big_news
28.09.09, 10:46
Do TVP3 pan redaktor Igor Zalewski zaprosił (jak go przedstawił) pana byłego
wysokiego funkcjonariusza PZPR, a jednocześnie byłego premiera RP. W programie
była też jakaś młoda pani stylistka czy kreatorka mody, w każdym razie ktoś
taki, niestety nie była to na tyle znana osoba bym zapamiętał nazwisko, za co
tę panią serdecznie przepraszam. Nie ona jednak, z całym szacunkiem, była
gwoździem programu.
Otóż pan redaktor wyciągnął wpierw czarny t-shirt z nadrukiem PZPR i jakimś
hasełkiem pod spodem, a następnie bluzę, czy coś takiego, z umieszczonymi na
plecach wielkimi literami DDR. Natychmiast przy tym zakomunikował, że nasz
parlament właśnie zdecydował, że tego rodzaju symbole będą odtąd nielegalne,
czyli ich propagowanie stanie się karane i co pan Leszek na to. Pan Leszek się
obruszył i powiedział, że w takim razie trzeba będzie pożegnać się z różnymi
filmami czy sztukami teatralnymi, które traktują o komunizmie, ale też dzieła
o Hitlerze w tej sytuacji trzeba będzie spalić. No to Zalewski chciał, żeby
Leszek przyznał, że jest mu żal tych miłych dla jego oka znaków. Na to Miller
odparł, że sądził, iż zaproszony jest do poważnego programu, że rozmawiać się
będzie o tym co się dzieje ważnego na świecie, ale także w naszym kraju i, że
w tej sytuacji, to on nie będzie tu dłużej siedział, po czym wstał i sobie
dumnie poszedł. Cóż, takie prawo każdego, nawet Leszka Millera.
A ja tak sobie myślę, że pana Leszka cholera strzeliła, kiedy sobie zdał
sprawę z faktu, że może wreszcie w tym pięknym kraju nie będzie można
bezkarnie obnosić się z sierpem i młotem albo mordercą Che. Że w końcu tak jak
swastyka, również symbole czerwonego terroru przestaną być widoczne w każdym
miejscu, że wreszcie może dotrze do niektórych czym w rzeczywistości był komunizm.
I bardzo dobrze, że pana Leszka trafił szlag. Należy mu się.