czwarty.wymiar
11.12.09, 07:18
"Kobieta była potwornie zmasakrowana. Miała 25 złamań i ani jednej kończyny w całości, pękniętą wątrobę, zmiażdżone i oderwane mięśnie.
[...] Po powrocie do domu Jan S. przewrócił żonę i zaczął ją katować. Bił, kopał, chodził po niej, uciskał tułów kolanami. Na koniec poszczuł ją psem.
W maju sąd okręgowy uznał, że Jan S. jest winny nie zabójstwa, a ciężkiego pobicia skutkującego śmiercią."
Bez komentarza...