Spółdzielnia: "dziecko jest żywotne". Co wolno ...

    • mocten Spółdzielnia: "dziecko jest żywotne". Co wolno ... 04.03.10, 09:46
      Proponuję zebrać pieniądze wśród lokatorów bloku na budowę domu
      jednorodzinnego dla rodziców hałaśliwych dzieci.
      Albo chociaż podnieść wysokość funduszu remontowego w celu wygłuszenia sufitów.
    • Gość: zeta Spółdzielnia: "dziecko jest żywotne". Co wolno ... IP: *.jurasoft.pl 04.03.10, 09:50
      Ja też mam nad sobą dzieciaka, z którym matka niechętnie gdzieś wychodzi, więc
      młody szaleje po domu, czasem przyprowadzają mu kuzyna, więc hałas jest
      podwójny. Ich szczęście polega na tym, że nad nimi nikt już nie mieszka, więc
      nie wiedzą jak to jest, że nas na dole szlag trafia od tego łomotu. W dodatku
      te cholerne panele... Dzieci dziećmi, ale ich rodzicie powinni mieć nieco
      wyobraźni i jak swoim pociechom zwrócą uwagę lub wytłumaczą, że ich głośne
      zabawy są za głośne, to korona im z głowy nie spadnie. Zakichani miłośnicy
      bezstresowego wychowywania!!!
    • Gość: mk Spółdzielnia: "dziecko jest żywotne". Co wolno ... IP: 89.174.79.* 04.03.10, 09:54
      Problemem jest to że ludzie ze sobą nie rozmawiają, sąsiedzi się nie znają. Ja
      sama wychowywałam się w bloku ale te 20 lat temu wszyscy się tam znali i sobie
      pomagali. Sąsiad z dołu był górnikiem i pracował na zmiany więc czasami musiał
      w dzień odespać a ja jako dziecko miałam prawo chcieć trochę pobiegać ale
      sąsiadka nie wzywała policji tylko przychodziła do nas i prosiła żebym była
      ciszej a nawet wielokrotnie zabierała mnie na swoją działkę żebym się
      wyszalała. Da się?
      Teraz mieszkam w domu i buduję swój własny na zupełnym odludziu. Bo nie tylko
      sąsiedzi w bloku mogą zatruć życie. A to palą w piecu takimi świństwami że nie
      da się wyjść na dwór, pranie trzeba chować bo sadzami zabrudzone, pies wyje
      jak szalony calutką noc, o 23 urządzane są na drodze wyścigi na 1/4 mili. a
      policji nie wzywasz bo następnego dnia masz powtórkę z rozrywki a na dodatek
      dostajesz ostrzeżenie od sąsiada że wzywanie policji może ci zaszkodzić.
    • 36krzysiek Spółdzielnia: "dziecko jest żywotne". Co wolno ... 04.03.10, 09:55
      W tym kraju od czasów "Misia" nic się nie zmieniło, no i nie zmieni
      przez nastepne tysiąc lat. Dlaczego miałoby się coś zmienić,
      przecież to Polacy, naród specjalnej troski.
    • Gość: gość Spółdzielnia: "dziecko jest żywotne". Co wolno ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.10, 10:05
      Każdy z nas był dzieckiem, przykro że nie wszyscy dorośli... a co
      z "biciem kotletów" uporczywie przed 12-ą akurat kiedy usypiam
      dziecko, ze szczekaniem psów, też złośliwie o tej godzinie!!! ;)
      A takie "sąsiadki" mają kotki, pieski, idą do adm., żeby zlikwidować
      plac zabaw, bo też hałas...

      Ludzie gdzieś dzieci muszą żyć, czemu nie na naszych osiedlach???

      Jeszcze do zwolenników dywanów: nie każdy może je mieć (moje dziecko
      ma astmę).
      Dzieci to tylko dzieci, my decydujemy, jakie będą i czy nauczymy je
      szcunku i tolerancji, nie musimy opluwać je głupimy epitetami.
      • Gość: hah Re: Spółdzielnia: "dziecko jest żywotne". Co woln IP: *.acn.waw.pl 04.03.10, 10:11
        ale dlaczego ta kobiecina wpuszczała do domu babę z administracji???? przeciez
        takie coś nie ma prawa wejść do mieszkania!!!! nawet policjantka rozmawiałą z
        nią w drzwiach, bo zapewn enie miała nakazu prokuratorskiego.
    • Gość: Dunka Spółdzielnia: "dziecko jest żywotne". Co wolno ... IP: 80.54.250.* 04.03.10, 10:07
      Bez przesady. W Danii, w niektórych budynkach wielorodzinnych,
      należących do komuny, nie można mieć pralki, bo za bardzo
      hałasuje... Komuna ma prawo rozwiązać umowę z lokatorem, który nie
      respektuje zakazu lub zachowuje się w mieszkaniu zbyt głośnio.
      PS. Komuna to coś pośredniego między spółdzielnią a komunalnym
      zakładem usług mieszkaniowych
      • Gość: szczęściara Re: Spółdzielnia: "dziecko jest żywotne". Co woln IP: 94.254.140.* 04.03.10, 10:22
        Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego jak wielką jestem
        SZCZĘŚCIARĄ!!

