Dodaj do ulubionych

habebe z hurghady

04.09.07, 16:15
cześć, nie wiem od czego zacząć. porpstu weszłam na stronę i
pomyślałam, że ja może też się podzielę z wami moją historią, która
nadal trwa... byłam na wakacjach w egipcie i poznałam faceta. nie
zachwycił mnie, ale fajnie się spędzało z nim czas i wiele
zwiedziłam. trochę go wykorzystywałam, można nawet rzec nie będąc
przesadnym. po powrocie do kraju: fajnie było, ale się skończyło.
jednak zadzwonił i teraz rozmawiamy ze sobą co najmniej dwa razy w
tygodniu. nawet chce przyjechać do Polski itd. Uważacie, że jestem
naiwna i na pewno nie powinnam się na to zgadzać. Dodam jeszcze, że
on wie (jest dla mnie kolegą) ale się nie poddaje. myślicie, że jest
w tym nadal jakiś haczyk? pomóżcie, bo nie wiem, co zrobić.
Obserwuj wątek
    • nurek1602 Re: habebe z hurghady 04.09.07, 16:46
      Hej!!!!! EEEEE tam nie jestes naiwna, może masz szczęscie i trafiłaś
      na uczciwego Egipcjanina( chociaż według mnie tacy nie istnieją, a
      byłam tam już 3 razy). Dla nich słowo kolega, przyjaźń z Europejką
      chyba nie istnieje bez podtekstu ( wcześniej czy później) sex!!!! Ja
      też mam kolegę którego poznałam rok temu - potem był kontakt średnio
      co drugi dzień ( skype, smski itd). Dla mnie był kolega i on
      twierdził że ja dla niego to też tylko " friend" -tym bardziej że
      znał mojego chłopaka Polaka. Był bardzo cierpliwy - kontakt
      utrzymywaliśmy przez cały rok. Ale zmienił swój stosunek do mnie
      kiedy pojechałam na parę dni do Hurghady bez mojego faceta ( głownie
      na nurkowanie). Jak się z nim spotkałam i zobaczyl że jestem sama
      nie obyło się bez dwuznacznych propozycji. Dalej utrzymujemy
      kontakty ( z mojej strony nadal kolega) ale im chodzi niestety
      tylko o jedno - a cierpliwości i " słodzenia miłych słówek" mozna im
      tylko pozazdrościć:):) Co do tego co masz robić to musisz sama
      zdecydować. Ogólnie dla mnie Ci chłopcy to fajni kumple ale do
      czasu.............
      • nieznajoma8107 Re: habebe z hurghady 05.09.07, 10:43
        cześć,
        dziękuję za te słowa, które napisałaś. u mnie sytuacja wygląda nieco
        inaczej. ja przez cały czas kolesia olewałam, ale on sie nie
        poddawal. teraz dzwoni, sms-uje itd. ja go totalnie nadal olewam,
        ale on chce przyleciec do polski, by sie ze mna zobaczyc. myslisz,
        ze moze w tym byc jakis haczyk? kazal mi zalatwic sobie wize. mam
        sie zglosic do ambasady i napisac zaproszenie. myslisz, ze cos mi
        grozi z tego powodu. ja poprostu pekam a jednoczesnie, dlaczego ma
        nie przyjechac jesli chce. pomoz!! decyzje musze podjac sama, ale
        zawsze mi mozesz pomoc ja podjac.
        • ewano2 Re: habebe z hurghady 05.09.07, 10:56
          No to już masz ten haczyk! Chodzi o wizę! Wcale nie tak łatwo ją
          dostać, a poza tym musisz się wykazać dochodami, które pozwolą na
          urzymanie go w Polsce. I nie są to niskie stawki, powyżej 2000 zł na
          miesiąc o ile pamiętam.... Musisz je udokumentować i wziąc na siebie
          odpowiedzialność za niego podczas pobytu w Polsce.
          Bez kogoś takiego nie mają możliwości wyjechania z Egiptu, dlatego
          tak mu zależy na tej znajomości... Inaczej to on zaprosiłby Ciebie.
          Do Egiptu!
        • nurek1602 Re: habebe z hurghady 05.09.07, 16:04
          Zgadzam się w 100% z ewano2 - haczyk, że chcę się wyrwać z tego ich
          kraju. Tam wcale nie żyje się tak łatwo i nie łatwo wyjechać do
          Europy. Jeżeli chcesz się bawić w formalności z załatwieniem mu tego
          przyjazdu i jeszcze mieć go na głowie - Twoja decyzja, ale duże
          prawdopodobieństwo , że jak już tutaj będzie to Cię oleje ( brzydko
          mówiąc) - a wtedy to raczej nie będzie miłe. Ja bym się raczej nie
          angażowała w tego typu znajomości. Co do mojego kolegi to całe
          szczęscie takich propozycji przyjazdowych nie było. Moja
          przyjaciółka jak się dowiedziała jak się zachowywał w trakcie
          mojego "samotnego" pobytu była oburzona - powiedziała, że po takim
          potraktowaniu nie powinnam z nim już utrzymywać kontaktów. Sama nie
          wiem...............raczej jestem do wszystkich nastawiona pozytywnie
          i jak komuś przedstawiam swoją sytuację prywatną to rozumie, że
          przyjmuje to do wiadomości:): A Ty co byś zrobiła na moim miejscu???
          Utrzymywyłabyś z nim kontakt czy raczej już nie??? Chetnie wysłucham
          Twojej opinii. Dzięki:)
          • nieznajoma8107 Re: habebe z hurghady 05.09.07, 16:49
            teraz to juz sama nie wiem. a jak oleje sprawe i powiem, ze mialam
            trudnosci z zalatwieniem wizy. mozna z tego jakos wyjsc obronna
            reka? dlaczego mialby niby nie przyjechac, ale niech sobie wnioskuje
            na wlasna reke. dzisiaj bedzie dzwonil to mu powiem, ze nie mam w
            ogole takiej mozliwosci zalatwienia mu wizy i koniec. jesli chodzi
            natomiast o twoja znajomosc to jesli ona ci nie przeszkadza to
            dlaczego nie? wkoncu ja podchodze tak samo. on tam sobie zyje, ja
            tu. nikt nie ma wzgledem siebie jakis planow. jestes wolna kobieta a
            glowy ci nikt nie urwie, ze masz kolege obcego pochodzenie. opisz
            bardziej wasza znajomosc, narazie jedyne, co moge powiedziec to to,
            ze jesli nic na tym nie tracisz to co ci szkodzi.
            • nurek1602 Re: habebe z hurghady 05.09.07, 17:04
              Dzięki za odpowiedź. Chętnie sobie pogadam tylko może np przez
              maila - bo nie chce operować konkretami na forum. Jeśli nie masz nic
              przeciwko to daj znać to wyslę Ci maila. Taka odpowiedź na
              dzisiejszy do Ciebie telefon jaką proponujesz jest całkiem sensowna.
              Daj znać czy możemy pogadac mailowo.
    • kasia25251 Re: habebe z hurghady 15.09.07, 23:31
      To dobrze,że są jeszcze takie altruistki wśród nas.Najlepiej załatw mu
      wizę,potem weźcie ślub i naprawde pomożesz człowiekowi,jezeli to twój kolega.Ale
      czy nie lepiej i bardziej wielkodusznie jest zaadoptować na odległosć dziecko z
      Afryki-te naprawde są bez szans.
      Jeżeli chodzi o tego kolesia,to po co masz skrupuły,po prostu nie odbieraj jego
      telefonów dzieciaku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka