Aplikanci polują na patrona

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.09, 00:05
Przecież wiadomo było, że tak się to wszystko skończy... Nie wszyscy adwokaci
mogą być patronami (zbyt krótki staż pracy). Ministerstwo naobiecywało a
teraz są kłopoty; rozumiem i aplikantów (nikt nie chce pracować za free,
zwłaszcza że mnie można mieć innego zatrudnienia) i adwokatów (zatrudnienie
aplikanta to koszty, jest kilka większych kancelarii, które mogą sobie na to
pozwolić, ale nie wszyscy adwokaci to krezusi - wbrew powszechnej opinii)
    • Gość: cedryczek I bardzo dobrze. IP: 85.89.161.* 12.10.09, 00:22
      I bardzo dobrze, że tak dużo się dostało. Za kilka lat na rynku będzie ze 3
      razy tyle adwokatów i radców co teraz i wreszcie zaczną realnie między sobą
      konkurować - ceną i jakością usług. W obu przypadkach do tej pory bywało różnie.

      A jako członek watahy powiem, że branie 1000 zł za 1 wizytę w sądzie - 1,5
      godziny + pozew napisany przez aplikanta, albo prawnika pracującego w
      kancelarii to jednak spora przesada (oczywiście wszystko zależy od sprawy i
      wartości przedmiotu sporu, ale jednak nakład pracy jest niewielki)

      Swoją drogą, pamiętam jak na ćwiczeniach z KPK jeden z doktorów opowiadał, że
      w pracy adwokata liczy się przede wszystkim wrażenie jakie robi się na
      kliencie. Stąd te drogie auta, gustowne biura i drogie spinki czy pióra.
      Klient myśli - ci są dobrzy, bo mają kasę. G. prawda, ale wiem to dopiero dziś. ;]
      • Gość: z watahy no niedobrze :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.09, 09:04
        A ja jako członek watahy powiem, że równie wielką przesadą jest
        branie 2.000 złotych za np. wymianę klocków hamulcowych w
        samochodzie albo 3 dni pracy przy kładzeniu kafelków.
        Niestety, nie wszyscy rozumieją, że jeżeli adwokat bierze 1.000 +
        22% VAT za usługę, to z tego oddaje 220 złotych tytułem VATu i 190
        złotych tytułem PITu państwu, a więc zostaje mu 810 złotych. Z tych
        pieniędzy 3/4 wydaje na czynsz najmu lokalu, opłaty za
        oprogramowanie, książki, pensje dla pracowników, składki
        ubezpieczeniowe i korporacyjne oraz wydatki na wyposażenie biura i
        tak naprawdę zostaje mu z tego nie więcej niż 200-250 złotych. Ta
        kwota za kilka godzin pracy już chyba nie wydaje się wygórowana,
        biorąc pod uwagę, że do bycia adwokatem prowadzi droga ponad 20 lat
        edukacji (inaczej niż np. do naprawiania samochodów albo kładzenia
        kafelków). Poza tym 1000 złotych za stawiennictwo w sądzie to kwota,
        jaka może wynikać z rozporządzenia w sprawie stawek minimalnych.
        Przypominam, że tylko w nadzwyczajnych przypadkach wolno mi odstąpić
        od tych stawek, w przeciwnym razie narażam się na odpowiedzialność
        dyscyplinarną. Za 1000 złotych często biorę odpowiedzialność za
        prowadzenie postępowania o wartości przedmiotu sporu wielokrotnie
        wyższej i w razie błędu mogę być zmuszony zapłacić klientowi duże
        pieniądze.
        A co do aplikantów... Wydaje mi się, że potrzebne są rozwiązania
        idące w kierunku dostosowania liczby aplikantów do liczby adwokatów
        wykonujących zawód w okręgu danej Izby (np. nie więcej niż 15%). W
        przeciwnym razie istotnie może wystąpić trudność ze znalezieniem
        patrona - tak jak w wypadku ostatniego naboru.
        Myślę, że wszystkie koleżanki i wszyscy koledzy dołożą starań, żeby
        problemowi zaradzić, a Ministerstwo ze swojej strony przygotuje
        rozwiązanie problemu, które zostanie wdrożone już przy najbliższym
        naborze. Taka sytuacja, jak obecnie, nie może trwać w
        nieskończoność.
        • Gość: Krab79 Re: no niedobrze :) - czegoś nie rozumiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.10.09, 10:22
          jestem aplikantem radcowskim III roku, po sąsiedzku w Wawie (jestem
          łodzianinem i kończyłem UŁ). Może się mylę ale zdawało mi się, że na
          aplikacji adwokackiej jest podobnie jak na radcowskiej, tzn. co
          innego patron a co innego zatrudnienie. Osobiście mam patrona u
          którego nie pracuję, spotykam się z nim co jakiś czas, od świeta w
          czymś mu pomogę jak jest taka potrzeba, a na codzień pracuję w
          zupełnie innej kancelarii. Jej szef nawet proponował mi że obejmie
          mnie patronatem ale nie skorzystałem, co będzie jak będę chciał
          zmienić pracę ?? same problemy. Proszę o wyjaśnienie w takim razie o
          co aplikantom adw. chodzi bo wydaje mi się, że znalezienie patrona
          od przystawiania pieczątek (typowe pro forma) to żaden problem.
          Praca to oczywiście co innego dlatego m .in. wyjechałem do Wawy.
    • ordynat.uchleja Darz bór ! :) 12.10.09, 00:29
      b/t
Pełna wersja