corrina_f1
29.10.04, 16:04
Szkoda, że do Paryża kawałek drogi..:(
W sumie są tanie linie lotnicze ;)
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_041029/kultura/kultura_a_3.html
gdyby link wygasł :
Władcy starożytnego Egiptu: i boscy, i ludzcy
Nic dziwnego, że tę ekspozycję inaugurowali wspólnie prezydenci Jacques
Chirac i Hosni Mubarak. We Francji, a być może i nigdzie indziej, chyba nie
było bowiem dotąd tak mądrze skomponowanej wystawy poświęconej trzem tysiącom
lat imperium faraonów.
Jest i skromna, i przebogata; olśniewająca i edukująca zarazem. Godna
polecenia turyście, egiptologowi, szkolnej dziatwie, a nawet miłośnikom
thrillerów z mumią w roli tytułowej. W paryskim Instytucie Świata Arabskiego
(IMA) udało się zgromadzić ponad 200 bajecznych eksponatów, rzadko wcześniej
pokazywanych publiczności w Europie. Pochodzą głównie ze zbiorów Narodowego
Muzeum Egipskiego w Kairze, ale także m.in. z muzeum w Filadelfii, z Luwru i
paryskiej Biblioteki Narodowej.
Przed wejściem do IMA zwiedzających wita gigantyczna, cztery tony ważąca
figura Tutenchamona (po raz ostatni prezentowana we Francji prawie 40 lat
temu), a dalej jest już tylko ciekawiej. Przede wszystkim dlatego, że nie
postawiono tu na eksponowanie "aspektu boskości" Cheopsa, Chefrena,
Akhenatona czy Ramzesa - wiemy przecież, że byli bliżsi Ozyrysowi i Izis niż
swym poddanym - lecz raczej na ukazanie ludzkiego oblicza władców
starożytnego Egiptu. Naturalnie, nie brak szczerozłotych czy kamiennych
popiersi faraonów z wszystkich dynastii (także z zamierzchłych czasów
predynastycznych) i ich insygniów władzy. Szanujący się faraon musiał nosić
na głowie diadem ze stylizowaną głową jadowitej kobry, bo to oznaczało jego
moc. Kiedy jednak skrył się już przed wzrokiem tłumu - jadł i pił,
podtrzymywał dynastię, a także... załatwiał potrzeby fizjologiczne. Część
wystawy, poświęcona intymnym stronom życia faraonów, jest zdecydowanie
najbardziej interesująca.
No bo czyż nie bardziej zajmujące od wpatrywania się w martwe płatki powiek
mumii (straszne wrażenie zrobiło to na mnie kiedyś w British Museum,
zwłaszcza w sali zmumifikowanych dzieci i grzebanych z nimi zwierzątek
domowych) jest podziwianie biżuterii, przedmiotów codziennego użytku, rycin
na papirusie lub w kamieniu... A nawet - nie przepraszam za wyrażenie -
przenośnego sraczyka z czasów Akhenatona. Siedzisko w tym urządzeniu
najpierwszej potrzeby nadworni rzemieślnicy dopasowali do boskich kształtów
pośladków władcy, samo "ujście" wykutej w kamieniu latryny miało formę
klucza; poniżej znajdował się zbiornik z piaskiem.
Wystawa w IMA gwarantuje i inne odkrycia: odaliski w haremie faraona nie były
tęgawymi, leniwymi kobietami spoczywającymi na jedwabiach i adamaszkach pod
ochroną eunuchów (jak w przekazach arabskich), lecz pracowitymi żonami,
tkającymi płótna i opiekującymi się dziećmi. Papirusowe dokumenty wiele mówią
również o gastronomicznych upodobaniach sprzed tysiącleci. W Egipcie jadano
otóż baraninę, wieprzowinę i cielęcinę, jak również kaczki i ryby. Kurczęta
trafiły do faraońskiej kuchni dopiero na 1500 lat przed naszą erą.
Christiane Ziegler, komisarz wystawy "Faraon" w Instytucie Świata Arabskiego,
a jednocześnie kustosz działu Starożytnego Egiptu w Luwrze, mówi, że ta
wystawa pozwoli zrozumieć, iż faraon nie był jedynie mityczną postacią, przed
którą jego poddani musieli pełzać, nie ośmielając się podnieść wzroku. Mimo
pozorów boskości, w efekcie żył i umierał jak wszyscy inni. A mumifikacja nie
zapewnia nieśmiertelności.
Wystawa w Instytucie Świata Arabskiego będzie otwarta do 10 kwietnia 2005.