fl0r3k
07.05.09, 22:55
Witam ponownie. Tym razem podzielę się z Wami wrażeniami po wycieczce..
Zamówiłem z dziewczyną wycieczkę z Alfa Star. Egipt od A do Z 4* HB. Wyjazd 14
dniowy. Planowo mieliśmy mieć wylot 21 kwietnia 09 o godzinie 10:45. Przylot
do Sharm El Sheikh miał być o 15. Na samym początku okazało się, że godziny
wylotów zostały zmienione i tak wylot mieliśmy o 18:30. W Sharmie mieliśmy być
o 21:30. Dokładnej daty przylotu nie pamiętam, ale było coś kolo 21:30. Na
lotnisku było lekkie zamieszanie z Visami, ale jakoś dało się to przejść.
Potem spotkaliśmy jednego rezydenta przy wyjściu z lotniska, który powiedział
nam, w jakim hotelu będziemy i do którego autobusu się udać. Zawieziono nas do
wskazanego hotelu i tam po ok 15 minutach okazało się, że... nie ma miejsc :O
Zostaliśmy przewiezieni do kolejnego hotelu, gdzie miejsca się znalazły, ale
kolacji już nie było. Była mniej więcej godzina 23:30.
Hotel w którym nas umieszczono to Sharm Holiday Resort. Ogólnie na początku
miałem duże zastrzeżenia co do hotelu. Dość stary, prlowska stołówka, ale
potem zmieniłem zdanie o czym później..
Następnego dnia mieliśmy planowo wycieczkę do Hurghady, ale okazało się, że
cały plan wycieczki jest przesunięty o jeden dzień. Ok. Trudno. Aczkolwiek nie
byłem zadowolony, bo nikt nas o tym nie poinformował.
Wyjazd do Hurghady miał być planowo promem ok 2-3h? Okazało się ze prom nie
kursuje, więc Alfa Star zafundowało nam lot samolotem z Sharm do Hurghady.
Niby wszystko ładnie pięknie, ale zajęło to ponad 3h z 2 godzinnym pobytem na
lotnisku, 15 minutowym lotem i czekaniem na spóźnionego rezydenta.
Hotel w Hurghadzie dostaliśmy 3 gwiazdkowy (wg Alfa Star 4ro). Hotel nazywał
się Reemyviera. Jedyne co mogę powiedzieć na jego temat to GÓWNO. Jak możecie
to omijajcie ten hotel szerokim łukiem. Obsługa nie miła, żarcie syfiaste,
pokoje hotelowe to gorzej niż źle. Strach się czegokolwiek dotknąć. W koło
sami rosjanie, plaża słaba. Bardzo nie polecam. Na szczęście byliśmy tam jeden
dzień.
Potem wyjazd do Luxoru i zaokrętowanie. Ogólnie sam rejs na Nilu był miły i
przyjemny. Statek nie powalał pięknością ani czystością (pomimo tego, że miał
5 gwiazdek), ale było zdecydowanie lepiej niż w Hurghadzie. Sharm był poza
konkurencją. Na szczęście obsługa na statku wynagradzała wszystkie
niedociągnięcia.
Tutaj należy wspomnieć o wycieczkach. Wszystkie były prowadzone przez
rezydenta Amro, który może i ma jakąś tam wiedzę, aczkolwiek sposób jej
przekazywania i podejście do ludzi jest słabe. Bardzo irytował plan wycieczek.
Na zwiedzanie każdej świątyni tudzież piramid mieliśmy od 45minut do max 1h
zwiedzania, co oczywiście było za mało. Oczywiście tyle samo lub więcej czasu
było poświecone w fabryce alabastru czy papirusu tudzież perfumerii. Zupełna
bzdura. Nie mówiąc już o godzinie w muzeum Egipskim, gdzie na zwiedzanie samej
sali mumii trzeba mieć ponad 2h.
Należy też zwrócić uwagę, że nie zwiedza się Kairu. Jedyną część Kairu jaką
zobaczycie to targ Khan Khalili. Cały czas przebywa się na obrzeżach Kairu, a
dokładniej wsi zwanej Giza. Z Gizy do Kairu (Heliopolis) jedzie się ok godziny
czasu samochodem.
Po Kairze wróciliśmy do Sharm do tego samego hotelu co wcześniej z czego byłem
bardzo zadowolony. Hotel blisko Naama Bay. Można iść na zakupy, do KFC, McDo,
Pizza Hut, Rock Cafe, Pacha Ibiza i innych, popalić szisze, rozmienić
pieniądze itp. Animatorzy w hotelu bardzo fajni, zachęcali do wszystkiego od
gier i zabaw z dziećmi, poprzez ping ponga, granie w siatkę, piłkę nożną itp
Wieczorem pokazy tańca brzucha i wiele innych. Ogólnie najfajniejsza rzecz w
tym hotelu. Animatorzy bardzo komunikatywni.
