SunRise Palacio - parę nowych komentarzy

30.09.04, 16:06
zamieściłem na forum Egipt-hotele
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14938&w=8078176&a=16268461
Dodam tylko, że byliśmy tam od 10 do 24 września z biurem Sun&Fun.
Jak na debiutanta, Sun doskonale wywiązał się ze swoich zobowiązań:
Żadnej ściemy z wizami. Perfekcyjny transfer z lotniska/i z powrotem
po dwóch tygodniach. Gdybym chciał, nie potrafię przyczepić się do niczego:)

Jedna z rezydentek Sun & Fun, którą kiedyś poznaliśmy w Turcji (pracowała
wówczas dla Big Blue) również profesjonalnie wywiązuje się ze swoich
obowiązków.

Lot z Okęcia (choć z opóźnieniem z winy Lotu) boeingiem, uwaga, kanapka,
herbatka, cola, soki, więc głodomory niech coś ze sobą wezmą.
    • Gość: gunia Re: SunRise Palacio - parę nowych komentarzy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 30.09.04, 20:02
      Trochę żałosny ten nowy komentarz. Z wieloma rzeczami sie nie zgodzę.
      Ale cóż... jak widać ponarzekać trzeba.
      • dawkorn Re: SunRise Palacio - parę nowych komentarzy 30.09.04, 20:28
        A co, miałem tylko piać z zachwytu? Kwiczeć, jakie to niezwykłe jedzienie?
        Jaka ekstrasuperhiperkolorowa rafa? A restauracja Francja elegancja?
        Przecież zgodziłem się, że hotel jest OK, ale parę krytycznych komentarzy nie
        zaszkodzi. Po prostu.
        Generalnie polecam Sunrise, ponieważ ma świetne położenie, a morska bryza
        chłodzi zaloty słońca...
        Ale chyba mam prawo dla przekory napisać, jak było i co widziałem.
        Do malkonenta mi daleko. A że np. płyta CD jaka jest, taka jest. Przykro mi.
        • Gość: gunia Re: SunRise Palacio - parę nowych komentarzy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 30.09.04, 20:43
          Nie o to chodzi. Ja też mam parę zastrzeżeń, ale wszystko z przymróżeniem oka.
          A sprawa wolnych stolików czy leżaków- to kwestia sprytu.
          I nie chodzi tu o to, że ja jestem super sprytna. Po prostu trzeba brać i
          koniec! Tego nauczyła nas nasza rezydentka (odnośnie leżaków zarezerwowanych
          parę godzin ręcznikami), a siadania przy stolikach nauczył mnie osobiście jeden
          z kelnerów. Siadam i już, a czyjś soczek na inny stolik. Na moje szczęście
          zawsze kończyło się pełnym zrozumieniem.
Pełna wersja