnymi, ale przez 7 lat pracowałem w takowych i wierzcie mi, że ów ONE DOLAR, o którym wspomniała tutaj jedna z pań, jak o łasym kąsku dla Egipcjan, wcale takim kąskiem nie jest. Do Egiptu przyjeżdża wielu Niemców i Skandynawów, zostawiają tu naprawdę wysokie napiwki i są szanowanymi turystami. O Polakach pozostawiających rzeczony one dolar krążą już kawały podobne do tych, jakie opowiadają o nas Amerykanie.
        • renle Re: Egipcjanie, broncie sie sami! 21.03.11, 12:51
          Niektóre nawet rozpiera wielka duma, że dolara podarowały ;) I nijak takiej nie wytłumaczysz, że to z niej, a nie do niej tak się promiennie tubylec uśmiecha.
          • irhana Re: Egipcjanie, broncie sie sami! 21.03.11, 13:03
            Weź się kobieto wreszcie ogarnij! Egipt to nie tylko tani hotelik w Hurgadzie i publiczna plaża, Egipt to nie tylko tanie autokarowe fakultety, dzięki którym takie jak Ty moga napisać "zwiedziłam Egipt" i wymadrzać się ile to Ty wiesz na temat Egipcjan.

            Nie podoba Ci się to nie jedź tam więcej, ale nie obrażaj ludzi, których nawet nie znasz!
            • renle Re: Egipcjanie, broncie sie sami! 21.03.11, 13:16
              Za to ty znasz ich zapewne na tyle dobrze, że nawet za tani hotelik płacić nie musisz ;)
              • mahmm Re: Egipcjanie, broncie sie sami! 21.03.11, 13:38
                Realia są zgoła odmienne - hotele w Hurghadzie, wycieczki organizowane przez biura podróży, kosztują drożej niż samodzielny wyjazd do Egiptu (czy dowolnego innego kraju). Linie lotnicze często organizują promocje (zwłaszcza w okresie niewakacyjnym), wynajęcie mieszkania w Egipcie, poza kurortem wakacyjnym, bilet na autobus, pociąg czy taksówka - to wszystko jest tam tanie, nawet dla przeciętnie zarabiającego Polaka.
              • mariola-m3 Re: Egipcjanie, broncie sie sami! 21.03.11, 15:33
                Wyloguj się wreszcie bo zaśmiecasz nie tylko sieć.
            • janan2 Re: Egipcjanie, broncie sie sami! 21.03.11, 13:59
              Ale się pyskówka zrobiła?Szkoda klawiatury!Nic i nikt nie przekona złotoklamkowca o innych formach wypoczynku.Tym bardziej o zwyczajach i obyczajach tuziemców.O mentalności nie wspominając,bo to się też zmienia w zależności od regionu.Tym bardziej oceniać ich sposób życia,czy "udręki" tamtejszych kobiet.Zyją sobie od setek lat ich własnym życiem,kulturą,czy obyczajami,no to niech sobie żyją.Minimum kultury,to przyjąć to do wiadomości,uszanować i nie robić na siłę za ich adwokata i poprawiacza.Sami to sobie usprawnią jak będą chcieli.Sami sobie radzą z problemami,mniej lub bardziej mądrze(ale tylko według nas) i nam nic do tego.Co najwyżej rolą kulturalnego gościa odwiedzającego ten kraj, jest uszanować ich odmienności.Irhana! Wypraszam sobie dołowanie tanich hoteli.Ja z takich korzystam jak się tylko da,no i niewiele w nich pobywam.Raz sobie kupiłem akurat w kraju z którego dopiero co wróciłaś wysoki standard 6* plus ,all i wszystkie bajery i złote klamki,no i do tej pory załuję.Bo tyle żarła przepadło,a ja w oazie na pustyni w nieklimatyzowanym hoteliku z mikrym basenem,kiepskim wyżywieniem i workiem migdałów na pogryzkę.Ty wiesz jak mnie trzęsło?A raczej moją starą,ciągły jazgot,no bo miał być wypas a mnie coś olśniło i poszłoooo,nie to co miało być,no bo usiedzieć ciężko na wypasie.Każdy ma prawo wyboru formy wypoczynku.Narzucanie obojętnie komu,własnych norm czy zwyczajów,mija się z celem.Tak ,że dajcie sobie na wstrzymanie.
              • irhana Re: Egipcjanie, broncie sie sami! 21.03.11, 14:22
                Drogi Jananie, przecież ja nigdzie i nigdy nie napisałam, że tanie hotele są złe, sama nie lubię tych wielogwiadkowych, a zresztą nawet te wielogwiazkowe drogie nie są, więc nie musisz sobie wypraszać niczego, bo podzielam Twoją opinie, a w tym drugim kraju to faktycznie wypas na pustyni żonie zrobiłeś.
                Wkurza mnie tylko jak ktoś po jednych wakacjach i dwóch jednodniowych wycieczkach fakultatywnych, zaczyna obrażać cały Egipt i Egipcjan, a jak brakuje argumentów to obraża innych. Istotą mojej wypowiedzi nie było smianie się z tanich hoteli, a raczej próba uswiadomienia pewnej osobie, że Egipt to jednak trochę wiecej niż ten tani hotel i plaża. Tak czy inaczej ja polemikę z tą Panią skończyłam, chce to niech sobie dalej obraża, jest w tym świetna - chylę czoła i konkurować w tym z nią nie będę.
                • mahmm Re: Egipcjanie, broncie sie sami! 21.03.11, 14:46
                  irhano, jak się poczyta, co tutaj wypisujesz, to do głowy przychodzi jedna myśl: jesteś typową Polką - przechwałki, gdzie to nie byłaś, czego nie widziałaś, kasa nie gra roli, wszystko taaakie tanie ;) Tak trudno zrozumieć, że nie każdemu odpowiada Afryka? Jest mnóstwo ludzi, którym w Egipcie a to za gorąco, a to za brudno, zbyt gwarno, tłoczno i wiele, wiele innych przykładów można tutaj mnożyć. Nie ma co się unosić a forum służy do tego, żeby wyrażać swoje opinie, także negatywne. Też masz cięty język. Znasz osobę, którą atakujesz? Wiesz, co robiła w Egipcie, gdzie była, co widziała? Wyluzuj...
                  • irhana Re: Egipcjanie, broncie sie sami! 21.03.11, 15:30
                    Wyluzowałam....
                    Nie nie trudno zrozumieć, znam wiele osób, które wręcz nie cierpią Afryki czy krajów arabskich, są tacy nawet wśród bliskiej rodziny, znam takich którzy spedzają wakacje leżąc z drinkiem na leżaku, ale ani jedni ani drudzy nie używają określeń w stylu egiptole, dzicy, złodzieje, naciągacze itd.
                    Wszystko mi jedno kto gdzie i jak spędza wakacje i co lubi, nie rozumiem poprostu czemu ktoś tak obraża ludzi, których nie zna. Co do znajomości osoby to wiem tyle ile sama napisała na tym forum, a z tego co pisała jasno wynika, ze była raz i odwiedziła Kair i Luksor, zresztą temu nie zaprzeczyła.
                    Z mojej strony to juz koniec wypowiedzi w tym wątku, niech sobie obraża dalej, ja przestaję czytać.

                    BTW
                    Z tego co tu piszę wynika, ze odwiedziłam całe dwa kraje, będace najtańszymi z Polski kierunkami, a że nawet 5* w Egipcie jest tańsze niż 2* nad polskim morzem, oznacza dla mnie że jest tanio i między innymi za to "tanio" lubię Egipt :)))
                    • mahmm Re: Egipcjanie, broncie sie sami! 21.03.11, 16:06
                      Ja żyję z Egipcjan, mam dochód z ich gospodarki, ale nie zawsze jest łatwo. Chodzi mi o to mianowicie, że mentalność Arabów różni się znacznie od naszej, dla nich czas ma nieco inny wymiar ;) (dwie, trzy godziny do przodu czy do tyłu nie gra większej roli), faktem też jest, że bardzo trzeba ich pilnować - niestety. Dlatego nie każdy Europejczyk, nawet po kilku fakultetach, może z nimi pracować, wśród nich żyć. Moi najbliźsi znajomi odwiedzili mnie tutaj tylko raz, wolą polskie czy włoskie góry, przemieszczać się z miejsca na miejsce, świeże powietrze. Ale ja się nie obrażam, pamiętam swoje pierwsze zderzenie z tą nacją :-) I powtarzam - trzeba ich pilnować, pracowici nie są :) a i o uczciwych wśród nich nie jest łatwo. Zwłaszcza wśród tych, którzy jadą do kurortu z myślą o szybkim zarobku - nie zawsze uczciwym.
                      • gggegipt Re: Egipcjanie, broncie sie sami! 21.03.11, 16:31
                        ja tam uważam, że ktoś, kto widział Kair, Luksor, posiedział w hurgadzie, szarmie czy marsie, ma juz wyobrazenie o egipcie, a to ze ty bylas tam bez biura podrozy wcale nie oznacza, ze jestes ekspertka od tego kraju. Gdybys tam pomieszkala dluzszy czas to co innego. Ale skoro wpadasz tam od czasu do czasu na chwile nie czyni z ciebie eksperta. Okazja czyni zlodzieja, gdzie tlok tam rabusie a juz w egipcie zwlaszcza trzeba miec oczy dookola glowy. Pracy nie maja ale tez nie specjalnie sie do niej garna. A i standard proponowanych przez nich uslug nijak sie ma do standardu europejskiego, amerykanskiego, australijskiego czy jakiegokolwiek innego. przy ich wątpliwym zapale do nauki, pracy czy jakiegokolwiek dzialania niepredko sie to zmieni, o ile w ogole.
                      • irhana Re: Egipcjanie, broncie sie sami! 21.03.11, 18:42
                        Ja też nie mogłabym wśrod nich żyć i pracować. Co innego wakacje, a co innego życie, niestety dla mnie tak odległa kultura na co dzień nie wchodzi w grę (może na emeryturce), a dla Ciebie gratulacje, że jako Europejka dajesz radę.
                        W związku z tym, że Egipt odwiedzam okazjonalnie, to tym bardziej nie czuję się upoważniona do obrażania ich tylko dlatego, że są tak odlegli kulturowo, bo nigdy nic złego mi nie zrobili, a wręcz przeciwnie, spotkałam się z dużą dozą "niekurortowej" sympatii i gościnności. Na wakacjach czas też nie ma dla mnie wielkiego znaczenia (co innego w kraju) więc będąc tam okazjonalnie ta różnica najmniej mi przeszkadza, a wręcz pozwala na chwilę wychamować z tego europejskiego biegu.
                • janan2 Re: Egipcjanie, broncie sie sami! 21.03.11, 16:28
                  >więc nie musisz sobie wypraszać niczego<

                  To była nieszkodliwa ironia,bez następstw i dalszego ciągu dyskusji,zrszetą wyrwana z kontekstu.Nikogo nie wolno szufladkować.Ani cudzych wyborów,ani specyfiki krajów odwiedzanych.O niczym to nie świadczy,tylko o piszącym.A już wkręcanie kasy czy zamożności to już dno.Niektórym trzeba by pewno wydruk z konta.I tak by się nie spodobało.A to dobre,że się przechwalasz,no bo jakoś nie zauważyłem.Trudno!Znowu popadłaś w nierozpoznane nicki,masz takie szczęście.Wystarczy sprawdzić od kiedy zaistniały i czy nie podrabiane,bo jest co widać.Lepiej wgraj na swoim fotoforum te dwie fotki co są z mojego nadania te najlepsze,jako pierwsze,po raz drugi,bo mi licznik oglądalności u mnie bije,a nie powinien.
