Rozwój Łodzi - sto procent pieniędzy inwestować...

IP: *.toya.net.pl 03.01.10, 20:05
Niby racja... tylko ze ja ze Starych Bałut jestem... to za 50 lat dalej z okna
widział będę "BUDYNEK GROZI ZAWALENIEM". Czesc :/
    • Gość: Yeti Re: Rozwój Łodzi - sto procent pieniędzy inwestow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.10, 20:20
      Niekoniecznie. Za 50 lat sam się rozwali. A tak poważnie to mieszkania dla
      zwykłych ludzi powinny powstawać na obrzeżach tej bogatej wyspy czyli np. na
      Starych Bałutach, a meneli trzeba by eksmitować na obrzeża, czyli np. na
      Olechów. U nas wszystko jest do góry nogami. A poza tym prywatyzować ile wlezie.
      Codziennie jadąc do pracy widzę choćby kamienicę przy Łagiewnickiej 37A. Rejon
      bardzo średni ale prywatny właściciel dom wyremontował i wygląda teraz jak
      perełka w tej okolicy.

      Yeti
    • Gość: cmr Rozwój Łodzi - sto procent pieniędzy inwestować... IP: *.4web.pl 03.01.10, 21:08
      Po pierwsze: tak, widziałem taką wyspę luksusu na Tylnej. Ładna, luksusowa,
      zabudowana płotem, bez wstępu dla osób spoza. Rewelacja! Najlepiej w ogóle
      ogródźmy centrum 5-cio metrową siatką i każmy płacić za wstęp 1000zł, żeby
      nikt biedny i mniej luksusowy nie mógł wejść. Co za bzdury plecie ten
      człowiek! Na całym świecie jedną z faz rozwoju miasta jest odpływ bogatej
      ludności na przedmieścia, co dzieje się teraz. Taka jest kolej rzeczy i nie
      panu profesorowi to zmieniać... A tego żeby w 100% inwestować w Centrum, a nie
      w inne części miasta - nie skomentuje. Mam nadzieję, że ten pan po prostu nie
      wytrzeźwiał po Sylwestrze.
      • Gość: . Re: Rozwój Łodzi - sto procent pieniędzy inwestow IP: 81.168.185.* 03.01.10, 21:36
        > Taka jest kolej rzeczy

        To jest myślenie "poc o mam myć zęby - zęby się psują i taka jest naturalna
        kolej rzeczy".

        > A tego żeby w 100% inwestować w Centrum, a nie w inne części miasta - nie
        skomentuje.

        No pewnie. Po co sięgać po argumenty, skoro można się nadąć i powiedzieć "bez
        komentarza".

        Z tym, że całe środki na inwestycje powinny lądować w centrum zgadzam się w
        200%. Śródmieście Łodzi jest niedofinansowane od 60 lat. Najpierw z przyczyn
        ideologicznych, a potem z głupoty i prowincjonalizmu rządzących. Tymczasem to
        ono ma niewystarczająco wykorzystany potencjał, aby zarobić na resztę miasta.
        Ale lansowanie Śródmieścia jako "ostoi luksusu w morzu biedoty" pokazuje, że pan
        profesor, jak i większość łódzkiej "śmietanki urbanistów" zapatrzył się na
        Hamerykę sprzed lat 40 i ze swoja wiedzą jakoś ani spróbuje iść naprzód.
        To, że w krajach Skandynawskich nie tworzą się dzielnice biedy, to nie jest
        skutek opiekuńczości państwa, tylko odpowiedzialnego planowania i ciągłego
        inwestowania w wiedzę i społeczeństwo. Dzielnice biedy są domeną krajów,
        obfitujących w dzielnice bogactwa. A dzielnice bogactwa pojawiają się wszędzie
        tam, gdzie miasto jest na tyle źle zarządzane, że nie jest w stanie zapewnić
        przestrzeni publicznej o odpowiedniej jakości.
    • brite Re: Rozwój Łodzi - sto procent pieniędzy inwestow 03.01.10, 21:08
      Tymczasem nowy projekt Studium zagospodarowania, wśród którego autorów
      wymieniany jest prof. Tadeusz Markowski, przewiduje rozdęcie obszarów
      zurbanizowanych miasta do monstrualnych rozmiarów, co będzie skutkować
      rozproszeniem środków na większy obszar.
      Jak się to ma do wypowiedzi w artykule?
      Polecam wystąpienie dr inż. arch. Mirosława Wiśniewskiego:
      www.youtube.com/watch?v=cQR_OyhW1lQ
    • Gość: m Rozwój Łodzi - sto procent pieniędzy inwestować... IP: *.lodz.mm.pl 03.01.10, 21:58
      ten pan gada głupoty. Tak najlepiej to zbudujmy getto najlepiej własnie na
      bałutach. Przesiedlimy tam całą biedotę. Niech patologia się pogłebia. Może po
      pewnym czasie sami się wybiją. Bo to staszne jak turysta zobaczy menela albo
      zaniedbaną kamienicę w środku miasta. Trauma do końca życia. Rozwój miasta
      musi być zrównoważony. Nie można całej kasy ładować w centrum.
      • Gość: p306 Pan ma rację IP: *.toya.net.pl 03.01.10, 22:22
        Zrównoważony rozwój? Super. Ale każda teoria jest dobra dopóki jest
        tylko teorią.

        Proszę zatem zastosować ją w praktyce. Bo rozumiem, że wypowiadają
        sie sami praktycy i niejedno miasto już rozwinęli w sposób
        zrównoważony.

        Przyczyna popularności i sukcesu Manaufaktury- jak rozumiem- jest
        dla Ekspertów Zrównoważonego łódzkiego Rozwoju (z budżetem za 5 zł)
        niezrozumiałym "fartem", "przekrętem" albo "innym cudem". I nie ma
        nic wspólnego z koncentracją? Prawda?
      • Gość: ava Re: Rozwój Łodzi - sto procent pieniędzy inwestow IP: *.zdnet.com.pl 04.01.10, 14:55
        Getto na Bałutach już było :P Nie pomyślałeś co powiedzą potomkowie ludzi więzionych w tym getcie jak przyjadą na dni Holocaustu i zobaczą w miejscu żydowskiego getta getto meneli? ;P
    • Gość: papillon dobry pomysl profa IP: *.chello.pl 03.01.10, 22:25
      buc to Jarek Malczak, ha ha
    • Gość: Mieszkaniec Rozwój Łodzi - sto procent pieniędzy inwestować... IP: *.elsnet.pl 03.01.10, 22:28
      Właśnie kupiłem mieszkanie w centrum miasta. Jest strażnik, jest ogrodzenie.
      Teraz mieszkam w niestrzeżonym bloku na Widzewie, jest ciągle dewastowany
      przez okolicznych mieszkańców, którzy chyba nie mają na siebie lepszego
      pomysłu. Pytanie, czy kierując się własnym interesem uczciwego obywatela mam
      się godzić na to, że z powodu bezradności władz, kilku dekad zaniedbań i
      pewnie wielu innych przyczyn ciągle ktoś niszczy moje otoczenie ? Bardzo bym
      chciał, żeby tak nie było i żeby wszystkim się jakoś wiodło, ale póki co nie
      mam wyboru i wybieram mieszkanie ze strażnikiem. Podkreślam, że nic nie mam do
      moich sąsiadów, ale jeśli mogę to wolę mieć płot i ogrodzenie. Winna jest temu
      patologia, ale to chyba jeszcze musi bardzo wiele lat upłynąć, zanim będzie w
      miarę normalnie.
      • menton Re: Rozwój Łodzi - sto procent pieniędzy inwestow 03.01.10, 22:58
        Zgadza się, tylko że niwelując ryzyko "dostania po gębie" pod swoim
        blokiem czy na klatce przez meneli którzy tam się mogą dostać,
        wielokrotnie wzrasta ryzyko "dostania po gębie" przez wrogo
        nastawionych na mieszkańców takich plomb urbanistycznych pośród
        starej zabudowy, sąsiadów z okolicznych slumsopodobnych kamienic.

        Jeśli masz dzieci - one też mogą mieć problem. Mój kuzyn mieszkający
        na takim osiedlu w wawie musi dzieci dowozić do szkoły i je zabierać
        po tym jak wielokrotnie atakowały ich dzieciaki z tzw. "okolicy". Nie
        lubią ich za to gdzie mieszkają, podobnie dzieci jego sąsiadów.
        Prosty mechanizm.

        Dodatkowo, mieszkanie w strzeżonym bloku - owszem - zapobiega
        mieszkaniu drzwi w drzwi z patologią, ale nie oznacza wyeliminowania
        nowobogackiego buractwa, które potrafi znakomicie zastąpić
        poprzednich, tylko że biedniejszych sąsiadów.

        Ponadto, statystyki policyjne, co prawda mam dane sprzed kilku lat,
        wskazują na to, że na osiedlach strzeżonych ilość przestępstw jest
        podobna do tych otwartych, tylko są trochę innego typu - więcej
        włamań niż pobić. (tak włamania zdarzają się bardzo często wbrew
        pozorom) Tak więc strzeżone bloki czy osiedla niewiele pomagają, poza
        wewnętrznym poczuciem większego komfortu przez ich mieszkańców, co
        wykorzystują deweloperzy windując ceny.

        Nie mówię, że mieszkanie na takim osiedlu to idiotyzm - bardzo dobrze
        rozumiem Twoje motywy i bynajmniej ich nie potępiam, sam miewam
        podobne myśli, nie ukrywam, że mi bardzo podoba się w Łodzi np.
        osiedle Nowe Polesie czy niektóre tego typu inwestycje na Olechowie i
        chętnie bym się tam przeniósł, ale na razie mnie nie stać :)

        Sądzę, że takie osiedla jak najbardziej mają sens, gdy nie są
        umieszczone w ścisłym centrum miasta, gdzie dzielą miasto które
        powinno być spójne, prowadzą do rozwarstwienia społecznego i
        antagonizmów w lokalnej społeczności. Grodzone bloki wokół sypiących
        się ruder - jak dzieje się to w Łodzi chociażby w okolicy
        Tuwima/Kopcińskiego mają negatywny wpływ na miasto jako całość i
        wcale nie muszą przynieść oczekiwanych korzyści ich mieszkańcom.

        Ale odeszliśmy od tematu, bo nie o tym jest artykuł :)
      • Gość: jan Re: Rozwój Łodzi - sto procent pieniędzy inwestow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.10, 23:02
        Gość portalu: Mieszkaniec napisał(a):

        > Właśnie kupiłem mieszkanie w centrum miasta...