        Moi synowie w wieku 7 i 3 lata są bardzo żywotni, spokojni tylko
        wtedy gdy śpią:).
        Mieszkamy w bloku ale moje szczęście polega na tym że NA PARTERZE.
        Pod nami tylko garaż więc tam nikomu walenie klockami nie
        przeszkadza.

        Nad nami sąsiedzi wracaja do domu praktycznie tylko na noc więc
        wtedy u nas jest juz dawno cisza.



    • jonwol Dobrze, ż ta rodzinka nie mieszka pode mną 04.03.10, 10:12
      bo już dawno by sie targnęła na życie!
    • Gość: tsurani wolnoć Tomku w swoim domku? IP: 150.254.191.* 04.03.10, 10:19
      Nie do końca jesli to jest blok. A tym którzy tego nie rozumieją: wynocha do
      domu wolnostojącego. Zaróbcie sobie, kupcie albo zbudujcie i tak hałasujcie do
      woli!
    • a_weasley Problem z asertywnością? 04.03.10, 10:21
      Najwidoczniej, bo człowiek nie mający problemu z asertywnością powiedziałby
      mniej więcej coś takiego:
      - A szanowna paniusia to, przepraszam, z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami
      czy książkę pisze? Pani, idź pani stąd, bo pani co brzydkiego powiem, a dywany
      to pani swojej teściowej przeliczaj!
      • Gość: MonX Po czym dostajesz po mordzie od sąsiada IP: *.wroclaw.mm.pl 04.03.10, 10:34
        który również jest asertywny. I co dalej?
        • a_weasley Drobna różnica 04.03.10, 11:23
          Gość portalu: MonX napisał(a):

          > Re: Po czym dostajesz po mordzie od sąsiada
          > który również jest asertywny. I co dalej?

          Primo, jakkolwiek bym ze spółdzielnią rozmawiał, mnie to przed sąsiadem nie
          chroni. Sąsiedzi z gatunku mordobijących na ogół swoje wiedzą.
          Secundo, taka próba mogłaby się skończyć dla sąsiada dość smutno.
          Tertio, sąsiadowi prawo zakazuje mordobicia, a mnie nie zakazuje posłania takiej
          irchy do wszystkich diabłów.
      • bq Re: Problem z asertywnością? 04.03.10, 11:42
        Mylisz asertywność z chamstwem.
        • a_weasley Re: Problem z asertywnością? 04.03.10, 23:44
          bq napisał:

          > Mylisz asertywność z chamstwem.

          Przeciwnie, starannie odróżniam jedno od drugiego.
          Jak ktoś mi robi inspekcję w domu, jakby miał do tego jakieś prawo, to jest
          chamstwo.
          Jak się chamstwu przeciwstawiam siłą i godnością osobistą, to jest asertywność.
    • Gość: były spółdzielca Takie są republiki prezesów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.10, 10:32
      Spróbujcie zmienić zarząd to się przekonacie jak to działa
    • Gość: MonX Dziennikarzu, walnij łbem o ścianę IP: *.wroclaw.mm.pl 04.03.10, 10:32
      a może coś w mózgownicy ci się odblokuje. Wyobraź sobie mieszkanie
      pod dwójką dzieci, które na okrągło wrzeszczą i skaczą. Czy twoja
      mózgownica jest w stanie podjąć taki wysiłek?? A może jesteś głuchy
      od urodzenia?
      To naprawdę spory problem, i chwała spółdzielni za to, że próbuje
      polubownie rozwiązać spór. Rada dotycząca dywanu jest także jak
      najbardziej słuszna. O co chodzi?
      • Gość: Tarrantulla Ze wsi jesteś, na wieś wracaj IP: *.chello.pl 04.03.10, 11:26
        Hen, daleko, na głębokim wypizdowie, nikt nie będzie ci zakłócał
        ciszy. A może jest inne rozwiązanie problemu? Może zamiast
        przesiadywać całymi dniami w domu, weź się do jakiejś uczciwej
        pracy? Jednakowoż zalecam izolację w domu, gdzie są pokoje bez
        klamek względnie w klasztorze z klauzulą milczenia.
        • trombozuh Re: Ze wsi jesteś, na wieś wracaj 04.03.10, 13:36
          Kolego - nie jestem ze wsi, ale gdyś jako mój sąsiad próbował ze mną
          takiej gadki, walnął bym ci po ryju jak wieśniak wieśniakowi. Bo
          najwyraźniej tylko takie argumenty cię przekonują.
      • Gość: Tom Re: Dziennikarzu, walnij łbem o ścianę IP: *.chr26.1000lecie.pl 04.03.10, 12:47
        Hmm, mieszkam dosłownie "pod dwójką dzieci", które jak to dzieci, czasem
        pobiegają, pośmieją się, poskaczą. Jak były malutkie to nawet - o zgrozo! -
        czasem płakały, nie raz nawet w nocy. I jakoś z tym żyje, bo jak byłem mały
        najpewniej robiłem dokładnie to samo, jak każdy zapewne(poza autorem jednego z
        komentarzy wyżej, który jako małe dziecko zajmował się wyłącznie spełnianiem
        oczekiwań rodziców oraz czytaniem książek). Jasne, że mieszkanie w bloku bywa
        strasznie upierdliwe(i to często nie z winy mieszkańców, a samo z siebie), ale
        akurat czepianie się dzieci, o to, że żyją to kompletna głupota.
    • Gość: KOKO Spółdzielnia: "dziecko jest żywotne". Co wolno ... IP: 213.180.137.* 04.03.10, 10:40
      Ja mam identyczne problemy ale nie tyle z sąsiadami co z samą administratorką.
      Już mnie to tak, wku.... że aż bawi dlatego zacząłem pisac bloga:)
      alternatywy4-inaczej.blogspot.com/
    • Gość: uważny Spółdzielnia: "dziecko jest żywotne". Co wolno ... IP: *.icpnet.pl 04.03.10, 11:15
      W Szwajcarii jest gorzej! Tam nie wolno (oficjalnie - a jak nie, to przyjeżdża
      policja i daje ostrzeżenie) spuszczać wody w toalecie po 22.00, używać windy
      (po 22.00), nie mówiąc o jakichś hałasach, muzyce itp. A jak córka pojawiła
      się u narzeczonego na osiedlu, to osiedlowi "sąsiedzi" odpytywali ją bez
      żenady co ona za jedna, skąd i po co, mimo, że szła z nim.
      • Gość: Lex Re: Spółdzielnia: "dziecko jest żywotne". Co woln IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.10, 11:42
        daj spokoj...Szwajcaria to policyjne panstwo,mieszkalem tam pare lat i wszystko
        sie zgadza co piszesz, o 22 zaluzje w oknach w dol,sciszanie TV do granicy
        slyszalnosci,a jak przyjezdzali znajomi z polski i robilismy pochlaj to butelki
        wywozilem i wywalalem do kontenera pod Migrosem bo zaraz by wyszpiegowali ze tu
        jakas polska melina chyba jest. ogolnie syf i nawet zarobki nie kompensowaly
        zycia w policyjnym legolandzie.
    • Gość: Barbara Człowiek człowiekowi skurwysynem IP: *.chello.pl 04.03.10, 11:24
      Jak trzeba mieć ubogie życie wewnętrzne, żeby problemów doszukiwać
      się w tupocie nóżek dzieci sąsiadów? Mieszkałam przez tyle lat w
      otoczeniu, gdzie jeden z sąsiadów był maniakiem remontów i lubił
      włączać wiertarkę, inny sąsiad słuchał głośno muzyki i czasem robił
      imprezy, jeszcze inny miał hałaśliwego psa. I do głowy by mi nie
      przyszło, żeby na kogokolwiek donieść, bo bym w lustro nie mogła
      spojrzeć. Jako dziecko uczona byłam, że pewne rzeczy należy zachować
      dla siebie, nie donosić, nie pisać anonimów itp., bo to uwłacza
      godności własnej, a teraz mamy wolność i demokrację i ludzie nie
      wstydzą się być obrzydliwymi konfidentami i upierdliwcami, na złość
      sąsiadom, znajomym, a nawet najbliższej rodzinie. To jest upadek
      obyczajów. U mnie sytuacja z donosem - do Zarządu Wspólnoty - była
      taka, że to cieć (!!!) naskarżył, że mu przeszkadza w sprzątaniu
      wózek (bliźniaczy, nie mieszczący się przez drzwi do przedpokoju bez
      karkołomnych wygibasów), który, złożony, stał oparty o ścianę obok
      drzwi mojego mieszkania. Nikt nie przyszedł, nie zwrócił uwagi,
      tylko napisał obrzydliwy donos i to kto? Wiecznie zachlany,
      ordynarny cieć. Rychło wróżę upadek temu systemowi.
      • maniek_ok Re: Człowiek człowiekowi skurwysynem 04.03.10, 14:12
        Dopoki sa w tym spoleczenstwie takie osoby jak Ty to na pewno bedzie zle. Mozliwe ze od tlumienia w sobie emocji dostajesz powoli na glowe. Moze kiedys zrozumiesz ze masz prawo do tego zeby mieszkac spokojnie, zeby przesypiac noce a nie sluchac pijackich krzykow sasiadow i zeby moc spokojnie odpoczac po dniu pracy a nie denerwowac sie ze nie mozesz ogladac telewizji bo zza sciany bebni kino domowe i zaglusza wszystkie odglosy... Masz do tego prawo - i jezeli sa idi*ci ktorzy uwazaja ze robienie imprez w bloku to normalne to masz prawo zglosic to do zarzadzajacego mieszkaniami zeby powiadomil delikwenta ze nie jest sam w bloku. Tyle ze jak wszyscy sasiedzi to takie lajzy jak Ty, tlumiacy w sobie emocje i grzecznie zyjacy w rytm zycia innych - to niby kto ma tych idi*tow tego nauczyc?
        U mnie w bloku sprowadzil sie taki wlasnie przemily lysy karczysty chlopaczek. Od rana do poznej nocy bylo ciagle bebnienie glosnej muzyki z kina domowego - kazdy kto slyszal, wie ze to nie sa przelewki. Trzy pietra nizej ludzie dopytywali sie o co chodzi. Na kazda uwage i pukania "nowy" odpowiadal jeszcze glosniejsza muzyka i wyzwiskami - takimi "do siebie", ale slyszal je kazdy. Do tego zaczelo sie np. wpadanie z "przyjaciolmi" o 2-giej w nocy na pol godzinki do domku, muzyka, krzyki i wyjscie. Caly blok w nerwach, starsze osoby na balkonach, a oni odpowiadali smiechem. Fajnie, nie? Ty bys pochylila grzecznie karczek i moze nawet wyniosla sie do rodzicow, zeby nowy mieszkaniec mogl sobie tak zyc. Ale u nas bylo inaczej. Wszyscy sasiedzi dogadali sie, choc wczesniej NIKT nigdy sie nie znal - jak tylko zaczynalo sie cos dziac, kazdy sasiad stukal i dzwonil, a po kazdej imprezie wszyscy zgodnie pisali podpisane zgloszenia do spoldzielni. Nigdy nie bylo policji, tylko zgloszenia.
        Dzis mija rok od momentu jak koles "dojrzal". Dzis jest normalnym sasiadem!!!!! Jest tak cicho, ze czasem wychodze na balkon i sprawdzam czy w ogole jest w domu! Dalej gra, dalej slucha muzyki - ale nikt go nie slyszy! Od czasu do czasu sa imprezy - raz na miesiac, dwa - wszystko w miare kulturalnie, bez najmniejszych problemow ze strony sasiadow!!!! I to jest wlasnie normalnosc, a nie zycie z idi*tami.
      • Gość: ksy Re: Człowiek człowiekowi sku...synem IP: 78.9.4.* 24.04.13, 13:35
        Człowiek człowiekowi sku...synem, od jakiegoś czasu bardzo często przypominam sobie to przekonanie. Oto moja sytuacja; zawsze staram sie być sprawiedliwy i uczciwy, nigdy się nie spóźniam na ustawki, zawsze przychodze sam i pierwszy daję pieniądze, a gdy mam coś na zeszycie to nigdy nie zalegam dłużej niż powinienem. Pewnego razu podbijam po jedynke do typa, standardowa transakcja, wracam do domu i patrze a sku...syn zamiast trawy do palenia dał mi trawę z łąki. Co za ch... nie?
        • Gość: xyz Re: Człowiek człowiekowi sku...synem IP: *.dynamic.chello.pl 17.05.13, 11:46
          to nawet lepiej. trawa z łąki nie muli ;)
    • Gość: Lex Spółdzielnia: "dziecko jest żywotne". Co wolno ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.10, 11:37
      na kopach bym pania administratorke wyniosl jakby chciala przekroczyc prog
      mojego mieszkania i wtedy policja rzeczywiscie mialaby powod do interwencji.
    • pj.pj Hałas jest problemem! 04.03.10, 12:07
      Ależ, drodzy oburzeni, obecnie coraz więcej rodziców zaczyna być przekonanych,
      że wrzaski ich pociech są muzyką dla uszu każdego obywatela. Polatajcie
      samolotami, idźcie do restauracji - coraz częściej w przestrzeni publicznej
      jesteśmy narażani nie tylko na głośne rozmowy przez komórkę, ale również przez
      wrzaski dzieci. Zazwyczaj dajemy na to ciche przyzwolenie, bo nie wypada
      zwrócić uwagi - od "biznesmena" załatwiającego nam nad uchem swoje interesy
      przez telefon możemy oberwać po pysku, a rodzice wrzeszczącego (bo często
      zmęczonego i zestresowanego sytuacją) dziecka obruszą się i uznają nas za
      nietolerancyjnych.

      Tymczasem tolerancja również ma granice - dozwolone jest to, co nie narusza
      wolności innych. Sądząc po minach, obiad w towarzystwie wrzeszczących cudzych
      dzieci, jest naruszeniem praw innych klientów, obsługa więc powinna zwrócić
      uwagę rodzicom - przecież nie są uprzywilejowanymi klientami, inni też płacą
      za jedzenie. To samo w samolotach - inni pasażerowie mają prawo do komfortowej
      podróży, a nie do przylotu z koszmarnym bólem głowy.

      Sąsiedzkie hałasy to też w Polsce sprawa powszechna, zwłaszcza że stosowane
      obecnie technologie budowlane sprawiają, że budynki są bardzo akustyczne.
      Wzajemne poszanowanie swoich praw powinno oznaczać, że staramy się wszyscy
      ograniczać zachowania, które mogą innym przeszkadzać. Spróbujmy zrozumieć, że
      dla sąsiadów "oglądanie z nami" (a raczej słuchanie) filmu po północy nie musi
      być atrakcją, podobnie jak przymusowe uczestnictwo przez ścianę w naszych
      imprezach, pomyślmy też o tym, że nasze biegające cały dzień po domu dziecko
      dla kogoś oznacza wieczny tupot po suficie - nic przyjemnego.

      Oczywiście najlepszym wyjściem byłoby zmuszenie deweloperów do powrotu do
      mniej akustycznych technologii, a w restauracjach stworzenie przestrzeni,
      gdzie z małym dzieckiem, które może się rozwrzeszczeć, się nie wejdzie (równie
      dobrze można wydzielić salę dla rodzin z dziećmi, gdzie nie będzie słychać
      muzyki, a stoliki będą rozstawione rzadziej, żeby dzieci mogły się bawić na
      podłodze - z moich obserwacji wynika, że zabieranie małych dzieci do
      restauracji jest potwornym męczeniem maluchów). Ale jedno i drugie ma małe
      szanse na realizację, więc może warto zacząć od uprzejmości wobec innych.
      • Gość: ph Re: Hałas jest problemem! IP: 212.75.100.* 04.03.10, 12:48
        Bardzo sensowana wypowiedź.
        • karabinet Re: Hałas jest problemem! 04.03.10, 13:51
          Za to tendencyjna.
          To jasne, że 'tupot małych stóp' nie jest muzyką dla uszu. Nawet dla mnie - mam
          w domu takiego 20-miesięcznego berbecia, który śmiga po mieszkaniu z prędkością
          światła (prawie). Wiem, że to uciążliwe dla sąsiada. Z drugiej strony - dzieci
          latać nie będą. Ludzie, na których nasłana została policja, właśnie od
          funkcjonariuszki dowiedzieli się o problemie. Sąsiedzi nawet nie próbowali
          interweniować. A wystarczyło przecież przyjść i po ludzku porozmawiać.
          Na marginesie - taka wizyta sąsiada z dołu również różnie może się skończyć.
          Kilka miesięcy temu odwiedziła nas szwagierka. My z żoną chodziliśmy już do
          pracy, więc zajmowała się naszym dzieckiem do czasu znalezienia niani. Pewnego
          dnia, ok. południa, zapukał do naszych drzwi sąsiad z dołu - starszy, ok.
          65-letni mężczyzna. Darł się na szwagierkę w progu, a kiedy ta próbowała
          podnieść z podłogi dziecko, które w tym czasie usiadło za drzwiami, facet pchnął
          je z całej siły (szczęście w nieszczęściu, że dziecko było już na rękach) i
          nabił jej potężnego guza na czole. Koszmar. Aha - na odchodne postraszył policją
          (nota bene - chodziło mu i, jak się później okazało, jego żonie o to, że w
          naszym mieszkaniu panuje jakiś nieopisany hałas).
          Po policję zadzwoniłem jednak ja. Dwaj policjanci z zażenowaniem przeprowadzili
          wywiad ze szwagierką i z żoną, która w tym czasie wróciła już do domu i...
          zostawili wezwanie na komendę sąsiadowi. Żółtą kartkę otrzymał również ode mnie
          - po powrocie do domu odwiedziłem go i porządnie obsobaczyłem. Innego wyjścia
          nie było - a naruszenie nietykalności cielesnej to w końcu poważne przestępstwo.
          Pozdrawiam i odrobiny zdrowego rozsądku życzę każdemu.
          • Gość: organotron Re: Hałas jest problemem! IP: *.aster.pl 04.03.10, 16:04
            Szkoda tylko, ze w gruncie rzeczy facet prawdopodobnie mial racje, a tymczasem
            nawet policjanci byli "zazenowani". To JEST chory kraj.
            • karabinet Re: Hałas jest problemem! 09.03.10, 22:33
              W czym ów sąsiad miał niby rację? W tym, że przypieprzył szwagierce metalowymi
              drzwiami, które przy okazji mało nie trafiły mojego dziecka???
              Normalny człowiek przyszedłby w takiej sytuacji, porozmawiał - na pewno jakieś
              rozwiązanie by się znalazło. Zwrócilibyśmy na pewne rzeczy baczniejszą uwagę.
              Nie rozumiem takich głosów... Aż przykro to czytać, naprawdę.
          • Gość: cehaem Re: Hałas jest problemem! IP: *.173.31.97.tesatnet.pl 04.03.10, 16:05
            > To jasne, że 'tupot małych stóp' nie jest muzyką dla uszu. Nawet dla mnie - mam
            > w domu takiego 20-miesięcznego berbecia, który śmiga po mieszkaniu z prędkością
            > światła (prawie). Wiem, że to uciążliwe dla sąsiada. Z drugiej strony - dzieci
            > latać nie będą.

            Ale dzieciak moze chodzic. O innych rzeczach tez mozna pomyslec. Np. kupic
            wykladzine do pokuju dziecka albo dac mu sie bawic w duzym pokoju, tam gdzie
            jest jakis dywan. Odrobina uprzejmosci i myslenia o sasiadach jeszcze nikomu nie
            zaszkodzila.
            • karabinet Re: Hałas jest problemem! 09.03.10, 22:30
              cehaem: Czy Ty masz dziecko? Czy widziałeś/-aś takie w akcji? Dziecko w pokoju
              ma wykładzinę. Mamy tu salon połączony z kuchnią - trudno tu położyć cokolwiek,
              co będzie można zmyć, wyczyścić w razie potrzeby. Jak "polecić" takiemu dziecku,
              żeby nie ruszało się z pokoju??? Jak, pytam, być uprzejmym wobec człowieka,
              który PO RAZ PIERWSZY, bez uprzedzenia i słowa wyjaśnienia przyłazi do twojego
              domu i stwarza zagrożenie dla zdrowia domowników? Inaczej chyba nazwać tego nie
              można. Wybacz, dziecko (no bo chyba nikt dorosły takich bzdur by nie napisał) -
              kiedy już pojawi się w twoim życiu potomstwo - ciekawe o kim będziesz myśleć
              przede wszystkim: o nim, czy o sąsiadach.
    • Gość: x Spółdzielnia: "dziecko jest żywotne". Co wolno ... IP: *.szczecin.mm.pl 04.03.10, 12:34
      Zapomniał wół jak to cielęciem był...
    • losiu4 Spółdzielnia: "dziecko jest żywotne". Co wolno ... 04.03.10, 13:10
      nie rozumiem jednego: czemu wybiórcza czepia sie spółdzielni a nie
      czepia sie lewusów z np. takiego peło czy swoich "ałtorytetuffff"
      którzy jeszcze bardziej w rodzinę chca ingerować, sądząc po ich
      pomysłach legislacyjnych? Rozdwojenie jaźni? Nieopierzony
      redachtorek? Czy artykuł na zlecenie?

      Pozdrawiam

      Losiu
      • Gość: organotron Re: Spółdzielnia: "dziecko jest żywotne". Co woln IP: *.aster.pl 04.03.10, 16:07
        Ty masz niezle jazdy, gosciu... WSZYSTKO ci sie kojarzy z PO?
        • losiu4 Re: Spółdzielnia: "dziecko jest żywotne". Co woln 04.03.10, 20:59
          Gość portalu: organotron napisał(a):

          > Ty masz niezle jazdy, gosciu... WSZYSTKO ci sie kojarzy z PO?

          peło to lewusy. Lewusy to ingerencja w rodzinę. Artykuł jest o ingerencji w
          rodzinę... A tu dziwnym trafem coś wybiórczej smierdzi. Wniosek jeden logiczny i
          oczywisty: skoro to nie nasi lalusie od politpoprawnosci ingerują w rodzinę, to
          nam się to nie podoba. CBDO.