Co do opieki rezydenta w hotelu to jej po prostu NIE MA. Żenada. Jakby to była
Polska to każdy wylatywał by na kopach. Przykładowo rezydent mówi do nas, że
nie dostaliśmy kolacji po przylocie bo "spóźniliście się państwo", a jak
chcecie kolacje to musicie zapłacić itp itd.
Miałem okazje również poznać doktora, który opiekuje sie hotelami w Sharm.
Zamówiła go kobieta, która miała bardzo chore dziecko (wymioty, gorączka itp).
Rezydent przywitał się z doktorem i na tym skończyła się pomoc kobiecie.
Musiałem robić (oczywiście z miłą chęcią) za tłumacza, ale tym powinien
zajmować się rezydent. Żenada.
No i dzień wylotu. Okazało się, że wyloty zostały zmienione z 18:30 na 08:00
rano. Pobudka o 4tej :O. Oczywiście bez śniadania. Po dość długiej kłótni z
rezydentem udało się wyżebrać suchy prowiant.
Ogólnie straciliśmy dwa posiłki i ponad 16? godzin pobytu na miejscu. Należy
też wspomnieć, że jako jedyni z całej wycieczki mieliśmy dziwne dopłaty
kursowe. Mieliśmy mieć rabat 8% za zapłacenie za wycieczkę w grudniu 2008.
Oczywiście jak sie okazało po rozmowie z innymi uczestnikami, dopłata kursowa
miała na celu odebranie sobie udzielonego nam rabatu (nikt żadnych dopłat nie
miał).
Podsumowując:
- hotele z Fortuny to najgorsze co może być - lepiej wybierać konkretny hotel
- opieka rezydenta żadna
- za opiekę lekarską trzeba płacić - przykładowo jedna wizyta dla dziecka z
gorączką to ok 90$ (część zwracana po powrocie do Polski, w zależności od tego
ile napisane jest na rachunku)
- wycieczki trwają max 1h, czasem krócej niż jakaś dziadowska wizyta w np
fabryce papirusu, gdzie jeden kosztuje 2000LE, a u znajomego można kupić za
kilka procent tej ceny.
- zmiana godzin wylotów - jawne kłamstwo, biura podróży wiedzą od początku
kiedy są wyloty, nas wyrzucają o 4tej rano, a w nasze miejsce wchodzi inna
ekipa. Wszystko jest bardzo dobrze zaplanowane a wciskają kit, żeby ładnie
wyglądał w ofercie. Możecie być pewni, że jeśli macie wylot jakiegoś dnia to
15 minut po północy wyrzucą was z hotelu.
Na co warto zwrócić uwagę:
- klątwa faraona. Ogólnie mit, aczkolwiek problemy żołądkowe się pojawiają.z
tego co mówił lekarz to co my rozumiemy pod klątwą faraona ma kilka postaci.
Może mieć postać bakteryjna, wirusowa, podróżniczą i jeszcze jakąś której nie
pamiętam. Bakteryjna ma zawsze dodatkowe efekty takie jak wymioty, gorączka.
Wirusowa to ogólnie rozwolnienia tak samo jak podróżnicza związana ze zmiana
miejsca.
- bakszysz. Po przylocie rozmieniać dolary w kantorze i dawać 1 lub 2 funty
max. Jak to powiedział profesor, którego miałem przyjemność poznać na jednej z
misji archeologicznych jak ktoś daje dolara to ma gest. Oczywiście jak ktoś
zasługuje to czemu nie.
- kupowanie w sklepach. Najpierw zwiedzić jak największą ilość sklepów, aptek,
czegokolwiek potrzeba, targować się, sprawdzać ceny i kupować tam gdzie się
najbardziej się opłaca. Jeśli chodzi o wode, napoje itp najlepiej kupować w
sklepach, gdzie ceny są na pólkach. Przykładowo puszka coli w jednym sklepie
kosztuje 7 funtów, a kawałek dalej za 9 można kupić 2 litry.
I to chyba tyle. Dorzucam jeszcze kilka kwiatków:
img156.imageshack.us/img156/7190/img0180m.jpg
img156.imageshack.us/img156/923/img0183k.jpg
img156.imageshack.us/img156/7388/img0573q.jpg
img204.imageshack.us/img204/3821/img1829.jpg
img204.imageshack.us/img204/127/img1836l.jpg
Pozdrawiam,
fl0r3k