Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja.

23.10.06, 21:27
A zatem, żeby się nie zaplątać, dzień po dniu...
Dzień 1. Nie dość, że wylot (Katowice) przesunięto, to jeszcze lot był
opóźniony o godzinę. Samolot wystartował o 23.40, czyli z pierwszego dnia
wakacji biuro nam podarowało jakieś 20 minut.
Dzień 2. Po krótkim śnie (w hotelu byliśmy o 5 rano) – czas na plażę. Trzeba
podejść jakieś 300 m do hotelu Empire Triton. Plaża mała, z dwóch stron
ogrodzona ohydnymi betonowymi cyplami; leżaków może brakować, ale narzekać aż
tak bardzo nie można. Z jednej strony zejście piaszczyste, z drugiej
kamieniste. Blisko brzegu mała rafa – w dużej mierze zdewastowana, ale rybki
kolorowe pływają :-) Po południu spotkanie z pilotką, która będzie się nami
opiekować do końca pobytu. Dominika jest sympatyczna – i konkretna. Ktoś
stwierdził, że nadawałaby się na kaprala w wojsku – i trochę w tym racji było.
Co do jej wiedzy – cóż, mimo że wiele ciekawych rzeczy się dowiedzieć można,
to widać, że ma pewne braki, zwłaszcza jeżeli ktoś zaczyna być dociekliwy. Po
pobycie w Egipcie oczekiwałbym jednak czegoś więcej, choć – trzeba przyznać –
większości osób podane informacje w zupełności wystarczyły. Niektórym było
nawet za dużo ;-) Więc niestety czasem trzeba było zaciskać zęby, żeby nie
wyjść na marudę. Trzeba też Dominice oddać sprawiedliwość: jest świetną
organizatorką.
Dzień 3. Dzień morderczy, ale fascynujący. Bladym świtem wyjazd. Przejazd w
konwoju do Luksoru (też ciekawe doświadczenie – kierowcy autokarów uwielbiają
się ścigać). Na miejscu się jest ok. 11. Najpierw krótki postój pod kolosami
Memnona, potem przejazd obok Ramesseum (niestety, bez zwiedzania) do Doliny
Królów. Spod bramy do samej nekropolii podjeżdża się ciuchcią. Odtąd
każdorazowo pilotka rozdaje przed wejściem bilety wstępu. Temperatury okropne
(zwłaszcza że jest około południa), zero wiatru, ale wrażenia piękne. Bilet
upoważnia do wstępu do 3 grobowców (Tutanchamon ekstra płatny – ale niewarty).
Niestety, grobowiec Setiego I, ponoć najznakomitszy, nieczynny. Jednak inne
też robią wrażenie. Za jednodolarową łapówkę strażnicy pozwalają nawet
pstryknąć fotkę we wnętrzach (cóż, wszechobecna w Egipcie korupcja). Następnie
świątynia Hatszepsut w Dajr al-Bahari – i tu przykra niespodzianka: tylko 40
minut (od wejścia, które jest jednak kawałek od świątyni) na zwiedzania. To
małe nieporozumienie, zwłaszcza że wbrew temu, co się sądzi, jest tam naprawdę
sporo do zobaczenia – zwłaszcza reliefy i malowidła. Potem Karnak – i tu
wystarczająco dużo czasu, a sam kompleks świątynny nie wymaga reklamy,
szczególnie zapierająca dech w piersiach wielka sala hypostylowa. Już
wieczorem, ok. 17-18 zwiedzanie świątyni w samym Luksorze, znów trochę zbyt
pośpieszne, ale z pięknie podświetlonymi kolumnadami pod granatowym nocnym
niebem. Ok. 20-21 zaokrętowanie. Statek Aton jest oficjalnie pięciogwiazdkowy,
ale te gwiazdki są trochę naciągane – na sun-decku basenik maluteńki, może
brakować leżaków; także jedzenie czasami rozczarowuje. Ale ogólnie stateczek
bardzo przyjemny i czysty, obsługa bardzo się stara – no i z ręczników różne
stworki układa. Sympatyczne.
Dzień 4. Już wiedzieliśmy, że fakultet, na który bardzo się nastawialiśmy,
tzn. do Abydos i Dendery, się nie odbędzie (w ponad 40-osobowej grupie
znalazło się niestety tylko czworo chętnych – kolejny raz podczas tej wyprawy
zastanawiałem się, po co wielu z tych ludzi jedzie na objazdówkę zamiast
zostać w jakimś hotelu Hurgady). Dominika wobec tego zaproponowała za 60 dol.
wycieczkę mniej męczącą, ale też bardzo ciekawą. Znowu Zachodni Brzeg. I
kolejno: wioska robotników w Dajr al-Madina (zachowany układ osiedla, dwa
grobowce – mimo że małe, lepiej zachowane niż te w Dolinie Królów!, oraz mała,
ale bardzo ciekawa ptolemejska świątynia Hathor ze świetnie zachowanym
kolorowym reliefem przedstawiającym sąd Ozyrysowy, do której poszliśmy głównie
dzięki naszej dociekliwości) wspaniały kompleks świątynny Madinat Habu (z
powodu podnoszenia się wód gruntownych zaczynający się dosłownie sypać),
Dolina Królowych (niestety, najwspanialszy grobowiec Nefertari Egipcjanie
zamknęli na amen) i przejażdżka łódką na plantację bananów ;-) Po południu
powrót na statek i wypłynięcie.
Dzień 5. O wczesnym poranku ptolemejska świątynia w Edfu (najlepiej zachowana
starożytna świątynia w Egipcie! – choć trzeba pamiętać, że ponad 1000 lat
młodsza niż Karnak czy Madinat Habu), potem błogie lenistwo na statku i po
południu położona tuż nad Nilem świątynia (a w zasadzie jej pozostałości) w
Kom Ombo. Wieczorem dopływamy do Asuanu. Można od razu wyjść do miasta, gdzie
najbardziej zadbany suk w Egpicie – przynajmniej jego część turystyczna. A tu
oczywiście targowanie się i wysoce męczące nagabywanie przez nachalnych
sprzedawców (nie wiem, czy zdają sobie oni sprawę, że bardziej to zniechęca
niż zachęca do obejrzenia ich sklepu). Tak przy okazji: owa opiewana
bezinteresowność Egipcjan jest co najmniej naciągana. Owszem, są oni
uśmiechnięci, otwarci i pomocni, ale niestety, większość z nich już chwilę
później wyciąga rękę po bakszysz, który z islamskiej powinności stał się
sposobem na wyłudzanie pieniędzy od turystów...
Dzień 6. O świcie, a właściwie jeszcze w nocy, wyjazd do Abu Simbel
(fakultet). 3-godzinna jazda w jedną stronę, 2-godzinny pobyt na miejscu, ale
zdecydowanie warto! Wczesnym popołudniem jest się znowu na statku. Przejażdżka
feluką na Wyspę Kitchenera (kiepściutki ogród botaniczny) – zupełnie bez
sensu, zwłaszcza że w Asuanie nie zwiedza się ani niedokończonego obelisku,
ani grobowców dostojników ze Starego i Średniego Państwa (niestety, za późno
dowiedzieliśmy się, że można się tam na własną rękę wybrać), ani pobliskiej
świątyni w Kalabszy. Późnym popołudniem sympatyczna wycieczka (dodatkowy
fakultet 25 dol.) do wioski nubijskiej. Płynie się łódką za Asuan, a następnie
półgodzinna przejażdżka na wielbłądzie skrajem pustyni do samej wioski (zero
cepelii – choć oczywiście ze straganami dla turystów, autentyczne życie).
Wieczorem na statku pokazy nubijskie.
Dzień 7. Około południa wyokrętowanie i autokarowa wycieczka. Wielka Tama
Asuańska (w sumie nic ciekawego) i przede wszystkim File. Po południu jeszcze
przechadzka po Asuanie, a wieczorem wyjazd pociągiem do Kairu. Bagażami się
troszczą bagażowi, ale 25 dol. pobierane na napiwki przez Rainbow to
zdecydowana przesada. Sam pociąg bardzo wygodny, tak że po całonocnej (12
godzin) podróży człowiek nie czuje się zmęczony. Klimatyzacja działa jak
należy, skutkiem czego niektórzy nawet po sweterki zaczęli sięgać...
Dzień 8. Ok. 7 rano zakwaterowanie w całkiem centralnie położonym hotelu
Mayorca – 3 gwiazdki. Gwiazdki egipskie, eufemistycznie rzecz ujmując. Z
czystością nie do końca w porządku, jedzenie (zwłaszcza śniadania) wyjątkowo
nędzne, no i ma opinię tego, gdzie od czasu do czasu coś turystom ginie, choć
nie słyszeliśmy żeby w naszej grupie coś zginęło. Najprzyjemniejszy jest tam
taras z knajpką, gdzie wieczorami bywa przyjemnie rześko, a widoki się
roztaczają jak z Księżyca (upiorne blokowisko upstrzone antenami
satelitarnymi). Ale jako że w hotelu się czasu spędza niewiele, można przeżyć.
Tymczasem o 9 wyruszamy na wyprawę. W Kairze naszym przewodnikiem jest niejaka
Anita – osóbka żałosna, zainteresowana przede wszystkim, brutalnie rzecz
ujmując, robieniem kasy. Już na powitanie stwierdza, że ramadan – i Sfinks
jest zamykany o 14.15 (kłamała, bo czynny był do 15) i wszystko trzeba
szybciutko zwiedzać. Tak że „szybciutko” Memfis i Sakkara (tu oczywiście tylko
piramida schodkowa, o Serapeum czy grobowcu Mereruki można zapomnieć), a już z
zupełnie wywalonym językiem „zwiedzanie” Gizy. Pod piramidami Anita dała
wykłócone 40 minut, co – jeśli ktoś chciał np. wejść do piramidy Chefrena i
muzeum barki solarnej, nie wspominając o zwy
    • bobik56 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 23.10.06, 23:02
      No, ucieło ci w połowie, dołóż resztę w osobnym poscie!
    • optymat Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 23.10.06, 23:09
      :)
      albo ci poleje wodki , albo....dam w ucho ;) przerywac w pol slowa ?!!!!:))))
      dobra, to jednak wodki (whisky?;) i ....dzieki za juz i naturalnie
      niecierpliwie czekam (-y) na reszte :)
      a swoja droga troche mnie zaniepokoily ascetyczne warunki pierwszego
      tygodnia :) no i oczywiscie garsc pytan (pozwoliles) :))
      - czy na lotnisku w egipcie formalnosci bez problemow , czy przeciagajace
      sie ?:)
      - czy plaza "Empire Triton" ma alternatywe (innej plazy?:) ,
      - czy dostaliscie dokladny (!) rozklad zwiedzania czy cel dyrektywnych
      wycieczek okazywal sie na m-scu ?:)
      i na koniec - co z żarełkiem w 3 dniu (przed zaokretowaniem ) ?:)))
      reszta pytan jak sie odblokujesz :)))
      a narazie WIELKIE DZIEKI ZA (jak mniemam;) CZ. I
      pozdr
      m&m
      • telegram29 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 24.10.06, 11:10
        Ups, przepraszam! Niewidomy chyba jestem, że nie zauważyłem, że pół tekstu mi
        zżarło. Po południu zamieszczę resztę (całość mam w innym kompie). Tymczasem za
        karę mogę tej wódki się napić ;-) - i już teraz odpowiedzieć:
        1. Na lotnisku w Hurgadzie najmniejszych problemów. Wszystko poszło nadzwyczaj
        sprawnie (ale trzeba wziąć poprawkę, że była 4 rano, więc bylismy jedynymi
        turystami!).
        2. Jeśli jesteś(cie) w Empire, to plaża nie ma alternatywy - chyba że
        pójdziecie na publiczną w pobliżu (niezbyt komfortowo jednak wśród zakwefionych
        muzułmanek). Można też odpłatnie wejść na niektóre inne plaże - my na przykład
        poszliśmy w nowym centrum (Sakkali) za 5 funtów na prywatną plażę przemiłego
        Egipcjanina - z tanim piwem ;-), no ale ta plaża to też nie było nic
        nadzwyczajnego. Ponoć świetną plażę ma Magawish, ale to, ten-teg, zadupie.
        3. Do ręki takiego planu nie dostaliśmy, ale już pierwszego dnia z góry
        wiedzieliśmy, co i w jakiej kolejności będziemy zwiedzać.
        4. Z żarełkiem w 3. dniu kiepsko: bladym świtem (czyli ok. 5-6) otrzymujesz
        kawę na miejscu i breakfast-pack na drogę (jakieś dwie bułeczki, jajko, soczek
        i coś tam jeszcze), a potem dopiero wieczorem ok. 20-21 kolacja na statku.
        Tempo i temperatury sprawiają, że jeść się nie chce, ale lepiej sobie coś kupić
        w Hurgadzie na wszelki wypadek.
        Do przeczytania!
        Pozdrawiam!
      • telegram29 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 24.10.06, 11:10
        Ups, przepraszam! Niewidomy chyba jestem, że nie zauważyłem, że pół tekstu mi
        zżarło. Po południu zamieszczę resztę (całość mam w innym kompie). Tymczasem za
        karę mogę tej wódki się napić ;-) - i już teraz odpowiedzieć:
        1. Na lotnisku w Hurgadzie najmniejszych problemów. Wszystko poszło nadzwyczaj
        sprawnie (ale trzeba wziąć poprawkę, że była 4 rano, więc bylismy jedynymi
        turystami!).
