big_news
17.09.09, 22:50
Co wtedy robisz?
No, chyba każdy wpierw rzuca okiem na wyświetlacz, by zorientować się kogo tam
niesie.
Więc patrzy człowiek i widzi *******, czyli zechciał zawrócić mu dupę
prezydent pewnego Mocarstwa.
Co robi w takiej sytuacji praktycznie każdy?
Normalnie, może nie od razu w gacie, ale już na baczność raczej się podrywa.
Nic to, że jest trzecia nad ranem, a obok słyszy miarowy oddech kochanej połówki.
Żeby nawet leciał akurat w telewizorze finał Copa America albo kulminacyjny
moment Różowej Landrynki, normalny człowiek taki telefon odbiera i pyta czego
ten ktoś tam chce. Pod każdą szerokością geograficzną, w dzień czy w nocy,
zimą czy latem.
Co tam normalny człowiek!
Taki telefon odebrałby i kanclerz i cesarz i król i prezydent, nawet jeden z
drugim kacyk oraz szamani wszelacy nie ociągaliby się z podjęciem rozmowy.
Wszyscy, tylko nie... nasz Cudowny Premier.
On olał kola, nie wcisnął guzika, rzucił aparat w kąt pokoju. Bibliotekarze
poradzili mu rano, żeby wytłumaczył się... nieprzygotowaniem do rozmowy.
Bidulek.
A jakby tak Mocarz chciał go zawiadomić o, dajmy na to, wystrzeleniu w
kierunku Polski przez jakiś przyjemniaczków nowocześniejszego "Małego Chłopaczka"?
Hmmm...
To jest zwyczajna groza, kogo my mamy na czele rządu. Zgroza do sześcianu.
Niechby takie cóś miało miejsce z kimś z innej bajki politycznej w naszym
pięknym kraju. Przecież wszystkie "niezależne" media trąbiłyby o tym na
okrągło, rozłożyły ten skandal na czynniki pierwsze, a winowajcę na łopatki. A
tak to co? G.ó.w.n.o.