madzia023118 23.04.08, 10:03 jeżeli zarezerwowałam wycieczkę i wpłaciłam już zaliczkę czy mogę z niej zrezygnować? Czy zaliczka jest zwrotna? Czy ponoszę jakieś dodatkowe koszty????? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
patrychapati Re: rezygnacja z wycieczki 23.04.08, 10:30 z tego co wiem jezeli zrezygnujesz z wycieczki a wpalcilas zalicze zaliczka przepada w calosci, a jezeli bliski jest termin wyjazdu to zaplacisz kare za rezygnacje przeczytaj sobie regulamin swojego biura z ktorego lecisz Odpowiedz Link Zgłoś
miriam_73 Re: rezygnacja z wycieczki 23.04.08, 12:22 Słońce, wpłacając zaliczkę podpisałaś coś takiego jak umowa, do której masz dodane ogólne warunki. Podpowiem też że zazwyczaj OWU są także w katalogach, na stronach internetowych poszczególnych biur itd. I właśnie w OWU masz czarno na białym napisane, jakie koszty ponosisz w związku z rezygnacją. Różnie może też jeszcze być w zależności od przyczyny rezygnacji i tego, czy masz wykupione ubezpieczenie kosztów rezygnacji. Więc może najpierw spokojnie przeczytaj co podpisałaś w swojej umowie, a dopiero jak coś bedzie dalej niejasne to dopytuj, co ty na to? Odpowiedz Link Zgłoś
wp-2007 Re: do miriam 23.04.08, 13:22 Post miriam powinien być kanonem dla wszystkich którzy podpisują czy zawierają jakiekolwiek umowy. Słyniemy w świecie z nie przestrzeganie podpisywanych lub ustalonych umów.Zazwyczaj w oczach naszego społeczeństwa czarną owcą jest ten kto nie chce się wycofać z podpisanej umowy na korzyść tego który jak zazwyczaj twierdzi nie wiedział co podpisuje lub nie wiedział co mówi.Dlatego przez takie a nie inne podejście do tematu nikt POLACZKÓW w cywilizowanym świecie nie traktuje poważnie .POLACZKI podpisaną umowę uważają za karteluszek , który znaczy tyle ile można nim zdziałać w toalecie a umowy ustne uwazają za kłapanie jęzorem.Pól biedy jeżeli chodzi o sprawy honorowe/ honor to w tym kraju sprawa deficytowa - ogólnie nie znana/ natomiast jeżeli w grę wchodzi parę groszy to już jest dla PRAWDZIWEGO POLACZKA sprawa życia lub śmierci.Jako przykład mogę podać pewną pośredniczkę , która zawierając umowę ustną z paniusią nauczycielką ,wyłożyła swoją kasę aby dopełnić warunków umowy - nigdy więcej nie zobaczyła ani paniusi nauczycielki ani kasy. O umowach ustnych pisać nie będą - BO TO NIE NADAJE SIE DO PRASY. Niech straci ktokolwiek byle by NIE JA-oto motto POLACZKOSTWA. WP2007 Odpowiedz Link Zgłoś
andi231 Re: do miriam 23.04.08, 13:58 Kosztowne rezygnacje z wczasów tylko na papierze Z roku na rok przybywa w Polsce chętnych na zorganizowany wypoczynek, zwłaszcza za granicą. Coraz więcej osób, chcąc zapewnić sobie wyjazd w wymarzone miejsce, korzysta z ofert „first minute”, zawierając umowę często z półrocznym wyprzedzeniem. Im wcześniej jednak wybieramy wczasy lub wycieczkę, tym większe wydaje się ryzyko, że w międzyczasie wydarzy się coś, co nie pozwoli nam wyjechać. Niestety, z reguły nie można wówczas liczyć na wyrozumiałość organizatora - większość biur podróży zastrzega surowe sankcje finansowe na wypadek rezygnacji z imprezy turystycznej. Na szczęście prawo stoi po stronie klienta, chroniąc go od tego rodzaju niekorzystnych zapisów w umowie. Mianowicie spotykane zwykle postanowienia (np. w formie tabelek lub punktów), stopniujące koszt rezygnacji z wczasów lub wycieczki w zależności od terminu wycofania się klienta, stanowią niedozwolone klauzule umowne. Co więcej, niektóre z nich trafiły już do rejestru prowadzonego przez Prezesa UOKiK, jak choćby jeden z ostatnich wpisów z 21 marca br. (nr 1359). Chodziło o klauzulę wykorzystywaną przez jedno z poznańskich biur podróży, które zastrzegało potrącenia z ceny imprezy sięgające nawet do 75% tej ceny na wypadek rezygnacji z udziału w imprezie z przyczyn leżących po stronie klienta poniżej 8 dni przed wyjazdem. Im dalej od rozpoczęcia imprezy, tym te potrącenia były niższe. Stosując identyczne lub zbliżone postanowienia, co jest niemal powszechne na rynku usług turystycznych, organizatorzy narażają się na wysokie kary pieniężne ze strony Prezesa UOKiK (do 10% przychodu osiągniętego w ostatnim roku rozliczeniowym). Niezależnie od tego klienci nie muszą respektować tego rodzaju zapisów (niedozwolone postanowienia umowne ich bowiem nie obowiązują) i mogą odmówić zapłaty ryczałtowo określonego odszkodowania w razie anulowania uczestnictwa w imprezie. Biuro podróży ma prawo dochodzić jedynie rekompensaty faktycznie poniesionych kosztów związanych z wycofaniem się danego klienta. Odpowiedz Link Zgłoś
czatman1 Re: do miriam 23.04.08, 20:31 Dopisałbym do powyższego jeszcze jeden punkt. Nie dajcie sie namówić na jakiekolwiek dopłaty z tytułu tzw. " kosztów rezygnacji". To jest zwykłe naciaganie na dodatkowe koszty. Swoje i tak w każdym sadzie wywalczysz , gdyz....jak wyzej stoi napisane. Odpowiedz Link Zgłoś
miriam_73 Re: do miriam 23.04.08, 21:19 Po pierwsze, czatmanie to nie są "jakiekolwiek dopłaty" tylko regularne polisy ubezpieczeniowe, które charakteryzuje to, że są dobrowolne. Po wtóre, służą temu, aby się nie narażać, np. w sytuacji gdy na dzień przed urlopem wylądujesz np. w szpitalu, że stracisz większość kasy (a przynajmniej zamrozisz ją na długo, bo nasze sądy cywilne nie pracują, hmmm, zbyt intensywnie i wydajnie). Można, obowiązku nie ma. Podobno przezorny zawsze ubezpieczony. Ubezpieczyciel w razie czego dojdzie u touroperatora swojej kasy drogą regresu. Poza tym, a mówię to z praktyki, wcale nie jest oczywiste, że "swoje wywalczysz" przed sądem, a sama nawet procedura doprowadzenia do tego, żeby klauzulę w "twoim" biurze uznać za niedozwoloną nie jest ani prosta ani krótka. PS> Nie pracuję ani w turystyce, ani w ubezpieczeniach, żeby nie było wątpliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
wp-2007 Re: do miriam 24.04.08, 12:57 Akurat cały twój tok myslenia dotyczacy wszelkich umow jest podobny do mojego. Gdyby BP oddawały kase w kazdym momencie poniewaz jakiemyś gwizdkowi sie ODWIDZIAŁO lub trafilo sie cos np. tańszego to dawno by wszystkie popadały. Jeżeli jakiś gwizdek ma wątpliwosci to są od tego jakieś instrumenty / polisy ubezpieczeniowe/ za ktore oczywiście trzeba zaplacic. No ale POLACZKOSTWO nie chce płacic- ani za ubezpieczenoiwe polisy ani za koszty rezygnacji.Tylko potrafi robić dym. A co do umow - Widziały gały co podpisywały- jeżeli gały nie widziały co podpisywały to problem maja gały a nie biuro. Na rynku jest biur od groma i jeżeli zasp[isy umawy mi nie pasuja to trzaskam drzwiami i ide do konkurencji. A swoja droga to ciekaw jestem jak sie tłumaczy gwizdek kierujacy sprawe do sądu ktory podpisał umowę i po czasie dochodzi do wniosku ,że to co podpisał jest nieważne.Istnieje jeszcze w tym kraju cos takiego jak - Świętość umow i Nieznajomość prawa szkodzi - ale MY PIENIACZE mamy gdzies te prawnicze kanony. Ja równiez nie pracuje anie w turystyce ani w ubezpieczeniach. wp2007 Odpowiedz Link Zgłoś