Jak sie nie dac wrobic w Egipcie...

IP: 195.205.16.* 23.08.04, 14:59
Wiekszosc turystow w Egipcie robi jakies zakupy.Glownie pamiatki.O zlocie
pisalem i innym watku i mam nadzieje ze ta sprawa jest juz wyjasniona.
Chcialbym poruszyc troszke inny "towar".Mysle ze znajda sie tacy co beda
mieli zal zato co napisze wakazujac ze kupiliscie nie to za co zaplaciliscie.
Ktoz z Panstwa nie ma jakiejs rzezby z czarneo kamienia ? (faraonki itp)
Sprzedajacy stuka puka je o siebie pokazujac jak dzwieczy kamien prawda ?
Kiedy zada np. 20$ wystarczy powiedziec np.3 i co ? Jak zacznie tlumaczyc ze
zabijasz jego i jego rodzine wystarczy wyjac ZAPALNICZKE w celu
podgrzania "rzezby" - DZIALA !!! To jest zywica i po podgrzaniu smierdzi
co jak wiadomo na kamien nie dziala :) Pomaga tez magnes - w srodku dla
zwiekszenia ciezaru zatapiane sa np.sruby ;)
A moze ktos z Panstwa ma jakies ciekawe doswiadczenia w tym temacie ?
Ja przyznaje sie bez bicia bylem w Egipcie 6 razy i ZAWSZE daje sie na
cos "nabic" sa to drobiazgi wiec przyjmuje je jako folklor i juz ! Nie mam
prestensji do Egipcjan "kazdy "ORZEL" jak moze :))) A jak fajnie ich na czyms
zlapac !! Jest herbatka troche smiechu i ok.friend ok tylko ciiiii
Pozdrawiam i przepraszam wszystkich ktorym nagle kamien zamienil sie w zywice
B
    • lilypons Re: Jak sie nie dac wrobic w Egipcie... 23.08.04, 15:05
      Nie masz za co przepraszać. Jak tylko wrócę do domu, to zaraz będę sprawdzać.
      Mam nadzieję, że chałupy nie sfajczę. Ale znajomym się i tak nie przyznam.
      Niech dalej myślą, że to bazalt.
      • Gość: karola Re: Jak sie nie dac wrobic w Egipcie... IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.04, 09:20
        hehe, czesto widac po prostu ze to odlew, nawet nie do konca zeszlifowany,
        jak jednemu sprzedawcy na to zwrocilam uwage, nie mowiac o cemencie pomieszanym
        z kamykami co mialo imitowac marmur, to niestety sie obrazil ze sobie takie
        rzeczy wymyslam! a on ma autentik wzytko przeciez! ;)
    • Gość: cs Re: Jak sie nie dac wrobic w Egipcie... IP: 195.215.5.* 23.08.04, 15:22
      Coz, trzeba by byc specjalista od wielu spraw :o)
      Malo kto z turystow potrafi rozpoznac papirus, alabaster czy bazalt.
      No ale jak facet "bez bicia" oferuje 10 duzych papirusow za 30 LE no to
      wiadomo :o)
      Moze kupowac po prostu w powaznej fabryce, chociaz tam ceny sa o wiele wyzsze.
      Ja tak zrobilem, wydalem duzo wiecej, ale odbylo sie to spokojnie, bez tej
      natarczywosci no i towar jest bez podrobek.
      Zreszta np figurki ( kosztowaly ok 100 LE za sztuke ) okazaly sie wspaniale
      wykonane, o wiele lepszej jakosci i precyzji niz te tanie kupione na ulicy.
    • lilypons Re: Jak sie nie dac wrobic w Egipcie... 23.08.04, 20:51
      Podpaliłam Ramzesa. Nie śmierdzi;))
      • Gość: KOala Re: Jak sie nie dac wrobic w Egipcie... IP: *.poczta.poznan.pl 23.08.04, 21:24
        Jak odróżnić papirusa oryginalnego od podróbki?

        KOala
        • aicha_fr Re: Jak sie nie dac wrobic w Egipcie... 23.08.04, 21:40
          To co sprzedają na ulicach po kilka LE to bananowce, tanie i tandentne ale
          kolorowe. Żeby się przekonać spróbuj po prostu sprawdzić farbę, nie powinna się
          rozmazywać. PC_maniac radził jeszcze żeby zgnieść. Prawdziwy papirus nawet
          zgnieciony w kulkę nie powinien popękać.
          • Gość: KOala Re: Jak sie nie dac wrobic w Egipcie... IP: *.poczta.poznan.pl 23.08.04, 23:44
            Chyba nie będę sprawdzał, jszcze okaże się, że falsyfikat :). Kupiłem w sklepie-
            z tyłu jest pieczątka, że oryginł. Zresztą nawet gdyby to fajna pamiątka.

