Uczniowie ukarani przez Giertycha - w Łodzi tyl...

IP: *.sydskane.nu 02.02.10, 20:52
To bezsens, niczemu nie słuzący i nic nie rozwiązujący. takie głupie karanie
dla karania.
    • Gość: zygmunt Uczniowie ukarani przez Giertycha - w Łodzi tyl... IP: *.xdsl.centertel.pl 02.02.10, 20:55
      panie (jak zwykle) Markowski. nie sądzi pan, że z powtarzających się ocen
      nagannych powinien tłumaczyć się sam delikwent ewentualnie jego rodzice, a nie
      szkoła?
      • Gość: Oo0 Re: Uczniowie ukarani przez Giertycha - w Łodzi t IP: 77.255.200.* 03.02.10, 14:26
        A ja Giertycha nie lubię ale z tym się zgadzam.
        Powinny być kary za złe zachowanie w szkole.
        Nawet takie jak repeta roku.
        • q-ku i 04.02.10, 00:49
          oni się od tego poprawią?
          • Gość: wacio Re: i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.10, 01:05
            to tylko oni wiedzą czy to da im do myślenia, ale dzieciaki z ich
            klasy odpoczną od debilizmu jaki czasami sobą reprezentują
            • slavekk Re: i 04.02.10, 10:59
              Gość portalu: wacio napisał(a):

              > to tylko oni wiedzą czy to da im do myślenia, ale dzieciaki z ich
              > klasy odpoczną od debilizmu jaki czasami sobą reprezentują

              A dzieciaki z klasy do której oni "spadną" w zamian
              będą "niewypoczęte" ;-)
              Co to rozwiązuje?
              • Gość: pucio Re: i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.10, 13:33
                no to wreszcie niech wywalą idiotę do poprawczaka
    • awersja Niecenzuralne. 02.02.10, 23:22

      Cyt. "Pozostali uczniowie, którzy powtarzają klasę z powodu trzech ocen
      nagannych, chodzą do Gimnazjum nr 41 przy ul. Bohdanowicza. Co
      przeskrobali? Co zrobiła szkoła, by poprawić ich zachowanie? - Na ten temat
      rozmowy nie będzie
      - dyrektorka gimnazjum przekazała przez swoją sekretarkę."

      Pani Dyrektor...

      ...gdyby to Pani uczyła mnie dawno, dawno temu, napisałbym tak:

      wypierd*** tę idiotkę z roboty na zbity pysk! pieprz***
      nauczycielka-urzędniczka, bezmózgowy wzór młodzieży - nie wie, że jej zasran***
      obowiązkiem jest udzielanie informacji...!

      Niestety, uczyli mnie prawdziwi pedagodzy i nie śmiem tak napisać...
      • Gość: rodzic Uwazam, ze Giertych miał rację IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.10, 00:46
        Coraz bardzie poluzowujemy wymagania w stosunku do wychowywania
        dzieci w szkołach.
        Doszło do tego, ze nauczyciele boja sie na lekcjach prawdziwym
        idiotom zwracac uwagę.
        Doszło do tego, ze jak jest łobuz w klasie, który notorycznie
        przeszkadza na lekcjach, przy czym 30 minut takiej lekcji to jest
        uciszanie gagatka to nie mozna za nic sie go pozbyć z klasy, a inne
        dzieci ponad 20-ścia na tych lekcjach tracą.
        Kiedy wreszcie gagatek z powodu złej oceny z zachowania nie
        przechodzi do następnej klasy, wszyscy są szczęsliwi bo mogą od
        przyszłego roku uczyć sie juz na lekcjach normalnie.
        Dajcie inne rozwiązanie na taki przypadek.......
        • Gość: już 33 Re: Uwazam, ze Giertych miał rację IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.10, 10:30
          słonko! to rodzice wychowują, nie szkoła. większym problemem jest to, że "rozbrykani" gimnazjaliści, czy podstawówkowicze są niemal bezkarni, nieusuwalni i nietykalni - zdają sobie z tego sprawę, że poza naganą na forum szkoły właściwie nic im nie grozi...
          • Gość: rodzice Re: Uwazam, ze Giertych miał rację IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.10, 15:43
            Rodzice wychowują, ale nie wszyscy . Ci co wychowuja swoje nie maja
            wpływu na wychowanie innych, które nie maja własciwych wzorców w
            domu. Jesli szkoła sobie nie radzi, a znam takie przypadki, te
            dzieci z nazwanym współczesnie ADHA są utrapieniem dla iinych
            uczniów w klasie. Takie dzieciaki lataja po klasie w czasie lekcji,
            gadaja dopowiadają, nauczyciela maja za nic. Trzeba by się
            zastanowic co z nimi zrobić bo inne dzieci na lekcjach tracą!! Mało
            tego taki gimnazjaluista np. kiedy widzi ze nauczyciel sobie nie
            radzi posuwa sie coraz bardziej i na lekcji jest charmider.
            Panie Markowski zamiast pisać krytycznie prosze sie zastanowić co
            zrobić, aby dzieci które są normalne nie traciły na lekcjach przez
            dzieci które nauke mają za nic - co często przejawia się w ich
            zachowaniu na lekcjach.
            Uwazam, że Giertych dobrze zrobił. Jest jakas szansa, że dziecko
            będzie ukarane, a klasa się od niego uwolni.
    • Gość: Belfer Uczniowie ukarani przez Giertycha - w Łodzi tyl... IP: 143.119.160.* 03.02.10, 03:27
      A po co wogole maja uczniowie powtarzac klase z jakiejokolwiek
      powodu? To tylko dodatkowe obciazenie dla szkol i spoleczenstwa.
      W Australii i wielu innych krajach powtarzanie klasy jest w zasadzie
      niespraktykowane. Gdy ktos sie nie chce uczyc to jego sprawa. Dotrwa
      do 10 klasy czy nawet do matury i na tym jego edukacja sie skonczy.
      Egzamin maturalny tez w zasadzie wszyscy zaliczaja ale z marnymi
      ocenami nie maja prawie szans na studia.
    • Gość: W11 Oświata, czyli – jak iść piętami do przodu IP: 217.76.112.* 03.02.10, 16:20
      SZKOŁA NIE POWINNA BYĆ PRZEDSIĘBIORSTWEM PRODUKUJĄCYM BUBLE.

      SZKOŁA POWINNA...SZKOLIĆ.
      Lecz nie czyni tego, albowiem trudni się sprzedażą zgniłych
      pomidorów. Nie uczy, albowiem jest straganem z warzywami.
      Nauczyciel został zredukowany do roli szkolnego intruza,
      koniecznego zła, został wtłamszony w bezradność i okrzyknięty
      szkolną przeszkadzajką w PRAWIDŁOWYM rozwoju młodego człowieka.

      Nawoływanie do uczenia czegoś tak archaicznego, jak, np. logika,
      etyka, podstawy kultury europejskiej, propedeutyka filozofii, nie
      wspominając o grece, lub łacinie, nawoływanie takie, mija się z
      celem, a ten, co chce powrotu do niegdysiejszego świata rozsądku,
      jest piernik uwielbiający P.R.L., tęskniący za powrotem ustroju
      nazwanego przez S. Grochowiaka „sprawiedliwym podziałem nędzy”.

      :
      Już obserwujemy, że te szkoły przeżywają rozkwit i stają się
      popularne w środowisku ,w których proponuje się idee-towary
      nowoczesne, np. nauka jazdy konnej, religioznawstwo zamiast
      katechezy, programy nauczania opracowane przez uczniów, wychowanie
      seksualne w rodzinie z dwoma tatusiami, lub z uznaniem dla pożytku
      przyszłych praktyk aborcyjnych albo wielkiej wartości
      humanistycznej eutanazji dla zawadzającej babci.
      Szkoły przyjazne, szkoły bez nudy, szkoły z klasą, to
      pierwsze "owoce" rynkowego języka zastosowanego w sferze
      kształcenia i wychowania.


      W obecnych czasach należy przyznać się do wychowawczych błędów,
      powiedzieć wyraźnie, dobitnie i ostatecznie, że winni jesteśmy
      wszyscy.

      Wszyscy, a więc i szkoła nie reagująca na wiadro na głowie
      nauczyciela, szkoła, lekceważąca obecność wszechmocnych band
      wyrostków terroryzujących klasę, szkoła, tchórzliwie uciekająca od
      problemu internetowych, idiotycznych sexwybryków, zakończonych
      samobójstwem ze wstydu dla sfilmowanej dziewczyny, a dla
      filmujących ją, bezkarnych głupoli, niezłą hecą, ubawem, dla
      nauczycieli zaś – wychowawczą porażką.

      Wszyscy, a więc i my, rodzice, zapatrzeni w gonitwę za pracą, za
      finansowymi marzeniami, niemający czasu na rozmowę z własnymi
      dziećmi, godzący się na ich izolację od nas, nie współpracujący ze
      szkołą.

      My, rodzice, pozostawiający ich samopas, aprobujący ich histeryczny
      brak autorytetów, ich bezsprzeczny brak życiowych wzorów do
      naśladowania, za swoje gnuśne zezwolenie na to, by, zamiast
      wykształcić ich na rozsądnych, wrażliwych, odpowiedzialnych ludzi,
      zostali ludźmi emocjonalnie chwiejnymi, niepełnymi i wszechstronnie
      bezradnymi - płacimy opuszczeniem, płacimy zerwaniem rodzinnych
      więzi, tym, że, jeśli się w porę nie opamiętamy, możemy też mieć
      wiaderko na głowie do pozłoty.

      Ps.
      Za komuszej epoki, obowiązywało fikuśne hasełko: NASZ KLIENT, NASZ
      PAN. Teraz mamy powiedzonko: NASZ UCZEŃ, NASZ PAN. I pan uczeń
      decyduje.

      BO UCZEŃ MA PRAWA SKAZUJĄCE GO NA BRAK OBOWIĄZKÓW.


      • Gość: mama Re: Oświata, czyli – jak iść piętami do prz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.10, 17:24
        Wpełni popieram - zastanawiamy sie P. Markowski nie nad tym co
        trzeba, a prawdziwe wartości umykają.
    • Gość: WERT Mizerna polska edukacja IP: 217.76.112.* 03.02.10, 17:19
      Mamy w Polsce ponad 400 uczelni i niemal 2 mln studentów.
      Powinniśmy być dumni, bo stawia nas to w czołówce krajów
      europejskich. Jednak jak zwykle, tak i tym razem nie przekłada się
      to na jakość. Jak i czego uczona jest dzisiaj polska młodzież?
      Szperając w internecie doszukałem się też innych danych. A
      mianowicie: tylko dwie polskie uczelnie znalazły się w rankingu
      szanghajskim i to ulokowały się w czwartej setce na 500
      klasyfikowanych szkół wyższych na świecie, natomiast w zestawieniu
      europejskim wylądowały poza pierwszą setką.
      Marna wiedza, marna kasa
      W zasadzie nie potrzeba nawet takich rankingów, by ocenić poziom
      wykształcenia dzisiejszej młodzieży. Wystarczy przejrzeć fora, na
      których wypowiadają się młodzi ludzie.
      Polszczyzna forumowiczów przyprawia o zawrót głowy, a raczej o
      mdłości. Błędy ortograficzne stają się normą, interpunkcja - poza
      kropką nie istnieje - a o pozostałych zasadach lepiej się nie
      wypowiadać.
      Jedyne, czego nie brakuje w dzisiejszych szkołach, to rozbudzania
      wśród młodzieży ambicji finansowych. Młody człowiek, kończąc
      uczelnię, chciałby od razu zarabiać duże pieniądze, bo nikt nie
      powiedział mu na studiach, że za marną wiedzę dostaje się marne
      pieniądze. Co jest tego powodem?
      Nie wiadomo, co kto umie
      Wydaje się, że nasz system edukacyjny. Jednak każdy system tworzony
      jest przez ludzi, więc jest on taki, jacy ludzie go stworzyli.
      Kiedyś dostanie się do szkoły średniej wymagało zdania egzaminów
      wstępnych, teraz są jakieś testy zdawane w gimnazjach i tak
      naprawdę kadra szkoły średniej nie ma żadnego wpływu na ocenę
      przychodzących do niej nowych uczniów..
      Wiadomo też, że nauczycielowi gimnazjalnemu zależało będzie, by jak
      najwięcej jego uczniów zaliczyło ten test dobrze, bo ma to wpływ na
      ocenę jego pracy, a niejednokrotnie również na dalsze
      funkcjonowanie szkoły.
      Szkoła średnia więc postawiona jest w sytuacji z góry narzuconej i
      na wstępie nie ma żadnej możliwości zweryfikowania wiedzy
      przychodzących do niej uczniów.
      Matura jak klasówka
      Edukacja w szkole średniej przebiega dla wszystkich średnio
      pracowitych miło, przyjemnie i wesoło. Uczyć wiele się nie trzeba,
      bo jakąż wiedzą może pochwalić się człowiek, który lektury poznaje
      z opracowanych skrótów, matematyki nie musiał się uczyć, bo nie
      było jej na maturze, no i sam tak naprawdę wybiera, co chciałby
      zdawać kończąc szkołę.
      Matura przypomina raczej średniej trudności klasówkę sprzed
      kilkudziesięciu lat. Co np. ma udowodnić maturalny egzamin pisemny
      z języka polskiego? Temat uczeń dostaje na początku roku szkolnego
      i całym jego zadaniem jest zreferowanie go. I co to ma być?
      Umiejętność opowiadania? Takie rzeczy to kiedyś dzieci umiały już w
      szkołach podstawowych.
      Egzamin z języka obcego to parodia. Znam ludzi, którzy po angielsku
      nie potrafią dogadać się nawet w sklepie, a maturę z tego języka
      zdali. No cóż, ile trzeba wiedzieć, żeby opisać skromny obrazek i
      żeby zrozumieć tekst czytany przez lektora?
      Koło toczy się w dół...
      Bądźmy szczerzy, do zdania angielskiego wystarczyłoby chyba, aby
      taki uczeń przez okres nauki w szkole średniej obejrzał kilkanaście
      angielskich filmów. Z nich nauczy się tych kilku słów, by zaliczyć
      maturę z anglika.
      Z taką wiedzą bez najmniejszego trudu, ponieważ można obecnie
      składać dokumenty na ile uczelni i ile kierunków się chce, młody
      człowiek trafia na studia. Nie jest tajemnicą, że ilość słuchaczy
      ma bezpośredni wpływ na finanse uczelni. Co robi więc uczelnia?
      Zaniża poziom, aby skupić u siebie jak największą liczbę studentów
      (czyt. środków finansowych).
      I tu koło się zamyka. Byle jak wyedukowany nauczyciel „kształci”
      później nasze dzieci. I jak to z kołem bywa, toczy się samo.
      Przerażające jest, że w polskim przypadku coraz szybciej i w dół.
      Matura sprzed lat
      Kiedyś, jak już wspomniałem, naukę w szkole średniej zaczynało się
      na podstawie zdanego egzaminu wstępnego. Składał się on z pisemnych
      egzaminów z języka polskiego i matematyki oraz ustnego egzaminu z
      przedmiotu ustalonego przez szkołę, a nie ucznia.
      Natomiast matura kończąca naukę składała się egzaminów pisemnych z
      języka polskiego, matematyki oraz ustnych - również z języka
      polskiego, przedmiotu obowiązkowego oraz jednego wybranego sobie
      przez ucznia. Zasadą było, że na egzaminie pisemnym uczeń ma
      wykazać się wyobraźnią, znajomością zasad języka i literatury.
      Czym więcej napisał, tym na lepszą ocenę mógł liczyć. Nie było
      ograniczeń jakimiś rubryczkami i ramkami. Na egzaminach ustnych nie
      było opowiadania obrazów i wygłaszania 15-minutowych referacików po
      wcześniejszym 10-miesięcznym przygotowaniu (!).
      Byle jak, byle co...
      Losowało się zestaw 3 pytań, było 15 minut na przygotowanie się i
      należało zachwycić komisję egzaminacyjną swoją wiedzą i elokwencją.
      Wszyscy zdawali te same przedmioty, więc późniejsze porównywanie
      wiedzy poszczególnych maturzystów nie nastręczało nikomu żadnych
      trudności.
      Co więcej: zdana matura nie była sama w sobie przepustką na studia.
      Absolwent miał możliwość złożenia dokumentów tylko na jedną
      uczelnię i jeden kierunek.
      W końcu matura zwana była egzaminem dojrzałości, więc od człowieka,
      który ją posiadł, wymagało się dojrzałych decyzji z wszelkimi ich
      konsekwencjami, a nie jak teraz - maturzyści składają swoje
      dokumenty niejednokrotnie na kilkanaście zupełnie przypadkowych
      kierunków.
      Wniosek z tego prosty: byle gdzie, byle co, byle studiować i tak
      oto mamy przypadkowych nauczycieli, marketingowców, politologów itd.
      A co to jest logiczne myślenie?
      Wracając do głównego wątku: po złożeniu dokumentów należało
      ponownie zdać egzamin wstępny składający się z egzaminów pisemnych
      i ustnych.
      Przebycie takiego sita egzaminacyjnego eliminowało miernoty. W
      końcu kiedyś zależało nam na ludziach wykształconych, a nie na
      posiadających dyplomy.
      Młody człowiek po przebyciu takiej ścieżki edukacyjnej ma jednak
      dosyć wysokie oczekiwania. Spowodowane jest to faktem, że brak
      matematyki na maturze nie wyrobił w nim prostego zachowania, które
      zwie się logicznym myśleniem.
      Nie dyplom, lecz wiedza
      Kiedyś człowiek po studiach zajmował częstokroć eksponowane,
      wysokie stanowiska, a obecnie pracuje na zmywaku na Wyspach i to
      pod warunkiem, że uczył się angielskiego, a nie tylko przygotowywał
      do matury z niego.
      Nauczony, że papierek z poprzedniej szkoły otwiera mu drzwi do
      kolejnej, dedukuje sobie, że dyplom otwiera mu możliwość zarabiania
      godziwych, dużych pieniędzy.
      Jednak wtedy dopiero dowiaduje się, że tak naprawdę zwykło się
      wynagradzać wiedzę, a nie coraz mniej wart dyplom szkoły wyższej!!!

    • Gość: Kamil W Re: Uczniowie ukarani przez Giertycha - w Łodzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.10, 20:28
      Jestem za repetą dla Łobuzów. Ocena z zachowania jest na świadectwie
      i tak samo mówi o uczniu jak z innych przedmiotów. Zachowanie to
      stosunek do kolegów, szkoły, nauki, nauczycieli.... - trudno tego
      nie oceniać i tolerować chamstwo czy Łobuzerstwo - wtedy byśmy mieli.
      • Gość: konsekwencja Re: Uczniowie ukarani przez Giertycha - w Łodzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.10, 22:35
        - współczesna pedagogika, a co to jest?
        - to jest przyzwalanie na wszystko i nie wystawianie za złe
        zachowanie ocen?
        - to nie wystawiajmy złych ocen za nieodrobioną lekcję!

        Bądźmy konsekwentni!!!
Pełna wersja