Jechać, nie jechać?! (co na to Egiptomaniacy)

23.07.05, 13:54
Choć bardzo pociąga mnie ten kraj (żonę również) osobiście skłaniam się do
sugestii, by taką decyzję przedyskutować z najbliższą rodziną.
Rozumiem, że nasze życie i zdrowie to nasza sprawa, jednak pomyśleć należy
rónież o najbliższych, rodzicach, dziadkach, chłopaku, mężu czy żonie, którzy
zostają w kraju.

Moim skromnym zdaniem, jeśli masz dziecko i zostaje w kraju, to Ty również
nie masz prawa do zastanawiania się czy masz lecieć. Rodzic nie ma prawa
narażać się na niebezpieczeństwo i możliwość osierocenia dziecka.

Wiem, ze szansa, ze ktoś z Was będzie uczestniczył jako ofiara w zamachu jest
bardzo mała, prawie minimalna. Ale jednak w ciągu 3 lat niepomiernie wzrosła.
Dochodzi do tego inny fakt, którego nikt tutaj nie zauważa. Otóż, wiele biur
turystycznych najwiękse zyski ciągnie z kierunku egipskiego. Choćby właśnie
Triada czy Alfa Star, ale jest również kilka innych BP.
Obawiam się, że niektóre biura, które mogą już teraz mieć nadszarpniętą
płynność finansową mogą nie wytrzymać presji wycofywania zgłoszeń przez
niedoszłych turystów i w ciągu kilku miesięcy możemy usłyszeć o kolejnych
upadłościach i kolejnych problemach z powrotem, czy wulotem z kraju.

Nie będę się tutaj zabawiał we wróżkę, na które biuro padnie cień bankructwa
(finanse to najbardziej skrywany czynnik w interesach), nie mam żadnego prawa
podejrzewać, że to czy tamto biuro wydarzeń w Sharm nie przetrzyma finansowo.

Poprostu z doświadczenia wiem, że niektóre biura działają na granicy ryzyka i
opłącalności, byle tylko dotrwać do lepszych czasó, jednak ten rok lepszy dla
nich niestety nie będzie.
Uważam poprostu, że ktoś z polskiej branży turystycznej opartej na Egipcie
jednak w tym roku z peletonu z wielkim hukiem odpadnie.
Czy to się sprawdzi? Zobaczymy...
    • Gość: Karolka Re: Jechać, nie jechać?! (co na to Egiptomaniacy) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.05, 14:10
      No wlasnie... nie wiem czy bym teraz poleciala - ale chyba tylko ze wzgledu na
      Mame - dzieci nie mam a mąz zawsze lata ze mna. z drugiej zas strony - wszedzie
      jest teraz tak niebezpiecznie, ze kazdy musi wybrac sam - ryzykuje i leci mimo
      wszystko czy zostaje. Jednak wiem ze do mojego kolejnego wyjazdu - miesiac temu
      wrocilam - wiec najwczesniej za pol roku - te male przejawy strachu u mnie
      znikna i milosc do Egiptu wygra. Na marginesie - ciesze sie ze nie ma (?) teraz
      w Sharmie "naszych" - np . Scorpio. sciskam
      karolka
    • miriam_73 Re: Jechać, nie jechać?! (co na to Egiptomaniacy) 23.07.05, 14:11
      Nie wiem. Mam dylemat. Na razie czekam na komunikat MSZ o uznaniu Egiptu za
      kraj wysokiego ryzyka - Exim uzależnia od tego zwrot pieniędzy w całości. Być
      może przebookuję na Tunezję albo Kretę.