        2. Jeśli jesteś(cie) w Empire, to plaża nie ma alternatywy - chyba że
        pójdziecie na publiczną w pobliżu (niezbyt komfortowo jednak wśród zakwefionych
        muzułmanek). Można też odpłatnie wejść na niektóre inne plaże - my na przykład
        poszliśmy w nowym centrum (Sakkali) za 5 funtów na prywatną plażę przemiłego
        Egipcjanina - z tanim piwem ;-), no ale ta plaża to też nie było nic
        nadzwyczajnego. Ponoć świetną plażę ma Magawish, ale to, ten-teg, zadupie.
        3. Do ręki takiego planu nie dostaliśmy, ale już pierwszego dnia z góry
        wiedzieliśmy, co i w jakiej kolejności będziemy zwiedzać.
        4. Z żarełkiem w 3. dniu kiepsko: bladym świtem (czyli ok. 5-6) otrzymujesz
        kawę na miejscu i breakfast-pack na drogę (jakieś dwie bułeczki, jajko, soczek
        i coś tam jeszcze), a potem dopiero wieczorem ok. 20-21 kolacja na statku.
        Tempo i temperatury sprawiają, że jeść się nie chce, ale lepiej sobie coś kupić
        w Hurgadzie na wszelki wypadek.
        Do przeczytania!
        Pozdrawiam!
    • telegram29 Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja - cz. 2. 24.10.06, 12:04
      Pod piramidami Anita dała wykłócone 40 minut, co – jeśli ktoś chciał np. wejść
      do piramidy Chefrena i muzeum barki solarnej, nie wspominając o zwykłym
      napatrzeniu się – jest czasem skandalicznym. Pomijam, że Anita nie raczyła
      nawet wspomnieć nie tylko o rzeczonym muzeum, ale też np. o piramidzie
      Mykerinosa. Skończyło się na paru banałach, że piramidy być może wybudowało
      UFO, a Cheops to był taki faraon. Pomijam ciągłe lapsusy Anity („faraon biegał
      w wyścigu ze sztachetą”, a współczesny Egipt zamieszkują „ludzie
      analfabetyczni”), rewelacje (Dolny Egipt to południe kraju) i zwyczajne
      niedouczenie (niemal zerowe informacje o Memfis). Grunt, że już w trakcie drogi
      oferowała złote i srebrne kartusze z wygrawerowanym imieniem oraz dla
      spragnionych – wodę (trzykrotnie droższą niż w sklepie). Zatem jeszcze 10 minut
      w punkcie widokowym (piramidy), 15 minut pod Sfinksem – i już mamy 14.05, no i
      wreszcie najważniejszą część wycieczki. Ta 14.05 jest istotna – przypominam, że
      Sfinks jest czynny jeszcze przez godzinę i spokojnie można było zwiększyć
      dawkowany jak u lekarza czas pobytu przy zabytkach. A więc... „Pałac Esencji
      Wschodu” (cyt. za Anitą), czyli zwykła perfumeria z podróbami zachodnich
      zapachów, jakich w Egipcie tysiące. W tej jednak dla odmiany ceny stałe
      (wysokie) – i nieograniczony czas zakupów, mimo że kupuje tylko kilka osób z
      grupy... Po „zaledwie” dwugodzinnym pobycie (przypominam: piramidy – 40 min)
      kolejny gwóźdź programu – „Instytut Papirusu”, ekstremalnie drogi przybytek,
      gdzie papirusy (w większości kiczowate nie do zniesienia) malują „artyści z
      kairskiej ASP” (buuu-ha-ha!). Czas pobytu oczywiście znów do upadłego.
      Wieczorem wracamy do hotelu.
      Dzień 9. Po śniadaniu Anita zabiera nas do dzielnicy koptyjskiej (2 kościoły i
      synagoga – informacje znowu skąpe), a potem do Muzeum Kairskiego. Czas pobytu 2
      godziny (bo ramadan i takie tam kłamstewka) – bez komentarza. Od razu
      oddzielamy się od grupy i zwiedzamy na własną rękę. I słusznie, bo dla Anity
      muzeum to tylko Tutanchamon, a coś takiego, jak Amarna czy Stare Państwo nie
      istnieje. Potem ruszamy do Cytadeli – tu w drodze ludzie nie wytrzymują i
      zaczynają krzyczeć. Co rusz mijamy ciekawe rzeczy (na czele z Miastem
      Umarłych), a tu ani słowa komentarza ze strony „przewodniczki”. W Cytadeli
      zwiedzanie Meczetu Alabastrowego i chwila czasu wolnego, który można by
      efektywniej spędzić, gdyby Anita powiedziała, co w tej Cytadeli zobaczyć można.
      A kilka ciekawych rzeczy jest. Tyle że trzeba je samemu odkrywać po omacku, na
      co czasu nie starcza. Potem już bazar. Czyżby zero interesu? Skądże, Anita
      zabiera wszystkich zgodnie z czyimś rzekomym życzeniem do jubilera, drogiego
      okrutnie, a jakże! A potem jeszcze do uroczej knajpki na sok z limonek „idealny
      na problemy gastryczne”. Nie dodała tylko, że ów sok robią tam na bazie kranówy
      (wyszło to zupełnym przypadkiem), zapewne skutkiem czego następnego dnia
      dopadła mnie klątwa faraona... Na szczęście jest Antinal ;-)
      Dzień 10. Dzień wolny w Kairze. Odpuściliśmy sobie wyjazd do Aleksandrii i
      postanowiliśmy udać się do Dahszur, jakieś 50 km na południe. Wynajęcie
      taksówki na cały dzień to 150 funtów (z czekaniem itp.), czyli jakieś 80 zł.
      Taksówka oczywiście w słusznym wieku i jeszcze lepszym stanie, w związku z tym
      jazda przebiegła z dodatkowymi atrakcjami. Dahszur okazało się strzałem w
      dziesiątkę. Piramidy romboidalna i czerwona Snofru, starsze od tych w Gizie,
      wnętrze piramidy czerwonej dużo ciekawsze od piramidy Chefrena, piramida
      romboidalna z zachowaną w dużej mierze okładziną zewnętrzną – a przede
      wszystkim pustynia i absolutny spokój. Żadnych turystów, tylko my i monumenty
      sprzed tysięcy lat... No i jeszcze usłużni żołnierze na wielbłądach (wspólne
      fotki, wymiany czapek itp.). Pobyt w Dahszur zatarł niesmak pozostały po Anicie.
      Dzień 11. Wyjazd do Hurgady. Wracamy do hotelu Empire, dostajemy pokoik jeszcze
      ładniejszy (z widokiem na morze) – i... dolce far niente. Empire jest ogromny,
      z mnóstwem zaułków, ale czysty i całkiem przyjemny – aż się nie chce wierzyć,
      że ma on tyle samo gwiazdek, co Mayorca w Kairze.
