No to może pogadamy o ichniejszych obyczajach?

08.04.08, 15:41
giwi napisał/a:

> Żeby sobie nie zepsuć urlopu lokalne zwyczaje i obycza
> je trzeba przyjmować z poczuciem humoru i głeboką pokorą. :-)

Ten tekst przypomniał mi pewne zdarzenie z jednej z podróży do Egiptu.
Chciałbym więc byśmy może wspólnie sklecili jakie nas tam spotkały
"ciekawostki" obyczajowe.

Otóż, zostałem zaproszony na uroczysty obiad przez polsko/egipskie małżeństwo
do restauracji. Dla ścisłości dodam, że mąż jest Nubijczykiem z krwi i kości
(ponoć nawet z bardzo jakby to u nas powiedzieć "szlacheckimi" korzeniami w
drzewie genealogicznym).
Nasz gospodarz, aby obiad był naprawdę okazały (i zapewne by zrobił na nas
wrażenie - co z resztą mu się udało), poszedł do kuchni hotelowej i cały czas,
przy przyrządzaniu dań pilnował by przygotowane były zgodnie z tradycją jego
dziadów, jak to określił.
Więc na pewno nie były robione "pod turystę", jak to bywa w hotelach.
Faktem jest, że stół uginał się od ilości potraw i zastanawialiśmy się, czy na
koniec tej uczty nas wyniosą, czy będziemy mieli jeszcze dość sił by opuścić
lokal o własnych siłach.

Każdą potrawę musieliśmy skosztować i wysłuchać dokładnych informacji nie
tylko o nazwie, ale również sposobie przyrządzania, w jakie święto się ją jada
i jak się powinno ją jeść według egipskich zasad.

Ale co najistotniejsze w tym wszystkim - w Egipcie jest zwyczaj, że gospodarz
nakładając sobie na talerz posiłek, ma na względzie również częstowanie z
niego swoich gości. Innymi słowy, przebierając W SWOIM talerzu, w poszukiwaniu
najlepszych kawałków, częstuje nimi z własnego widelca również osoby, które w
ten sposób chce uhonorować.

Oczywiście nie wypada się zżymać, czy tym bardziej odmawiać takiego
poczęstunku, bo mogłoby to obrazić gospodarza.

Co kraj to obyczaj, a tylko od nas zależy czy w ich oczach będziemy odbierani
jak nieokrzesana banda, która przyjechała tam by to im narzucać naszą kulturę.
Między innymi dla tego tak mile widziane jest przez tubylców używanie przez
turystów choćby kilku słów po arabsku. Choćby to było jedynie dziękuję czy do
widzenia.

Jeśli będziemy mieli na względzie, że jesteśmy tam jedynie gośćmi, to
naprawdę okażą się wobec nas bardzo miłymi ludźmi (a nawet często
bezinteresownymi).
    • janan2 Re: No to może pogadamy o ichniejszych obyczajach 08.04.08, 16:12
      Co ciekawe,oprócz tego co napisał autor.W tej kulturze nawet miejsce usadowienia
      przy stole ma zasadnicze znaczenie.Nie wyobrażam sobie odmowy zjedzenia
      pierwszej potrawy podanej przez gospodynię.Cała reszta to ciąg dalszy.Dziwne dla
      mnie były obyczaje weselne(byłem) i obwieszanie paska wybranki
      precjozami.Jeszcze dziwniejsze były obyczaje pogrzebowe(też byłem).A
      najdziwniejsze było 3,7.21 itd dni po pogrzebie.Makabra, w rozumieniu naszej
      kultury,ale u nich to wielkie święto radości.99% "turystów;' nic o tych
      zwyczajach czy tam obyczajach nie wie.Nie ma takiej możliwości.Wywołując
      temat.Czy aby nie zbliżasz się do kultury islamu zanadto?Pzdr.
      • platynka.iw Re: No to może pogadamy o ichniejszych obyczajach 08.04.08, 16:16
        janan2 napisał:
        > 99% "turystów;' nic o tych
        > zwyczajach czy tam obyczajach nie wie.Nie ma takiej możliwości.
        A nie pomysleliscie chlopcy, ze... moze nie chce wiedziec? Moze "kultura" Arabska jest na tyle... nieprzyjemna, ze niektorzy poza ostatecznym minimum-nie chca miec z tym nic wspolnego?

        > Czy aby nie zbliżasz się do kultury islamu zanadto?
        Zdecydowanie zanadto.

        Pozdrawiam, Iwi
        • pc_maniac Re: No to może pogadamy o ichniejszych obyczajach 08.04.08, 16:40
          Nie wiem na ile kultura arabska jest przyjemna czy nie (patriarchat jakoś nie
          wydaje mi się nieprzyjemny :D ).

          Szczegółowo zgłębiać jej nie zamierzam, wyznawać i przestrzegać w Polsce tym
          bardziej.
          Jednak będąc w kraju, gdzie jest ona dla tubylców kanonem, warto czasem wiedzieć
          o niej co nieco by nie walnąć gafy.

          Jak choćby wybranie się na wesele ubranym w śnieżną biel, gdzie biel jest
          kolorem żałoby.
          • platynka.iw Re: No to może pogadamy o ichniejszych obyczajach 08.04.08, 17:12
            pc_maniac napisał:
            > Jednak będąc w kraju, gdzie jest ona dla tubylców kanonem, warto czasem wiedzieć
            > o niej co nieco by nie walnąć gafy.
            Bardziej bym powiedziala.... by czuc sie pewnie i bezpiecznie. Jakos...za przeproszeniem "wisi mi" czy walne gafe wzgledem nich czy nie.

            > Jak choćby wybranie się na wesele ubranym w śnieżną biel, gdzie biel jest
            > kolorem żałoby.
            Nie poszlabym na takie wesele. Nie zblizylabym sie na tyle by zostac zaproszonym. Nie potrzebuje takich doznan do szczescia.
            • janan2 Re: No to może pogadamy o ichniejszych obyczajach 08.04.08, 17:23

              > Nie poszlabym na takie wesele. Nie zblizylabym sie na tyle by zostac zaproszony
              > m. Nie potrzebuje takich doznan do szczescia.
              A jednak.Jakbyś użyła troszkę henny na stopy i dłonie nie wspominam innych
              inszości) a jeszcze na dokładkę opasała się czerwonym paskiem(biodrówką) na
              zawieszanie precjozów nie wspominając wieńca przypominającego nasz grobowy
              tylko na długiej tyce.To nie było by przyjemnie,przynajmniej w tym jednym dniu?
        • janan2 Re: No to może pogadamy o ichniejszych obyczajach 08.04.08, 17:16

          >
          > > Czy aby nie zbliżasz się do kultury islamu zanadto?
          > Zdecydowanie zanadto.
          >
          > Pozdrawiam, Iwi
          Platynka jak to platynka.Takie fikuśne urządzenie że bez kondensatora zawsze
          iskrzy.Dobrała sobie właściwy login.Nudzić się nie można zawsze ukąsi,zresztą
          kto to zrozumie.Kobitka.A z tym zbliżaniem to spoko.Trzeba znać żeby cokolwiek
          rozumieć.A i tak na końcu bywa się głupi.To inna kultura,lepiej jak się da to ją
          poznać.A jeszcze lepiej jakbyś się podzieliła wrażeniami z pobytu a nie
          przygadywała.
          • platynka.iw Re: No to może pogadamy o ichniejszych obyczajach 08.04.08, 17:45
            Slonce. Ja nie przygaduje! :-) Ale z miescowymi nie chce miec nic wspolnego poza przymusowym minimum. Podzielic sie wspomnieniami? Prosze bardzo. Ale nie bedzie tam nic z kontaktow z Arabami.
            Iwi
            • janan2 Re: No to może pogadamy o ichniejszych obyczajach 08.04.08, 17:57
              platynka.iw napisała: Podzielic sie wspomnieniami? Prosze bardzo. Ale nie bedz
              > ie tam nic z kontaktow z Arabami.
              > Iwi
              Ciesze się że nic z Ciebie nie będzie.Zadna arabeska.
              • platynka.iw Re: No to może pogadamy o ichniejszych obyczajach 08.04.08, 18:15
                janan2 napisał:
                > Ciesze się że nic z Ciebie nie będzie.Zadna arabeska.
                No i po co to bylo? Rozumiem, ze puszczaja Ci nerwy, bo ktos ma inne zdanie niz Ty. Ale po co sie pieklisz? :-) Chodz na ich wesela, wierz w ich przyjazn i bezinteresownosc itd. Ale pozwol innym miec odmienne zdanie .A jak chcesz miec forum, gdzie beda wszyscy achy i ochy pisac pod adresem Egipcjan-prywatne forum sobie zafunduj :-)

                Pozdrawiam Cie ciepluchno i do zobaczenia w egiptowie :-)
                • janan2 Re: No to może pogadamy o ichniejszych obyczajach 08.04.08, 18:23
                  platynka.iw napisała:

                  > janan2 napisał:
                  > > Ciesze się że nic z Ciebie nie będzie.Zadna arabeska.
                  > No i po co to bylo? Rozumiem, ze puszczaja Ci nerwy, bo ktos ma inne zdanie niz
                  > Ty. Ale po co sie pieklisz?
                  Ja sie pieklę,i nerwy?W życiu! Nie zrozumiałaś ironii,bierz na opak.Ot cała
                  platynka musi byc po ichniemu.Na zdrowie.
                • janan2 Re: No to może pogadamy o ichniejszych obyczajach 10.04.08, 23:18
                  platynka.iw napisała:

                  > janan2 napisał:
                  > > Ciesze się że nic z Ciebie nie będzie.Zadna arabeska.Ciekaw jestem i tak
                  mnie to dręczy.Jak właściwie zrozumiałaś pojęcie"arabeska".W moim mniemaniu to
                  ukłon w Twoją stronę a Ty piszesz że przez to rozumiesz coś akurat
                  odwrotnego.Miał być taki komplement a wyszło nie to.Pojecie arabeski można
                  wyjaśnić dosadniej,ale nie była byś zadowolona,może wszystkie nieporozumienia
                  wynikają właśnie z niedoprecyzowania słowa.Teraz nawet nie wiem czego niby miały
                  mi puszczać nerwy.Nie widzę powodu.
                  > No i po co to bylo? Rozumiem, ze puszczaja Ci nerwy, bo ktos ma inne zdanie niz
                  > Ty. A
                  >
                  > Pozdrawiam Cie ciepluchno i do zobaczenia w egiptowie :-)
                  Będzie,będzie.Majówka 7 i w czerwcu 14.HRG.
                  • pc_maniac Arabeska 11.04.08, 00:28
                    Arabeska - styl zdobnictwa (często mylony z ornamentyką roślinną), polegającego
                    na powtarzalności wzoru.
                    Styl ten wywodzi się ze Świata Arabskiego oraz Imperium Otomańskiego.
                    Bardzo silnie zaistniał w ornametyce budowli pałacowych i religijnych Indii
                    (zdobnictwo pałacu Taj Mahal).

                    Arabeski stosowane były w ornamentyce ściennej, sufitowej i podłogowej. Ale
                    również w zdobnictwie Koranu i innych ksiąg Arabskich.
                    Jedynym elementem występowania arabeski tylko w krajach arabskich były ręcznie
                    cyzelowane drewniane kraty okienne, przysłaniające wnętrza mieszkań.

                    Nazwa arabeska występuje również w formach baletowych i muzycznych (ale to nie
                    jest tematem tego forum).
                    • janan2 Re: Arabeska 11.04.08, 13:24
                      pc_maniac napisał:

                      > Nazwa arabeska występuje również w formach baletowych i muzycznych (ale to nie
                      > jest tematem tego forum).Fakt.Dzięki za przytyk,poprawię się.Bo bywa tez w
                      języku potocznym przynajmniej u nas nazywanie dam zbyt gustujących niekoniecznie
                      w walorach arabskich tego typu,tylko akurat nieco wstydliwych.Sorki,widocznie
                      zrozumiano pojecie naukowe,które też jest mi nie obce.
                    • janusz.amir Re: Arabeska 11.04.08, 13:58
                      To co napisał pc o ręcznie cyzelowanych kratach okiennych to się nazywa
                      MASHRABIYA. Jest to taki ornament iż z domu panienka może widzieć co się dzieje
                      na zewnątrz - ale jej już żaden mężczyzna nie zobaczy.

                      Najwidoczniej Arabowie antycypowali przewidując przybycie na ich świętą ziemię
                      egiptomaniaków (derduch, pc itp)i zawczasu zaczęli chronić swoje kobiety!!

                      Janusz
                      • janan2 Re: Arabeska 11.04.08, 14:15
                        janusz.amir napisał:


                        > MASHRABIYA. Jest to taki ornament iż z domu panienka może widzieć co się dzieje
                        > na zewnątrz - ale jej już żaden mężczyzna nie zobaczy.
                        Przebiegłość,ale z ich strony.Swojej nie pokażą ale naszych (co
                        niektórych)chętnie nadużywają bez mashabiji.Nieładnie.I jak tu można pomylić tak
                        zasadniczy temat z punktu widzenia potocznego i naukowego,a fe.Całkowite
                        pomylenie pojęć,ale mnie jednak bardziej leży potoczne określenie aktualnie
                        modne na uczelniach i stadionach.
          • quinnmallory Re: No to może pogadamy o ichniejszych obyczajach 08.04.08, 18:03
            Faktem jest, że trudno mówić o Egipcie w jakimkolwiek oderwaniu od kultury
            arabskiej. Kilkanaście wieków zrobiło swoje i, chcąc nie chcąc, trzeba to
            zaakceptować. Dla mnie Egipt nieodmiennie pozostaje krajem faraonów. I tak go
            traktuję. Mam jednak świadomość, że jestem tam gościem i tak też staram się
            zachowywać - z ciekawością wynikającą z obcowania z inną kulturą, z szacunkiem
            dla ich zwyczajów, ale też z w miarę obiektywnym spojrzeniem na to, czym jest
            kultura arabska. Albo inaczej - czym wydaje mi się, że jest - to będzie bliższe
            prawdy. Nie akceptuję wielu tamtejszych obyczajów i uwarunkowań
            kulturowo-religijnych, ale nie jest moją intencją manifestowanie tego. Po prostu
            patrzę na ten kraj tak, jak chciałbym, by oni patrzyli na mój. I to jest chyba
            najzdrowsze. Przynajmniej dla mnie.
            A przechodząc do sedna...
            Janan2 pisał o obwieszaniu panny młodej złotem. Na weselu, na którym ja byłem
            para młoda siedziała na specjalnym podwyższeniu na tronach. Wówczas wniesiono w
            takich ładnych czerwonych pudełkach jakieś pół kilograma złota w wyrobach.
            Następnie młody udekorował swą wybrankę tym wszystkim przy akompaniamencie
            klaskania wszystkich zebranych w rytm jakiejś piosenki (jak się później okazało
            - był to utwór wybrany przez pannę młodą). Co ciekawe - dopiero wtedy na liczku
            panny zagościł uśmiech. Wcześniej była poważna, by nie rzec ponura.
            Co jeszcze mnie zaintrygowało...
            Po ceremonii 'uzłocenia' panny młodej do młodych ustawiła się kolejka ze 150
            osób - tylko facetów (kobiety potem). Najpierw myślałem, ze życzonka itp, a tu
            sprawa biznesowa jak się okazuje. Otóż para młoda siedzi, obok młodego starszy
            pan z notesikiem (chyba któryś z rodziców) i notuje, co kto daje. A dawali
            kasiorkę. Najbliższa rodzina nie była notowana, ale ci nieco dalsi i znajomi. Po
            co dziadek zapisywał? Nauczyciel z Safagi, dzięki któremu zlądowaliśmy na tym
            weselu wytłumaczył. Mianowicie każdy daje, ile może i ile chce dać, dziadek
            notuje i kajecik potem daje młodemu. On ma go chronić jak oka w głowie, bo gdyby
            na przykład kiedyś w przyszłości jeden z darczyńców przyszedł do młodego po
            pomoc, to młody musi (nieważne, że nie może nie mieć - niech pożyczy skądś) mu
            pomóc w zakresie nie mniejszym, niż kwota, którą otrzymał od darczyńcy. Taki
            zwyczaj. Ta pomoc ma dość dziwny charakter, bo z tego, co zrozumiałem, to ta
            kasa, którą młodzi dostają to jest nie tyle prezent, co jakby pożyczka
            długoterminowa. Pożyczka, bo darczyńca ma w każdej chwili prawo zażądać tej
            kwoty. Co ważne - gdy młody odda kwotę równą tej otrzymanej, to jest to swego
            rodzaju obelga i sygnał, że zrywa się znajomość. Młody powinien oddać więcej. I
            co dalej? Młody oddaje więcej, ale powstaje kolejne zobowiązanie. Młody ma prawo
            przyjść do tego, któremu oddał kasę z odsetkami ;) i od niego zażądać pomocy. I
            tak w kółko może się dziać. Czy tak się dzieje i czy ktoś korzysta z tego
            przywileju, to osobna sprawa, ale zwyczaj istnieje.
            A sama uroczystość, to klimat do opisania w straaaaaaaaaasznie długim poście. W
            wolnej chwili - napiszę.
            I jeszcze link do fotek z wesela, o którym pisałem:
            fotoforum.gazeta.pl/u/quinnmallory.html
            • quinnmallory Re: No to może pogadamy o ichniejszych obyczajach 08.04.08, 18:19
              I zapomniałem o jednej istotnej rzeczy!!
              Zwróćcie uwagę na fakt, że na weselu panna młoda nie ma nakrycia głowy.
              Zapomniałem spytać, czy w ten jeden dzień może chodzić nie owinięta w plandekę
              od stara.
              PC, Janusz - wiecie, jak to jest??
              • janusz.amir Re: No to może pogadamy o ichniejszych obyczajach 11.04.08, 14:03
                Oj ,to jest zwyczaj który funkcjonuje na południu Egiptu oraz w rodzinach
                ortodoksyjnych muzułmanów.
                W północnych guberniach jest już jednak trochę inaczej.
                Tak prawie po europejsku oczywiście z kolorytem arabskim.
                Janusz
                • quinnmallory Re: No to może pogadamy o ichniejszych obyczajach 11.04.08, 14:30
                  janusz.amir napisał:

                  > Oj ,to jest zwyczaj który funkcjonuje na południu Egiptu oraz w rodzinach
                  > ortodoksyjnych muzułmanów.
                  > W północnych guberniach jest już jednak trochę inaczej.
                  > Tak prawie po europejsku oczywiście z kolorytem arabskim.
                  > Janusz

                  Sądzę, że trafiłem właśnie na takie wesele - pan młody na 100% był zza Asuanu,
                  więc to mogłoby tłumaczyć takie zachowanie. Zresztą, jak dobrze wiesz Januszu, w
                  rejonach turystycznych mieszka dużo ludności napływowej z południa Egiptu, co
                  też może mieć wpływ na jakieś przeniesienie obyczajów.
                  A co z tym strojem - kobieta bez nakrycia głowy??
                  Czy ślub, to jedyny dzień, w krórym nie musi być zasłonięta?
                  • janusz.amir Re: No to może pogadamy o ichniejszych obyczajach 11.04.08, 14:40
                    Z tym nakryciem głowy to w dużej mierze zależy od Pana Młodego - a raczej od
                    jego mamusi.
                    To coś takiego jak u nas na kresach. Babcie chodzą w chuścinach bo tak wypada i
                    tak chodziły ich matki i babki.
                    Poczytaj Koran a zwłaszcza 4.Surę An Nissa(kobieta).
                    To są w większości zwyczaje przedmuzułmańskie, czyli z przed 560 roku w którym
                    to narodził się Prorok.
                    Janusz
    • imka.allegro Re: No to może pogadamy o ichniejszych obyczajach 08.04.08, 19:28
      Zatem ciekawostka obyczajowa, zaskakująca tych, co pierwszy raz znajdą się na
      egipskiej ulicy.

      To, że ulicą idzie dwóch mężczyzn trzymając się za ręce - to norma. Spotkanie i
      powitanie dwóch panów - tak jak u nas witaja się panie: objęcia, uściski,
      pocałunki w policzki - to norma. I nie należy od razu nerwowo chichotać,
      przekazywać info scenicznym szeptem 'o rany, popatrzcie!', ani pokazywać palcem.
      Przyjąć do informacji, że mają taki zwyczaj i tyle :)

      Imka
      • zahir.13 Re: No to może pogadamy o ichniejszych obyczajach 08.04.08, 20:37
        No wreszcie coś innego niż informacje; kto, dokąd, z kim? Piszcie,
        piszcie, bo wątek zapowiada się ciekawie. Pozdrawiam i czekam na
        więcej ciekawostek. zahir






      • pc_maniac Re: No to może pogadamy o ichniejszych obyczajach 08.04.08, 20:39
        Tak, to najprawdziwsza prawda. Egipcjanie potrafią się witać jak u nas kobitki,
        ściskając się i całując w policzki. I nie jest to bynajmniej oznaka odmienności
        seksualnej.

        Kolejna sprawa to częstowanie Egipcjanina.
        Trzeba wiedzieć, że w kulturze arabskiej lewa ręka jest ręką "brudną" (Nie będę
        starał się w szczegółach wyjaśniać czemu (domyślcie się sami) i nie należy nią
        podawać posiłków, częstować papierosem itp.

        Choć od jakiegoś czasu ten zwyczaj stał się mniej rygorystyczny, gdyż i tam
        dotarła zasada jadania nożem i widelcem ;o), a trzech rąk człowiek nie posiada.
        • pc_maniac Re: No to może pogadamy o ichniejszych obyczajach 08.04.08, 20:42
          Bidet to nie wynalazek europejski bynajmniej, lecz arabski (z resztą mydło również).
          W Europie bidety służą kobietom, w krajach, gdzie papier toaletowy jest naprawdę
          papierem wartościowym, bidety używane są również przez mężczyzn.
          Dla tego niech Was nie zdziwią "ekonomiczne" wersje kibelków (również w
          hotelach), gdzie w muszlach klozetowych znajduje się "dziwna rurka" psikająca
          wodą :o)
          • derduch Re: No to może pogadamy o ichniejszych obyczajach 08.04.08, 20:47
            Co do bidetu to jest super, nie wyobrażam sobie żeby sie "po" nie podmyć, mam
            coś w sobie widac z Araba.

            Co do podarunków prawą ręką to jako ciekawostkę dodam że w Indiach i całym
            regionie gdy dajemy podarek jedną ręką - oczekujemy rewanżu, gdy obiema jest to
            prezent z serca bez oczekiwania na rewanż
          • janan2 Re: No to może pogadamy o ichniejszych obyczajach 08.04.08, 20:51

            > hotelach), gdzie w muszlach klozetowych znajduje się "dziwna rurka" psikająca
            > wodą :o)
            Bywa z braku laku i poobijany garnuszek.O lewej nie wspomnę,ale od czego sąsiad
            w kabinie obok ha ha ha,no jakbym się skaleczył w lewy palec.A jak u kobitek
            tego nie wiem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja