robroy2
24.04.08, 15:21
Witam
W dniach 28.03 - 18.04 byłem w Hurghadzie w hotelu Pyramisa Blue Lagoon,
organizator Triada, wylot z Warszawy, lot liniami Egipskimi Lotus.
Od początku.... Na lotnisku wszystko sprawnie, może tylko Pan z Triady, który
wydawał bilety trochę mało zorientowany (na pytanie czy bilety to wszystko co
mamy dostać zrobił zdziwiona minę i powiedział "chyba tak...") poza tym ok.
Odprawa bez problemu wylot o czasie. na lotnisku w Hurghadzie przed przejściem
granicznym czekał Egipcjanin z tabliczką Triady, który pokazywał gdzie się
udać. Nie mówił po polsku więc osoby mniej zorientowane miały problem (np.
gdzie kupić wizę i bez wizy udawali się do odprawy paszportowej, z której
oczywiście byli wracani), pomoc jednak okazywali ci, którzy byli w Egipcie już
nie pierwszy raz (tak jak my) więc nie było opóźnień. Przed halą lotniska
czekały Panie rezydentki z Triady i kierowały do odpowiednich autobusów.
Hotel Pyramisa Blue Lagoon jest blisko lotniska więc nasza podróż autobusem
trwała około 10 minut. Po drodze oczywiście Pani z triady przekazała
najważniejsze wiadomości (czas, który hotel jest w kolejności itp..). Pani
rezydentka załatwiła zakwaterowanie, oczywiście na klucze kazano czekać bo
pokoje są sprzątane.
Hotel to: Budynek główny (pokoje mają numery 3-cyfrowe 1xx - pierwsze pietro,
2xx - drugie pietro 3xx - trzecie piętro, oczywiście czym wyżej tym ładniejsze
widoki) wszystkie pokoje z widokiem na baseny) po dwóch stronach budynku
głównego usytuowane są dwa symetryczne, "bloki" wszystkie także z widokiem na
baseny (numery juz 4-cyfrowe, niestety nie znam numerów) oczywiście czym wyżej
tym ładniejszy widok. I na koniec Bungalowy, około 20, tam niestety jest
ruletka z widokiem, albo na baseny albo na mury sąsiadujących hoteli. Wszyscy
goście z BP Triada dostali miejsca w bungalowach. Po sprawdzeniu gdzie
dostalismy pokój (bungalow z widokiem na mur :() udalismy się do recepcji z
prośba zmiany pokoju, pierwsza odpowiedź to oczywiście jutro..... Jutro czyli
pewnie nigdy, nie daliśmy się i trwalismy przy swoim ze chcemy zmiany teraz,
po pertraktacjach menager w recepcji powiedział że ok zamienia nam pokój ale
musimy poczekać około 40 minut. Zgodziliśmy się i już po niecałych trzech
godzinach dostalismy pokój w budynku głównym na drugim pietrze, numer 205.
Teraz tylko musiałem odnaleźć walizki, które czekały w bunaglowie i przy
pomocy obsługi poszliśmy do pokoju. W budynku głównym jest winda więc wejście
z walizkami nie nastarcza trudności. Pokój bardzo ładny, łóżko dwuosobowe,
lodówka, sejf, tv (polsat2) duży balkon.
Sam hotel ma kategorie 5*, oczywiście jest to egipskie 5, w Polsce byłoby to
pewnie 3, chociaż ciężko byłoby go na tyle wycenić, ale oczywiście każdy kto
był w Egipcie wie o czym mowa.
Hotel posiada trzy duże baseny, bardzo ładnie utrzymana zieleń, nie ma dostępu
do morza ale co pół godziny dowozi na plażę busik (mozna też przejść samemu na
piechote około 15 minut, ale pierwszy raz lepiej pojechać busikiem żeby poznać
trasę). Sam hotel + baseny to duży plus, teraz trochę o minusach. jedzenie
okropne, to był nasz czwarty pobyt w Egipcie, czwarty raz opcja all więc mamy
porównanie. Nie jesteśmy osobami wymagającymi. Trochę przykładów, sama
stołówka zbyt mała na taka ilość gości ( a nie byliśmy w sezonie, wtedy to sie
będzie działo). Ciężko było znaleźć miejsce nawet przy otwartych drzwiach
gdzie część gości jadła na zewnątrz, a ja jednego dnia mocno wiało to zdarzyło
się że przed wejściem stali kelnerzy i nie wpuszczali na posiłek bo nie było
gdzie usiąść.... Napoje rozlewa jedna osoba, często zdarzało się że brakowało
szklanek i nalewał w plastikowe kubki, często brakowało samych napojów i
robiły sie straszne kolejki. czasem brakowało i kubków i napojów.... samo
jedzenie bardzo monotonne, często to samo na obiad i kolacje. Rano można było
zjeść omleta przyrządzanego przez jednego z kucharzy, niestety po pierwszym
dniu naszego pobytu zepsuł się jeden palnik i tępo spadło i trzeba było czasem
czekać do 15 minut na omlet... Tak jak pisałem byłem wcześniej w trzech
hotelach w Egipcie ale tak słabego jedzenia wcześniej nie miałem. Następny
minus to barek przy basenach, wszystkie napoje podawane w plastikowych
kubeczkach 0,2l nieumiejętne nalewane piwo (20% piwo 80% piana) poza tym kubki
przy wietrze "odlatywały" więc trzeba było od razu trunek wypić. Plusem na
pewno były lody podawane od 10 do 17, dobre firmy Nestle. Same baseny
przepiekne, duże jeden do głębokości 190 cm.. Niestety zbyt mało leżaków,
często o 8.30 nie było już dobrego miejsca. Dobrego czyli z parasolem,
niestety tylko przy jednym z trzech basenów są parasole. Przy mocnym słońcu
przy pozostałych dwóch basenach nie ma się gdzie schować. Na plaży za to
parasolów dostatek, ale żeby nie było zbyt pięknie nad morzem nie ma na
leżakach materacy...
Oczywiście wszystko zależy od nastawienia, jeśli komuś takie małe
niedogodności jak piwo i inne napoje w kubkach, wczesne zajmowanie leżaków,
ścisk, szukanie miejsca i sztućców na stołówce nie przeszkadza to będzie
zadowolony. Osoby jednak przywykłe do luksusu powinny szukać lepszego hotelu.
Acha jeszcze jedno, jeśli ktoś nie spieszy sie na basen przyjdzie i nie będzie
miejsca też jest rozwiązanie, wystarczy dać panu od ręczników 1$ i on skołuje
leżak... nic to że poprostu podwędzi komuś kogo akurat nie ma (widziałem na
własne oczy). Nam akurat te niedogodnosci nie przeszkadzały, moja żona wstawał
rano około 7, szybkie śniadanie i na basen, wtedy są jeszcze leżaki wolne w
dobrych miejscach, a na plastikowe kubki też znaleźliśmy rozwiązanie, kubek
kupiony na mieście i przelewanie z plastików do niego.
Następnym minusem są goście, około 80% to rosjanie...
Samo BP Triada bez zarzutu, Pani rezydentka, zresztą bardzo miła,kompetentna,
była zawsze o czasie, oczywiście namawia na wycieczki (o 50% droższe niż na
mieście) ale to jej praca. Niestety mamy złe doświadczenie z przewodnikiem z
Triady, który był z nami w Kairze. Nie będę wymieniał imienia, napisze tylko
że jest to starszy pan z laską...
kilka słów o tej wycieczce. Sama organizacja, czyli wyjazd z hotelu i powrót
bez zarzutu jednak przewodnik do bani. Po przebudzeniu (przed samym Kairem) na
początek wypił piwko potem opowiedział w 10 minut historie Egiptu (dał rade w
całe 10 minut). Na poczatek mieliśmy zwiedzić dwa kościoły, w jednym byliśmy w
drugim akurat był pogrzeb i mieliśmy wejść w drodze powrotnej, jednak w drodze
powrotnej przewodnik nawet nie spojrzał w stronę kościoła i zabrał nas do
muzeum. Tam dopiero pokazał jaki jest ważny. Na zwiedzanie muzeum mieliśmy
około 1,5 godziny, zbiórka na miała być o ustalonej godzinie na dziedzińcu
przed muzeum. O wyznaczonej godzinie zbieraliśmy się do autobusu, okazało się
że brakuje 14-letniej dziewczynki (była z babcią i babcia musiał iść do
toalety i kazała się dziewczynce trzymać grupy, oczywiście dziewczynka
zawieruszyła się). babcia wpadła w panikę chcieliśmy jej pomóc i
powiedzieliśmy przewodnikowi że brakuje dziewczynki, na co on powiedział
"trudno mamy napiety program musimy jechać dalej" i poszedł do autobusu. Nas
zamurowało! My zostaliśmy na dziedzińcu a przewodnik wsiadł do autobusu,
kazaliśmy babci iść do niego i powiedzieć żeby pomógł szukać, po chwili babcia
wróciła ze łzami w oczach że on mówi że musimy odjeżdżać. Nie wytrzymałem
pobiegłem za bramę do autobusu. Przewodnik mi powiedział jakby nigdy nic "to
niech babcia zostanie i ją poszuka to zabierzemy je jak będziemy wracać z pod
piramid", szlag mnie trafił, kazałem babci pilnować żeby autobus nie odjechał
i zaczołem rozmawiać z Egipskim pilotem, który wyszedł ze mną kupił drugi
bilet i wszedł do muzeum. Oczywiście dziewczynka czekała przy w środku.... W
autobusie przewodnik jakby nigdy nic prowadził dalej wycieczkę... Jeszcze
jedna rzecz, pod sfinksem przewodnik już nie wyszedł z nami (leżały 4 puszki
po piwie) i nie rozdał biletów tak że nie wszystkim udało się wejść pod