                  • irhana Re: Egipcjanie, broncie sie sami! 21.03.11, 18:49
                    Cieszę się, że polepszyłam Ci odwiedzalność :))) Zostaw te foty u siebie jeśli chcesz niech licznik bije dalej, ja swoje prawdopodobnie wykasuję, żeby się więcej nie "chwalić", bo to mi akurat najmniej potrzebne. :)))
                    • janan2 Re: Egipcjanie, broncie sie sami! 21.03.11, 19:21
                      Ani się waż!Wgraj,bo ja ściągnąłem nie swoje i jest stan pierwotny.Czym się przejmujesz?Zazdrość niekiedy ma zaskakujące oblicza.Więc spokojnie.
                      • mariola-m3 Re: Egipcjanie, broncie sie sami! 21.03.11, 19:38
                        Zazdrość, głupota, przerost ego...dużo by wymieniać. Podróżuję dużo w miejsca mniej czy bardziej "cywilizowane". Jedyną prawdziwą przykrość jaka mnie spotkała przez te wszystkie lata zawdzięczam naszym rodakom. Sytuacji, w których wolałam nie przyznawać się do swojego pochodzenia nie zliczę. Ale są też wyjątki-jak chociaż parę osób na tym forum-Irhana, Ty. Miło się Was czyta. Pozdrawiam
                  • renle Re: Egipcjanie, broncie sie sami! 21.03.11, 19:42
                    Co racja, to racja. Pojechała taka na własną rękę, bo taniej, a mnie się czepia, że tani hotel wybrałam. Po czym sama dodała, że nawet 5-gwiazdkowe hotele w Egipcie nie są drogie i dlatego tam jeździ. Albo odgraża się, że znika z tego wątku, po czym dalej żółć leje, nawet w stosunku do osób, które złego słowa jej nigdy nie powiedziały. Przesilenie wiosenne czy niezrównoważenie emocjonalne? Wcale nie ukrywam faktu, że nie wracam dwa razy w to samo miejsce. Nie dotyczy to tylko Egiptu. Uważam, że na świecie jest wiele ciekawych zakątków, szkoda życia (i urlopu) na powtórki. Naprawdę wcale nie imponuje mi fakt, że ktoś jeździ do Egiptu kilka razy w roku. Jeżeli jeździsz tam na wakacje to nie masz zielonego pojęcia o realiach życia w tym kraju, nie znasz też tych ludzi i nie jesteś żadnym autorytetem w kwestii znajomości Egiptu. Jeżeli ja stwierdziłam, że kradną i chachmęcą, widocznie miałam ku temu powody. Nie bez powodu na każdym kroku spotyka się tam policję. PS Z miejscowości "niekurortowych" byłam jeszcze w Al Menii (nie jestem pewna poprawności pisowni), miasto bardzo konserwatywne, ale pewnie tam nie dotarłaś, gdyż ciężko w nim o 5-gwiazdkowy hotel dla szanownej damy. Zaznaczam: nie twierdzę, że zwiedziłam, dwa dni to za mało. Piszę tylko, że ODWIEDZIŁAM. Niemniej jednak to i owo udało się nam zobaczyć. Dlaczego nie więcej, nie dłużej? Ano nie czuliśmy się tam bezpiecznie. Nawet miejscowi poradzili, żeby uważać, bo w okolicy były zamachy i od tej pory turystów się tam nie wysyła. Teraz pewnie napiszesz, że obawy były niepotrzebne, bo oni są przyjaźni i wspaniali. A ja ufam swojej intuicji, wakacje mają być dla mnie relaksem a nie stresem, wróciłam zatem do swojego hoteliku w kurorcie i spędzałam czas rozkoszując się lokalnymi specjałami typu sachleb, bo jako osoba nie lubiąca siedzieć w hotelu nie miałam wykupionej opcji all inc., tylko HB :-) I wcale nie czuję się z tego powodu gorsza!
    • wiktoriastroz429 Re: Egipcjanie, broncie sie sami! 30.11.22, 00:24
      Byłam w Egipcie w zeszłe wakacje i nie czułam się tam bardziej zagrożona niż na co dzień w Warszawie. A u nas w kraju nie znajdę tak rewelacyjnych warunków do kitesurfingu jak w El Gouna. polecam wam kurs szkoły kiteaway, robią świetne szkolenia kiteaway.pl

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka