Radosław Sikorski w Łodzi. Witany owacją

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.10, 22:53
niech spada na drzewo!!!!
    • Gość: rozbitek Trudno żeby nie owacją IP: 195.117.116.* 03.03.10, 23:31
      ..skoro tylko klakierzy wiedzieli o jego przyjeździe.

      Po małostkowym ksenofobicznym naziście, chamowaty arogancki bufon -
      to by było trochę za dużo jak na ten biedny kraj.
      • Gość: zirytowany łodzian czy można strzelać do drechów?? IP: *.smrw.lodz.pl 04.03.10, 16:03
        dla mnie ważniejszą informacją jest iż Policja nie złapała wczoraj żadnego z
        dresiaży mieniących się kibicami ŁKS-u, którzy jeździli w kolumnie 6-7
        samochodów po mieście i w 20-25 bili każdego kto się nawinął (chciałem
        powiedzieć, bili gimnazjalistów). Swoją drogą takie ciotki to nigdy sam na sam
        nie wyjdą. Zawsze mają dwudziestu alfonsów.
      • Gość: johnson nie prawda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.10, 21:16
        Nie tylko klakierzy wiedzieli o przyjeździe i nie wszyscy klaskali.
    • Gość: jan Minister Radosław Sikorski w Łodzi. Witany owacją IP: *.zdnet.com.pl 04.03.10, 16:47
      No cóż jak na Łódż to mało coś tych POpajaców.
    • Gość: Mrek Minister Radosław Sikorski w Łodzi. Witany owacją IP: *.toya.net.pl 04.03.10, 19:30
      dla mnie ten pan to kolejna wersja -Palikota.
    • Gość: Gość Minister Radosław Sikorski w Łodzi. Witany owacją IP: *.lodz.mm.pl 04.03.10, 23:35
      Czy witali kandydata na prezydenta sami przystojni łodzianie, bo p. Sikorski
      nie lubi małych ?
    • Gość: JUSTUS Koryto wyborcze IP: 217.76.112.* 05.03.10, 17:16
      Marzeniem chyba każdego polskiego warchlaka jest dorwanie się do
      koryta. Aż uszy się trzęsą ze szczęścia na samą myśl, że lada dzień
      nowe żarło pojawi się w opustoszałym, podłużnym naczyniu.
      Miliony głodnych szczeniaków zaś patrzą i zazdroszczą tym, dla
      których znalazło się choć trochę miejsca przy cudownym, ukochanym
      korytku. One nigdy się do niego nie dorwą, mogą jedynie... dać
      głos.

      Podobne zdania można usłyszeć od dużej części społeczeństwa,
      reagującej w sposób alergiczny na samą myśl o politykach. Ileż to
      razy dziennie słyszymy o korycie, prosiakach, kaczkach, psach,
      kartoflach, błocie i gnoju - słowach rodem wyjętych z
      wyimaginowanego gospodarstwa na prowincji. I choć przypadkiem jest,
      iż gmach naszego Sejmu znajduje się na ulicy Wiejskiej, to stwarza
      to dodatkowy, zaściankowy klimat tych opowieści.

      Większość Polaków jest zdania, że politycy odznaczają się
      wyjątkowym brakiem inteligencji i wiedzy. W połączeniu z ogromną
      pazernością i dużymi zarobkami, posłowie i senatorowie otrzymują
      mało chlubne miano "świń", ale nie brakuje też pospolitych
      warchlaków, wieprzów, macior, knurów i tuczników. Wszystkie one
      pragną zjeść jak najwięcej paszy z koryta. A żeby to zrobić, trzeba
      głośno kwiczeć. Zasada jest prosta - im więcej kwiczenia, tym
      więcej żarła.

      Ale czy tak jest naprawdę? Skąd ów najgorszy margines społeczeństwa
      wziąłby się w tak atrakcyjnym finansowo miejscu, jakim jest posada
      w parlamencie? I skąd wzięło się tak liczne poparcie dla prosiaków
      przez zwykłych "zjadaczy chleba"? Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy -
      Ci znienawidzeni przez nas osobnicy - złodzieje, komuchy ,
      POpaprańcy i kaczyści to najzwyklejsi MY. Sejm jest jedynie
      idealnie pomniejszoną kopią naszego społeczeństwa. Bo to ono składa
      się z tych czerwonych, zielonych, czarnych i białych. Przykre, ale
      prawdziwe. Publicysta, Andrzej Majewski powiedział kiedyś: "daj
      człowiekowi koryto, a momentalnie zamieni się w świnię”
Inne wątki na temat:
Pełna wersja