do corriny

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.05, 14:21
Kasiu ostatnimi dniami czytywalam Twoj wspanialy watek na temat wypadu do
Kairu... i mam pytanie czy gdzies moge znalezc wczesniej, dalsze opisy wyjazdu
do Egiptu??? Piszesz swietnie bardzo chialabym poczytac, a poza tym mysle o
wyjezdzie do Egiptu, mam nadzieje ze zamachy temu nie przeszkodza, wiec tym
bardziej wszelkie informacje sa dla mnie bardzo pozadane.
A skoro juz pisze to jeszcze mam dwa pytania
1) Jakies pogody moge sie spodziewacw SES w lutym?
2) Czy jadac pierwszy raz do Egiptu z malym dzieckiem, mezem i dwiema babciami
jest sens jechac do kairu na wlasna reke? Czy lepiej poprzestac na wycieczkach
z biur podrozy a samodzielny wyjazd pozostawic na kolejny raz?
Bardzo Ci bede wdzieczna za odpowiedz
pozdrawiam
Maraska
    • corrina_f1 Re: do corriny 25.07.05, 15:04
      Witaj

      Na wstępie dzięki wielkie za miłe słowa, no ale bez przesady z tym
      chwaleniem ! : ) ja po prostu bardzo lubię pisać :-)
      Cieszę się tylko, jeśli mój opis w czymkolwiek mógł pomóc.
      Odpowiadając na Twoje pytania:
      1) co do pogody w lutym, raczej odsyłałabym do wyszukiwarki. Ja byłam w
      Egipcie w czerwcu i w maju, nie bardzo rozeznaję się w pogodzie zimowej, ale
      ponieważ temat był często wałkowany, z tego, co pamiętam, powinno być naprawdę
      ciepło.
      2) Opis pierwszego wypadu do Egiptu 2 lata temu znajdziesz tu:
      www.egipt.republika.pl/rep/corrina2.htm
      a sam Kair tu: www.egipt.republika.pl/rep/corrina.htm

      Byłam wtedy w Hurghadzie i po raz pierwszy także odwiedziłam Kair. Być może
      opisana powyżej forma zwiedzania tego miasta byłaby dla Ciebie odpowiedniejsza.
      Moim zdaniem to miasto na własną na pierwszy raz nie jest najlepszym pomysłem.
      Nie mówię, że niewykonalnym, ale raczej nie najlepszym. Zwłaszcza, że
      wspominasz o innych członkach rodziny, z którymi będziesz podróżować. To miasto
      na początek Cię pochłonie, jest ogromne, głośne, nieogarnięte. Dopiero kolejne
      wizyty pozwalają odkryć, że to nie tylko syf, bród, smród i wielki chaos. Za
      pierwszym razem ryzyko zgubienia się jest praktycznie równe 100%. Ja za drugim
      razem miałam już jakieś odniesienia, wiedziałam przynajmniej, gdzie jest
      centrum, wyspa Gezirah, Zamalek, piramidy, Giza. To podstawy ale już sporo
      dające.
      Przy tym wszystkim, nie oszukujmy się, należy oczywiście uwzględnić obecną
      sytuację w związku z tym, co działo się w Sharm, i Kairze. Zawsze uważałam
      Egipt za miejsce bezpieczniejsze od Polski (przynajmniej pod wieloma
      względami), jednak żyjemy w takich czasach, że wielu na pewno poważnie
      przewartościuje swoje poglądy i przekonania. Nie uważam samotnego wałęsania
      się po Kairze jako wyrazu jakiejś szczególnej odwagi, jednak gdybym dziś miała
      podejmować taką decyzję, na pewno dłuższą chwilę bym się zastanawiała. Co nie
      znaczy, że nie powtórzyłabym takiego wypadu na kilka dni ;-)

      Poczytaj te starsze opisy, pomyśl i zdecyduj sama :-)
      Pozdrawiam
      Kasia
      • Gość: monia Re: do corriny IP: 217.153.22.* 26.07.05, 15:03
        czesc corrina. przeczytalam twoje wspomnienia z egiptu z wypiekami na twarzy bo
        sama jestem wielka fanka tego kraju. czytajac historie z hurghady przypominalam
        sobie swoje doswiadczenia z tego miejsca i znow zamarzylo mi sie tam pojechac
        (to nastapi dopiero w pazdzierniku :) a opis twojej drugiej wyprawy do kairu,
        polaczony z wypadem do aleksandrii, zainspirowal mnie do zrobienia czegos
        podobnego (prawdopodobnie nie w pazdzierniku ale obiecuje sobie, ze kiedys
        odwiedze na dluzej oba te miasta). teraz zabieram sie za czytanie opowiesci z
        twojej pierwszej wizyty w kairze (wiem wiem, dziwna kolejnosc ale dopiero teraz
        trafilam na twoje zapiski z pierwszj podrozy, wczesniej zas znalazlam te z
        drugiej). a tak w ogole to moze zainteresuje cie konkurs jaki znalazlam na
        stronie arabii.pl. zalaczam linka z detalami www.arabia.pl/index.php?
        option=com_content&task=view&id=280104&Itemid=2. osobiscie uwazam, ze powinnas
        sprobowac przeslac do nich swoje wspomnienia. pozdrawiam
        • corrina_f1 Re: do corriny 26.07.05, 15:31
          Monia, teraz to ja mam wypieki po tym, co napisałaś... ;)

          Co do konkursu, hmmm, pomyślę, nie wiedziałam o nim. No ale ja na pustyni nocy
          nie spędzałam, w namiocie beduińskim tym bardziej, o dywan nie targowałam się
          pół dnia i ogólnie nic nadzwyczajnego nie zrobiłam :)
          Ale dzięki, za pamięć !
          pzdr
          Kasia
          • Gość: monia Re: do corriny IP: 217.153.22.* 26.07.05, 16:49
            no bez przesady, napisalam szczerze i od serca ;) uwielbiam czytac czyjes
            wspomnienia, szczegolnie jesli sama bylam w danym miejscu i podobne rzeczy
            przezywalam (sama tez zbieram sie do opisania swoich historii z moich 2
            podrozy do egiptu ale obawiam sie, ze nie mam takiego daru pisania jak
            niektorzy ;). tez pamietam jak za pierwszym razem bylam przerazona tymi ich
            krzykami, nawolywaniem i nigdy niemilknacymi klaksonami busikow. ale po 2
            dniach sie oswoilam i zauroczylam tym krajem i jego atmosfera (no i ludzmi tez,
            chociaz zdazaja sie rozne "osobniki"). bardzo zaluje, ze nie dane mi bylo nigdy
            porozmawiac z egipska kobieta (pewnie nawet by tego nie chcialy). jedyna
            moja "blizsza" stycznosc z nimi mialam w trakcie pobytu w szpitalu (po wypadku
            na quadach), gdzie 2 pielegniarki-egipcjanki zajmowaly sie mna. probowalam do
            nich zagadac ale albo nie rozumialy po angielsku, albo nie chcialy ze mna
            rozmawiac, albo nie mogly z uwagi na przebywajacego tam z nami lekarza. a
            w ogole to chcialam juz wczesniej napisac do ciebie jak tylko przeczytalam
            wspomnienia z drugiej wyprawy do kairu i do aleksandrii, i po tym jak
            obejrzalam zdjecia (naprawde bomba). Nie zdawalam sobie sprawy ze
            aleksandria jest taka piekna i jakze inna od egipskich miast, ktore
            widzialam, tzn. od luksoru i kairu, i tych mniejszych miasteczek i wiosek po
            drodze, bo miejscowosci turystycznych, jak
            hurghada, nie uznaje za "typowe miejscowosci egipskie". chociaz dahar w
            hurghadzie, a przynajmniej niektore jego "zaulki" faktycznie wygladaja typowo
            po arabsku i bardzo biednie. a w ogole "powalil" mnie na kolana twoj opis
            przygotowywania kolacji z Lido, chyba bym jej nie przelknela. ja rowniez kilka
            razy mialam przyjemnosc jadac z egipcjanami ale na szczescie nie widzialam jak
            oni przygotowywali jedzenie i chce wierzyc ze wszystko bylo w porzadku :)
            (zemsta mnie nie dopadla i nadal zyje wiec chyba wszystko bylo ok z tymi
            posilkami, notabene bardzo smacznymi). przed chwila
            skonczylam tez czytac wspomnienia z twojego 1szego wypadu do kairu, i mam
            podobne wspomnienia i doswiadczenia (no poza kairem noca, ktorego nie widzialam
            i czego bardzo zaluje ale obiecuje sobie nadrobic to w pazdzierniku ;) a co do
            konkursu to natknelam sie na niego dzisiaj i od razu pomyslalam o tobie i
            jeszcze paru osobach, ktore na forum opisuja swoje historie ale jakos tylko do
            ciebie napisalam ;) a to ze nocy na pustyni nie spedzalas, ani nie mieszkalas z
            beduinami nie znaczy, ze nie powinnas startowac w konkursie :) mysle, ze masz
            spore szanse i trzymam kciuki jesli sie zdecydujesz
    • corrina_f1 Re: do corriny 25.07.05, 15:08
      A tu reszta wspomnień z drugiego wyjazdu do SSH, niestety do dziś nie
      skończona.. .:(
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=622&w=12903726&wv.x=1&a=12903726
Pełna wersja