Łódzkie ulice nie dla rowerzystów. Najgorzej w ...

IP: *.toya.net.pl 05.04.10, 21:01
Niestety, nowi prezydenci i ich urzędnicy nie wydają się być zainteresowani
zmianą tego stanu rzeczy. Nie potrafią nawet uaktualnić miejskiego serwisu
Lodzrowerowa.pl, w którym ostatni wpis jest datowany na 3 listopada zeszłego roku.
    • Gość: ja Łódzkie ulice nie dla rowerzystów. Najgorzej w ... IP: *.toya.net.pl 05.04.10, 21:09
      Inne miasta idą prężnie do przodu. Zaczynają się rozpędzać. Niektóre
      biegną sprintem. A Łódź...biegnie truchtem.
    • Gość: Dj Łódzkie ulice nie dla rowerzystów. Najgorzej w ... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 05.04.10, 21:14
      Kolejny sukces prezydentury ch. w czapce... Dziękujemy Ci Kropo !
      • Gość: gosc Re: Łódzkie ulice nie dla rowerzystów. Najgorzej IP: *.smrw.lodz.pl 05.04.10, 21:23
        facet, jego dawno juz nie ma, a budzet uchwalali ci ktorzy teraz rzadza
    • jakub.hubert Łódzkie ulice nie dla rowerzystów. Najgorzej w ... 05.04.10, 21:38
      W 2008 i 9 roku, 7 Rad Osiedli skrzyknelo sie i zgodzilo sie dac po
      10 tys zl na wstep do projektu budowy sciezki rowerowej z Andrzejowa
      przez Olechow,Widzew Wschod, Zarzew,Stary Widzew do Piotrkowskiej
      przy Katedrze. W planach pieniedzy bylo DUZO wiecej. Niestety
      miejscy urzednicy pokazali nam wtedy srodkowy palec. Pani redaktor
      napisala prawde.
      • Gość: thuja Re: Łódzkie ulice nie dla rowerzystów. Najgorzej IP: *.203.rev.vline.pl 05.04.10, 22:10
        Ale pewnie poszły na opłatę "projektu ścieżek", który został ściągnięty ze
        stołecznego...
        • jakub.hubert Re: Łódzkie ulice nie dla rowerzystów. Najgorzej 06.04.10, 10:18
          Gość portalu: thuja napisał(a):

          > Ale pewnie poszły na opłatę "projektu ścieżek", który został
          ściągnięty ze stołecznego...

          No nawet nie ;) Nas nie interesowal caly system, tylko sciezka
          przechodzaca przez nasze osiedla, ktora by dala tranzyt z "sypialni"
          miasta do centrum, bo potem Piotrkowska mozna dojechac juz dalej
          jakbyco.
          Wiec wiceprezydent Wojcieszek (PO) zaprosil nas na konsultacje...
          Ucieszylismy sie. Ale ku naszemu zdziwieniu rozlozyl wielka mape
          Lodzi z roznymi naniesionymi sciezkami projektowanymi, na ktorej
          naszej nei bylo. I pytamy - a my bysmy chcieli jeszcze
          jedna. "Niestety nie ma mozliwosci juz". No to pytamy po co nas
          zaprosil? "Na konsultacje". Ale wlasnie mamy swoj pomysl i chcemy
          dopisac go. "Jak sie nie podoba to prosze wyjsc". Bylo przy tym ok
          10 osob z roznych Rad widzewskich, potwierdza. Ostatecznie bilismy
          sie prawie rok i udalo nam sie ta sciezke dopisac, tylko w czesci,
          do prijektu miasta. Ale urzednicy wypieli sie na nasze checi i
          pieniadze.
      • Gość: akn ile ścieżek wybuowano za rządów SLD i Czekalskieg IP: *.adsl.inetia.pl 05.04.10, 22:16
        a jakoś ne słychać o protestach dot.jakości ścieżek w Warszawie, a ponoć projekta z tamtąd mialy byc ściągnięte. Widocznie złe projekty były przekazane przez bufetową, więc komisarz nie wypłaci pienążków za tak dziadowski projekt?
        • jedyny.kkk Re: ile ścieżek wybuowano za rządów SLD i Czekals 05.04.10, 23:34
          Widocznie w łódzkim magistracie są zbyt głupi żeby dobrze ściągnąć
    • Gość: franc Łódzkie ulice nie dla rowerzystów. Najgorzej w ... IP: *.toya.net.pl 05.04.10, 22:45
      Spokojnie ZDiT w tym roku również domaluje trochę pasów białą farbą aby podbić
      statystyki- będzie lepiej.

      A tak naprawdę skąd bierze się przekonanie że rowerzyści na siłę potrzebują do
      życia tych jak im tam "ścieżek rowerowych" ???

      Ścieżka rowerowa to może istnieje ale gdzieś na Zachodzie ew. jako przykład w
      kilku Polskich miastach (Gdańsk) u nas w większości są to anty-drogi rowerowe
      kostka krawężniki i koniec drogi w szczerym polu same utrudnienia.

      Panowie i Panie rowerzyści naprawdę nie potrzebują wiele do życia , to taka
      zaradna grupa odważnych ludzi która już dziś stawia czoła każdego dnia na
      Łódzkich ulicach, zamiast spychania nas na margines i dziwne twory zwane
      "ścieżkami" wystarczy szersze pobocze jezdni, asfalt pod kołami ot tyle.

      Najlepszym wyznacznikiem jak to u nas jest niech będzie sama Piotrkowska -
      raczej spokojny ruch, możliwość poruszania się rowerem w osi Płn-Płd wszystko
      pięknie , ładnie... i odkąd sięgnę pamięcią jak stojaków nie było tak nie ma.

      Można pisać artykuły, tworzyć plany i wydawać miliony na budowę kolejnych
      krótkich odcinków "ścieżek"( przy tym wstęgę się przetnie ktoś wypłynie przy
      okazji realizacji inwestycji)... a człowiek jak przyjedzie rowerem do centrum
      w 20 min tak kolejne 20 min będzie szukał miejsca na przypięcie swojego
      jednoślada tak aby go zastać po powrocie.

      Epoka gdzie robiło się na Ilości już minęła teraz robi się na jakość a nie
      statystyki, wielkie inwestycje natomiast warto zaczynać od z pozoru małych
      szczegółów ktore potrafią najbardziej ułatwić ludziom życie.
    • Gość: bynio Łódzkie ulice nie dla rowerzystów. Najgorzej w ... IP: *.toya.net.pl 05.04.10, 23:03
      Warto by było tu dodać jeszcze pewną uwagę. Nawierzchnia asfaltowa jest
      świetna gdy jest sucho, ale wystarczy że tylko trochę popada i już tak różowo
      nie jest. Jako osoba poruszająca się po mieście a bardzo różnych warunkach
      jestem jednak zwolennikiem dróg rowerowych wykonanych z kostki (kostki a nie
      płyt chodnikowych!). Kostka zapewnia dużo lepsze odprowadzanie wody po deszczu
      i daje lepszą przyczepność w różnych warunkach. Jest również odporniejsza na
      różnego typu zniekształcenia i pęknięcia występujące na nawierzchniach
      asfaltowych. A przy tym wszystkim dobrze ułożona kostka jest trwalsza i
      zapewnia taki sam komfort jazdy. Niestety jest droższa od asfaltu dlatego to
      właśnie próbuje się wmówić rowerzystą, że asfalt jest dla nich lepszy... no i
      niestety większość niedzielnych rowerzystów w tą propagandę wierzy :/
      • Gość: asdf Re: Łódzkie ulice nie dla rowerzystów. Najgorzej IP: *.toya.net.pl 05.04.10, 23:20
        wiesz może dla ciebie jest lepsza kostka, ale ja jeżdżę na kolarzówce i
        wole znacznie jeździć po asfalcie niż nierównej kostce, na której szkło
        się chowa np pomiędzy kostki, a od mokrej nawierzchni masz przecież
        rowki odprowadzające w oponie, nie powinno być problemu, wystarczy ze
        się jeździ z głową i nie rozpędza przed przejazdem.
      • Gość: Życzliwy Re: Łódzkie ulice nie dla rowerzystów. Najgorzej IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 05.04.10, 23:40
        Nawierzchnia asfaltowa jest
        > świetna gdy jest sucho, ale wystarczy że tylko trochę popada i już tak różowo
        nie jest.

        A świnie latają.

        > i daje lepszą przyczepność w różnych warunkach

        Kpisz sobie.

        Jest również odporniejsza na
        > różnego typu zniekształcenia

        Tak. Doskonale to widać na łódzkich "ścieżynkach", które w rok po wykonaniu
        nadaja się w zasadzie tylko do remontu - poprzerastane trawą, z popękana i
        powgniatana kostką.

        > A przy tym wszystkim dobrze ułożona kostka jest trwalsza

        Nie jest

        > zapewnia taki sam komfort jazdy.

        Nie zapewnia - nawet niedawno ktoś na forum cytował wyniki badań drgań na
        różnych nawierzchniach.

        od asfaltu dlatego to
        > właśnie próbuje się wmówić rowerzystą, że asfalt jest dla nich lepszy.

        Rzecz w tym, ze z uporem maniaka wmawia się rowerzystom, że chcą korzystać z
        nawierzchni z kostki i tylko dzięki ich zaangażowaniu w większości miast już się
        od tego odeszło. Z dużych miast tylko Łódź klepie do upadłego kostkę Bauma -
        znać producenci kostki mocno siedzą w łódzkim światku.

        no i
        > niestety większość niedzielnych rowerzystów w tą propagandę wierzy :/

        Tak, tak. W takich Niemczech, Holandii czy Szwecji, gdzie nikomu nawet do łba
        nie przyjdzie kłaść na drogach rowerowych kostkę, to właśnie sami niedzielni
        rowerzyści jeżdżą.

        Jedno pytanie na koniec - skoro kostka ma same zalety - i lepszą przyczepność, i
        nie powoduje drgań i jest wytrzymalsza - dlaczego na drogach (dla samochodów)
        kładzie się asfalt, a nie kostkę Bauma?
        • grego-riuss Re: Łódzkie ulice nie dla rowerzystów. Najgorzej 06.04.10, 09:08
          Gość portalu: Życzliwy napisał(a):

          > > i daje lepszą przyczepność w różnych warunkach
          >
          > Kpisz sobie.

          Ja obstawiam że to tylko prowokacja.


          > Tak. Doskonale to widać na łódzkich "ścieżynkach", które w rok po wykonaniu
          > nadaja się w zasadzie tylko do remontu

          Rok? Wystarczy miesiąc. Wczoraj odwiedziłem Port Łódź. Jakoś doturlałem się
          Pabianicką po ścieżce namalowanej na najzwyklejszym chodniku, ze łzami w oczach
          spoglądając na gładziutki asfalt na jezdni. Prowadziła mnie myśl - przy tym
          cudownym nowoczesnym Porcie Łódź na pewno będzie równie cudowna ścieżka. Zgodna
          z "normami" i zdrowym rozsądkiem. Dojechałem i ujrzałem jakiś dziwny twór z
          kostki, między którymi są szczeliny 3-4 mm, przysypany piachem z kamieniami,
          upstrzony potłuczonymi butelkami i oczywiście kończący się niespodziewanie w "polu".


          > > zapewnia taki sam komfort jazdy.
          >
          > Nie zapewnia - nawet niedawno ktoś na forum cytował wyniki badań

          www.gp24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100324/KRAJ/882151963

          > Jedno pytanie na koniec - skoro kostka ma same zalety - i lepszą przyczepność,
          > i
          > nie powoduje drgań i jest wytrzymalsza - dlaczego na drogach (dla samochodów)
          > kładzie się asfalt, a nie kostkę Bauma?

          Bo po drogach jeżdżą niedzielni kierowcy, którym wmówiono że asfalt jest dla
          nich lepszy ;)
      • menton Re: Łódzkie ulice nie dla rowerzystów. Najgorzej 06.04.10, 00:33
        Niestety jest droższa od asfaltu dlatego to
        > właśnie próbuje się wmówić rowerzystą, że asfalt jest dla nich
        lepszy... no i
        > niestety większość niedzielnych rowerzystów w tą propagandę wierzy
        :/

        Jest dokładnie na odwrót. Asfalt jest kilkakrotnie droższy i to
        dlatego ZDiT nie chce go kłaść - wiem z dobrego źródła w tej cudnej
        instytucji. Jeśli jeździsz trekkingiem to nawierzchnia pozornie nie
        robi Ci różnicy (ja jeżdżę starym holendrem i też nie jest źle na
        kostce), ale dobrze wykonany asfalt (zdaje się że taki z dodatkiem
        kauczuku - nie jestem chemikiem, więc na bank nie jestem pewien),
        daje ZUPEŁNIE inną jakość podróżowania rowerem. Tak jest np. w
        Krakowie na bulwarze dookoła Błoń - tam zrozumiałem dlaczego warto
        kłócić się o dobry asfalt na ścieżkach.
        • Gość: Bartek Re: Łódzkie ulice nie dla rowerzystów. Najgorzej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.10, 08:05
          Nawierzchnia asfaltowa jest tańsza od kostkowej, nawet biorąc pod uwagę solidna drogę asfaltową i tandetną kostkową. Jedyną "zaletą" jest to, że naprawę może wykonać byle robotnik. I to "byle" widać na tych drogach rowerowych i chodnikach.
        • grego-riuss Re: Łódzkie ulice nie dla rowerzystów. Najgorzej 06.04.10, 09:16
          menton napisał:

          > Niestety jest droższa od asfaltu dlatego to
          > > właśnie próbuje się wmówić rowerzystą, że asfalt jest dla nich
          > lepszy... no i
          > > niestety większość niedzielnych rowerzystów w tą propagandę wierzy
          > :/
          >
          > Jest dokładnie na odwrót. Asfalt jest kilkakrotnie droższy i to
          > dlatego ZDiT nie chce go kłaść - wiem z dobrego źródła w tej cudnej
          > instytucji.

          No to jestem zszokowany, bo dotąd dcoierały do mnie informacje (z kraju, nie z
          naszego ZDiT) że asfalt jest tańszy. Choćby:
          www.bractworowerowe.ats.pl/kostka.html
          Może warto skontrolować łódzkie przetargi?
          • menton Re: Łódzkie ulice nie dla rowerzystów. Najgorzej 06.04.10, 11:43
            Dane na tej stronie pochodzą z 2005r., a ceny materiałów budowlanych
            bardzo się pozmieniały od tego czasu, poza tym teoretycznie w Radomiu
            może być inaczej niż w Łodzi.
            Ja się budowaniem dróg nie zajmuję, po prostu mam zaufaną osobę
            pracującą w ZDiT, która powiedziała mi, że oni doskonale wiedzą o
            postulatach rowerzystów itd., ale jeśli w danym roku mogą położyć x
            kilomterów ścieżek asfaltowych, to przy takich samych nakładach mogą
            położyć 3x kilometrów ścieżek z kostki.

            Tu nie chodzi tylko o koszt kostki czy asfaltu, ale także o
            późniejszy koszt eksploatacji. Gdy trzeba wykopać rurę czy studzienkę
            (co jak wiemy zdarza się nagminnie), to kostkę się zdejmuje i układa
            z powrotem tą samą, wymiana asfaltu to znacznie wyższy wydatek i do
            tego robią się dziury i łaty itp. Kostkę też można wymieniać
            punktowo, jak się zapadnie albo pokruszy i jest to też tańsze niż
            asfalt - tak to wygląda z punktu widzenia ZDiT.

            A to, że warto by się przyglądać przetargom to inna bajka...
            • grego-riuss Re: Łódzkie ulice nie dla rowerzystów. Najgorzej 06.04.10, 12:21
              menton napisał:

              > Dane na tej stronie pochodzą z 2005r., a ceny materiałów budowlanych
              > bardzo się pozmieniały od tego czasu, poza tym teoretycznie w Radomiu
              > może być inaczej niż w Łodzi.

              No chyba że tak. Może kostka potaniała przez te kilka lat, a asfalt podrożał.
              W Poznaniu i Gdańsku też tańszy był asfalt: poznan.gazeta.pl/poznan/1,36044,2626310.html ... ale Łódź to specyficzne miasto.


              > Ja się budowaniem dróg nie zajmuję, po prostu mam zaufaną osobę
              > pracującą w ZDiT, która powiedziała mi, że oni doskonale wiedzą o
              > postulatach rowerzystów itd., ale jeśli w danym roku mogą położyć x
              > kilomterów ścieżek asfaltowych, to przy takich samych nakładach mogą
              > położyć 3x kilometrów ścieżek z kostki.

              Jednym słowem, urzędasy postulaty i dobro rowerzystów maja w D. Liczą się statystyki.


              > Gdy trzeba wykopać rurę czy studzienkę
              > (co jak wiemy zdarza się nagminnie)

              Bez przesady, że nagminnie. Ile tych remontów jest na ścieżkach? A ile na ulicach? Nie przemawia do mnie absolutnie argument o łatwości remontów.


              > to kostkę się zdejmuje i układa z powrotem tą samą,

              A jak wygląda taka ponownie ułożona ścieżynka? Zapraszam na ul Warszawską gdzie wymieniano chyba jakieś rury. Szczeliny miedzy kostkami mają 2 cm, a sama ścieżka jest tak pozapadana że można dostać choroby morskiej. Lub skrzyżowanie Włókniarzy/Piłsudskiego przy parku Poniatowskiego - tam gdzie była przez kilka miesięcy dziura. Rura naprawiona, ścieżynka ułożona na nowo - to nic że zapadnięta jest dosłownie 20 cm...
              • patsywojt Re: Łódzkie ulice nie dla rowerzystów. Najgorzej 06.04.10, 12:38
                Nadal asfalt jest tańszy. Bractwo nie aktualizowało danych ale mam
                dostęp do takich wyliczeń z innych miast. ZDiT w Łodzi wylicza
                koszty na podst. inwestycji na Włókniarzy. Tyle, że tam w
                koszt "ścieżki" weszło np. oświetlenie, wyrównanie terenu i
                zagospodarowanie przydrożnej zieleni itp. A kostkowe ścieżki zwykle
                liczy na podst. inwestycji gdzie rozbiera się kawałek chodnika i
                układa kostkę. Droższy jest mastyks (stosowany np. w Gdańsklu). Ale
                to już jest jakość jak niemiecka autostrada :)
                W tej chwili standardy budowy dróg rowerowych są coraz szerzej
                stosowane w Polsce i wykonawcy już zaopatrzyli się w specjalny
                sprzęt (np. węższe rozściełacze asfaltu). Bo czesto ZDiT
                argumentuje, że nikt nie wykona inwestycji. Tradycyjnie - w innych
                miastach "dasię".
                Te sławetne niższe koszty utrzymania to też mit. Jezdnie reperuje
                się asfaltem, mimo, że (jak widać) infrastruktury pod nimi mnóstwo.

                Poza tym lepiej zrobić 3 km porządnej drogi rowerowej niż nawet 10
                takiej, po której nikt nie będzie chciał jeździć. To zwykłe
                wyrzucanie pieniędzy w błoto.
              • menton Re: Łódzkie ulice nie dla rowerzystów. Najgorzej 06.04.10, 13:33
                Hehehe, spokojnie :) mój poprzedni post był z lekkim przymrużeniem
                oka :)

                Sam jeżdżę rowerem na co dzień i doświadczam uroków infrastruktury
                rowerowej kilka razy dziennie. Przedstawiłem tu argumenty nie swoje,
                chociaż mam wyrobione zdanie na ten temat, tylko jak podkreślałem
                osoby z ZDiT a więc instytucji, która za stan rzeczy jest
                odpowiedzialna.
                Być może zamiast naszej dyskusji, która idzie w powietrze należałoby
                skierować oficjalne pismo do Zarządu, z zapytaniem, dlaczego uparcie
                kładą kostkę skoro podobno asfalt jest tańszy, lepszy,
                bezpieczniejszy i trwalszy? Może wtedy się dowiemy oficjalnego
                stanowiska.
                Można to zrobić nawet mailem, ostatnio jak wysłaliśmy list z
                propozycją rozwiązań komunikacyjnych na Rondzie Inwalidów z pytaniem
                dlaczego obecnie jest jak jest, dostaliśmy zwrotny elaborat na kilka
                stron wyjaśnień :)
      • grego-riuss Re: Łódzkie ulice nie dla rowerzystów. Najgorzej 06.04.10, 08:53
        Gość portalu: bynio napisał(a):

        > Niestety jest droższa od asfaltu dlatego to
        > właśnie próbuje się wmówić rowerzystą, że asfalt jest dla nich lepszy... no i
        > niestety większość niedzielnych rowerzystów w tą propagandę wierzy :/

        Jestem chyba typowym niedzielnym rowerzystą, bo mówię głośno: PRECZ Z KOSTKĄ.
        Rocznie przejeżdżam (a raczej przejeżdżałem, bo im więcej w Łodzi ściezynek tym
        mniejszą ochotę mam na rower) 10 - 15 tyś km...
      • jakub.hubert Re: Łódzkie ulice nie dla rowerzystów. Najgorzej 06.04.10, 10:30
        Gość portalu: bynio napisał(a):

        > Kostka zapewnia dużo lepsze odprowadzanie wody po deszczu
        > i daje lepszą przyczepność w różnych warunkach. Jest również
        odporniejsza na różnego typu zniekształcenia i pęknięcia występujące
        na nawierzchniach asfaltowych. A przy tym wszystkim dobrze ułożona
        kostka jest trwalsza i zapewnia taki sam komfort jazdy.

        A ja uwazam ze sciezki rowerowe powiny byc robie z żużlu. Kazdy
        zalozy sobie wtedy kola terenowe i przyczepnosc jest gwarantowana,
        bo kawalki zuzlu idealnie beda sie ukladaly we wglebieniach opony
        roweru "gorskiego". Poza tym zuzel jest tani i uda sie zrobic wiecej
        sciezek. No a woda bedzie wsiakala w mikropory żużlu - generalnie
        bedzie znikala jak sie tylko pojawi.
        W dodatku zuzel jest ekologiczny, bo ja tak mowie.

        Eh...
        • Gość: ŻydMasonCyklista Re: Łódzkie ulice nie dla rowerzystów. Najgorzej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.10, 11:30
          Tak się akurat śmiesznie składa, ze nawierzchnie żwirowe są całkiem często
          spotykane na ścieżkach rowerowych w Szwecji czy Finlandii i śmiem twierdzić, że
          komfort jazdy po nich jest lepszy niż po kostce Bauma. A jak ktoś ma zamiar po
          mieście jeździć wychuchaną kolareczką z włókien węglowych, to już jego problem -
          jeśli Darwin miał rację to taki inteligent powinien w miarę sprawnie
          wyeliminować się ze społeczeństwa.
          • jakub.hubert Re: Łódzkie ulice nie dla rowerzystów. Najgorzej 06.04.10, 13:41
            Gość portalu: ŻydMasonCyklista napisał(a):

            > A jak ktoś ma zamiar po mieście jeździć wychuchaną kolareczką z
            włókien węglowych, to już jego problem

            Jak powszechnie wiadomo, po miescie nalezy jezdzic traktorem :)
            Szczegolnie teraz patrzac po ilosci dziur w jezdniach. Na sciezke
            rowerowa mozna wymyslic jakis traktor dwukolowy oczywicie ;)

            > jeśli Darwin miał rację to taki inteligent powinien w miarę
            sprawnie wyeliminować się ze społeczeństwa.

            No gupi jestes ;) Darwin jak powszechnie wiadomo nie mial racji.
            Ewolucja to wymysl zaplutych karlow reakcji. Juz Giertych na
            przykladzie smoka wawelskiego udowodnil ze dinozaury zyly jeszcze
            pare tysiecy lat temu przeciez (i pewnie czlowiek uzywal ich do
            pluga).
            • Gość: ŻydMasonCyklista Re: Łódzkie ulice nie dla rowerzystów. Najgorzej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.10, 12:58
              > Jak powszechnie wiadomo, po miescie nalezy jezdzic traktorem :)

              Jak powszechnie wiadomo rowery są różne. Używanie szosóweczki do poruszania się
              po mieście jest równie błyskotliwe, co np.:
              1. Czyszczenie butów elektryczną szczoteczką do zębów
              2. Jeżdżenie ferrari po polnych drogach
              3. Wchodzenie w szpilkach na Giewont
              4. Gotowanie wody w domu na turystycznej butli gazowej ustawionej na balkonie

              Wszystkie wymienione rzeczy - owszem, zdarzają się, ale świadczą tylko o
              błyskotliwości amatorów takiego postępowania, lub też ich głębokim
              analfabetyzmie funkcjonalnym. Niestety w Polsce tak mamy, że jak już ktoś sobie
              coś ZDOBĘDZIE, to się z tym nie rozstaje.
              Do jazdy po mieście służy rower, uwaga - zaskoczenie, miejski. Bo w mieście ma
              pełne prawo pojawić się kostka brukowa tak na drodze jak i na ścieżce rowerowej.
              W mieście są szyny tramwajowe, które trzeba pokonywać i to nie zawsze pod kątem
              prostym, w mieście jest ciasno więc rower musi być stabilny, a rowerzysta mieć
              dobrą widoczność.
              Ewentualnie, ze względu na jakość rozwiązań w łódzkich warunkach sprawdzają się
              też rowery trekkingowe - można to traktować jako odpowiednik jeżdżenia
              terenówkami po mieście - niezbyt to ekonomiczne, ale bezpieczniejsze.

              > No gupi jestes

              To już sobie czytający sami ocenią.
              • Gość: Paterson Re: Łódzkie ulice nie dla rowerzystów. Najgorzej IP: *.vimuto.com 08.04.10, 17:38
                > Jak powszechnie wiadomo rowery są różne. Używanie szosóweczki do poruszania się
                > po mieście jest równie błyskotliwe, co np.:
                > 1. Czyszczenie butów elektryczną szczoteczką do zębów
                > 2. Jeżdżenie ferrari po polnych drogach
                > 3. Wchodzenie w szpilkach na Giewont
                > 4. Gotowanie wody w domu na turystycznej butli gazowej ustawionej na balkonie

                Wysiliłeś się na błyskotliwość, ale ci nie wyszło. Porównania zupełnie
                nietrafione. Szkoda że jeszcze nie dodałeś:
                5. lotu w kosmos za pomocą latawca z papieru i sklejki
                6. orania stuhektarowego pola za pomocą widelca
                itp bredni

                Odkąd sięgam pamięcią mój ojciec jeździł starym szosowym Jaguarem po mieście (do
                pracy i dla przyjemności) i nie narzekał, bo mógł jeździć po ulicach, a
                pojedyncze tory tramwajowe, czy dziury dało się przeżyć... A teraz rower leży w
                piwnicy. Powstały cudowne dróżki rowerowe, niczym jakieś tory przeszkód z
                atrakcjami. I co ojciec ma kupić nowy rower? Pewnie jakiś szykowny, bo takie są
                teraz cool i trendy?

                > > No gupi jestes
                >
                > To już sobie czytający sami ocenią.

                No ja osobiście mam mieszane odczucia :) Głupi może nie, ale... :)
                • Gość: Życzliwy Re: Łódzkie ulice nie dla rowerzystów. Najgorzej IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.04.10, 23:01
                  > Wysiliłeś się na błyskotliwość, ale ci nie wyszło. Porównania zupełnie
                  > nietrafione.

                  Jak dla mnie to całkiem dobrze opisują istotę problemu.

                  Powstały cudowne dróżki rowerowe, niczym jakieś tory przeszkód z
                  > atrakcjami. I co ojciec ma kupić nowy rower?

                  1. Przeczytaj o czym jest ta część dyskusji, bo raczej nie o istniejących w
                  Łodzi ścieżkach
                  2. Może kupić stary za 50 złotych. Takie też są cool i trendy
                  3. Świat się zmienia, nawet ta zaszczana Łódź. I raz na kilkadziesiąt lat
                  przychodzi taki dzień, że trzeba kupić sobie następny rower, bo stary nie
                  spełnia już swojej roli.
                  • Gość: Paterson Re: Łódzkie ulice nie dla rowerzystów. Najgorzej IP: *.vimuto.com 09.04.10, 10:48

                    > 2. Może kupić stary za 50 złotych. Takie też są cool i trendy

                    Mój staruszek nie chce być cool. Wystarczyłoby by żeby mógł nadal śmigać starym
                    Jaguarem.

                    > 3. Świat się zmienia, nawet ta zaszczana Łódź.

                    No tak, świat schodzi na psy. Zwłaszcza zaszczana, zasrana Łódź.
    • Gość: Łodziak Najgorzej ... IP: *.centertel.pl 05.04.10, 23:17
      to chyba jest na tej ścieżce na rogu Mickiewicza i Kościuszki... po
      stronie południowej - nie wiem co za matoł tam tą ścieąkę namalował -
      jeśeli ta cymbalica Maciaszczyk to mnie nie dziwi nic, tymbardziej
      teraz, gdy oba przystanki tramwajowe są po tej stronie al.
      Kościuszki. Tłok pieszych jest tam taki, że każdy rower grozi tam
      masakrą - powinni to zlikwidować natychmiast...
    • buka55 Łódzkie ulice nie dla rowerzystów. Najgorzej w ... 05.04.10, 23:26
      Napiszcie o Lublinie. Tu jest dramat rowerowy.
    • Gość: Ktoś Statystyki do kosza! IP: 74.81.224.* 05.04.10, 23:37
      Co z tego, że ścieżek rowerowych teoretycznie jest mało. Układ ulic pozwala na
      bezpieczną jazdę prawie nie uczęszczanymi ulicami. Łódź to nie jakiś syfiaty
      Kraków, wybudowany w średniowieczu z koncentrycznym układem komunikacyjnym (i
      żeby dostać się z przedmieść do centrum, TRZEBA tam dzielić nieliczne główne
      ulice z samochodami). A w Łodzi, sama przyjemność. Ulice są na planie
      quasi-prostokątnej siatki, i nie ma potrzeby pchać się na Piłsudskiego czy
      Przybyszewskiego, skoro są równoległe Milionowa, Poznańska, Tymienieckiego czy
      Zarzewska.

      W Łodzi dojeżdżałem rowerem na Politechnikę z Dąbrowy przez całe lata, i z
      takiej perspektywy DOKŁADNIE MI WISI, czy są ścieżki rowerowe, czy ich nie ma.
      Bo tam, gdzie warto je wyznaczać, i tak bym się z rowerem nie pchał. Lepiej
      sobie pojechać prawie pustymi ulicami, obsadzonymi starymi drzewami.
      • patsywojt Re: Statystyki do kosza! 06.04.10, 00:54
        Zasadniczo zestawienie w Rowertourze jest zrobione nieco łopatologiczną metodą.
        Wiadomo, że ilość ścieżek na km2 czy na mieszkańca niewiele mówi o komforcie
        poruszania się rowerem po mieście.
        Bardziej miarodajne jest pokazanie braku parkingów, kontrapasów czy pasów w jezdni.
        Mimo to - trudno polemizować ze stwierdzeniem, że rower nie jest traktowany jako
        istotny element polityki transportowej. Tyle, że u nas poważenie nie jest też
        traktowany transport zbiorowy (od lat regularnie niedoinwestowany) - nie stwarza
        się też przestrzeni przyjaznej dla pieszych. W zasadzie samochody też ma władza
        w... obwodnicy.
      • gothmucha Re: Statystyki do kosza! 07.04.10, 11:56
        Gość portalu: Ktoś napisał(a): DOKŁADNIE MI WISI, czy są ścieżki rowerowe, czy ich nie ma.
        > Bo tam, gdzie warto je wyznaczać, i tak bym się z rowerem nie pchał. Lepiej
        > sobie pojechać prawie pustymi ulicami, obsadzonymi starymi drzewami.

        Widzisz, zabawa zaczyna się wtedy, gdy na twojej trasie jest taki odcinek, którego nie ominiesz, bo nie ma równoległej ulicy, a ktoś zrobił tam ścieżkę-śmieszkę, którą nie bardzo da się jeździć, a za jazdę ulicą możesz zarobić mandat.

        W ogóle ideałem jest sytuacja, gdy jezdnie mają wydzielony wąski pas dla rowerów przy krawędzi jezdni i specjalne śluzy przez skrzyżowaniami, żeby rowerzyści mogli bezpiecznie skręcić w lewo. W Europie codzienność, w Polsce niespotykane.
        • Gość: Życzliwy Re: Statystyki do kosza! IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 07.04.10, 21:02
          > W ogóle ideałem jest sytuacja, gdy jezdnie mają wydzielony wąski pas dla
          rowerów przy krawędzi jezdni

          No nie wiem czy to taki ideał. Na pewno nie na drodze klasy al. Piłsudskiego, a
          i na węższych mogłoby się sprawdzać kiepsko. Tego typu rozwiązania są dobre w
          krajach, w których ludność ma w zwyczaju stosować się do jakichkolwiek
          przepisów. W łódzkich warunkach takie pasy mogą się łatwo przekształcić w
          parking względnie szybki pas dla cwaniaków, bynajmniej nie na rowerach.
          Oczywiście są w Łodzi ulice, gdzie taka ścieżka byłaby optymalna, ale
          pamiętajmy, ze to tylko jedno z licznych rozwiązań.
    • Gość: Cyclista Wystarczy wytyczyć kręgosłup komunikacji rowerowej IP: 94.254.159.* 06.04.10, 00:51
      Wystarczy wytyczyć kręgosłup komunikacji rowerowej a potem tylko podpiąć do
      tego poszczególne osiedla. Najrozsądniej byłoby przeznaczyć którąś ulicę tylko
      dla rowerów, szczególnie na linii płn-płd, inne rozwiązanie to przebicie
      ścieżki przez istniejące osiedla i kładki nad drogami, ale byłby to wariant
      droższy.Łódź może powinna pomyśleć nad przeróbką uliczek w śródmieściu na
      jednokierunkowe, co umozliwiłoby wydzielenie pasa dla rowerów? Póki co
      zapraszam na sprawdzenie komfortu jazdy rowerem po Kilińskiego;-)
    • Gość: r Nie wiem, po co ta awantura o ścieżki.. IP: 195.117.116.* 06.04.10, 03:37
      ..skoro rowerzyści i tak jeżdżą obok nich.
      Niedawno widziałem jednego na skrzyżowaniu Włókniarzy z Pojezierską.
      Stał na lewym pasie (!) do skrętu, choć są tam przed skrzyżowaniem
      wyrażnie widoczne znaki "zakaz wjazdu rowerów" i informacja, że
      przejazd jest tylko ścieżką rowerową.

      Prawda jest taka, że cykliści przeskakują z ulicy na chodnik czy
      ścieżkę rowerową tak, jak im wygodniej. Są najgorszymi użytkownikami
      dróg ze względu na tę nieprzewidywalność. Nie pamiętam już, kiedy
      widziałem rowerzystę przeprowadzającego rower przejściem dla
      pieszych. Często za to widać, że czerwone światło to dla nich sygnał
      do zjechania na chodnik, albo ukosem przez jezdnię "na zielonym", a
      za skrzyżowaniem znów przeskok na ulicę. Kto by się przy tym
      kłopotał jakimś sygnalizowaniem manewru. Nawet się taki nie obejrzy,
      czy nie wjeżdża komuś pod koła.

      Druga sprawa to wątpliwa przyjemność z jazdy rowerem po centrum.
      Ktoś tu wspomniał, że mamy pod dostatkiem mniej uczęszczanych ulic -
      jeśli już trzeba się przez centrum przedostać. Wycieczki rowerowe
      się odbywa za miasto (lub do parku). W centrum zresztą i tak się nic
      nie załatwi mając ze sobą rower.

      Nie popadajmy w paranoję, że wszędzie muszą być wydzielone ścieżki
      dla rowerów w odpowiedniej ilości na kilometr kwadratowy. Kwestią
      kultury jest odpowiednie korzystanie z ulic i szerokich chodników
      wspólnie z kierowcami i pieszymi.
      • Gość: a co mi tam Re: Nie wiem, po co ta awantura o ścieżki.. IP: *.bbtec.net 06.04.10, 06:04
        Jest sporo racji w tym, co piszesz, ale...
        Ale to nie znaczy, że nie potrzebujemy ścieżek rowerowych.
        Ścieżki rowerowe są dla wszystkich rodzajów cyklistów, zwłaszcza dla dzieci, dla osób, które chcą czuć się bezpiecznie, dla tych, którym się może nie śpieszy.

        Nie wiem, jak wygląda sytuacja na skrzyżowaniu Włókniarzy z Pojezierską, więc odpowiem ogólnie - jeśli ścieżka rowerowa utrudnia mi życie, zamiast ułatwiać - to wolę jechać ulicą. Przez utrudnienia rozumiem: dłuższy dystans, często kończący się gdzieś w polu; trudny lub ograniczony wjazd/zjazd ze ścieżki; długi czas oczekiwania na dojazd do ścieżki, zwłaszcza jeśli muszę czekać na dwóch czerwonych światłach, żeby się tam dostać.

        To prawda, sporo osób jeździ slalomem, a to po ulicy, a to po chodniku. Ja tak jeżdżę śpiesząc się do pracy, kiedy ważna jest dla mnie każda minuta i każdy metr drogi. Ale równie często zjeżdżam na chodnik aby uniknąć ryzyka, albo ułatwić życie kierowcom.
        Jazda rowerem to spory wysiłek, którego kierowca samochodu nie odczuwa. W samochodzie minutowy postój na światłach łatwo nadrobić szybkością i łódzcy kierowcy notorycznie ją przekraczają. Rowerzyście nie śnić o 70km/h i dostosowaniu prędkości do innych pojazdów. Zmiana pasów w ruchu albo zjazd do środka jezdni przed skrętem w lewo to wyczyn, więc nic dziwnego, że uciekamy się do sztuczek. Ale wykroczenia rowerzystów to pestka w porównaniu z tym, co wyczyniają kierowcy. Rowerzyści mają bardzo dobrą świadomość tego, że nie są panami drogi i władcami asfaltu, w przeciwieństwie do co poniektórych kierowców. Zajeżdżanie drogi, hamowanie tuż przed rowerzystą, trąbienie przy omijaniu to tylko przykłady złośliwości i arogancji kierowców w stosunku do rowerzystów. Kwestia kultury użytkowników drogi na pewno więc się pojawia, ale nie dotyczy wyłącznie rozpanoszonych rowerzystów. To powiedziawszy, mój jedyny wypadek na rowerze był spowodowany przez rowerzystkę i czuję się bezpieczniej otoczony samochodami niż rowerami.

        Na koniec, myślę, że to oczywista nieprawda, że w centrum miasta nie da się niczego załatwić na rowerze. Da się załatwić mnóstwo rzeczy, lekkie czy nawet średnie zakupy, dojazd do pracy/szkoły, sprawy papierkowe, wyjście do kina. Nie da się załatwić wszystkiego, ale tego nie da się nawet samochodem.
        • Gość: r Punkty widzenia IP: 195.117.116.* 06.04.10, 22:58
          Zrozumiała jest ta niechęć do zatrzymywania się. Kluczowe tylko jest
          przewidywalne zachowanie. Nie martwię się tymi, którzy wjeżdżają na
          pasy, bo wiem, że z roweru widać bardzo dobrze i ocena wykonalności
          manewru jest łatwa, szczególnie dla sprawnego człowieka. Ale niech
          nie wyskakują nagle na jezdnię, bo nie każdy kierowca jest na to
          przygotowany i może dojść do tragedii.

          Jest zresztą takie (mądre) rosyjskie powiedzenie "z ostarożna wsio
          wozmożna".

          Ale powtarzam, kluczowe jest wzajemne widzenie się kierowcy i
          rowerzysty - to daje pewność, że nic nieprzewidzianego się nie
          stanie.

          Zarówno wśród kierowców, jak i cyklistów są osoby lekkomyślne.
          Kierowcy bywają chamscy wykorzystując "przewagę". Ale oni są chamscy
          tak w ogóle na co dzień, nie tylko dla rowerzystów. Straszenie
          gwałtownym hamowaniem jest karygodne. Ale sygnał klaksonem czasem
          sam daję (z kilkudziesięciu metrów), bo wiem, że wiatr w uszach
          uniemożliwia usłyszenie zbliżającego się z tyłu samochodu. A jezdnie
          są pełne dziur, więc boję się gwałtownego manewru rowerzysty.

          A z tym załatwianiem na rowerze to średnio wychodzi. Pamiętam, jak
          jeździłem do przychodni na zabiegi i zostawiałem rower w szatni (bo
          nie było gdzie). Po dwóch dniach na drzwiach pojawiła się
          kartka "zakaz wprowadzania rowerów do budynku" ;)

          I przypominam ponownie - nie dzielimy się na cyklistów i
          samochodziarzy. Wszyscy (prawie) jesteśmy jednymi i drugimi, a do
          tego pieszymi. I wszyscy pomieścimy się na tych drogach, naprawdę.
          Tylko dajmy dobry przykład stosowania wyobraźni i kultury.

          A ścieżka, żeby była nie wiem jak komfortowa, gdzieś się musi
          przecinać z jezdnią lub chodnikiem. Bądźmy ludźmi.
      • grego-riuss Re: Nie wiem, po co ta awantura o ścieżki.. 06.04.10, 09:29
        Gość portalu: r napisał(a):

        > ..skoro rowerzyści i tak jeżdżą obok nich.
        > Niedawno widziałem jednego na skrzyżowaniu Włókniarzy z Pojezierską.
        > Stał na lewym pasie (!) do skrętu, choć są tam przed skrzyżowaniem
        > wyrażnie widoczne znaki "zakaz wjazdu rowerów" i informacja, że
        > przejazd jest tylko ścieżką rowerową.

        Pożycz od kogoś rower i spróbuj przejechać dowolne skrzyżowanie przecinające
        Włókniarzy zgodnie z przepisami. Przyjrzyj się dobrze znakom i tabliczkom pod
        nimi. Tam wszędzie jest "przejazd przez skrzyżowanie - drogą dla rowerów".
        Nieważne że drogi nie ma wzdłuż jezdni którą jedziesz, prowadzi tylko przez samo
        skrzyżowanie, najczęściej po przeciwnej stronie. Nie wiem jak zgodnie z
        przepisami należy przejechać taki twór. I mam to w d.upie. Wielce prawdopodobne
        że widziałeś mnie na tym skrzyżowaniu. Tak, łamię przepisy, przejechałem przez
        skrzyżowanie po jezdni, zamiast po ścieżce która ma 10m długości, zaczyna się
        przed skrzyżowaniem, kończy zaraz za nim. Dziś zrobię to samo. Jestem nałogowym
        piratem drogowym.
        • Gość: r Nie muszę pożyczać. IP: 195.117.116.* 06.04.10, 22:36
          Niepotrzebne są te złośliwości. Zauważ zresztą, że pisząc w ten
          sposób, nie różnisz się od tych kierowców, którzy parkują na
          ścieżkach rowerowych i mówią "wiem, że nie wolno, ale gdzie mam
          stać?".

          Tabliczki są idiotyczne, sam zwróciłem na to uwagę przy
          Drewnowskiej. Ale to nie znaczy, że należy ignorować zakaz, który im
          towarzyszy. Dla bezpieczeństwa też. Niżej napisałem, że kierowca
          ciągnika siodłowego nie ma szans Cię zauważyć obok siebie, Nałogowy
          Piracie. A i spodziewać się rowerzysty nie musi, skoro jest zakaz.

          • Gość: Życzliwy Re: Nie muszę pożyczać. IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 07.04.10, 21:27
            > Tabliczki są idiotyczne, sam zwróciłem na to uwagę przy
            > Drewnowskiej. Ale to nie znaczy, że należy ignorować zakaz, który im
            > towarzyszy.

            Rzecz w tym, że masz do wyboru wyłącznie zignorować ten zakaz lub kilka innych.
            Projektant nie przewidział możliwości pokonania skrzyżowania zgodnie z prawem,
            więc nic dziwnego, że użytkownik wybiera sobie złamanie tego zakazu, który mu
            złamać najwygodniej.

            auważ zresztą, że pisząc w ten
            > sposób, nie różnisz się od tych kierowców, którzy parkują na
            > ścieżkach rowerowych i mówią "wiem, że nie wolno, ale gdzie mam
            > stać?".

            Różnica jest taka, że kierowca może zaparkować gdzie indziej, może sobie dojść,
            może w końcu wybrać inny środek transportu, żeby dojechać w miejsce, w którym
            wie, że nie będzie mógł zaparkować. Rowerzysta nie ma takiego wyboru - jedzie
            drogą i nagle widzi znak nakazujący mu wyparować. I dokładnie to samo jest na
            sąsiednim skrzyżowaniu i na każdym następnym.
      • Gość: ŻydMasonCyklista Re: Nie wiem, po co ta awantura o ścieżki.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.10, 11:49
        Bez krzty złośliwości proponuję spróbować przejechać to skrzyżowanie rowerem -
        wtedy sam się przekonasz dlaczego tak się dzieje. W ramach dodatku mogę tylko
        napisać, iż znaki pojawiły się dlatego, że na skrzyżowaniu zamontowano
        sygnalizację z pętlami indukcyjnymi niereagującymi na obecność rowerzysty, więc
        żeby w papierach się zgadzało postawiono zakazy wjazdu.
        • Gość: r Ależ ja tamtędy jeździłem rowerem. IP: 195.117.116.* 06.04.10, 22:30
          I dla własnego bezpieczeństwa i wygody się na jezdnię nie pcham.

          Kiedy jadę rowerem, to mam czas, więc wybieram sobie drogę jak
          najmniej uciążliwą i jak najbardziej oddaloną od ruchliwych ulic.
          Pojezierska (na zachód od Włókniarzy) i Brukowa są zresztą tak
          dziurawe, że lepiej pojechać Teresy i przez las do Szczecińskiej.
          Albo Włókniarzy i Limanowskiego.

          Wydaje mi się, że (chyba?) nie tylko ze względu na pętle indukcyjne
          postawiono te zakazy. Na tak rozległych skrzyżowaniach, przy jednym
          pasie do skrętu, rowerzysta nie jest bezpieczny. Formalnie
          obowiązuje zakaz wyprzedzania w takiej sytuacji, więc ruch
          samochodów byłby blokowany. A w praktyce ruch roweru - szczególnie w
          jeździe po łuku - jest nieprzewidywalny dla kierowców. No i
          najważniejsze - kierowcy dużych pojazdów nie mają takiej
          widoczności, żeby sobie zdawać sprawę, że obok nich znajduje się
          rowerzysta. Były już takie wypadki, kiedy zawadził rower naczepą,
          wciągnął pod koła i nawet tego nie zauważył.
          • Gość: Marin Re: Ależ ja tamtędy jeździłem rowerem. IP: 91.194.84.* 07.04.10, 11:02
            > Kiedy jadę rowerem, to mam czas, więc wybieram sobie drogę jak
            > najmniej uciążliwą i jak najbardziej oddaloną od ruchliwych ulic.
            > Pojezierska (na zachód od Włókniarzy) i Brukowa są zresztą tak
            > dziurawe, że lepiej pojechać Teresy i przez las do Szczecińskiej.
            > Albo Włókniarzy i Limanowskiego.

            Wiesz, ale nie każdy jest niedzielnym rowerzystą (bez obrazy) - niektórzy
            stosują rower jako środek normalnego transportu i zależy im na szybkim i
            sprawnym przemieszczaniu się, a ścżieki rowerowe w Łodzi wręcz to utrudniają. Ze
            Złotna lub Teofilowa do centrum jechać Szczecińską? I potem przez Zgierz? ;)

            > Wydaje mi się, że (chyba?) nie tylko ze względu na pętle indukcyjne
            > postawiono te zakazy.

            Też tak słyszałem. Teraz tylko czekać aż na tych skrzyżowanich wybudują
            specjalne "drogi dla motocykli". ;)
      • Gość: Stefan Burczymucha Re: Nie wiem, po co ta awantura o ścieżki.. IP: 174.133.108.* 06.04.10, 17:24
        > Druga sprawa to wątpliwa przyjemność z jazdy rowerem po centrum.
        > Ktoś tu wspomniał, że mamy pod dostatkiem mniej uczęszczanych ulic -
        > jeśli już trzeba się przez centrum przedostać. Wycieczki rowerowe
        > się odbywa za miasto (lub do parku). W centrum zresztą i tak się nic
        > nie załatwi mając ze sobą rower.

        ROTFL
        Za to samochodem w centrum to sama przyjemnosc? Wszystko sie zalatwi i zawsze
        znajdzie miejsce do zaparkowania? Wycieczki samochodowe to sie odbywa po
        autostradach, a nie po miescie.

        > Nie popadajmy w paranoję, że wszędzie muszą być wydzielone ścieżki
        > dla rowerów

        Czytajmy ze zrozumieniem. Kto napisal ze wszedzie musza byc sciezki dla rowerow?

        A teraz przeczytaj co sam wypisujesz za brednie:
        Najpierw to:
        > Kwestią
        > kultury jest odpowiednie korzystanie z ulic i szerokich chodników
        > wspólnie z kierowcami i pieszymi.
        Teraz to:
        > Prawda jest taka, że cykliści przeskakują z ulicy na chodnik czy
        > ścieżkę rowerową tak, jak im wygodniej. Są najgorszymi użytkownikami
        > dróg ze względu na tę nieprzewidywalność.
      • Gość: tm Re: Nie wiem, po co ta awantura o ścieżki.. IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.04.10, 19:00
        > Niedawno widziałem jednego na skrzyżowaniu Włókniarzy z Pojezierską.
        > Stał na lewym pasie (!) do skrętu, choć są tam przed skrzyżowaniem
        > wyrażnie widoczne znaki "zakaz wjazdu rowerów" i informacja, że
        > przejazd jest tylko ścieżką rowerową.

        Akurat nie pamiętam jak jest na tym skrzyżowaniu, ale na Jana Pawła - Wróblewskiego rowerzysta, który chce zgodnie z przepisami przejechać skrzyżowanie ulicą Wróblewskiego musi nieraz trzy razy czekać na zmianę świateł! A to dlatego, że przejazd dla rowerów jest tylko z jednej strony. Wobec tego powinien przejechać z jednej strony Wróblewskiego na drugą, potem przez Jana Pawła i ponownie na swoją stronę ulicy by kontynuować jazdę! Przecież o jakiś absurd. Przypominam, że na Wróblewskiego nie ma ścieżki, jest tylko zakaz wjazdu rowerów na skrzyżowanie (jak wzdłuż całej ścieżki wzdłuż Włókniarzy/Jana Pawła).

        Inna bzdura jest na końcu niedawno wybudowanej ścieżki na Krzemienieckiej (od Retkińskiej do Konstantynowskiej). Tutaj zbudowano sobie ścieżkę, tylko nikt nie pomyślał, że może jakiś rowerzysta by chciał na nią wjechać np. jadąc od strony Krakowskiej. Oczywiśćie przy skrzyżowaniu Konstantynowska - Krzemieniecka-Krakowska nie ma żadnego przejazdu dla rowerów. A czemu niby rowerzysta ma pieszo dochodzić do tej ścieżki? Przecież po mieście ludzie nie jeżdzą dla rekreacji, tylko raczej np. jadą do pracy i niekiedy zależy im na szybkim przejeździe.
        Dodam tylko, że gdyby zrobić te przejazdy na skrzyżowaniu Krzemieniecka-Krakowska-Kontantynowska, można łatwo i tanio wytyczyć szlak rowerowy z Retkini na Teofilów. Od wspomnianego skrzyżowania przez mostek, dalej Wilsona, Krańcową, później tymi uliczkami na Złotnie (Czołgistów, Fizylierów), później którąś z jednkierunkowych (Zasieczna, Pojazdowa...), kawałkiem Rąbieńskiej i Cedry. Droga przyjemna, prawie bez samochodów i spalin.
        Przeież nie wszędzie muszą być ścieżki, rowerzyści mogą sobie przejechać bocznymi uliczkami, tylko trzeba w sposób cywilizowany pozwolić im na dojaz do nich.
        • grego-riuss Re: Nie wiem, po co ta awantura o ścieżki.. 06.04.10, 19:38
          Gość portalu: tm napisał(a):

          > na Jana Pawła - Wróblewsk
          > iego rowerzysta, który chce zgodnie z przepisami przejechać skrzyżowanie ulicą
          > Wróblewskiego musi nieraz trzy razy czekać na zmianę świateł!

          Przejechać? Po przejściu rower przeprowadzasz :D I pokonanie skrzyżowania zajmuje Ci zamiast 5 sekund, jakieś 3 do 5 minut :D
          Takie kfiatki są wdróż całej al. Włókniarzy. Nawet zgłaszałem to do bzdury roku GW. Pytałem też jak zgodnie z przepisami należy pokonać taki twór, co dziwne nikt mi nie wyjaśnił. A tak liczyłem an to że jakiś kierowca obeznany z przepisami PORD oświeci mnie ciemnego rowerzystę :D

          Na przykładzie skrzyżowania św. Teresy/Włókniarzy:

          img146.imageshack.us/img146/2584/14936447.jpg
          Jadę św. Teresy, w kierunku centrum. Dojeżdżam do Włókniarzy, znak nakazuje mi przejechać skrzyżowanie drogą rowerową. I co mam zrobić? Przejechać przed maskami samochodów jadących prosto, na lewą stronę? Zatrzymać się na środku jezdni, zejść z roweru, przejść po pasach na drugą stronę św. Teresy? Problem w tym że tam są chyba 2 lub 3 pasy. Wiec chyba powinienem zatrzymać się na środku prawego pasa, zejść z roweru, na prawa stronę, nacisnąć przycisk, odczekać minutę na zielone światło, przejść po pasach do wysepki, znów nacisnąć przycisk, znów odczekać swoje itd... aż dojdę do tej magicznej "drogi rowerowej". Tu znów nacisnę przycisk, poczekam minutę, lub dwie, przejadę do wysepki, znów nacisnę przycisk itd... i wreszcie jestem po drugiej stronie Włókniarzy. Teraz mogę kontynuować jazdę w kierunku centrum... jak tylko dostanę się na drugą stronę św. Teresy, by włączyć się do ruchu na jezdni...
          Tyle teoretyzowania. W praktyce, mam w d.pie ten znak i nakaz - przejeżdżam skrzyżowanie ulicą. Pirat drogowy jestem.
          • Gość: Mati Re: Nie wiem, po co ta awantura o ścieżki.. IP: 213.251.189.* 06.04.10, 20:28
            Ja przejeżdżam po przejściu z prawej strony. Fakt że trzeba sie nagimnastykować
            żeby najpierw wjechać na chodnik potem znów zjechać na ulice ale co zrobić.
          • Gość: Michal Re: Nie wiem, po co ta awantura o ścieżki.. IP: *.m4lt.com 07.04.10, 12:53
            Jak kiedys trafisz na policje i beda ci chcieli dac mandat, to popros o
            wytlumaczenie strozow prawa jak nalezy przejcechac takie skrzyzowanie.
            Kiedys zostalem zatrzymany na Wlokniarzy i dzieki temu uniknalem mandatu.
            Jechalem z Radogoszcza po ul. 11 Listopada. Przy skrzyzowaniu z ul Wlokniarzy
            jest znak "zakaz ruchu rowerow", sciezka jest po drugiej stronie Wlokniarzy (o
            czym wiedza tylko ci ktorzy tam juz jechali, bo nie ma zadnego znaku). Przejazdu
            dla rowerow nie ma, jest przejscie dla pieszych ale zaby sie na nie dostac
            trzeba przeciac ciagla linie na 11 Listopada i trawnik. Dojechalem do Wlokniarzy
            i skrecilem normalnie w prawo. Bo co mialem zrobic? Zawrocic nie moglem bo jest
            ciagla linia, do przejscia dla pieszych dostac sie tez nie mozna zgodnie z
            przepisami. Mozna jedynie "wyparowac". Po chwili uslyszalem za plecami koguta.
            Zatrzymalem sie. Panowie chcieli mi wlepic o ile pamietam 200zl. Powiedzialem ze
            mandat przyjme, jak wyjasnia mi co powinienem zrobic na tym skrzyzowaniu
            (opisalem im dokladnie jak wyglada). To byla drogowka, wiec teoretycznie
            obeznani z przpisami. Popatrzyli na siebie, oddali mi dokumenty i powiedzieli ze
            mam szczescie, bo mnie tylko poucza :)
    • krevvetka cała prawda o kostce brukowej 06.04.10, 13:12
      Za całą sprawą stoi silne lobby kilku największych producentów kostki w kraju.
      Dzięki korupcji i znajomościom w Ministerstwie Infrastruktury i ZDiT w
      największych miastach Polski, wpłynęli oni i wymogli powszechność stosowania
      kostki jako budulca ścieżek. To są wieloletnie kontrakty. Setki, nawet tysiące
      kilometrów dróg. Krociowe zyski. Wszelkie inne zamówienia na kostkę (fragmenty
      chodników, podjazdy przed prywatnymi domami itp) to kropla w morzu dochodów,
      jakie producenci mają z dostarczanie kostki na budowy ścieżek. W sprawę
      zamieszani są wysoko postawieni urzędnicy ministerstwa, ZDiT oraz UM
      kilkunastu polskich miast. Sprawę bada aktualnie CBA i ABW.
      • Gość: asia Re: cała prawda o kostce brukowej IP: *.chomiczowka.waw.pl 21.04.10, 12:20
        a WAM rowerzystom się podoba droga rowerowa (ścieżka) z kostki brukowej, bo mnie
        jakoś nie!!!
        • grego-riuss Re: cała prawda o kostce brukowej 21.04.10, 12:40
          img547.imageshack.us/img547/1280/zdjcie303.jpg :D
    • Gość: Rower Łódzkie ulice nie dla rowerzystów. Najgorzej w ... IP: *.lodz.mm.pl 06.04.10, 16:14
      Pomimo tak małej ilości ścieżek, pozostawiają one wiele do życzenia. Pełno
      piachu, szkła i innych niezidentyfikowanych odpadków. Są osoby co jeżdżą na
      drogich rowerach i przecięcie opony, to koszy wyższy od mandatu za ruch na
      drodze przeznaczonej dla samochodów, aut, które zresztą z przyjemnością
      parkują na drodze dla rowerów.
    • januszlive Łódzkie ulice nie dla rowerzystów. Najgorzej w ... 04.05.10, 11:52
      Jechalem ścieżką rowerową w Gdańsku usytuowaną w pasie
      nadmorskim.Doskonała jakość wykonania nawierzchni asfaltowej i ta
      kolorystyka (odcień ceglany) . Dużo rowerzystów i łyżworolkaży.
      Jakoś tak europejsko. Pomyślałem wtedy o Łodzi i ZDiT. Proponuję
      osobom odpowiedzialnym dowiedzieć się od kolegów z Gdańska jak to
      sie robi!
Pełna wersja