mechantloup
14.12.09, 13:11
na kolację z "prawie małżonkiem". A tak sobie, chcę faceta zabrać. I nawet za
to wszystko zapłacić ;-) Niech się chłopina nacieszy.
Nie chodzi o coś w stylu Spatif, czy inszy lokal nadęty. Raczej coś bardziej
na luzie, bez gali i zadęcia, no i dla kieszeni człowieka zarabiającego
zdecydowanie poniżej średniej krajowej :/
Tak pytam, bo w sumie knajp u nas zatrzęsienie, ale ja nie mam w czym wybrać!
Zdecydowanie odpadaj ami te wszystkie pseudogóralaskie, pseudochłopskie i
pseudorustyklane przybytki w rodzaju "Anatewki", "Chłopskiego Jadła", czy
innego "Młyńca".
Tak się zastanawiam, może "Irish Pub", "Mexicana", albo "Buddha"?