            KOala
            • Gość: Bardzo............ Re: Jak sie nie dac wrobic w Egipcie... IP: 195.205.16.* 24.08.04, 10:03
              Celem mojego postu nie bylo to zeby wszczynac dochodzenia. Oryginal-falsyfikat
              Ani tez rozpetywanie wojny turystyczno-arabskiej ale podejscie do zakupow w
              Egipcie z przymruzeniem oka.Bardzo mnie cieszy ze zostalem dobrze zrozumiany.
              Kazdy przeciez wie ze nie mozna za dolca kupic czegos co wymaga np miesiaca
              pracy.Pamiatka to pamiatka ale posmiac tez sie troszke mozna. No nie ??
              Pewnego razu jak bardzo ,bardzo powaznie przekonywalem mojego "partnura" co do
              oryginalnosci bluzy Wranglera to Arab nie wytrzymal i sam sie zaczal smiac.
              I o to chodzi i o to chodzi :)
              • Gość: cs Re: Jak sie nie dac wrobic w Egipcie... IP: 195.215.5.* 24.08.04, 10:31
                Kiedys wpadlem do sklepu do milego tubylca - milego, bo w ogole nie byl
                nachalny, czekal sobie spokojnie przy wejsciu do sklepiku i nikogo nie
                zaczepial - niesamowite :o)
                Chcialem popatrzec tylko na towar, bo akurat nie mialem pieniedzy.
                No wiec biore figurke do reki i pytam, ile.
                Na to on: 30... no 25... ok, dla ciebie moze byc 20.
                Sam sie targowal ze soba ? :o)
                Na drugi dzien przychodze, chce kupic, a on mi na to - 40.
                Zaraz, zaraz, wczoraj bylo 20.
                A on:"Byles tu wczoraj ? No tak" puknal sie w czolo i mowi "temperatura" :o))

                A ze nie byl agresywny, jak inni, to prawie wszystko u niego kupilem, bo mozna
                sobie bylo spokojnie popatrzec i wybrac towar bez wciskania wszystkiego na
                sile.
                • Gość: kg Re: Jak sie nie dac wrobic w Egipcie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.04, 19:17
                  mojego męża, który "robi" w bursztynach przekonywali, że te pomarańczowe
                  figurki to właśnie bursztyn, a po wyjaśnieniu czym jest bursztyn zmiękli i
                  wyszło im, że to "kind of amber" - niezła beka, ale
                  nie chodzi też o to by udawadniać Egipcjanom jacy to my jesteśmy mądrzy a oni
                  nie, bo to bzdura, z drugiej strony nie można dać sobie wciskać badziewia za
                  grubą kasę
                  wszystko zależy też od ich reakcji, niektórzy spredawcy potrafią być b. niemili
                  i u tych nic nie kupowałam, inni sami mają jakiś dystans i traktują to trochę
                  jak grę
                  • Gość: KOala Re: Jak sie nie dac wrobic w Egipcie... IP: *.poczta.poznan.pl 24.08.04, 19:53
                    A my pewnego dnia wybraliśmy się po pamiątki do Sekalli i wydaliśmy całą kasę.
                    Wracaliśmy sobie spokojnie, ale nas wciągnięto do sklepu z ciuchami, weszliśmy
                    co tam i tak przecież nie mam kasy. Dla żartów zaczełem się targować-
                    proponowałem bardzo śmieszne sumy nawet jak na realia egipskie, kiedy
                    sprzedawca nie chciał spuścić (całkiem słusznie zresztą) wychodzimy ze sklepu i
                    wtedy usłyszeliśmy jakąś bardzo niską cenę- mówię OK- ale przyjedziemy jutro,
                    on,że NO PROBLEM i pojedzie z nami do hotelu po kasę dzisiaj- ja mówię, że nie
                    bo nie wracamy do hotelu teraz, no to on nam dał te zapakowane ręczniki i mówi
                    NO PROBLEM !!! Nie wzieliśmy ich- ale dla wielu z nich całe życie to NO
                    PROBLEM!!!

                    KOala
      • poganka_m Re: Jak sie nie dac wrobic w Egipcie... 24.08.04, 20:15
        Podpaliłam Bastet - też nie śmierdzi;)
        • lilypons A to ładny gips czyli bazalt 24.08.04, 21:06
          Może już skończmy z tym podpalaniem i strojeniem żartów. Co będzie jak się
          komuś faraon odkształci? Pozwie nas o naprawienie szkody i będzie problem...
          dla sądu oczywiście;)))
    • egipt-hotele Re: Jak sie nie dac wrobic w Egipcie... 25.08.04, 01:14
      Figurki, papirusy, 50 funtów i 50 piastrów, natarczywość sprzedawców - na
      wszystko to byłem przygotowany. Dołożę ku przestrodze innych historyjkę z
      czyścicielem butów.
      Co prawda rzadko mają co czyścić (większość turystów chodzi w klapkach
      basenowych lub podobnym obuwiu) ja jednak pierwszego dnia wybrałem się na
      zakupy w całkiem wygodnych, skórzanych sandałach.
      Podszedł do mnie taki właśnie czyściciel, popatrzył na na moje buty i spytał
      ile kosztują. Nie zdziwiło mnie to. Pomyślałem, że to jakieś zboczenie
      zawodowe. Spytał czy może obejrzeć. No jasne, co mi szkodzi, jeśli mu zależy.
      Pochylił się i zanim zdążyłem zareagować....pomazał mi czymś buty. Oczywiście
      przeprosił, szybko roztarł to świństwo, przeczyścił własną galabiją po czym
      spokojnie rzekł - 50 funtów. Dostał 10. Mimo wszystko jestem pełen uznania, bo
      pomysł na "robienie" turystów jest naprawdę genialny. Piszę mimo wszystko,
      ponieważ plamy na butach po tym świństwie mam do dziś.
      Wniosek z tego - nie można pozwolić egipcjanom na dosłownie nic, żaden odruch
      życzliwości czy zainteresowania, bo prawdopodobnie nie będzie ono
      bezinteresowne.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja