git.majonez
20.02.10, 00:59
Poranek wczesny
Jadę pośpiesznym,
Wprost do Warszawy
Załatwiać sprawy.
Pociąg o czasie,
Ja w drugiej klasie.
Wagon się kiwa,
Piję trzy piwa.
Łodź Niciarniana,
W pęcherzu zmiana.
Pęcherz nie sługa,
A podróż długa.
Ruszam z tej racji,
Do ubikacji.
Kto zna koleje
Wie, jak się leje.
To, co trzęsie się
W Los Angelesie,
Formę osiąga
W polskich pociągach.
Wyciągam łapę
Podnoszę klapę.
Biada mi, biada,
Klapa opada.
Rzednie mi mina
Trza klapę trzymać.
Łokieć, kolano
Trzymam skubaną.
Celuję w szparkę
Puszczam Niagarkę.
Tryska kaskada
Klapa opada.
Fatum złowieszcze
Wszak wciąż szczę jeszcze,
Organizm płynną
Spełnia powinność.
Najgorsze to, że
Przestać nie może.
Toczę z nim boje
Jak Priam o Troję.
Chcę się powstrzymać
Ratunku ni ma.
Pociąg się giba
A piwo spływa.
Lecę na ścianę
Z mokrym organem.
Lecąc na drugą
Zraszam ją strugą.
Wagonem szarpie
Leję do skarpet.
Tańcząc Czardasza
Nogawki zraszam.
O, straszna męko
Kozak, flamenco,
Tańczę, cholera
Wzorem Astaira.
Miota mną, ciska
Ja organ ściskam.
Wagon się chwieje
Na lustro leję.
Skład się zatacza
Ja sufit zmaczam.
Wszędzie Łabędzie
Jezioro będzie.
Odtańczam z płaczem
La Kukaraczę.
Zwrotnica, podskok
Spryskuję okno.
Nierówne złącza,
Buty nasączam.
Pociąg hamuje,
Drzwi obsikuję,
I pasażera
Co drzwi otwiera.
Plus dawka spora
Na konduktora.
Resztka mi kapie
Na skrót PKP.
Wreszcie pomału
Brnę do przedziału.
Pasażerowie
Patrzą spod powiek.
Pytania skąpe
Gdzie pan wziął kąpiel?
Warszawa, Boże!
Nareszcie dworzec!
Chwilo szczęśliwa,
Na peron spływam.
Walizkę trzymam,
Odzież wyżymam.
Ach, urlop błogi
Od fizjologii.
Ulga bezbrzeżna
Pociąg odjeżdża.
Rusza maszyna,
Hen w dal,
Po szczy... po szynach.