          Pozdrawiam

          Losiu
    • maniek_ok Re: Spółdzielnia: "dziecko jest żywotne". Co woln 04.03.10, 13:58
      Pewnie jak zwykle na GWnie prawda lezy gdzies posrodku... A wiec pewnie
      dzieciaki i rodzice ostro imprezowali, a reakcja administracji byla po kilku
      skargach.
      Ja tam bardzo bym chcial zeby taka administracja byla w Poznaniu na
      Grunwaldzie!!!! Zeby mozna bylo powiedziec - smierdzace pijaczyny z dolu
      imprezuja co tydzien w czwartek i sasiedzi nie sa w stanie normalnie w tym dniu
      zyc. Bo teraz to mozna im co najwyzej naskoczyc i tyle. I kazdy to wie - ze nikt
      nikomu nie moze niczego zrobic. Jak to ulubione powiedzonko polaczkow - wolnoc
      tomku w swoim domku. Szkoda tylko ze domek to blok...
      • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Spółdzielnia: "dziecko jest żywotne". Co woln IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.10, 14:13
        Z tym jest różnie. W starym miejscu, gdzie mieszkałem, była rodzina, której
        przeszkadzało wszystko, skargi słali na to, że sąsiad potrzebował coś zrobić w
        mieszkaniu i jeden - słownie jeden dzień trochę powiercił i to w ciągu dnia...
        Wiem, że w pewnym momencie w spółdzielni zaczęto po prostu ignorować zgłoszenia
        tej rodziny. Zaczęli wykorzystywać znajomego pracującego w straży miejskiej, by
        nachodził z interwencjami do różnych sąsiadów. W końcu sąsiedzi się zdenerwowali
        i u komendanta złożyli skargę na tego znajomego strażnika i tą rodzinę, za
        bezpodstawne oskarżenia, oraz zakłócanie spokoju bezzasadnymi interwencjami.
        Dlatego jestem sobie w stanie wyobrazić obie sytuacje, taką również...
    • renata601 Spółdzielnia: "dziecko jest żywotne". Co wolno ... 04.03.10, 14:04
      Autentyczne wydazenie : sasiadka mieszkajaca pietro nizej zglosila
      do administracji osiedla skarge na halasujace w mieszkaniu pietro
      wyzej dwa koty. Twierdzila, ze " koty tupia". Jasne, przeciez sa
      podkute i bawia sie kowadlem. To nie jedyny powod jej skarg-
      zupelnie bezpodstawnych.Niestety, moim zdaniem " nadwrazliwa" pani
      powinna zasiegnac porady psychiatry.Pracownicy spoldzielni natomiast
      zachowac tzw zdrowy rozsadek i odrobine dystansu.
    • Gość: titta uroki zycia w bloku IP: *.botany.gu.se 04.03.10, 14:33
      Kiedys w moim mieszkaniu zawital dzielnicowy. Nie, nie ze wzgledu na
      moje zachowanie, potrzebny byl swiadek. Otoz sasiad powyzej cierpial
      na zaburzenia psychicznie, czego jednym z objawow bylo walenie w
      kaloryfer. Sasiadka ponizej, powiedzmy pani B., wzywala wiec
      policje. Niestety problem byl duzo glebszy poniewaz pan walil w
      kalaloryfer tylko wtedy gdy piesek pani B. wyl. A zostawiany samemu
      sobie piesek wyl czesto. Piesek wyl, pan walil w kaoryfer, a policja
      nie mogla ustalic czy pan wali dlatego, ze piesek wyje, czy tez moze
      piesek wyje bo pan wali w kaloryfer. Na korzysc pieska przemawialo
      to, ze pani B byla atrakcyjna, a policjant mlody. Pan powyzej
      przemawial sam, cichym, zmeczonym glosem.
      Wyprowadzilam sie i dobrze, bo chwilami mialam ochote przylaczyc sie
      do walenia w kaloryfer: swietnie rozladowuje frustracje ;)
    • Gość: Łak Spółdzielnia: "dziecko jest żywotne". Co wolno ... IP: *.mtvk.pl 04.03.10, 14:36
      Miałam taką samą sąsiadkę, potworność:
      wciąż słyszłam, że moj dziecko za głośno tupie, biega po domu tam i spowrotem,
      żebyśmy sobie kupili dywan, albo boso chodzili (dywan mieliśmy, a boso
      chodzimy - bo lubimy), a bylo to w okresie kiedy córa dopiero uczyła się
      chodzić, więc chodziła cichutko - na palcach i po malutku, potem faktycznie
      zaczęła biegać, ale uwagi mojej sąsiadki zaczęłam zbywać tekstami w stylu:
      dywan mam, chodzę boso, a jak jej jeszcze za głośno to niech sobie zrobi sufit
      antydźwiękowy.
      Ciężka była sytuacja między nami, ale tak jak w artukule, dzieci nie nauczę
      latać. Teraz już tam nie mieszkamy i pewnie sąsiadka jest szczęśliwa... albo
      znalazła inne powody do narzekania. Pozdrowienia.
    • lawirant Spółdzielnia: "dziecko jest żywotne". Co wolno ... 04.03.10, 14:58
      Podusiłbym takich sąsiadów. Jak im dzieci przeszkadzają o hałasy
      maluchów to nie się na pustynie przeprowadzą. Takich pieniaczy
      powinno się obciązać karami za nieuzasadnione wzywanie
      przedstawicieli organów publicznycjh.
      Już bym kupił dywan na panele - chyba kogoś tu podarło... Po takiej
      interwencji (jeśli nie mają sami odwagi poprosić) to bym sobie kupił
      buty do stepowania i zainwesotał w kurs tańca
      shit
      • Gość: organotron Re: Spółdzielnia: "dziecko jest żywotne". Co woln IP: *.aster.pl 04.03.10, 16:05
        I dopiero wtedy zaczalbym na ciebie REGULARNIE nasylac policje. Ciekawe, jak bys
        ei to skonczylo.
      • Gość: ceh Re: Spółdzielnia: "dziecko jest żywotne". Co woln IP: *.173.31.97.tesatnet.pl 04.03.10, 16:14

        > Podusiłbym takich sąsiadów. Jak im dzieci przeszkadzają o hałasy
        > maluchów to nie się na pustynie przeprowadzą. Takich pieniaczy
        > powinno się obciązać karami za nieuzasadnione wzywanie
        > przedstawicieli organów publicznycjh.
        > Już bym kupił dywan na panele - chyba kogoś tu podarło... Po takiej
        > interwencji (jeśli nie mają sami odwagi poprosić) to bym sobie kupił
        > buty do stepowania i zainwesotał w kurs tańca
        > shit

        Wypowiedz typowego buca-ignoranta. Poniewaz on ma dzieci i nie zamierza zrobic
        ani kroku w kierunku tego, aby ten fakt byl dla wsasiadow mnieh uciazliwy,
        wszyscy musza sie cieszyc jego zyciem rodzinnym.
        Gatunek podobny do tych polglowkow, ktorzy dra morde w samolocie do Turcji (no
        bo przeciez za bilet zaplacili, to im sie nalezy) albo komentatorow kinowych.
        Mentalnosc gnojowego szlachcica jednym slowem.
        Odpowiem ci krotko: jak sie nie umiesz zachowac wsrod ludzi, to droga do lasu
        otwarta.
      • Gość: ilona Re: Spółdzielnia: "dziecko jest żywotne". Co woln IP: *.chello.pl 04.03.10, 20:30
        czasem proszenie ma odwrotny skutek,prosiłam matkę 2 dzieci w wieku 8 i 13 lat
        aby nie grały w piłkę i nie skakały nad głową i jak myślisz przestały?tak ,za
        jakiś czas,bo sami się przekonali jak hałas przeszkadza,gdy poszłam poskakać na
        strych co jest nad nimi,innego wyjścia nie było.Rozumiem ,żę 3 latka cięzko w
        ryzach utrzymać ,ale dzieciaki w tym wieku to co innego.Ludzie są złośliwi.
    • lieft Spółdzielnia: "dziecko jest żywotne". Co wolno ... 04.03.10, 15:11
      mają rozrywkowo ludzie, jak robaki pod katafalkiem wojtyły w
      watykanie.
    • Gość: nn Spółdzielnia: "dziecko jest żywotne". Co wolno ... IP: *.toya.net.pl 04.03.10, 15:29
      Niebawem mężczyzna nie będzie mógł na stojąco sikać do muszli, bo powoduje to przecież halas, który się niesie w wielkiej płycie.
      • Gość: cehaem Re: Spółdzielnia: "dziecko jest żywotne". Co woln IP: *.173.31.97.tesatnet.pl 04.03.10, 16:15
        > Niebawem mężczyzna nie będzie mógł na stojąco sikać do muszli, bo powoduje to p
        > rzecież halas, który się niesie w wielkiej płycie.

        Sikanie na stojaco jest przede wszystkim niehigieniczne.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja