pqrs
23.04.10, 22:48
Dzisiejszy koncert w Filharmonii Łódzkiej zaczął się wbrew
drukowanym programom wykonaniem Epitafium Katyńskiego A.
Panufnika. Utwór, powstały w połowie lat 60-tych zaskoczył
współczesnym brzmieniem i instrumentacją. Zaczął się długą
partią I skrzypka, smutną, poruszającą melodię podchwyciły
inne smyczki, rozwijała się, doszły perkusje, które gromkim
forte zakończyły. Jak w przeklętym Lesie Katyńskim: wiatr
między brzozami, przyjazd, zbiórka, marsz i koniec. W sło-
wie wstępnym Dyrektor Dzierżanowski, prosił, by nie bić
braw po tym utworze z tego podwójnego powodu i tak się sta-
ło. Zapadła cisza, na długą chwilę cisza.
Następnie młody węgierski flecista Gergely Bodoky, solista
Deutsche Symphonie Orchester z Berlina wykonał II Koncert
fletowy D-dur W.A. Mozarta, oczywiście z Orkiestrą FŁ.
Był to uśmiechnięty, mrugający oczkiem Mozart, żartowniś
skory do figlów. Flet Pana Gergelego wprawnie śmigał w nie
najłatwiejszym utworze, dla fletu naprawdę wirtuozerskim.
Orkiestra była prowadzona przez maestra Igora Budinsteina
niegłośno, ale perliście, jak zapewne chciał Autor. Flet
-dobry Znajomy podejrzewał, że złoty, te najlepiej brzmią
podobno- po prostu doskonałe wykonanie!
Po przerwie Pan Gergely zagrał jeszcze utwór Kayii Saar-
iaho "Aile du songe", będący dwuczęściową medytacją nad
lotem ptaka. Atonalny, współczesny, z interesującymi zesta-
wieniami dźwięków i przejść tonalnych. Zdecydowanie wart
wykonania, świetnie wyróżniło się aż czworo perkusistów.
I na koniec VIII Symfonia F-dur Beethovena, utwór naprawdę
energetyczny i optymistyczny, poruszający, a przy tym pro-
sty. Ale ileż pomysłów, ileż piękna! Żadne nagranie płyto-
we nie odda tych brzmień, trzeba przyjść i posłuchać.
I refleksja po Ósmej: szacunek dla następców Mistrza,
z XIX i XX w, "zablokował" Im naprawdę wiele muzyki, pły-
nącej prosto serca, nie mogli za wiele powtarzać...
Maestro Igor Budinstein: uważny, pozwalający pograć, wy-
bitny dyrygent. I moje "złote nutki" dla Orkiestry FŁ,
jeszcze nie słyszałem, by podczas jednego wejścia grali
utwory tak różne, i to tak grali, duże brawa!
Piotr Sadrakuła
--
O sobie: jestem wojownikiem i ascetą, poszukuję piękna i przyjaźni.