      A tak na marginesie, najtragiczniejsze w tym wszystkim wydaje mi się to, że ten
      zamach turystom jako takim nie zaszkodzi,w tym sensie, że ochrona będzie
      jeszcze bardziej nasilona, ale to, że ci ludzie, tam na miejscu, zwykli
      normalni porządni Egipcjani stracą podstawowe źródło utrzymania. Takie zamachy
      to strzelanie samym sobie w nogi - turystów nie będzie, nie będzie z czego żyć,
      bieda, napędza fanatyzmy i robi się z tego błędne koło.
    • lilypons Re: Jechać, nie jechać?! (co na to Egiptomaniacy) 23.07.05, 14:17
      Jechać, nie jechać? Jak mawiał Sokrates: cokolwiek zrobisz, będziesz żałował. A
      zginąć można równie dobrze jeszcze w kraju w drodze na lotnisko, bo akurat
      trafimy na wariata drogowego.
      • Gość: Inka Re: Jechać, nie jechać?! (co na to Egiptomaniacy) IP: 62.233.195.* 23.07.05, 14:39
        Ale akurat wyobraźnia człowieka średnio inteligentnego podpowiadałaby, że
        jednak w Egipcie jest większe prawdopodobieństwo śmierci niż np. w Rawie
        Mazowieckiej. Ja bym w Egipcie drżała cały czas i nie wierzę, że Ci co się
        jednak tam wybiorą będą się bawić w najlepsze i będą liczyć tylko na to, że to
        akurat im bomba na łeb nie spadnie, aby tylko nie stracić tych 2000-3000 zł.
        • lilypons Re: Jechać, nie jechać?! (co na to Egiptomaniacy) 23.07.05, 16:09
          Gość portalu: Inka napisał(a):

          > Ale akurat wyobraźnia człowieka średnio inteligentnego podpowiadałaby, że
          > jednak w Egipcie jest większe prawdopodobieństwo śmierci niż np. w Rawie
          > Mazowieckiej.

          Człowiek średnio albo i bardzo inteligentny wie, że prawdopodobieństwo śmierci
          jest wszędzie takie samo - albo zginiesz albo nie. A wyobraźnia do
          prawdopodobieństwa/ działu matematyki/ ma się tak jak piernik do wiatraka.
    • derduch Re: Jechać, nie jechać?! (co na to Egiptomaniacy) 23.07.05, 14:34
      Kazdy powinien to rozważyć w swojej głowie.
      Ja osobiście bym jechał, argumenty pewnie czytałeś w innych wątkach.

      pzdr.
      • Gość: kAZIU Re: Jechać, nie jechać?! (co na to Egiptomaniacy) IP: *.satfilm.net.pl / *.satfilm.pl 23.07.05, 14:41
        Z TAKIM MUZGIEM MASZ W lpr MIEJSCE OBOK GIERTYCHA
        • Gość: Karolka Re: Jechać, nie jechać?! (co na to Egiptomaniacy) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.05, 14:42
          uuu Kaziun nie zalapal;(
        • derduch Re: Jechać, nie jechać?! (co na to Egiptomaniacy) 23.07.05, 15:18
          Naucz się czytać ze zrozumieniem tekstu :-))))
    • eb_13 Re: Jechać, nie jechać?! (co na to Egiptomaniacy) 23.07.05, 14:46
      Tak serio, to moje rozważania mogą być tylko czysto teoretyczne (z Egiptu
      niedawno wrociłam, a następnym razem nie wcześniej jak na wiosnę będę mogła się
      nim nacieszyć;) Tak więc, myslę że leciałabym... w końcu teraz tam może być
      tylko bezpieczniej (ale to też teoria - w Londynie nikt się nie spodziewał, że
      po dwóch tygodniach znowu ktoś sprobuje...)
      Pozostałe moje argumenty myslę, że czytaliście w innych wątkach:) Ja bym raczej
      jechała.
      Ps. Co do problemów BP po tym zdarzeniu, to w pełni zgadzam się z Pc, myslę że
      turyści moga to odczuc tak więc zwracajmy szczegolną uwagę, komu powierzamy
      organizację naszych wczasów... a niejednokrotnie "urlopu naszego życia".
      Pozdrawiam!!!
    • Gość: Stiwi Re: Jechać, nie jechać?! (co na to Egiptomaniacy) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.05, 15:13
      Pc_Maniac: z jednej strony mądrze piszesz, tylko szkoda że zauważasz (a może
      chcesz zauważać) tylko jedną stronę medalu? Jeżdżąc na co dzień samochodem
      nawet 50km/h również narażasz dziecko na osierocenie, dzisiaj nie ważne bowiem
      jest to że Ty uważasz, jakiś pijany 17latek może pozbawić Cię dalszej
      egzystencji.

      A więc żeby w ogóle się nie narażać, trzeba się zamknąć w domu i nie wychodzić.
      No tak też można, gorzej jak sąsiad zapomni gazu zakręcić i wysadzi pół bloku w
      powietrze, więc gdzie dziś jest bezpiecznie?

      W Europie? Nie, w Afryce? Nie, w Azji? Nie (przez żywioły). We własnym domu?
      Nie.

      Dlaczego ludzie jeżdżą do Hiszpanii, kiedy tam od dawna ETA podkłada bomby -
      tam stało się to standardem, dlatego się tyle o tym nie mówi, a mimo to
      turystów nie brakuje. Londyn? Dwa zamachy i żadna (nawet tania) linia nie
      odwołała lotu do Londynu, a mamy okres wakacyjny, więc z całą pewnością nie
      tylko klienci biznesowi latają, ale także, a może przede wszystkim turyści.
      Turcja? Niedawny zamach w turystycznej miejscowości, ale jakoś nie widziałem by
      biura wpadły w popłoch - zwłaszcza cenowy (masowe obniżki)...

      Nie dajmy się zwariować, jestem zdania, że co komu pisane - to będzie i nie
      ważne czy zadławi się jedzeniem na śmierć, czy zginie przebywając w Egipcie
      (czy gdziekolwiek indziej) podczas zamachu.

      W tym zamachu z Egiptu nie rozumiem tylko jednego, po co oni uderzyli w
      Ghazalę, kiedy tam większość stanowią tubylcy...
      • pc_maniac Do Stiwi 23.07.05, 15:28
        Gość portalu: Stiwi napisał(a):

        > Pc_Maniac: z jednej strony mądrze piszesz, tylko szkoda że zauważasz (a może
        > chcesz zauważać) tylko jedną stronę medalu? Jeżdżąc na co dzień samochodem
        > nawet 50km/h również narażasz dziecko na osierocenie, dzisiaj nie ważne
        bowiem
        > jest to że Ty uważasz, jakiś pijany 17latek może pozbawić Cię dalszej
        > egzystencji.

        Hm, tak się niefortunnie złożyło, że i w tym przypadku opisanym przez Ciebie
        mam pewne doświadczenie (choć wolałbym go nie mieć).
        półtora tygodnia temu, jadąc do pracy miałem poważny wypadek samochodowy
        właśnie przy 50 km/h, gdy zajechał mi drogę na ulicy, gdzie idoczność jest
        idealna (ponad kilometr) samochód dostawczy. Mój pojazd został rozbity (jak to
        określił ubezpieczyciel) w 83%, więc bardzo poważnie. Od kalcectwa lub śmierci
        uchroniły mnie jedynie pasy bezpieczeństwa, choć urazy od nich i tak są bardzo
        bolesne.

        Czemu o tym piszę? Ponieważ też mam ciągłe myśli, ze mogłem osierocić córki.
        Ale jednak w tym przypadku miałem na to jakiś wpływ, choćby w ten sposób, ze
        jechałem TYLKO 50km/h, że miałem zapięte pasy.
        Jednak w przypadku ataków terrorystycznych (choć sam pisałem, że
        prawdopodobieństwo uczestniczenia w nich jest wysoce nieprawdopodobne (ale nie
        niemożliwe) nie masz żadnego wpływu na ich skutek. Pasów nie zapniesz,
        poduszkami się nie obłożysz.
        Ale w moim poście naświetliłem inną kwestię. Chodzi mi bardziej o to czy mamy
        prawo podejmować decyzję o wyjeździe sami, czy jednak powinniśmy ją
        skonsultować z resztą rodziny, która gdybyśmy jednak zdecydowali się na wyjazd,
        będzie umierała ze strachu o nasze bezpieczeństwo?!

