pqrs
09.04.10, 22:38
Koncert, który odbył się dzisiaj w Filharmonii Łódzkiej
będę długo pamiętał. Na początek Orkiestra Symfoniczna
FŁ wykonała III Symfonię "Reńską" Roberta Schumanna.
Trzecia skrzyła się pomysłami muzycznymi, coraz lepszy-
mi w kolejnych częściach. Autor miał na myśli chyba
etapy przebiegu rzeki Ren, ale mi nieodparcie przycho-
dziło do głowy, że mogła by ilustrować etapy zakocha-
nia się, pewnie z powodu wiosny. Schumann tylko tak
łączył dźwięki w Trzeciej, by po dotarciu do słuchacza
brzmiały przepięknie. Podobnie przepiękne było wykona-
nie, maestro Raiskin dopilnował wszystkiego. Jednak aż
się prosiło o użycie w tym utworze dwóch perkusistów,
grających na takich samych zestawach. Po uczynieniu
tej drobnej poprawki mielibyśmy ideał wykonawczy.
Po przerwie usłyszeliśmy III Koncert fortepianowy Ser-
giusza Rachmaninowa, wielkie arcydzieło. Solistą był
33-letni Aleksiej Volodin. Pierwsze 30 taktów forte-
pianu spokojne, by rozruszać dłonie. A musiały być
rozruszane, bo dalej było naprawdę trudno, kaskada
kolejnych dźwięków, pominięcie jednego jednak było-
by słyszalne. Pan Aleksiej nie pominął, uciekał in-
strumentem Orkiestrze, jak niesforne dziecko ucieka
Matce na spacerze i krąży biegiem, by we właściwym
momencie wrócić i chwilę, dwie, iść razem. Już po dwóch
minutach wiedziałem, że słucham geniusza kompozycji, na
koniec zerwałem się do standing ovation, jak dwie trze-
cie słuchaczy. Artysta w brawach wychodził wiele razy,
na bis zagrał łatwy utwór, bo był wykonaniem Koncertu
bardzo zmęczony. Gdyby bis był widowiskowy - musiałby
bisować godzinę - tak doskonały to pianista. Brawo!
Znów byłem zachwycony wieczorem tam spędzonym.
Piotr Sadrakuła
--
O sobie: jestem wojownikiem i ascetą, poszukuję piękna i przyjaźni.