      Dzień 12-14. Pobyt w Hurgadzie. Oczywiście obowiązkowe nurkowanie (cena dobra
      jak na rezydenta – 35 dol., takie są średnio wszędzie). Samo w sobie jest
      bardzo ciekawym doświadczeniem (2 zejścia po 20 minut), choć przy snurkowaniu
      na płytkiej rafie miałem wrażenie, że świat podwodny widać lepiej, a stworzonka
      ciekawsze. Następnego dnia wynajęliśmy za 30 funtów od głowy łódkę ze szklanym
      dnem i znowu na rafy. Piękne, naprawdę piękne!
      Dzień 15. Już w czwartek wieczorem dowiadujemy się, że wylot mamy nie o 18, a o
      6 rano (rzekome problemy z Fischerem i zmiana linii na egipskie AMC), więc
      zostało tylko kilka godzin snu i pobudka o 3 rano... Czyli z ostatniego dnia
      wakacji biuro nam podarowało jakieś kilka godzin – choć oczywiście regulaminy
      biur podróży są nieubłagane i oficjalnie skarżyć się nie ma na co. Na szczęście
      okazało się, że samolot AMC jest wygodniejszy od Fischera, no i śniadanie
      podano. I już Pyrzowice... :-(
      Podsumowując - objazdówka Rainbowa nie jest idealna, ale chyba najlepsza z
      dostępnych na polskim rynku - oferuje najwięcej do zobaczenia (w programie) za
      najniższą cenę. Fascynatów Egiptu na pewno nie zaspokoi w zupełności (a czasem
      nawet zirytuje) - ale cóż, może będzie pretekst do powrotu?
      • gravesen5 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja - cz. 2. 10.12.06, 23:21
        Też byłem z RT na tej wycieczce, tylko w maju i wszystko bardzo podobnie, bez
        Abydos i Dendery niestety, też pojechalem do Dahszur (10 na 10 :) ) no i tak
        samo żenada w Kairze, tylko ja mialem Panią Jolę która też naciąga na maxa ale
        chyba troche więcej wie, chociaż pod piramidami też bylo troche expresowo.
        Natomiast popisem Pani Joli jest "fakultet" do pałacyku cesarzowej Eugenii, co
        sprowadza się do wejścia na chama do obecnego kairskiego Mariotta i łażenie
        między gośćmi i obsługą, dla mnie to był ubaw po pachy :).
        Co do hotelu to byłem w Magawish, który ma zdecydowanie lepsze jedzenie i jak
        dla mnie był ok, ale niestety troche daleko od centrum.
        Tak czy siak fajnie poczytać i sobie powspominać, Pozdrawiam.
        • telegram29 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja - cz. 2. 18.12.06, 15:17
          W takm razie możemy sobie pogratulować udanej wycieczki :-)
          Co do "pałacyku cesarzowej Eugenii" Anita jest chyba zbyt leniwa, żeby nawet
          coś takiego wymyślić ;-) Niemniej Dominika zabrała tam chętnych na spacer
          (zupełnie gratis, ot-tak z życzliwośći, za co brawa dla niej!) - ja nie
          skorzystałem, bo się wtedy do Dahszur wybrałem.
          Teraz to już tylko wspomnienia, zwłaszcza że za oknem szaro-buro...
          Pozdrawiam!
    • ewula36 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 24.10.06, 14:18
      Jak myślisz czy można by się wybrać do Abu Simbel na własną rękę np. taksówką.
      Pewnie byłoby taniej i lepiej, ale nie wiem czy bezpiecznie. Fajna relacja.
      Szlag mnie tylko trafia jak sobie pomyślę za co tam biorą kasę. Podobno na
      bilety i usługi przewodnika. Bilety to nawet nie połowa tej kasy którą zbierają
      a usługi przewodnika, no cóż, bez komentarza, w każdym razie nie są mi
      potrzebne i jeszcze te idiotyczne wizyty w sklepach. Kompletna i bezsensowna
      strata czasu. Pozdrawiam. Ewa
      • telegram29 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 24.10.06, 14:41
        Do Abu Simbel z Asuanu jest 300 km, więc taksówką raczej tanio nie wyjdzie ;-)
        Poza tym podobnie jak z Hurgady do Luksoru, tak i z Asuanu do Abu Simbel jedzie
        się w konwoju - więc nawet nie wiem, czy inna forma wyjazdu jest możliwa (tyle
        się przecież słyszy o zawrcanych autokarach bez konwoju). No i Abu Simbel to
        prawie granica z Sudanem, zatem rejon średnio bezpieczny. Wydaje mi się, że
        cena 55 dol jest w porządku (inne biura mają tę wycieczkę drożej!).
        Bilety rzeczywiście na owe pobierane 90 dol. się nie złożą, ale prawda jest też
        taka, że trochę ich mimo wszystko jest. Usługi przewodnickie to inna sprawa. W
        Egipcie każda grupa musi mieć egipskiego przewodnika, który jest zwykle tylko
        figurantem (choć np. na rejsie nasz Abram wydawał się mieć wiedzę dużo większą
        niż Dominika), no ale trzeba go opłacić.
        Sklepy to bezsens, zgadzam się, ale w Egipcie każda grupa musi to chyba
        przejść :-( Zresztą zdziwisz się pewnie, jak niektóre panie rzucą się na
        perfumy i papirusy, które gdzie indziej kupiłyby za 1/3 tej ceny.
        Pozdrawiam!
        • telegram29 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 25.10.06, 12:58
          Aha, jeszcze jedno ;-) Zapomniałem dodać, że oczywiście jeszcze czeka
          wszystkich wizyta (ok. godzinna) w "fabryce alabastru" - po świątyni
          Hatszepsut, gdzie - przypominam - było jedyne 40 minut na zwiedzanie.
          • untochables Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 25.10.06, 19:24
            zgadza się
            my po przybyciu do kairu spóźnionym pociągiem dostalismy 60 minut na wykąpanie
            się po podróży i zjedzenie śniadania (za które trzeba sobie zapłacić) bo
            podobno byśmy nie zdążyli wykonać planu - zapomniano dodać że w planie mieliśmy
            2 niezaplanowane sklepy i tym sposobem 40 minut przy Sfinksie i 60 w perfumeri -
            poszedłem sobie nie miałem ochoty na wąchanie
            • optymat Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 25.10.06, 22:09
              :))))
              wlasnie zaostrzylem siekiere :))) teraz czekam na tego "kairskiego przewodnika/-
              czke" :DDD
              pozdr.
              m&m
              • telegram29 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 26.10.06, 00:19
                No nie, nie przesadzaj. To nic, że Anita nie opowiedziała w zasadzie nic o
                Memfis - można się za to dowiedzieć innych ciekawych rzeczy. Np. tego, że ma
                mieszkanie 160 m kw. i osobne wejście dla "służących" (cyt.) ;-)
                • bergamotka11 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 26.10.06, 08:30
                  tak sobie czytam i sie rozmarzam... przypominam moja wycieczke.... rzeczywiscie
                  program mieliscie sporo bogatszy od naszego (sun fun), u nas nawet jak by sie
                  chcialo, nie bylo mozliwosci tylu fakultetow- program, godziny chyba byl
                  inaczej skonstruowany. Ja narzekalam na moja przewodniczke, ale Wy chyba
                  trafiliscie jeszcze gorzej... Nasza byla neizbyt otwarta i realizowala tylko
                  minimum, ale miala duza wiedze o egipcie i historii, umiala nawet czytac
                  hieroglify.
