anuulka
16.09.04, 14:30
Niniejszym postanowilam po krotce opisac jak odebralam wyjazd do Hurghady do
Hotelu Sultan Beach z biurem podrozy Triada. O samym hotelu napisze w dziale
Hotele ale to chwile pozniej.
Ogolnie wyjazd oceniam bardzo pozytywnie. Wszystko bylo dopiete na ostatni
guzik i nie zaobserwowalam zadnych problemow.
Z lotniska w Warszawie samolot linii lotniczych LOT wylecial punktualnie i
punktualnie dotarl na miejsce. W czasie lotu dostalismy kanapki, wafelki oraz
zimne i gorace napoje. Tradycyjnie mozna bylo dokonac zakupow w sklepie
wolnoclowym. Po wyladowaniu w HRG w hali przylotow czekal juz na nas Arab z
tabliczka Triady i wszystkich zgrabnym ruchem zapedzil do stolika z wizami.
Ja sie oddalilam od grupy i poszlam wraz z kolezanka kupic wize po 15 usd w
okienku kantoru a nie po 18 tak jak to zdzierali przy stoliku. Arab w okienku
wyraznie sie ucieszyl bo widac bylo ze sie ostro nudzi. Wymienilysmy przy
okazji dolary na funciki. W miedzyczasie probowalysmy namowic pare osob na
tansze wizy ale ludzie patrzyli na nas jakbysmy z Marsa spadly wiec sobie
darowalysmy.
Po odprawie przed lotniskiem czekali na nas rezydenci z Triady. Szybko i
sprawnie zagonili odpowiednie osoby do odpowiednich autokarow i po kilkunastu
minutach bylismy juz na miejscu. Nikt nam nie robil wyrzutow ze mamy tansze
wizy i ze mamy doplacac. Wogole sprawa wiz nikt juz sie nie interesowal.
W hotelu odebral nas rezydent Marek - bardzo sympatyczny czlowiek. Wyjasnil
nam co i jak i szybko zakwaterowano nas w pokojach. W miedzyczasie co
niektorzy (my zreszta tez) probowali wymienic pokoje na takie od morza. Ku
naszemu zdziwieniu recepcja pokazala nam informacje z Triady z poleceniem
zakwaterowania wszystkich od ulicy. Niektorzy zaczeli sie ostro awanturowac
co wygladalo dosyc smiesznie bo wygladalo tak jakby najwazniejsza rzecza na
swiecie byl pokoj w ktorym i tak sie tylko wlasciwie spalo. Oczywiscie jesli
ktos chcial mogl doplacic za pokoj "z morzem" 6 usd za osobe za noc. Choc
sami powiedzieli ze to chyba bez sensu. Uznalysmy szybko ze nasz pokoj nie
jest taki zly mimo iz od ulicy i darowalysmy sobie wyglupy. Wcale nie zaluje
i za rok tez bede chciala pokoj od ulicy. Opowiesci ze nie da sie w nich
wytrzymac z powodu strasznego halasu na ulicy mozna schowac miedzy bajki
(przynajmniej w oparciu o hotel sultan).
Wieczorem rezydent zorganizowal spotkanie ze wszystkimi uczestnikami i
opowiedzial nam o Egipcie, Hurghadzie, hotelu. Udzielil praktycznych rad jak
sie poruszac na co uwazac itp.
Oczywiscie glownym punktem programu byla sprzedaz wycieczek za ceny 2 x
wyzsze niz w miejscowych biurach ale to wszyscy co wchodza na forum juz
wiedza.
Musze przyznac ze to co sie nasluchalam ze rezydenci znikaja na 2 tygodnie po
zakwaterowaniu turystow okazalo sie nieprawda. Pan Marek mial codziennie w
hotelu dyzury wiec mozna bylo ze wszystkimi problemami do niego biegac. Ja
mialam tez jeden i oczywiscie w trybie natychmiastowym pomogl mi go
rozwiazac. Milo zaskoczona bylam tez gdy dowiedzialam sie ze z jedna z
turystek chodzil jako tlumacz do apteki kiedy jej corka chorowala na zemste.
Dodatkowo Pan Marek caly czas byl pod telefonem wiec gdy ktos potrzebowal
caly czas mogl do niego dzwonic.
I jeszcze jedna sprawa o ktorej wspomne. Po wykwaterowaniu w dniu wyjazdu o
godzinie 12:00 cala grupa do czasu wyjazdu zapewnione miala pokoje kapielowe
(chyba 3 na okolo 16 osob). Klucz do dyspozycji byl w recepcji wiec jak ktos
chcial mogl pojsc i skorzystac. Pokoje kapielowe to byly zwykle pokoje ale na
ten czas przystosowane dla wyjezdzajacych turystow.
Ci co chcieli wykupic sobie dodatkowo pokoj musieli doplacic 30 USD.
Rownie sprawnie jak nas przywieziono tak samo sprawnie nas odebrano i
zawieziono na lotnisko..
No i teraz pozostaje tesknic i czekac na kolejne wakacje.
Jesli ktos ma jakies pytania sluze pomoca.