Gość: turist IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.04, 23:04 Jakie macie doświadczenia, ile się daje i komu się daje, czy się powinno czy tylko można jak się chce komuś podziękować? W hotelu, na lotnisku? Dzieciom na ulicy? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: deo Re: napiwki-bakszysz IP: *.smrw.lodz.pl 16.09.04, 23:23 Sprzatajacemu w hotelu obowiazkowo co kilka dni 4-5 funtów egipskich , na poczatku daj mu ze 2-3 dolary i masz juz goscia w reku . sprzatnie wszystko , ręczniki poukłada i prawdopodobnie na 99 % nic ci z pokoju nie zginie chocbys zostawial na wierzchu . Chyba , że gościu sprzątajacy z mafii to masz pecha ale jak go oplacisz to zginie ci mniej niz by mogło . dzieciom na ulicy to mozesz cos dac lub nie do twego uznania i sumienia .na lotnisku jak ci złapie bagażowy twoje bagaże to możesz dac mu dolca nie chcąc sie z nim awanturowac . I oczywiste jak cos chcesz załatwic ponadprogramowo np. zmiana pokoju czy cos podobnego to juz James Bond pokazywał , że najlepiej rozmawia sie w kolorze zielonym i tak zostało w Egipcie . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Vault Dweller Re: napiwki-bakszysz IP: 217.168.133.* 17.09.04, 08:50 Ja dawałem 3 LE co 2 dzień sprzątającemu i było czysto (z tym że tak miałem z nim ustalone że on co 2 dzień u mnie sprzątał, z tym że ja mieszkałem w *** , moja siostra w ***** dawała co jakiś czas 3-5$)... przy wyjeździe zostawiłem mu jeszcze 1$ (tak jak chłopakowi, który wydawał mi ręczniki kąpielowe - z tym że on nie dostawał nic w czasie pobytu) Facetowi na plaży (Royal Palace), który mi przynosił materace dawałem 1LE W restauracjach trzymałem się europejskiej zasady 10% wartości rachunku... z tym że, i to chciałem podkreślić, byłem naprawdę mile zaskoczony, że nie było ŻADNYCH problemów z resztą... na plaży jak miałem 45 LE rachunek i mówiłem "make it 50" i dawałem 50 LE to gostek przez 2 dni mi przynosił pieniądze z rachunkiem i dopiero jak wyraźnie powiedziałem żeby zatrzymał resztę to brał...Potem się już przyzwyczaił i wystarczyło powiedzieć przy regulowaniu rachunku że nie chcesz reszty :-D W hotelu też wydają resztę (w zaokrągleniu do piastrów :-D) i dopiero potem dawałem napiwek. Jeżeli chodzi o jałmużnę to w czasie CAŁEGO pobytu spotkałem się słownie 4x (z tego 2 razy podeszli do mnie - kobiety z małym dzieckiem z tym że wystarczy kiwnąć głową na nie, albo dać 1 LE i z głowy). Jeżeli wyobrażasz sobie że będziesz szedł ulicą i co minutę bedziesz musiał kogoś odprawiać (ja myślałem że tak będzie) to tak nie jest. Normalnie spacerek na bulwarze nad nilem i nikt nie będzie od ciebie chciał... raczej z ciekawością i uśmiechem patrzą na turystę. Żebrzących nie spotkasz częściej niż u nas. Natomiast w jednym miejscu, przy przy przeprawie do miasta słońca będzie cała masa biednych bosonogich dzieci i tam już w drodze do autobusów (bo jak szliśmy do miasta słońca to policja dzieci trzymała na dystans) trzeba być przygotowanym... cukierki, długopisy, 1 funtówki i kupić koniecznie koszyczek za 5 LE (nawet solidny).. Z tym że dla mnie nie było to wcale uciążliwe ale raczej smutne... jak się skończą wszystkie prezenty (trzeba iść do autokaru cały czas rozdając) to też jest spoko, bo one po prostu podbiegają do kogoś innego :-D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Vault Dweller Re: napiwki-bakszysz IP: 217.168.133.* 17.09.04, 09:01 Aha dziękować też nie zaszkodzi (ja przy wyjeździe rano poszedłem podziękować kelnerowi na stołówce - akurat był jeden, powiedziałem zwyczajowe uprzejmości że obsługa była dobra itd (co było prawdą), recepcja też kucharzy w czasie pobytu skomplementować ptrzy dokładce że jedzenie jest bardzo dobre i wszyscy będą zadowoleni.... Nawet nie wiesz jak wiele potrafi zdziałać zwykłe hello i kiwnięcie góowy do policjanta przy wejściu do hotelu (gdzie większość turystów nie zaszczyca ich nawet spojrzeniem) A jak już jestem przy policjantach to jak będziesz jechał to weź ze sobą jakieś prezenty (nie wiem papierosy, może jakieś notatniki z długopisami) dla nich też (bo pieniędze to tak głupio dawać)... Mi ich było autentycznie ża ... pełne słońce, gorąco jak jasna cholera a facet stoi (nawet budki nie ma) w czarnym mundurze, kamizelce kuloodpornej i zwykłm blaszanym hełmie i pilnuje... Naprawdę żałowałem że nie miałem nic dla policji...ale za każdym razem mówiłem im hello i się do nich usmiechałem. Przy okazji można sobie fajne fotki porobić (ale najpierw lepiej spytać) np. przy piramidach na wielbłądach policja w białych mundurach... oni jak moja żona stawała do zdjęcia a policjant był na linii to zawsze się prężył i poprawiał mundur :-D . Oni lubią być fotografowani ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cs Re: napiwki-bakszysz IP: 195.215.5.* 17.09.04, 12:52 oczywiscie w takich wypadkach, jak osoby zebrajace na ulicy, nic nie musisz dawac, w koncu nie kazdy jedzie tam w celu rozdawania prezentow aby wloczyc sie po ulicach obladowany jak wielblad wypatrujac, komu by tu cos dac. Nie daj sie zwariowac, wystarcza 1-funtowki i 1-dolarowki za typowe uslugi. Najbardziej mnie smieszyli sprzedawcy w fabrykach alabastru i w instytutach papirusu. Znajomim kupili chyba ze 3 figurki za prawie 400 LE i dupek chcial im jeszcze mwowic, ze mu sie nalezy 5$ bakszyszu :o) Odpowiedz Link Zgłoś