        rozwiązaniem jest czytelny podział na strefę publiczną i strefę prywatną lecz
        wbrew przekonaniu większości nie jest nią płot.
        dobrze rozwiązana strefa publiczna (na to ma także wpływ jej jasno określona
        wielkość i połączenie z innymi strefami) stymuluje rozwój sam w sobie oraz
        oczywiście strefę prywatną. panu prof. tadeuszowi chodzi właśnie o to by miasto
        zaczęło jasno określać swój rozwój, poprawiać jakość stref publicznych oraz w
        oparciu o stare tworzyć nowe, a także ze zgodnością >> zasady zrównoważonego
        bilansu << przytoczoną przez pana dr inż arch mirosława w zaprzestawać
        dezurbanizacji miasta.
        obecnie jesteśmy świadkami trendu 'rozdawania' przez miasto terenów, które nie
        są w stanie stworzyć żadnych stref -nie poprawiają stanu śródmieścia, nie są też
        w stanie stać się miastem samym dla siebie. ich usytuowanie na skrajnych
        przedmieściach rozciąga miasto tworząc niezorganizowane, przeplatające się
        placki funkcji mieszkaniowej, usługowej i przemysłowej tworząc przy okazji
        strasznie środkochłonną konieczność budowy infrastruktury (np dróg). i teraz
        jednym zdaniem: w efekcie żyjemy w brzydkim mieście i stoimy w pieprzonych
        korkach bo ktoś 'bogaty' mieszka w wyczes apartamentowcu z jednej strony obok
        pól i lasów z drugiej obok fabryki i magazynów i dojeżdża do pracy w wyczes
        biurowcu stojącego obok zaniedbanej kamienicy, w której mieszka 'biedak i
        brudas' dojeżdżający tą samą drogą do magazynu na przedmieściu, w którym znalazł
        pracę, a obaj po pracy chowają się w mieszkaniach, bo nie ma miejsca (bez
        zależności od posiadania) gdzie można by pójść tak po prostu!
    • Gość: buszujący w zbożu Rozwój Łodzi - sto procent pieniędzy inwestować... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 03.01.10, 22:40
      Po pierwsze to nie wiem skąd przeświadczenie pana profesora, że w
      NCŁ nie będzie programu mieszkaniowego, z tego co wiem - przeciwnie

      Po drugie to zgadzam się z tezą inwestowania w centrum z dwóch
      przynajmniej zasadniczych powodów: nie jest żadnym odkryciem, że
      centrum jest swego rodzaju dominantą miasta, a dominanta nie może
      być tłem, bo to jest całkowicie nielogiczne, dominanta to dominanta,
      a tło to tło, dominanta jest dominująca ale nie przez ilość tylko
      jakość, a tło to cała reszta - jak więc dominantą mogą być dzielnice
      ościenne, jesli ktoś uważa inaczej ma duże kłopoty z ogarnięciem
      reguł tego świata niezależnie czy mu się podobają czy nie; a drugi
      zasadniczy powód to wspomniany jużw dyskusji stan ogromnego
      niedoinwestowania centrum, wręcz zapaści, co jest sztucznie choć
      może nieświadomie wykreowaną przez minionych decydentów i
      nowobogackich cwaniaków wobec biedy całej reszty sytuacją,
      szprzeczną z wyżej przytoczoną regułą, która skutkuje właśnie
      dołowaniem miasta tworząc błędne koło lub jak ktoś lubi brazylijskie
      seriale - kamienny krąg niemocy. I to jest taka łódzka zagadka
      Po trzecie to co jest stwierdzone wyżej nie przeszkadza rozwojowi
      osiedli ościennych, wręcz ten rozwój stymuluje ale na miarę rangi
      tych osiedli, która to ranga jest osiedlowa a nie centralna jak w
      centrum - przecież używając odpowiednich słów to się samo tłumaczy i
      nie ma co tu tłumaczyć, bo się tylko ludziom w głowach pokręci,
      trzeba robić swoje: lekarze - leczyć, urbaniści - urbanizować,
      architekci - projektować, tylko z sensem, drogowcy - słuchać
      urbanistów, pielęgniarki - pomagać lekarzom i samym chorym,
      społecznicy - udzielać się społecznie, kierowcy - kierować pojazdami
      itd. itp., i naprawdę będzie lepiej już od takiego podziału nawet
      jeśli wszyscy będą się lenić przynajmniej nie będą szkodzić, no a
      politycy - osiągać cele wyznaczone przez fachowców w swoich
      dziedzinach, nie odwrotnie.
      No i tylko dodam, że moim zdaniem nie da się całych 100 % jednak
      inwestować w centrum ale tzw. większość, 70 - 90 % ???
      • menton Re: Rozwój Łodzi - sto procent pieniędzy inwestow 03.01.10, 23:02
        "kamienny krąg niemocy" :D:D:D:D:D

        Brawo buszujący :D Muszę sobie to zanotować :D:D:D:D:D
    • Gość: mckwacz Rozwój Łodzi - sto procent pieniędzy inwestować... IP: *.111.178.26.static.crowley.pl 03.01.10, 23:23
      Może mi ktoś powiedzieć kiedy Pan prof. Tadeusz Markowski odejdzie z pracy
      albo kiedy kończy się jego kadencja?
      Do widzenia Panie dzieju...
    • bajkers Rozwój Łodzi - sto procent pieniędzy inwestować... 03.01.10, 23:31
      >Póki co nie ma szans na usunięcie całej brzydoty. Ale tym bardziej >nie ma
      powodu, by ją pokazywać gościom.

      Taka ładna architektoniczna wizja cenzury, przypomina mi się Ostatnia
      Olimpiada gdy władze tamtego Demoluda też udawały że istnieją tylko te Chiny
      zgodne z ich wizją... inne dosłownie zasłaniano przed wzrokiem gości.. były
      niewygodne.
    • jakub_polewski Coś nie halo... 03.01.10, 23:55
      Po pierwsze prof. T. Markowski jest współautorem projektu nowego Studium [...]
      Zagospodarowania Przestrzennego Łodzi, wedle które inwestycje będą szły na
      ogromnie rozdęty obszar nowej strefy pod urbanizację pomimo, że do dzisiaj
      problem jest z zagospodarowaniem starej, a więc 180 stopni odwrotne zapisy w tym
      dokumencie niż twierdzi w wywiadzie prof. Markowski. Kto jak kto, ale
      ekonomista, jakim jest prof. Markowski powinien przeciwko temu protestować, a
      mimo to broni tej szalonej idei.

      Po drugie bardzo mi przykro, ale obszar centrum Łodzi to nie jest
      "Piotrkowska z obszarem między Kościuszki i Sienkiewicza" lecz zespół
      układów urbanistycznych ograniczony mniej więcej koleją obwodową, a więc obszar
      wielokrotnie większy. Innymi słowy takie ulice jak Gdańska, Tymienieckiego,
      Wodna, Kilińskiego, Wróblewskiego, Łąkowa czy nawet teren Księżego Młyna i Stare
      Miasto (!!!!) to wg prof. Markowskiego nie jest centrum!

      Po trzecie centrum i "city" to nie jest to samo.
    • Gość: niech się rozwija Rozwój Łodzi - sto procent pieniędzy inwestować... IP: *.anonymouse.org 04.01.10, 00:28
      ...ale nie może być tak, że łodzkie GW milczy o tym:
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7415346,Zakazany_w_Polsce_film_o__lowcach_skor__mozna_zobaczyc.html
    • Gość: gość Sto procent pieniędzy inwestować w remonty szkół IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.10, 06:10
      i wpierw doprowadzić je do standardu choćby szanującego się miasta
      powiatowego... młodzi wychowni w obecnym stanie budynków szkolnych
      zniszczą każdy dom i każdą ekskluzywną dzielnicę, bo po prostu
      szkoła do której chodzą wdrukowuje do ich podśwaidomości wzór
      wyglądu przestrzeni publicznej
      • Gość: pp Re: Sto procent pieniędzy inwestować w remonty sz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.10, 08:55
        Ale skąd będą pieniadze dla szkoły skoro trzeba wydac 800 mln zł na
        pałac Gehrego i Pana Żydowicza
    • Gość: kazumi Rozwój Łodzi - sto procent pieniędzy inwestować... IP: *.toya.net.pl 04.01.10, 09:01
      Takich ludzi jak ten Markowski to za łeb i do kopania rowów! Jak będzie
      dostawał 800-900zł netto to zobaczymy czy nadal będzie chciał/mógł mieszkać w
      luksusie!
      Dla niego bezrobotni albo biedni są równoznaczni z menelstwem, których trzeba
      przesiedlić, by nie psuli "bajecznego obrazka Łodzi". Ja mieszkam w kamienicy.
      Już teraz nie mam kolorowo, a co dopiero jak mnie ktoś przesiedli do dzielnicy
      menelowej, bo nie stać mnie będzie na blok!

      • citoyen Prof. Tadeusz Markowski - lider projektu Karty 04.01.10, 09:19
        Godne uwagi:
        Karta Lipska na rzecz zrównoważonego rozwoju miast europejskich jest
        dokumentem państw członkowskich, który został opracowany przy
        szerokim i przejrzystym udziale zainteresowanych stron. Wyzwania i
        możliwości, a także różnice historyczne, gospodarcze, społeczne i
        ekologiczne miast europejskich, ministrowie państw członkowskich
        odpowiedzialni za rozwój miast uzgodnili wspólne zasady i strategie
        polityki rozwoju miejskiego.” Została ona przyjęta w czasie spotkania
        ministrów w sprawie rozwoju miast i spójności terytorialnej w Lipsku,
        w dniach 24-25 maja 2007 r. W ramach Karty zostały określone dwa
        kluczowe cele:
        I. Wykorzystanie na większą skalę zintegrowanego podejścia do
        polityki rozwoju miejskiego.
        II. Zwrócenie szczególnej uwagi na najuboższe dzielnice w kontekście
        miasta jako całości.
        W ramach I celu zostały określone następujące strategie:
        a) Tworzenie i zapewnianie przestrzeni publicznych wysokiej jakości,
        b) Modernizacja sieci infrastruktury i poprawa wydajności
        energetycznej,
        c) Aktywna polityka innowacyjna i edukacyjna,
        W kontekście II celu państwa członkowskie UE za najważniejsze
        uznały następujące strategie działania:
        a) Realizacja strategii podnoszenia jakości środowiska fizycznego,
        b) Wzmocnienie gospodarki lokalnej i lokalnej polityki rynku pracy,
        c) Aktywna polityka edukacji i szkoleń dla dzieci i młodzieży,
        d) Promowanie sprawnego i korzystnego cenowo transportu miejskiego.
        Strategie zintegrowanego rozwoju miejskiego, zarządzanie rozwojem
        miejskim oparte na współpracy oraz dobre sprawowanie rządów może
        przyczynić się do właściwego wykorzystania potencjału miast
        europejskich, szczególnie w zakresie konkurencyjności i wzrostu, a
        także do zmniejszenia różnic wewnątrz dzielnic i pomiędzy nimi.
        Strategie te stwarzają obywatelom możliwość uczestnictwa w życiu
        społecznym i demokratycznym.”- Karta Lipska na rzecz zrównoważonego
        rozwoju miast europejskich.
        W czasie kongresu została przyjęta Karta Przestrzeni Publicznej,
        która za główny cel stawia ład przestrzenny oraz zrównoważony rozwój
        za podstawę działań w zakresie planowania oraz zagospodarowania
        przestrzeni miasta - przestrzeni publicznej. Stanowi „wyraz troski o
        przestrzeń publiczną jako dobro wspólne. Wskazuje na zagrożenia,
        jakie wynikają z braku dbałości o otaczającą nas przestrzeń oraz
        wytycza pożądane kierunki zmian w zachowaniach społecznych i
        przepisach prawa w tym zakresie”(Karta Przestrzeni Publicznej).
        W dokumencie zostały określone działania sprzyjające
        kształtowaniu, ochronie oraz użytkowaniu przestrzeni publicznej, w
        tym min.: „mobilizacja i aktywizacja lokalnych społeczności do
        udziału w procesach planowania zagospodarowania przestrzennego i
        rozwoju”. Ponad to autorzy Karty – eksperci z dziedziny urbanistyki
        oraz architektury: Ludwik Biegański, Grzegorz Buczek, Sławomir Gzell,
        Adam Kowalewski, Tadeusz Markowski (lider projektu), Ewa Cichy-
        Pazder - określili co powinno znajdować się w kompetencji
        poszczególnych warstw społecznych w celu ochrony przestrzeni
        publicznej. Określili najważniejsze działania państwa, władz
        publicznych oraz społeczności lokalnych.

        Niezwykle istotne i ważne w ramach postanowień Karty jest
        określenie ośmiu głównych zasad organizowania oraz użytkowania
        przestrzeni publicznej. Te zasady to:
        1. Maksymalizacja wartości miasta i jego nieruchomości poprzez
        kreowanie wysokiej jakości przestrzeni publicznych.
        2. Kompleksowe planowanie miejscowe oraz projektowanie urbanistyczne
        przestrzeni publicznych w oparciu o wyniki konkursów urbanistycznych
        i architektonicznych.
        3. Społeczna partycypacja w tworzeniu narzędzi kształtowania i
        gospodarowania przestrzenią publiczną, z aktywnym udziałem lokalnych
        społeczności w procesie sporządzania dokumentów planistycznych.
        4. Ochrona dziedzictwa kulturowego oraz specyfiki lokalnej jako
        szczególnych wartości przestrzeni publicznych.
        5. Równowaga w tworzeniu nowej przestrzeni publicznej w stosunku do
        rewitalizowanej przestrzeni historycznej.
        6. Sprawiedliwy dostęp do przestrzeni publicznych i minimalizacja
        konfliktów przy ich tworzeniu oraz użytkowaniu.
        7. Kształtowanie przestrzeni publicznych integrujących grupy
        społeczne z szacunkiem dla ich różnych potrzeb i systemów wartości.
        8. Aktywne użytkowanie przestrzeni publicznych i ich wykorzystywanie
        do organizowania wydarzeń lokalnych.
        Przestrzeń publiczna stanowi ważny element struktury miasta,
        stanowi „obszar o szczególnym znaczeniu dla zaspokojenia potrzeb
        mieszkańców, poprawy jakości ich życia i sprzyjający nawiązywaniu
        kontaktów społecznych, ustawa z dn. 27 marca 2003r. o planowaniu i
        zagospodarowaniu przestrzennym ( Dz. U. Nr 80, poz. 717), powinna być
        objęta szczególną troską i opieką. Respektowanie zasad przez
        gospodarzy przestrzeni publicznej przy kształtowaniu oraz użytkowaniu
        przestrzeni publicznej wpłynie na poprawę funkcjonowania przestrzeni
        publicznej, przyczyni się do podniesienia jakości, a tym samym
        osiągnięcia oraz utrzymania ładu przestrzennego, który stanowi
        warunek konieczny przy planowaniu i zagospodarowaniu przestrzeni.
    • Gość: Ula Rozwój Łodzi - sto procent pieniędzy inwestować... IP: *.4web.pl 04.01.10, 09:07
      Na obrzeżasz miasta rozlokowane są w większości budynki spółdzielcze lub
      stawiane przez deweloperów. Są to obiekty dość nowe, nie wymagające dużych
      nakładów, a przy tym gęsto zasiedlone, więc ciężar wydatków rozkłada się na
      wiele osób. Budynki w śródmieściu są stare, od lat zaniedbywane i celowo
      niszczone (zwłaszcza po wojnie) - wymagają więc ogromnych nakładów,
      jednocześnie mając stosunkowo niewielu mieszkańców ponoszących koszty
      utrzymania i remontów. Ale to właśnie te tereny są skarbem Łodzi. Lecz
      wystarczy spojrzeć do góry na Wschodniej, Kilińskiego, Gdańskiej, by przekonać
      się, że cenna historycznie i architektonicznie zabudowa nie kończy się, jak
      twierdzi prof. na Sienkiewicza czy Kościuszki...
      Czas najwyższy prezydencie Tomaszewski (odpowiedzialny za gospodarkę
      nieruchomościami) wziąć się za prawdziwą, a nie ustawianą pod pseudo
      inwestorów REWITALIZACJĘ. Tylko niech Pan najpierw przeczyta definicję, bo
      rewitalizacja TO NIE WYBURZANIE HISTORII!
    • mineyko Rozwój Łodzi - sto procent pieniędzy inwestować... 04.01.10, 11:19
      Jeśli centrum Łodzi ma się zmienić w okropny paryski De Fanse, to
      zgroza. Martwota!!
      Byłem tam i wiałem aż się kurzyło.Bo turysta w takie miejsca
      przybywa tylko jeden raz. Natomiast do resztek starego Paryża,
      Wenecji czy Wiednia wielokrotnie.
      Bo stare domy mieszkalne, dworce itp, wzorem np. Kopenhagi należy
      remontować!!
      I to jak najszybciej!
    • Gość: wujtommy Centrum trzeba sensownie uporządkować i zacząć od IP: *.toya.net.pl 04.01.10, 15:36
      przynajmniej 3-4 kwartałów oddanych bez żadnych zastrzeżeń i bez
      enklaw brudu i ruder na zapleczu.Na dzień dzisiejszy nie można
      znależć nawet jednego kwartału bez elementów szpetoty.Takie
      uporządkowanie rzeczywiście będzie promieniowalo na najbliższą
      okolicę i pokaże ,czy rzeczywiście ma to realny wymiar czy tez jest
      tylko kolejna teoretyczna koncepcją.Pewne fragmenty starej zabudowy
      trzeba niestety wyburzyć i ewentualnie poddać te rozwiązania pod
      społeczny osąd. Centrum jest z natury rzeczy otwarte dla wszystkich,
      enklawy luksusu za wysokim płotem zdarzaja się raczej w bogatszych
      częściach miast z dala od centrum.
      Ale pewne rzeczy można zrobić od zaraz bez żadnych wielkich planów i
      programów, trzeba po prostu zabudować wolne działki należące do
      miasta i po prostu wcześniej wystawić je na przetarg, czego od wielu
      lat nie udalo się załatwić leniwym urzędasom- szczególnie na
      wschodniej stronie ul.Zachodniej, bo to najgorsza wizytówka miasta.
      • jakub_polewski Centrum wolne od tandety 04.01.10, 23:13
        Dość swoiście rozumiesz "uporządkowanie" oraz "szpetotę". Ja myślałem, że
        szpetota to są docelowe balkony na tej XIX-wiecznej kamienicy przy Sienkiewicza
        48, albo styropian na elewacji z lat 30-tych XX wieku, a uporządkowania wymagają
        łódzkie place po dawnych rynkach, i łódzkie ulice, szczególnie uporządkowania od
        tej tandety jak betonowa kostka czy plastikowe budy handlowe.

        Przecież beton i plastik oraz styropian w rozumieniu łódzkich specjalistów to
        jest "luksus" i "nowoczesność"?
    • Gość: esteta A co z bazarem na rogu Zamenhofa i Piotrkowskiej, IP: *.toya.net.pl 04.01.10, 15:49
      czy ma on istnieć wiecznie jako przykład urzędniczego bezwładu?.
      Jeżeli teren jest własnością prywatną , to nie oznacza,że ma być tam
      wieczny smietnik i kartonowa sprzedaż albo publiczna toaleta i
      miasto ma odpowiednie przepisy aby wymusić porządek na tym odcinku
      reprezentacyjnej ulicy i zdyscyplinować właścicieli.Najlepiej jakby
      teren został wykupiony przez miasto i zaoferowany później na
      przetargu pod konkretną zabudowę np. hotelu wykonaną w ściśle
      określonym czasie. To ważniejszy punkt dla miasta niż dawny poligon
      na Brusie(wydano 70 mln zł), z którym nie wiadomo co zrobić i
      przynajmniej 5 lat nic tam się nie będzie działo.
      Obawiam się jednak,że teren ten nie jest ujęty w żadnym programie
      rekonstrukcji centrum i długo nie będzie
    • Gość: WERT Łódź – ziemia obiecana obcym. IP: 217.76.112.* 04.01.10, 17:44
      Niegdyś tętniące życiem i rozwijające się miasto, dziś jedynie
      blade wspomnienie dawnej świetności. Coraz częściej słyszymy o
      aferach, takich jak choćby niesławni „sprzedawcy skór” z łódzkiego
      pogotowia, które wstrząsają całym krajem. Ale to jedynie
      przysłowiowy wierzchołek góry lodowej.
      Kręgosłup moralny łódzkich lekarzy można chyba porównać jedynie do
      kamienic, a te są w opłakanym stanie. Stare, zdewastowane,
      nierzadko podtrzymywane drewnianymi belkami, które muszą chronić
      cały budynek przed zawaleniem. Takie rozwiązanie byłoby do
      przyjęcia, gdyby te budynki stały puste i czekały na rozbiórkę.
      Niestety, o zgrozo, mieszkają w nich ludzie, nad którymi cały czas
      wisi groźba zawalenia się na głowę sufitu. Czemu zatem nie
      wyprowadzą się? Odpowiedź jest prosta i okrutna zarazem; to jedyne
      miejsce, gdzie mają dach nad głową. Alternatywą jest wyprowadzka
      donikąd, czyli na bruk. Rodziny z dziećmi i osoby starsze, nie mają
      szans na znalezienie odpowiednio dobrze płatnej pracy, by móc
      pozwolić sobie na zakup lub choćby wynajęcie innego mieszkania.
      Najczęściej przeciętną łódzką rodzinę stać jest jedynie na zakup
      żywności. O życiu na wyższym poziomie ludzie zwyczajnie przestali
      marzyć.
      Ręce umywa samorząd lokalny. Łódzcy radni zupełnie nie przejmują
      się dramatyczną sytuacją lokatorów rozpadających się kamienic.
      Chlubą władz są powstające coraz to nowe centra handlowe, pomimo
      tego, że liczba już istniejących jest wystarczająca. Chociaż w
      opinii wielu ludzi zwiększają one powierzchowny urok miasta, to nie
      przyczyniają się do złagodzenia bolączek nękających Łódź . Czy
      priorytetem dla władz miejskich nie powinno być właśnie zapewnienie
      mieszkańcom godnych warunków do życia i rozwoju? Wygląda na to, że
      nie, gdyż kwestie naprawdę ważne, takie jak odpowiednie
      zakwaterowanie ludzi zostają zepchnięte na dalszy plan. Najgorsza
      sytuacja jest w centrum miasta, gdzie zakleja się napisy i dziury w
      murach ogromnymi, kolorowymi bilbordami. Wjeżdżająca do miasta
      osoba, która nie zna jego prawdziwej strony, jest skłonna pomyśleć,
      że wjeżdża do miejsca, które zostało zbombardowane. Bilbordy o
      różnorakich kształtach i kolorach mają to zmienić, a właściwie
      zamaskować, gdyż pod warstwą papieru i kleju nadal pozostają
      rozsypujące się cegły. Szczycenie się nowymi obiektami handlowymi,
      gdy na ulicach znajduję się wielu bezdomnych, a mieszkający w
      kamienicach nie wiedzą, czy nie dołączą do nich lada dzień, wydaje
      się być trochę nie na miejscu. Jednak to nie nad głowami radnych
      wisi groźba zawalenia sufitu.
      „Nowe, ogrodzone osiedla domów jednorodzinnych, które zapewnią ci
      spokój i luksus na jaki zasługujesz” – tak reklamują się
      deweloperzy w łódzkim radiu. Oczywiście osiedle to jest ogrodzone,
      strzeżone i niebywale luksusowe, a co za tym idzie, bardzo drogie.
      Ochroniarze wpuszczają samochody na prywatne odizolowane osiedle,
      dając jego mieszkańcom poczucie złudnego bezpieczeństwa. Została
      tam zatem stworzona swego rodzaju enklawa spokoju, które każdemu
      mieszkańcowi zapewnić powinno miasto i służby porządkowe. Czy
      biedni ludzie nie mają prawa do życia w godnych warunkach tylko
      dlatego, że nie mają pieniędzy? Czy płacący podatki lub bezrobotni
      obywatele nie mają już prawa do minimalnego komfortu?„W Polsce nie
      ma bezrobocia”- to tytuł z jednego z ostatnich wydań Gazety
      Wyborczej. Tytuł ów to czysta demagogia i neoliberalna propaganda.
      Łódź jest dobrym przykładem, jak wielkim problemem w Polsce jest
      bezrobocie. W gazetach zamieszczane są oferty pracy, w których
      wymaga się od pracownika poświęcenia, zaangażowania i
      dyspozycyjności 24 godziny na dobę, najlepiej oczywiście, żeby
      przyszły pracownik mieszkał tuż przy firmie lub przynajmniej nie
      zamieszkiwał „podejrzanej” dzielnicy.Jak widać bezrobocia nie ma,
      ale żeby pracę otrzymać trzeba dysponować już dostatecznym
      majątkiem, aby wybudować sobie dom w luksusowej dzielnicy, aby
      wybredny pracodawca raczył zaprosić na rozmowę kwalifikacyjną. Skąd
      młode osoby, będące tuż po studiach, mają pozyskać odpowiednie
      środki na mieszkanie we właściwej okolicy? Tym bardziej, że ceny
      mieszkań ciągle rosną, pomimo tego, że dotychczas do tanich nie
      należały.W powszechnej świadomości przeciętnego łodzianina utarło
      się przekonanie, że dzień bez afery jest dniem straconym.
      Odrażające skandale dotykają absolutnie wszystkich sfer, żadna nie
      jest od nich wolna. Rzeczywistość każdego dnia pokazuje, że obecnie
      nie ma już uniwersalnego pojęcia moralności. Zostało ono zastąpione
      nieustanną pogonią za pieniądzem, a to powoduje postępujące
      rozwarstwienie społeczne coraz bardziej widoczne, coraz bardziej
      dotkliwe…

      Łódź, moje miasto
      Łódź tonie i jest pogrążona w chaosie. Miasto włókiennicze,
      niestety nadal jest za plecami Warszawy, Krakowa czy Poznania. I
      choć ma hiper, super i megamarkety, jak również lotnisko, nadal
      musi gonić inne miasta. Oto dowody.
      Prezydent Łodzi za pieniądze podatników podróżuje po świecie. Nie
      wiedzieć czemu, upodobał sobie akurat Izrael, i tam z uporem
      maniaka promuje nasze miasto. Podróże Pana Prezydenta kosztują i to
      niemało. Bo rocznie budżet miasta wydaje na to około pół miliona.
      Jakby tego było mało, na początku roku 2008 magistrat w Łodzi
      zarządził kolejną podwyżkę dla gospodarza miasta. Kupiono nowe
      samochody i zadbano o wystrój wnętrz.
      Dworce jak z lat komunizmu
      Oba łódzkie dworce są naprawdę pseudo wizytówką dla miasta. Smród i
      bród, tak można określić nasze dworce. Podróżując po innych
      miastach, nie spotkałem równie obskurnego dworca. Na dowód tego, na
      dworcu Łódź Kaliska dwa tygodnie po remoncie odpadły płytki.
      Komentarz w zaistniałej sytuacji wydaje się zbędny. Wizerunku
      dopełniają liczni bezdomni "okupujący" dworce.
      Śmieci, korki i nerwy
      Przejeżdżając przez centrum miasta do pracy, widzę codziennie tony
      śmieci, które wysypują się z koszy na przystankach. Służby
      sprzątające spotykam sporadycznie. I nic nie pomoże zwiększenie ich
      liczby, jeżeli na terenie miasta nie będzie koszy na śmieci. Kosze
      są w centrum, na głównej ulicy Piotrkowskiej, a poza nią ze świecą
      ich szukać. Poza tym na dworcu Łódź Kaliska po prostu śmierdzi.
      Kolejny problem to korki. budowa Tramwaju Regionalnego, mającego
      połączyć Pabianice, Łódź i Zgierz ciągnie się już jak telenowela.
      Zima przed nami, a efektu prac nie widać. Mega korki, opóźnienia i
      stres. Do tego MPK funduje nam jedne z najdroższych biletów w
      Polsce. Prezes MPK pensję ma godziwą, zaś firmy kontrolerskie
      zbierają teraz łup. Ten problem to jednak temat na osobny rozdział.
      Poruszę go w dalszej części.


      Łódzki tramwaj regionalny Ogromne pieniądze władze miasta wydały
      na modernizację tramwaju regionalnego. I nikt tego nie neguje, że
      magistrat chciał dobrze, ale nie pomyślano nad strategią budowy. Na
      przysłowiowe "hura" rozkopano całe miasto. Korki, wykopy i objazdy,
      to od ponad roku codzienność, z którą zmagać się muszą mieszkańcy.
      Tramwaje i autobusy nie trzymają się rozkładów, a mieszkańcy wydają
      krocie na bilety, które są jednymi z najdroższych w Polsce.
      Normalny bilet na 10 minut jazdy kosztuje 1,70. Co to jest 10
      minut? Dla magistratu to jednak dużo. Społeczeństwo zapłaci, nie ma
      wyjścia. Będzie stać w korkach i kląć, ale bilet kupić musi.
      Inne minusy
      Ogromne pieniądze Urząd Miasta wydał na Urząd Pracy; koszty
      sięgnęły 1 miliona złotych. I cóż z tego, skoro w
      popularnym "Pałacu Pracy" zajęć jest jak na lekarstwo, a do tego
      urzędnicy pracują opieszale i ważniejsze są plotki i popijanie
      kawy. Druga "czarna" instytucja to ZUS, do którego lepiej nie
      wchodzić. Jak już się wejdzie, dostaje się drgawek i robi się
      słabo. Dlaczego? Petent traktowany jest jak intruz, który marudzi i
      wiecznie ma jakieś "ale".
      Na deser warto zostawić łódzkie szpitale. Ich wygląd to katastrofa.
      Remonty od czasu do czasu mają
    • Gość: nie dla kretynów BRAWO dla P.Profesora ! W pełni popieram ! IP: *.toya.net.pl 04.01.10, 22:09
      Nareszcie wywiad z kimś rozsądnym ! Szkoda, że głosy mądrych, myślących
      logicznie ludzi, giną w natłoku urzędniczej nowomowy i bełkotach o "nowym
      centrum" serwowanych nam przez zakompleksionych małomiasteczkowych
      urzędników-idiotów.

      Przecież każdy normalny człowiek najpierw ratuje to co już ma, a dopiero potem
      buduje sobie coś nowego. Niestety urzędnicy nie myślą tymi kategoriami - im
      łatwiej wydać miliardy na nowe centrum i camerimage, niż kilkanaście milionów
      na remont piotrkowskiej.
      • jakub_polewski Skup się na tym co "popierasz" 04.01.10, 23:18
        Gość portalu: nie dla kretynów napisał(a):

        > Nareszcie wywiad z kimś rozsądnym ! Szkoda, że głosy mądrych, myślących
        > logicznie ludzi, giną w natłoku urzędniczej nowomowy i bełkotach o "nowym
        > centrum" serwowanych nam przez zakompleksionych małomiasteczkowych
        > urzędników-idiotów.
        >
        > Przecież każdy normalny człowiek najpierw ratuje to co już ma, a dopiero potem
        > buduje sobie coś nowego. Niestety urzędnicy nie myślą tymi kategoriami - im
        > łatwiej wydać miliardy na nowe centrum i camerimage, niż kilkanaście milionów
        > na remont piotrkowskiej.

        Okej, tylko zauważ, że jeśli w jednym wywiadzie mówi się o inwestowaniu w
        centrum, żeby zaraz później zdefiniować centrum (błędnie) jako oś Piotrkowskiej
        z najbliższą zabudową + Nowe Centrum Miasta (!) + plastikowo-betonowe baraki UŁ
        i potworki ze szkła refleksyjnego na poszatkowanych fabrykach PŁ to bynajmniej
        nie jest to "dbanie o to, co się ma", bo większość tego "naszego co mamy"
        została wycięta w opisie tej strefy pod inwestycje. Pomijam już absurd, że np.
        inwestycje drogowe wymagają lokowania szczególnie poza centrum aby wyprowadzić z
        niego nadmierny ruch na zewnątrz, a przecież w owe dziwnie zdefiniowane centrum
        wg prof. Markowskiego ma być inwestowane dosłownie 100%. Więc?
      • Gość: Nienormalny człowi Re: BRAWO dla P.Profesora ! W pełni popieram ! IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.01.10, 23:41
        giną w natłoku urzędniczej nowomowy i bełkotach o "nowym
        > centrum" serwowanych nam przez zakompleksionych małomiasteczkowych
        > urzędników

        Tak się szczęśliwie złożyło, że giną nie tylko w natłoku bełkotów o Nowym
        Centrum, ale i działań na jego terenie. Uwaga jest o tyle zabawna, że "głosy
        mądrego" to jedno, a jego działania idą w zupełnie przeciwnym kierunku.

        > Przecież każdy normalny człowiek najpierw ratuje to co już ma, a dopiero
        > potem buduje sobie coś nowego.

        A jak każdy normalny człowiek nie ma za co ratować, to co robi - siada w kącie i
        zaczyna beczeć, czy próbuje wymyślić coś nowego czym zarobi na stare?

        > Niestety urzędnicy nie myślą tymi kategoriami - im
        > łatwiej wydać miliardy na nowe centrum i camerimage

        Tak, tak, Tryliardy bilionów.

        > niż kilkanaście milionów na remont piotrkowskiej.

        No co Ty nie powiesz. Całą Piotrkowską wyremontujesz za kilkanaście milionów,
        skoro remont co bogatszej kamienicy to jakieś 3-6 mln?
Pełna wersja