pijanym na pokład samolotu?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 09:39
czy jest mozliwosc ze mnie niewpuszczą na pokład samolotu jak bede
podchmielony,bo inaczej ja tego lotu nieprzezyje musze sie wstawic bo
niewsiade do tej skrzynki śmierci,(przeciez to latajaca trumna)
    • szwarc4 Re: pijanym na pokład samolotu? 07.08.04, 09:45
      Wpuszczą oczywiście. Nie mogą nie wpuścić połowy wycieczki a w tej proporcji
      układa trzeźwość podróżnych. Po wylądowaniu zaś, trzeżwa jest już tylko obsługa
      samolotu.
      • pc_maniac Re: pijanym na pokład samolotu? 07.08.04, 12:35
        szwarc4 napisał:

        > Wpuszczą oczywiście. Nie mogą nie wpuścić połowy wycieczki a w tej proporcji
        > układa trzeźwość podróżnych. Po wylądowaniu zaś, trzeżwa jest już tylko
        > obsługa samolotu.

        Nie uogólniaj. W zeszłym roku 95% pasażerów przyleciało trzeźwych.
        W styczniu b.r. niestety tylko ok. 60% zaś ci pijani zachowywali się (wybaczcie
        zwierzaki za porównanie) zwierzęta. Z rzyganiem i przewrqacaniem się na płycie
        lotniska włącznie.

        Żenada, i jak mogą muzułmanie mieć o nas dobre zdanie?
    • Gość: Magda Re: pijanym na pokład samolotu? IP: 62.135.124.* 07.08.04, 12:27
      Kapitan jest uprawniony do niewpuszczednia na pokład osób pijanych. Zdarza się
      ale naprawdę sporadycznie, że jakiegoś pijanego gościa wyproszą z samolotu,
      wszystko zależy od tego jak się zachowujesz w stanie nietrzeźwym, ponieważ
      jeżeli masz bojowe nastawienie to może się zdarzyć , że Cię wyproszą i mają do
      tego prawo i niestety koszty czy powrotu do Polski ponosić właśnie Ty, ani
      biuro nie odpowiada ani przewoźnik, ponieważ uznali Cię za zagrożenie na
      pokładzie samolotu.
    • Gość: Justyna Re: pijanym na pokład samolotu? IP: 195.245.213.* 15.08.04, 09:02


      Wpuszczą Cie pijanego, malo tego na pokładzie jeszcze będziesz mógł wlewać w
      siebie przez cały rejs. Dziwne ,że drinkuja głównie faceci, oni boja sie lotu,
      a przeciez to głównie faceci sa pilotami. Takie biedne bezradne dzieci,które
      musza się nachlać. A czasem bywa zabawnie. Moi znajomi,którzy dzis wracają z
      Egiptu opowiadali mi jak dwa tygodnie temu w samolocie dwóch upitych Polaków
      biegało po pokładzie samolotu w gaciach bez spodni, a potem
      zaczęli .....wymiotować. Uwaga zwymiotowali na kilku pasażerów!!!!!Ktoś
      chciałby z was przezyc taka przygode ????
      • patrykkk "Mój" przypadek 15.08.04, 10:25
        Gość portalu: Justyna napisał(a):
        Uwaga zwymiotowali na kilku pasażerów!!!!!Ktoś
        > chciałby z was przezyc taka przygode ????


        Z kolei w moim czarterze szczególnie intensywnie popijały sobie dwie
        zaprzyjaźnione pary, które zaopatrzyły się w Baltonie w niezbędną
        w przestworzach broń na strach.
        Fak, lecieliśmy samolotem Lotusa, jakoś tak trzęsło, zgrzytało, kto się
        delikatnie wstawił, miał przynajmniej tyle spokoju.
        Ale nasze dzielne pary rozprawiły się z megabutelką Finlandii.
        Śmiechy, żarty, przekrzykiwanie się, no po prostu podniebna radocha.
        Aż w końcu procenty zaczęły działaś.
        Jedna panna poszła do toalety. Na szczęście ktoś ją zwolnił, więc nie obrzygała
        nikogo z pasażerów. Za to, kiedy wyszła po kwadransie (!!!), czekający w
        kolejce ludzie mielu przynajmniej tę frajdę, że panna rozwaliła sobie o deskę
        klozetową swój pijacki nosek. Krwawiła jak świnia w rzeźni przed decydującym
        dokrojeniem...
        Po przylocie do Sharmu z samolotu wyszli wszyscy oprócz tych dwóch par. Po
        prostu nie mili siły się podnieść. Kolesie, dwóch byczków, usnęło potulnie i
        nijak ich ruszyć.
        W końcu służby porządkowe dały im kopa; nie wiedząc gdzie są, co tu robią, co
        mają robić, dzięki na szczęście wyrozumiałemu rezydentowi toczyli się po
        punktach odprawy. W końcu druga panna, koleżanka tej od rozbitego nosa, puściła
        pawia.
        Pewnie przeżyli jeszcze parę innych przygód, nim dotarli do busów (które przez
        to musiały czekać na nich aż do skutku), ale w tym czasie my już
        rozpakowywaliśmy się w pokoju...
Pełna wersja