                • ewula36 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 26.10.06, 08:47
                  Zaiste, dla tego typu wynurzeń warto pojechać do Egiptu. Lubię się pośmiać, a w
                  Polsce kabarety ostatnio kiepściutkie, no może za wyjątkiem naszej"klasy
                  politycznej", która dostarcza niezapomnianych wrażeń, ale to żadna egzotyka.
                  Mam chęć zrobić tam małą rewolucję, ale obawiam się że mój mąż mnie wyhamuje co
                  zawsze czyni, za to później to on będzie bardziej wściekły, bo Egipt to jego
                  miłość i marzenie, a ja dopiero powoli się wciągam. Pozdrawiam. Ewa
                  • telegram29 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 31.10.06, 14:41
                    Popieram tę rewolucję, choć w rozsądnym rozmiarze :-) Bo jeśli się jej nie
                    zrobi i będzie sobie każdy odpuszczał, to nic się nigdy nie zmieni. A Egiptu
                    już Wam zazdroszczę :-)
    • kosmowskim Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 26.10.06, 09:21
      Witam
      Nie byłem jeszcze nigdy na zorganizowanej wycieczce, czy wyjezdzie wakacyjnym, a
      ten post poprostu mnie tylko utwierdził w przekonaniu że to nie dla mnie. Nie
      potrafil bym sie jakoś odnaleść na takim wyjezdzie gdzie w takim pośpiechu, na
      czas zwiedza się zwłaszcza takie zabtki jak w Egipcie.
      Niedawno z reszta wróciliśmy z Egiptu (2 pazdziernika) i zaznaczę byliśmy tam na
      tak zwaną własną rękę (już drugi raz w Egipcie). Zwiedzanie tego na co się ma
      ochotę, nik t nas nie popędzał, w muzeum Egipskim w Kairze byliśy prawie cały
      dzień, pod piramidami byliśmy dwa razy, raz w ciągu dnia raz nocą....
      Zresztą zapraszam do moich relacji na serwisie wypady.pl


      A tu opisy moich wyjazdow do Egiptu:
      Egipt 2006: www.wypady.pl/content/view/64/50/lang,/
      www.wypady.pl/component/option,com_zoom/Itemid,47/catid,22/lang,/
      Galeria zdjec podwodnych: galerie.wypady.pl/main.php?g2_itemId=39
      Egipt 2004: www.wypady.pl/content/view/55/50/lang,/

      Pozdrawiam
      Michał Kosmowski
      • telegram29 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 27.10.06, 01:08
        Niby racja - jak sobie człowiek sam czegoś nie zorganizuje, to na innych nie ma
        co liczyć... Ale na wakacjach chciałem trochę odpocząć i nie zawracać sobie aż
        tak głowy wszystkimi sprawami organizacyjnymi. Poza tym szlag by mnie chyba
        trafił, gdybym kilka godzin tkwił na dworcu autobusowym ;-)
        No i jednak przy zorganizowanej wycieczce trochę więcej rzeczy mimo wszystko
        zobaczyłem, niż gdybym sam chciał to zaplanować. Choć oczywiście podziwiam
        samodzielność w wytyczaniu swoich ścieżek.
        • yrec61 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 31.10.06, 15:45
          byliśmy z tym RT na rejsie w lipcu 2006. Już na pierwszym spotkaniu z pilotką
          p. Magda), dowiedzieliśmy się że nie ma wycieczki do dendery i abydos, a bardzo
          nam na niej zależało i właściwie tylko dlatego z tą firmą pojechaliśmy, bo
          organizowała ten fakultet nie stawiając warunków w katalogu co do ilości
          chętnych, więc byliśmy pewni że na pewno się zorganizuje. U nas byli chętni(10-
          12 osób), a fakultetu nie zorganizowano. Pozostały program był OK i poza
          drobnymi potknięciami - było dobrze. Po powrocie napisałem parę zdań na forum i
          po dobrej radzie jednej z osób napisałem skargę na brak realizacji obiecanych a
          nie obwarowanych dodatkowymi warunkami fakultetów i RT po małej przepychance z
          nami wypłacił zadośćuczynienie za niezrealizowane fakultety
          • telegram29 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 03.11.06, 14:28
            Pomijając już aspekty formalne (nas uprzedzono przed wylotem, ile musi być osób
            na fakultet), w naszej ponad 40-osobowej grupie na wyjazd do Abydos i Dendery
            były tylko 2 (słownie: dwie!) osoby chętne (plus 2 wahające się). Uważam, że to
            żenujące - jedyna okazja, aby zobaczyć te miejsca, i z niej nie skorzystać.
            Zacząłem się zastanawiać, po co ci ludzie w objazd po Egipcie jadą. Nie lepiej
            wyjść przed hotel na leżaczek?...
            Ale do Rainbowa się nie skarżyłem, bo jak pisałem, Dominika zorganizowała nam
            inny fakultet (na szczęście znaleźli się chętni) - naprawdę bardzo ciekawy!
            • yrec61 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 03.11.06, 14:53
              na naszym rejsie nie było informacji o ilości osób potrzebnych do odbycia
              fakultetu, powiedziano pierwszego dnia że tych miejsc nie zobaczymy, a bardzo
              nam na tym zależało. Do pozostałego programu nie mam większych uwag, ale po
              skardze, firma zachowała się godnie i może jeszcze kiedyś nas zobaczą na
              listach swoich klientów


              kilka fotek z objazdu na fotoforum-yrec61
              • telegram29 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 09.11.06, 22:54
                Generalnie do biura też nic nie mam. Jak już napisałem - idealne nie jest, ale
                ofertę posiada chyba najlepszą z dostępnych na polskim rynku. Ale Abydos i
                Dendery i tak mi szkoda...
            • moonbeauty Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 03.11.06, 15:14
              Telegram nie możesz wymagać by wszyscy chcieli tego co Ty - chodzi mi o Twoją
              wypowiedź :"Uważam, że to żenujące - jedyna okazja, aby zobaczyć te miejsca, i
              z niej nie skorzystać. Zacząłem się zastanawiać, po co ci ludzie w objazd po
              Egipcie jadą. Nie lepiej wyjść przed hotel na leżaczek?...". Weź pod uwagę że
              fakultety są dodatkowo płatne - to raz. Dwa - może ktoś nie lubi zwiedzać tak
              bardzo jak Ty. Są ludzie którzy chcą po prostu wypocząć, nawet na leżaczku, jak
              to określiłeś, i też mają do tego prawo. Niektórzy mają tak stresującą pracę,
              wykańczającą psychicznie, fizycznie że nie mają sił albo ochoty zwiedzać.
              Niektórzy jadą do Egiptu ponurkować, a nie lubią zwiedzać. Może ktoś chce
              zobaczyć piramidy, a np inne rzeczy nie. Sa też osoby zwyczajnie leniwe i też
              mają do tego prawo.
              Rozumiem Twój punkt widzenia. Zabytki Egiptu są niesmowite i napewno warto
              zobaczyć wszystkie. Ale zrozum że może nie wszyscy mają na to ochotę. Zapłacili
              za pobyt tak samo jak Ty. Podam Ci jeszcze przykład samej siebie: w tym roku
              byłam w Tunezji. Pojechaliśmy z mężem na Saharę i bardzo chcieliśmy jeszcze
              pojechać na wycieczkę do Tunezji Północnej (tzw. zielona Tunezja). Niestety
              tylko my byliśmy chętni i wycieczka się nie odbyła. Jednak nie mam pretensji do
              innych, nie piszę że to żenujące że nie chcieli pojechać. To ich sprawa -
              kwestia finansowa, kwestia chęci.
              • telegram29 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 07.11.06, 00:25
                Biję się w piersi - "żenujące" to może trochę za mocne słowo. I nie winię nikogo
                za to, że jest leniwy czy (tym bardziej) że chce poleżeć na leżaczku. Tylko po
                co w takim razie ten ktoś jedzie w objazdówkę po Egipcie - wycieczkę z zasady
                krajoznawczą i daleką od dolce far niente? Na zrobienie zdjęcia pod piramidami
                można wybrać dużo mniej męczącą i tańszą wersję wycieczki...
                • otoja-otoja Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 16.11.06, 00:48
                  Wybieramy sie z mężem na tę wycieczkę. Piękna relacja - wiem czego się domagać
                  od przewodniczki:-))) Chcemy zobaczyć jak najwięcej a nie leżeć tylko na
                  leżaku, ale zaskoczyła nas cena fakultetu do Dendery. Co tam jest takiego, że
                  kosztuje to dwa razy więcej niż Abu Simbel? Może jak będziemy uzbrojeni w taką
                  wiedzę to łatwiej przekonamy innych rejsowiczów?
                  • telegram29 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 17.11.06, 15:25
                    Przede wszystkim: Abydos i Dendery nie ma żadne inne biuro - i to zapewne
                    wpływa na cenę (brak konkurencji). Poza tym śrdokowy Egipt do niedawna był
                    zamknięty dla turystów (terroryści) i dopiero kilka lat temu udostępniono go do
                    zwiedzania, no ale ciągle konieczne są wzmożone środki ostrożności - co ponoć
                    też podnosi koszty. Pilotka będzie Was zniechęcać, że to wycieczka daleka i
                    męcząca, ale nie dajcie się - już nawet do Abu Simbel dłużej się jedzie! A
                    zwłaszcza Abydos to ponoć jedno z najpiękniejszych miejsc w Egipcie. Mnie się
                    nie udało, Wam radzę powalczyć i przekonywać innych - choć czasu niedużo, bo
                    trzeba się deklarować już na pierwszym spotkaniu z pilotką.
                    Pozdrawiam - i udanej wycieczki! Warto!
                  • telegram29 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 05.12.06, 13:57
                    Aha, oczywiście daj znać, czy Wam się udało - no i jakie wrażenia. Pozdrawiam,
                    życząc szczęścia!
                • moonbeauty Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 17.11.06, 18:14
                  Wydaje mi się że jeżeli to była wycieczka objazdowa (czyli z góry nastawiamy
                  się na zwiedzanie) to ludzie zrezygnowali z tych fakultetów chyba ze względu na
                  finanse... albo po prostu uznali że w programie jest wystarczająco dużo
                  obiektów do zwiedzenia. Szkoda że biura nie mają opcji, która zakładałaby że
                  nawet dwie osoby mogą zdecydować się na fakultet (wiadomo że wtedy cena byłaby
                  wyższa) - wtedy Ty zobaczyłbyś to co Cię zainteresowało, a reszta miałaby czas
                  wolny. Wydaje mi się że to byłby dobry pomysł.
                  We wrześniu przyszłego roku wybieramy się z mężem do Egiptu, niestety ze
                  względów zdrowotnych to nie może być rejs (ech moje marzenie), ale planujemy
                  fakultet do Luksoru na 1 dzień - czy w programie jest krótka przejażdżka łódką
                  po Nilu? byłaby to chociaż namiastka mojego marzenia...
                  • telegram29 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 24.11.06, 13:57
                    Cóż, muszę Cię zmartwić :-(
                    Fakultet do Luksoru to zwykle przebieżka na trasie: kolosy Memnona, Dolina
                    Królów, świątynia Hatszepsut, Karnak. Nie zwiedza się nawet świątyni w samym
                    Luksorze!!! Nie wspominając o dodatkowych atrakcjach typu łódka czy feluka (NIl
                    się przekracza autokarem po moście). Choć wcale bym się nie zdziwił, gdyby mimo
                    ograniczonego czasu i napiętego planu zaciągnięto Was do przybydku w
                    stylu "fabryka alabastru" (śmiech, nie fabryka!).
                    Pozdrawiam!
                    • miriam_73 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 05.12.06, 18:26
                      Z tymi łodkami bywa różnie. Jak kiedyś zabrałam mamę do Luksoru na fakultet to
                      w tamtą strone i owszem - przez most, ale wracaliśmy z Zachodniego Brzegu
                      łódkami i przy przystani odbierał nas autokar. Trzeba konkretnie za każdym
                      razem dopytać, jak to wyglada, po prostu.

                      Układ przy jednodniówce jest stadardowy, tzn. Kolosy, Dolina Królów (uwaga -
                      niektóre lokalne biura próbowały swego czasu wciskac doline królowych!),
                      świątynia Hatszepsut, Karnak, czasem chwila czasu na bazarze plus gdzieś w
                      miedzyczasie zaprzyjaźniona fabryczka alabastru i innych podobnych wyrobów,
                      po "superkorzytnychiniepowtarzalnych" cenach ;-)
                      • telegram29 Dolina Królów / Królowych 06.12.06, 11:05
                        No cóż, gdyby w Dolinie Królowych otwarty dla zwiedzających został grobowiec
                        Nefertari (najpiękniejszy i najlepiej zachowany w ogóle!), zdecydowanie lepiej
                        tam jechać niż do Doliny Królów. Niestety, od kilku lat jest zamknięty na
                        głucho - z niewiadomych (czyt. egipskich) przyczyn. Tak że rzeczywiście trzeba
                        uważać - i zdecydowanie do Doliny Królów jechać, a tu przede wszystkim
                        grobowiec Setiego II, o ile będzie otwarty (rózne grobowce są różnie otwarte,
                        nie ma tu reguły).
