scorpio1956
01.06.05, 21:40
Dawno już marzyłem o odwiedzeniu Ziemi Świętej.Imprezy z tych biur
podróży,które organizowały do tej pory wyjazd do Jeruzalem były drogie.Tak
samo pielgrzymki organizowane przez palotynów.Dlatego jak tylko w styczniu
pojawiła sie oferta Triady 7dni w Sharmie i 7 dni w Izraelu w przystępnej
cenie nabrałem ochoty.Miałem jednak uczucia mieszane.Nie byłem jeszcze z
Triadą ,słyszałem o nich sprzeczne opinie.Zaryzykowałem.
Wylot nastąpił 18.05 z Katowic o godzinie 20.30(punktualnie!!!).Samolot linii
Air Cairo Airbus 321 wypełniony do ostatniego miejsca.W samolocie przed nosem
ekrany z przebiegiem i parametrami lotu.Jedzonko...a
jakze ...egipskie.Makaron z wołowiną i groszek na ciepło i... zimno,bułeczka
z serkiem ,ciacho.Zimne i cieple napoje.Po 3godzinach i 48minutach lotu
jestem w moim ukochanym Sharmie.Pierwszy gorący odech Egiptu.Jak ja to
kocham.Na lotnisku zaczyna sie pierwszy młyn.Egipscy przedstawiciele Triady
maja listy.Jedni turyści mają najpierw objazd,inni wypoczynek.I z reguły nie
zgadza się nic z ustaleniami z warszawskiej Triady.Ci co maja hotel "no
name "dowiaduja sie,że będą zakwaterowani w hotelu Zaoura,na końcu Sharmu
(30km od Naama Bay).Jedni kupuja wizy w okienku za 15$,inni(ci co na objazd)
wbijaja w paszport bezpłatna wizę"Sinai only".Po wyjściu z lotniska podejmuja
juz nas polscy rezydenci Triady ze swoimi listami,które nie zgadzaja sie z
listami egipskich przedstawicieli.Czyli przez szybe lotniska u niektórych
wszystko sie zmienia.Wszyscy maja najpierw wypoczynek,potem objazd.Ci co
mieli Zaoure maja Gardenie.I czasami odwrotnie.Ci co nie maja wizy wpadają w
popłoch.Oni w sumie najwięcej zyskają,bo do końca nie zapłaca wizy.Jedna para
nie wytrzymuje napięcia,pierwsze krzyki,wracaja po wizę i...godzina w
plecy.Ja wykupuje wizę(po cholerę!!!),bo u mnie wszystko sie zgadza,najpierw
wypoczynek w ustalonym wcześnie(za dopłatą)hotelu Holiday Inn Amphoras,potem
objazd.Mój autobus zawozi nas do Holidaya i ok.2giej nad ranem jestem w
pokoju.Na bagaże czekam jeszcze z 2 godziny(zdążyło mi sie przysnąć w
oczekiwaniu).Pokój mam super,nie muszę wymieniac.Pokoje były już przydzielone
do każdego nazwiska w komputerze hotelu.Wszyscy z Triady maja pokoje bardzo
fajne.Po 4tej prysznic i w kimonko.Rano o 9tej śniadanko,a o 10tej spotkanie
z rezydentem Grzegorzem.
Facet na zapytania niektórych o zmiane kolejności imprezy mówi,że nic nie
wie,bo on jest tylko od Sharmu.Nie mam do faceta pretensji,bo w końcu jak
Warszawa nie wiedziała,to co dopiero on.Natomiast pretensje mieć mozna do
niego o to,że nie potrafi NIC o Sharmie powiedzieć,gdzie warto spędzać
czas,co warto w mieście zobaczyć.Tak jakby facet tego miasta nie znał.Ja to
miasto znam,ale pierwszaki ode mnie pierwszy raz słyszą o Naama Bay,czy Old
Markecie.Na temat fakultetów zachęca do Kairu,mniej już na wejście na Górę
Mojżesza,a zniechęca do Kolorowego Kanionu.I to juz granda.Bo warto.Na temat
wycieczek statkami tak tłumaczy,że większość rozumie go, że te rejsy wiążą
się tylko z nurkowaniem.Większość rezygnuje.Z Triada od maja współpracuje
polskie Centrum Nurkowe o nazwie(nomen omen)"Big Blue".Isnieją w Sharmie od
22kwietnia.Wykupuję u nich 2 nurkowania z lunchem na Ras Mohamed za 50Euro+5$
za wjazd do Narodowego Parku.Po spotkaniu z rezydentem pierwsze zwiedzanie
hotelu.Znam go,choć w nim nie mieszkałem i wszystko pasuje.Jest super.Na
pewno dopiszę swoje uwagi w "Egipt hotele".No i szybko na plażę .Piersze
snurkowania.Zachwycam sie rafą koralową.Jest cudowna i przy samej
plaży.Wieczorem biore taksówkę z przed hotelu i za 20 L.E jestem gdzie...?.
Oczywiście w Naama Bay.Lubie ten trochę kiczowaty deptak i atmosfere na nim
panującą.Po spacerze za 15 funcików znajduję sie w swoim hotelu.
Na razie tyle.
Ci co czekaja na opis objazdu po Izraelu ,doczekaja się.
Ale już mogę zdradzić tajemnicę.
REWELACJA!!...i bez wpadki i zgrzytów.
Jak w szwajcarkim zegarku
C.D.N .