        Piramidy czy świątynie stały tyle lat, więc jeszcze postoją spewnością trochę.
        WIęc nic nie stoi na przeszkodzie, byśmy przełożyli wyjazd na np. 2006 rok, a
        przez ten czas na pewno Hosni M. zrobi niezłą jatkę organizatorom, poplecznikom
        i jak znam życie również rodzinom zamachowców.
        Tam nie patyczkują się w takich przypadkach, nie bawią się w procesy, otaczają
        podejrzanych i (może to zabrzmi mało humanitarnie) ale eksterminują od ręki.
      • Gość: sikora Re: Jechać, nie jechać?! (co na to Egiptomaniacy) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.05, 21:17
        no wiesz..ja bym jechała....byłam i mysle ,ze nie powinno się ju z to
        powtórzyć...wszedzie bylo po jedny zamachu...wyjątek -londyn
      • egipcjanka15 Re: Jechać, nie jechać?! (co na to Egiptomaniacy) 25.07.05, 10:55
        Gość portalu: Stiwi napisał(a):

        > W tym zamachu z Egiptu nie rozumiem tylko jednego, po co oni uderzyli w
        > Ghazalę, kiedy tam większość stanowią tubylcy...

        I tu Stiwi napisales cos bardzo madrego, ale przeszlo niezauwazone. A po co
        odpalili bombe na przystanku przesiadkowym minibusow, z ktorych, zwlaszcza w
        nocy, korzystaja w 99,9% Egipcjanie?

        Odpowiedz nasuwa sie sama. Bo to NIE BYL zamach PRZECIW turystom. To nie
        powtorka z Luksoru. Zreszta popatrzcie na proporcje; w Sharmie zginelo 7
        europejskich turystow wg. ostatnich danych. To bylo to samo co w Madrycie, co w
        Londynie. "Irak pomscimy" :-(
    • abirka Re: Jechać, nie jechać?! (co na to Egiptomaniacy) 23.07.05, 15:20
      A ja bardzo nie lubie jak mi ktos mówi co mam robić, jakie mam albo nie mam
      prawo i poucza co jest dla mnie i mojej rodziny dobre. Bo to jest moje zycie,
      moja rodzina. Mam swój rozum. Maja go tez inni i nie będąc ubezwlasnowolnieni
      sa w stanie samodzielnie, na podstawie podanych faktów, dokonać rozważań i
      kalkulacji i podejmować decyzje. J ja podjęłam. Na dzień dzisiajszy w świetle
      obecnej sytuacji: JADĘ. Wiem, że moja mama będzie się niepokoić bardziej niz
      zwykle. Ale niepokój jest nieodlącznym elementem dzisiajszych czasów a
      siedzenie w domu nie usunie go. Z tego powodu, że ktoś sie bedzie niepokoic jaj
      mam mieć zmarnowane wakacje? Nie, nie mam na to ochoty. Sama tez w jakimś
      stopniu niepokoje sie, lae nie zamierzam z tego powodu zamknąć się w domu. Będę
      zyła tyle, ile mi Bóg przeznaczył.
      • Gość: Stiwi Re: Jechać, nie jechać?! (co na to Egiptomaniacy) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.05, 15:24
        Abirka się nie boi, bo i tak pół wyjazdu pod wodą spędzi, więc ryzyko maleje :-)
        • abirka Re: Jechać, nie jechać?! (co na to Egiptomaniacy) 23.07.05, 19:45
          Sitwi aco, zazdrościsz? ;))) I tak Cię nie wezmę ze soba bo nadbagaz drogi ;)))
          • Gość: Stiwi Re: Jechać, nie jechać?! (co na to Egiptomaniacy) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.05, 19:59
            Ja we wrześniu też spod wody nie wychodzę, tam bezpieczniej niż na lądzie :-)
      • pc_maniac Do Abirki 23.07.05, 15:31
        Ależ ja broń Boże nie narzucam nikomu jak ma postępować!
        Poprostu napisałem jak ja to czuję (bo od tego chyba jest forum!), a każy
        postąpi według własnego uznania.

        Nie jestem alfą i omegą. więc nie uburzaj się na mnie. Jedynie zapodałem temat
        byśmy mogli podyskutować nad nim.
        • ra.kr Re: Do Abirki 23.07.05, 15:51
          a ja wam powiem ze mieszakm aktualnie w ssh, wszyscy tutaj sa spokojni p[onieaz
          wiekszosc polskich turystow (przynajmniej z mojego biura) mieszka w odlaglosci
          10 i wiecej km od naama bay. aktualnie naama i old sharm sa zamkniete poloicja
          egipska oraz zolnieze MFO przeszukuja ruiny budynkow w poszukiwaniu ofiar. w
          czasie zamachu w czesci hotelu gazala przebywali glownie turysci z kuwejtu,
          qataru i arabii saudyjskiej,tam zanotowano najwieksze straty pozatym w old
          sharmie ofiary to glownie pracownicy miejscowi.
          radek
        • ra.kr Re: Do Abirki 23.07.05, 15:51
          a ja wam powiem ze mieszakm aktualnie w ssh, wszyscy tutaj sa spokojni p[onieaz
          wiekszosc polskich turystow (przynajmniej z mojego biura) mieszka w odlaglosci
          10 i wiecej km od naama bay. aktualnie naama i old sharm sa zamkniete poloicja
          egipska oraz zolnieze MFO przeszukuja ruiny budynkow w poszukiwaniu ofiar. w
          czasie zamachu w czesci hotelu gazala przebywali glownie turysci z kuwejtu,
          qataru i arabii saudyjskiej,tam zanotowano najwieksze straty pozatym w old
          sharmie ofiary to glownie pracownicy miejscowi.
          radek
        • ra.kr Re: Do Abirki 23.07.05, 15:51
          a ja wam powiem ze mieszakm aktualnie w ssh, wszyscy tutaj sa spokojni p[onieaz
          wiekszosc polskich turystow (przynajmniej z mojego biura) mieszka w odlaglosci
          10 i wiecej km od naama bay. aktualnie naama i old sharm sa zamkniete poloicja
          egipska oraz zolnieze MFO przeszukuja ruiny budynkow w poszukiwaniu ofiar. w
          czasie zamachu w czesci hotelu gazala przebywali glownie turysci z kuwejtu,
          qataru i arabii saudyjskiej,tam zanotowano najwieksze straty pozatym w old
          sharmie ofiary to glownie pracownicy miejscowi.
          radek
        • ra.kr Re: Do Abirki 23.07.05, 15:51
          a ja wam powiem ze mieszakm aktualnie w ssh, wszyscy tutaj sa spokojni p[onieaz
          wiekszosc polskich turystow (przynajmniej z mojego biura) mieszka w odlaglosci
          10 i wiecej km od naama bay. aktualnie naama i old sharm sa zamkniete poloicja
          egipska oraz zolnieze MFO przeszukuja ruiny budynkow w poszukiwaniu ofiar. w
          czasie zamachu w czesci hotelu gazala przebywali glownie turysci z kuwejtu,
          qataru i arabii saudyjskiej,tam zanotowano najwieksze straty pozatym w old
          sharmie ofiary to glownie pracownicy miejscowi.
          radek
          • abirka Re: Do Abirki 23.07.05, 19:17
            Radek, złodzieju, mam nadzieję, że w następnym zamachu do Allacha polecisz
            własnie ty, czego z całego serca, szczerze ci zycze.

            P.S.: To ilu tyrystów juz obrobiłes?
          • abirka Re: Do Abirki 23.07.05, 19:51
            Z ciebie taki rezydent, że nawet nie wiesz gdzie turyscie mieszkaja i jakie
            gdzie są hotele. Bardzo popularny wśród polskich turystów jest hotel Sharm
            Holiday w centrum niedaleko postoju taxi - wybuchu. Obok postoju były schody do
            hotelu Haloumy. Niedaleko bazaru jest chyba La Perla (nie jestem pewna, ale
            którys popularny jest).No, ale ja ktos mysli tyko o cudzej własnosci a nie o
            pacy uczciwej to...
      • zushka Re: Jechać, nie jechać?! (co na to Egiptomaniacy) 23.07.05, 15:52
        witajcie. Szkoda,że nawet w takim dniu górę biora przepychanki i pyskówki forumowe.Na dzień dzisiejszy jadę. Czekam na komunikam MSZ.
    • Gość: Stefan Re: Jechać, nie jechać?! (co na to Egiptomaniacy) IP: *.010-68-6c736b1.cust.bredbandsbolaget.se 23.07.05, 16:02
      Hej,

      Mam wykupione wczasy na 10.08. I pojade tam! Nie dam sie zstraszyc ... za pare
      lat nie bedzie juz gdzie jezdzic, jesli tak mamy patrzec, ze bomba. A kto nie
      chce, niech nie jedzie.

      Stefan

      P.S.
      Nie dam sie zastraszyc !
      • szaga33 Re: Jechać, nie jechać?! (co na to Egiptomaniacy) 23.07.05, 16:28
        Hej! Ja też jadę. Do 28 wrześnie mam nadzieję że się uspokoi. Mój hotel stoi na
        pustyni, nie włóczę sie po bazarach, więc nie boję się. Pozdrawiam. Kocham
        Egipt i nie pozwolę chorym umysłom dać się zastraszyć.
        • Gość: eva2412 Re: Jechać, nie jechać?! (co na to Egiptomaniacy) IP: *.nat.renicom.pl 23.07.05, 16:54
          Nie ma prawidłowej odpowiedzi na to pytanie. Terrorystom chodzi o zastraszenie
          wszystkich i być może chcą by Egipt "zamknął" się na świat. Zresztą wczoraj
          Londyn, dziś Egipt, jutro... /obym nie wymówiła w złą godzinę/.
          Jechać, czy nie - każdy sam musi podjąć decyzję. Nie ulegajmy panice. Jedno
          tylko, wypoczynek w pobliżu miejsc gdzie zgineli ludzie.
          Lecę we wrześniu do Tunezji, ale kto powiedział, że tam jest bezpieczniej?
          Trudno co ma być, to będzie. Pozdrawiam.
    • Gość: juss Re: Jechać, nie jechać?! (co na to Egiptomaniacy) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.05, 16:43
      a gdzie teraz jest bezpiecznie?? nigdzie . Byl Londyn, Sharm , moze jutro
      bedzie Warszawa. PS Wrocilam z Egiptu wczoraj...
      • czesia1980 Re: Jechać, nie jechać?! (co na to Egiptomaniacy) 23.07.05, 19:59
        mam wyjazd za 5 tyg i lece..."Nie taki ja szalony zeby o przyszłosci mniemac
        badz nie mniemac" Gombrowicz.
    • Gość: amat Re: Jechać, nie jechać?! (co na to Egiptomaniacy) IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 23.07.05, 20:31
      Bez paniki. Pewnie ze jechać .Ja jadę z rodzina 11,08 i na dzien dzisiejszy
      nawet nie sprawdzam czy mi coś proponuje Triada. Jezeli beda ataki na hotele to
      raczej na male .Wyobrazcie sobie atak terrorystyczny na Le meridian lub
      Magavish - zeby je wysadzić musieli by użyc pociagu dynamitu lub maly atom (w
      koncu nie takie proste wysadzic bungalowy na 100 ha).W tym roku też jedziemy do
      duzego hotelu i zamierzamy sie dobrze bawic. Nie musimy zwiedzac .Zwiedzalismy
      Egipt w latach poprzednich .
      pozdro Andrzej
      • madzia112 Re: Jechać, nie jechać?! (co na to Egiptomaniacy) 24.07.05, 21:56
        Witam wszystkich - wróciłam z Sharm dwa dni przed zamachami ( potem odwiedziłam
        polskie góry ) i dziś zaraz po rozpakowaniu bagaży odpaliłam kompa i zajrzałam
        oczywiście tu. Wkrótce opiszę pobyt i hotel, ale póki co - jestem w szoku, choć
        zawsze liczyłam się z takimi wydarzeniami. Gdy pomyślę, że trzy dni przed
        wybuchem kręciłam się po Old Markecie, kupowałam spódnicę w sklepie który chyba
        przestał istnieć .... Nie mam zamiaru nikogo starszyć bo jak napisała Abirka
        każdy potrafi zdrowo ocenić sytuację i samodzielnie podjąć decyzję, ale nie
        można mówić że teraz jest tam bezpieczniej. Byłam tam i wiem jak wyglądają te
        ich zabezpieczenia i środki ostrożności - wszystko na pokaz i jak się niestety
        okazało pic na wodę. Kocham Egipt i ogarnia mnie wściekłość na myśl że przez
        opętanych nienawiścią szaleńców mam zrezygnować z tego czym żyję potem cały rok
        do następnego wyjazdu. Ale czy rozsądnie jest mimo wszystko tam jechać ? Wiem
        że gdybym teraz miała lecieć, nie zrezygnowałabym choć bardzo bym się
        denerwowała. I wiem też co przeżywaliby moi rodzice gdybym była teraz w Sharm.
        To są niestety dylematy przed jakimi stają egiptomaniacy właśnie...
    • Gość: karloszka Re: Jechać, nie jechać?! (co na to Egiptomaniacy) IP: *.rzeszow.mm.pl 24.07.05, 22:57
      ...jesteśmy spakowani...w środę wylot...hotel royal azur resort- makadi
      bay...ja, córka 8 letnia i mąż...kocham Egipt i nie ma dla nas innego m- ca na
      ziemi na wakacje...CO ROBIĆ...
    • al_fik Re: Jechać, nie jechać?! (co na to Egiptomaniacy) 25.07.05, 08:50
      IMHO sprawcom (i ich szwagrom, jeszce kto sie tam nawinął) juz egipskie spec.
      słuzby, w jakiejs zasr*ej norze na pustyni, prądem smażą jaja.
      Za miesiec wybory, Mubarak musi wygrać, moze jakieś publiczne obcinanie głów
      członkom Dżabili Islamiji (czy jakos tak) zafunduje tuz przed wyborami?
      Facet ma jaja i myslę, że po raz kolejny pokaże z kim trzyma Allah, a wszelkiej
      masci afgancy, saudyjczycy i inni, którym nie podobaja się laickie rządy w
      Egipcie albo spiep*ą z tego kraju albo dostana kulkę, a w najepszym wypadku #
      na kilka lub nascie latek
      wiec zamachów wiecej nie będzie
    • Gość: PATKA Re: Jechać, nie jechać?! (co na to Egiptomaniacy) IP: *.chello.pl 25.07.05, 10:23
      MY , TAKŻE Z MĘŻEM LECIMY DO SAFAGI "MENAVILLE" 20.08 I TEŻ MYŚLELIŚMY O
      ZMIANIE REZERWACJI NA INNY KRAJ.ALE EGIPT WYGRAŁ. -ALE KAŻDY MA SWOJE ZDANIE NA
      TEN TEMAT.MAM NADZIEJĘ , IŻ WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE.POZDRAWIAM SERDECZNIE
      • Gość: loorien Re: Jechać, nie jechać?! (co na to Egiptomaniacy) IP: *.clubnet.pl 25.07.05, 10:45
        a my mamy zarezerwowane na polowe pażdzernila ma to być nasza podróż poślubna -
        pierwszy raz w egipcie. Cieszyłam sie bardzo, ale ja lubie być wolna, zwiedzać,
        pałętac sie po bazarach i nie bać sie że zaraz coś wybuchnie. Nie chce siedziec
        na plazy non stop i czuć sie jak wiezien - niestety mój narzeczony ma zdanie
        podobne do wiekszości z was - wszedzie mozemy zginąc i nie dajmy sie
        zastraszyc. Wybaczcie ale dla mnie do bzdura straszna, utopic sie moge i w
        egipcie i w jeziorku obok miasta gdzie mieszakam, ale w zamachu moge zginąc w
        kraju arabskim bądź jednej ze stolic tego świata, są natomiast miejsca
        całkowicie bezpieczne, i takie chce wybrac na podróż poslubną
      • derduch Re: Jechać, nie jechać?! (co na to Egiptomaniacy) 25.07.05, 12:10
        Zamiast capslock-a pisz tak, będzie zabawniej:

        MY , TAKŻe Z MĘŻEm leCImY dO SAFAgi "mEnAVILle" 20.08 I tEŻ myŚlELiŚmy O
        ZmIanIE REzeRWAcji Na InNY KRaj.aLE eGIPT wygrAŁ. -AlE kaŻDY ma SWoJE ZDANIe nA
        Ten teMaT.MaM nADZIejĘ , iŻ WsZYstKo BĘdzie DoBrzE.pozdRawiAM SERdecznIe
Inne wątki na temat:
Pełna wersja