    • optymat Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 06.12.06, 07:58
      :))
      korzystam z okazji (Twojego watku) i chyle czapki i skladam ppodziekowania za
      opis :) juz wrocilismy i Twoj opis istotnie nam pomogl w organizacji i
      orientacji W TRAKCIE :)) zdaje sie , ze mielismy wiecej szczescia w hurghadowo-
      nilowym przewodniku(-czce) ale w kairze juz papalismy pod te same skrzydla :DD
      jednak uprzedzeni przez Ciebie , "podchodzac" bez oczekiwan przelknelismy
      ten "p-kt" lagodnie :)) a ze udalo nam sie zalapac na statek 5* i to lux , a i
      hotel w hurghadzie mielismy super , wiec w skali 1-10 daje 9 i wkladam wrazenia
      na najwyzsza polke :) ...w czym masz tez swoj udzial i ZA CO DZIEKI ;)
      pozdr.
      m&m
      • telegram29 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 07.12.06, 13:43
        Bardzo się cieszę, że pomogłem :-)
        A kto był Waszym przewodnikiem. Jakieś dodatkowe atrakcje nieopisane przeze
        mnie udało się Wam zaliczyć? Odbył się fakultet do Abydos i Dendery?
        Pozdrawiam, życząc miłego rozkoszowania się wspomnieniami :-)
        • optymat Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 08.12.06, 11:17
          telegram29 napisał:

          > Bardzo się cieszę, że pomogłem :-)
          > A kto był Waszym przewodnikiem. Jakieś dodatkowe atrakcje nieopisane przeze
          > mnie udało się Wam zaliczyć? Odbył się fakultet do Abydos i Dendery?
          > Pozdrawiam, życząc miłego rozkoszowania się wspomnieniami :-)

          :))
          w całej imprezie - DOMINIKA :) już pisałem tutaj peany dziękczynne :) ekstra
          opiekunka , 100%-owa profesjonalistka :) w kairze - chyba ta sam aktórą i Ty
          miałeś , przełkneliśmy ;) my/ja założyliśmy rejs 'lajcik" bez udziału w
          fakultetach , wiec by nie przekłamać bo nie pomnę , nie mogę potwierdzić , ani
          zaprzeczyć Abydos i Denderze :))) leżeliśmy bykiem na statku i bywaliśmy tylko
          tam gdzie program prowadził :) a i tak było - SUPER :DD
          pozdr.
          m&m
          • telegram29 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 12.12.06, 16:06
            Dominika? Rzeczywiścia świetna organizatorka i przesympatyczna dziewczyna, choć
            niektórym jej sposób bycia nie do końca odpowiadał (obgadywali ją za jej
            plecami aż miło) ;-) O Egipcie wiedziała sporo, choć zdecydowanie nie była to
            wiedza gruntowna, jaką posiadałby historyk czy archeolog - więc ten aspekt
            wyjazdu nie spełnił do końca moich oczekiwań. No ale rozumiem specyfikę wyjazdu
            z grupą różnych osób, więc o wielu rzeczach doczytałem samodzielnie, a
            wycieczkę z Rainbowem i tak uważam za udaną. Z upływem czasu jest ona
            oczywiście udana w coraz większym stopniu ;-)
            Pozdrawiam!
      • pulax Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 07.12.06, 22:58
        witam,mam pytanko bo wybieram sie w styczniu na ta wlasnie objazdowke po
        Egipcie.Na dni pobytowe w Hurgadzie wybralam hotel Sea Star i teraz mam
        problem,jest mozliwosc wykupienia opcji all inclusiv(dodatkowy koszt 220
        zl),czy warto?Glownie chodzi mi o koszty napoi do posilkow,czy wiadomo
        wieczorkiem usiasc sobie spokojnie w barze z ludzmi i milo spedzac czas.Bylabym
        wdzieczna za podpowiedz.
        • optymat Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 08.12.06, 11:10
          :)
          też pobytówkę spędziliśmy w SEA STAR :) i bardzo sobie gratulowaliśmy wyboru
          (strzał w ciemno;) w istocie masz tam do zaliczenia kilka knajpek hotelowych,
          aczkolwiek rachunki w nich nie odbiegają od tych w naszych knajpkach :) 220 zł
          to (na szybko) 440 F . mój rachunek do uregulowania za pokojową lodówkę ,
          rachunki knajpowe (kawy, herbaty, napoje chłodzące) i te za napoje w trakcie
          śniadań (mineralna, cola) i obiado kolacji (soki, woda, etc), bez specjalnego
          ograniczania się = 170 F. nie kupowałem tylko tamtejszych alkoholi :) patrząc
          na posiłek serwowany ALL'owcom w środku dnia stwierdziliśmy , że jest to
          nieporozumienie (zapamiętałem a'la kanapkę z pity i śniadaniowych , pokrojonych
          parówek :)) . moim zdaniem szkoda kasy na all :) ale ...wybór jest Twój :))
          ale i tak na pewno (!) będziesz zadowolony z hotelu :))
          pozdr.
          m&m

          ps.vis a vis jest sklepik , a 50 m dalej kolejny gdzie będziesz mógł
          kupic "przepitkę" :DD
        • yrec61 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 08.12.06, 11:15
          byliśmy po rejsie w sea star bez all i nie wydaliśmy oboje na napoje i drinki
          więcej jak 50 dolarów czyli 150 zł na dwie osoby. byliśmy co prawda tylko 4
          noce, ale jeśli jedziesz z rainbow to pobyt końcowy będzie taki sam
          • optymat Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 08.12.06, 11:22
            :)))))
            a zatem różnica pomiędzy Twoim rachunkiem , a moim to właśnie cena
            drinków :))) ehhhh, lubicie sobie wypić :DDDDDD
            żart , myśmy dorwali parę , która dzień wcześniej przyjechała do egiptu ,
            zawlelkiśmy ich (na ich własną prośbę ;) do wolnocłówki i .... konsumowaliśmy n
            aplaży, nad basenem, na balkonie ....i na wiecej nie starczyło dni :))))))
            pozdr.
            m&m
            • pulax Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 10.12.06, 10:35
              dzieki,juz wiem jaka decyzje podjac teraz pozostaje mi oczekiwac wyjazdu a na
              miejscu milo spedzac czas
              • telegram29 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 08.01.07, 11:38
                Zatem udanego wyjazdu! Czekamy na wrażenia po powrocie!
        • untochables Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 12.12.06, 19:17
          ja miałem ten problem że byłem tam w czasie ramdanu więc dostęp do alkoholu po
          za hotelem był mocno ograniczony, problem powstaje że na rejsie powstają jakies
          tam małe znajomości a po ludzie rozjeżdżają sie do róznych hoteli ;( jedni do
          sea inni do empire lub mega - my spotykaliśmy sie obok empire na pięterku w
          fajnej restauracji gdzie piwko było w przyzwoitej cenie nie to co na statku ;(

          sea bardzo fajny hotel - i gdyby nie to że padły mi linie fishera na powrocie
          moja żona wracała do wrocławia a ja do poznania różnymi lotami a mieszkamy w
          katowicach to wspominał bym te wakacje bardzo miło
          • telegram29 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 15.12.06, 16:20
            Eeee, nie przesadzaj - ja też byłem w czasie ramadanu i nie zauważyłem
            jakichkolwiek ddatkowych utrudnień z dostępem do alkoholu. Zakazy sobie, a
            ludzie sobie. A knajpka z pięterkiem koło Empire rzeczywiście godna polecenia ;-
            )
            Tyle że ten cholerny Fischer - mi niestety też podniósł adrenalinę na koniec
            wakacji. Ale wspomnienia i tak pozostały przednie!
          • telegram29 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 15.12.06, 16:20
            Eeee, nie przesadzaj - ja też byłem w czasie ramadanu i nie zauważyłem
            jakichkolwiek ddatkowych utrudnień z dostępem do alkoholu. Zakazy sobie, a
            ludzie sobie. A knajpka z pięterkiem koło Empire rzeczywiście godna polecenia ;-
            )
            Tyle że ten cholerny Fischer - mi niestety też podniósł adrenalinę na koniec
            wakacji. Ale wspomnienia i tak pozostały przednie!
    • justs2 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 15.12.06, 18:27
      MAm pytanie?
      Już w innym poście pytałam się o rejs po Nilu na przełomie marca i kwietnia- w kontekście wyjazdu dla rodziców ( 60 lat, ale nie koniecznie stuprocentowe zdrowie). Polecano mi właśnie rejs RT, ale martwi mnie ten 3 dzień - bardzo intensywny według twojej relacji. Jak oceniasz, czy nie będzie to zbyt męczące dla takich, mimo wszystko starszych osób? Jest to dla mnie ważne, bo wyjazd ma być prezentem ode mnie i rodzeństwa na rocznicę ślubu.
      Z góry dzięki za odpowiedź.
      Justyna
      • untochables Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 17.12.06, 19:50
        dadzą radę nie jest aż tak by nie dali rady


        a co do akceptacji alkoholu -na statku było wszytko dostępne jedyny problem to
        cena - piwo 11 pln za puche tyle samo lampka wina a whiski 0,5 l - 700 pln
        więc ten ramadan dał trochę po garach
      • telegram29 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 18.12.06, 14:51
        Cóż, nie da się ukryć, że ten dzień może być bardzo męczący dla starszych osób
        (w Dolinie Królów było ponad 40 stopni!). Jednak można go trochę "odbębnić" -
        wszędzie jest zwykle czas wolny na indywidualne zwiedzanie/zdjęcia, więc można
        sobie wtedy odpoczynki robić, np. w knajpce, która zwykle przy każdym zabytku
        się znajduje. Ja chciałem zobaczyć jak najwięcej, więc zaglądałem w każdy
        zakamarek, co jednak dość wyczerpujące było. Zresztą, w mojej grupie było
        kilkanaście starszych (zdrowo po pięćdziesiątce) osób i nikt nie zasłabł.
        Pozostałe dni to kwestia wyboru - jest dużo fakultetów i zamiast korzystać z
        nich można np. poleniuchować na statku, choć to niepowetowana szkoda stracić
        zwłaszcza Abu Simbel.
        NIe zastanawiaj się, wysyłaj rodziców - wrócą zachwyceni!
        • viki0 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 02.01.07, 12:31
          Ja również dziekuję za te relacje:) Egipt to moje marzenie - szczególnie w
          takiej formie jak objazdówka:) chciałabym tam pojechać w czerwcu 2007 - moje
          pytanie jest takie: ile kosztuje taka 15 dniowa wycieczka objazdowa? czy są
          duże rożnice cenowe pomiedzy RT, Exim a Alfa Star? no i ogólnie dużo wam poszło
          kasy na przyjemności i ewentualne dodatkowe fakultety??
          • telegram29 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 03.01.07, 11:45
            Ja płaciłem 2.200 za osobę, ale kupiłem wycieczkę w promocji (Rainbow co tydzień
            albo 10 dni robi promocję na inne kierunki, mi się udało w tę wstrzelić).
            Normalnie kosztuje ona kilkaset złotych drożej - trzeba sprawdzić na stronie
            Rainbowa, ale to i tak dużo taniej (jakieś 500-1000 zł) niż u konkurencji. Zwróć
            uwagę, że np. będąc w Kairze, wiele innych biur Memfis + Sakkarę, a także Kair
            koptyjski i muzułmański ma jako fakultet, a w Rainbow jest to w programie. Jeśli
            chodzi o fakultety, to: 55 dol. Abu Simbel (taniej u rezydentów nie
            znajdziesz!), 60 dol. Medinat Habu, Dolina Królowych i wioska robotników w
            Tebach + 25 dol. wielbłądy z wioską nubijską. A dodatkowe przyjemności - to
            zależy od chęci i charakteru wypoczynku ;-) My wzięliśmy ze sobą 1000 dol na 2
            osoby i jeszcze zostało (z tej puli płaciliśmy też za fakultety).
            • viki0 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 04.01.07, 17:54
              Dzięki za odpowiedź:) brzmi zachęcająco... mam nadzieję że też uda mi się
              wstrzelić w jakąś promocję. W jakim oresie byłeś - wakacje? Pozdrawiam!
              • telegram29 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 11.01.07, 14:28
                Do 11 lutego Rainbow w ramach first minute, zw. u nich dżin dobry, daje 18-20 %
                zniżki. Jeśli jesteś pewna wyjazdu, chyba warto pomyśleć o tym :-) Pozdrawiam!
            • viki0 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 04.01.07, 18:01
              ...Jeszcze o jednym pytaniu zapmniałam: czy Egipt a dokładniej Hugharda jest
              bezpiecznym miejscem na wieczorne eskapady do pubów? czy spokojnie można się
              włuczyć południami po okolicach - jak z Arabami nie są strasznie natrętni? ...
              szczególnie w stosunku do blondynek...? co prawda będe z mężem ale słyszałam że
              różne rzeczy potrafią robić...
              • telegram29 Re: Rainbow Tours - wzdłuż Nilu. Relacja. 06.01.07, 19:48
                Byłem w pierwszej połowie października - czyli na Egipt czas idealny :-)
                Hurgada jest jak najbardziej bezpieczna - przynajmniej jej część turystyczna,
                czyli ogromna większość miejscowości ;-) Spacerować można bez problemów, a
                niektóre knajpki są bardzo sympatyczne! Do części autochtonów raczej bym się
                jednak nie zapuszczał... Choć w Kairze w takie rejony się zapuściłem i nic
                przykrego mnie nie spotkało ;-)
                Natrętni w Egipcie są przede wszystkim sprzedawcy - potrafią być naprawdę bardzo
                irytujący! Ta osławiona egipska otwartość i bezintereoswność jest co najmniej
                dyskusyjna - większość chce Ci albo wcisnąć jakiś tandetny suwenir, albo dostać
                bakszysz za byle co.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja